Mam problem, bo nie wiem jakie treningi stosować u klaczy po ochwacie. Zastanawiam się, czy mogę na niej galopować. Dziś jechałam na niej galopem jedno kółko po bardzo dużej ujeżdżalni. Nie wiem czy jej tym nie zaszkodzę. No i w ogóle co robić z koniem po takiej chorobie.. czekam na jakieś wskazówki ;) Klacz ma trzy lata - jeśli to ważne.
Bardzo młoda klacz. To twój koń? Spytaj sie weterynarza. U mnie kucyk po ochwacie chodziła le rzadko a klacz w Kierzbuniu gdyby wyzdrowiała to mimo wszystko miała nie chodzić.I pamiętam że po ochwacie nie może dostawać owsa.
choć późniejsze użytkowanie konia głównie zależy od tego jak wielkich szkód narobił ochwat. zdarza się, że wcześnie zdiagnozowany nie pozostawia po sobie śladu ( no jedynie w postaci rygorystycznej diety;))
Klacz jest mojego sąsiada, ale mam według niego na niej jeździć nawet codziennie, żeby lepiej działała na pomoce, bo ona nie bardzo jest nauczona, a dość szybko teraz wszystko łapie jak i co ;) A co do tego jak była trenowana - sąsiad nie zna się na ujeżdżaniu koni, mimo to zaczął ją po swojemu trenować i on jeździł tak po prostu na tzw. "heja!" byle do przodu. Ja go teraz nieco wdrażam w tajniki jazdy konnej. Jeździł na niej co drugi dzień i czasem galopował.Co do ochwatu to kopyta jeszcze ma nie takie jak powinny być - są trochę za bardzo wystające w przód. Ma też teraz solidną dietę i owsa absolutnie nie dostaje, ani żadnych innych przysmaków. Ochwat został dość wcześnie zdiagnozowany.Dzisiaj sobie darowaliśmy na niej jazdę, była tylko oprowadzanka z córką sąsiada. I tak nie wiem co robić.. Żal by mi jej było jakby trening jej zaszkodził..
czyli już jakieś zmiany w kopycie są...no cóż, ja radziłabym poprosić lekarza weterynarii o opinię, bo kto jak kto ale on po dokładnym zbadaniu jest w stanie stwierdzić czy faktycznie da się na niej jeździć. takie gdybanie przez internet może jej zaszkodzić, w końcu ile ludzi tyle zdań, a lekarz rzetelnie oceni zdolności konika ;))
a! zmiany ochwatowe są nieodwracalne. pisząc, że wcześnie zdiagnozowany nie zostawia żadnych śladów miałam na myśli, że jest on wykryty w I etapie rozwoju choroby, który trwa kilka godzin i w tedy da się (nie zawsze) jeszcze uniknąć jakichś komplikacji (niezbędna szybka pomoc weterynaryjna). no ale w tym przypadku... cóż... musiałby to zobaczyć i ocenić specjalista.
No wiem, wet wie najlepiej, ale dzięki za rady. Chciałam wiedzieć co inni o tym myślą.Co do jakichś komplikacji to może te kopyta, bo są za długie, ale jednak tak jak twierdzisz Tynaa - ochwat jest nieodwracalny :( Szkoda klaczki, ale zobaczę co powie jeszcze wet i zdecydujemy czy można ją tak trenować..
Tak, masz rację - spytaj się weterynarza i on wszystko ci powie :) Ale jeżeli ten ochwat nie był zbyt silny to pewnie będziesz mogła na niej jeździć. Ale tu głos ma wet. :)
Co do tej klaczy to wet raczej nie był za bardzo za jazdami na niej. Powiedział, że może czasem spokojna jazda i kłusa mało. Tak więc postanowiliśmy nawet całkiem odstawić ją od jazd, niech sobie spokojnie pożyje jako przydomowa kosiarka. Trudno, bywa, ale ochwat to ciężka choroba i lepiej zapobiegać jego nawrotom niż leczyć.Dzięki Wam za wszystkie odpowiedzi tutaj, pomogliście mi to przemyśleć i zastanowić się nad rozmiarami tej choroby. A do jazd będę miała inną klacz, całkiem zdrową :)
Mam problem, bo nie wiem jakie treningi stosować u klaczy po ochwacie. Zastanawiam się, czy mogę na niej galopować. Dziś jechałam na niej galopem jedno kółko po bardzo dużej ujeżdżalni. Nie wiem czy jej tym nie zaszkodzę. No i w ogóle co robić z koniem po takiej chorobie.. czekam na jakieś wskazówki ;) Klacz ma trzy lata - jeśli to ważne.
Bardzo młoda klacz. To twój koń? Spytaj sie weterynarza. U mnie kucyk po ochwacie chodziła le rzadko a klacz w Kierzbuniu gdyby wyzdrowiała to mimo wszystko miała nie chodzić.I pamiętam że po ochwacie nie może dostawać owsa.
Ja znam konia po ochwacie, który jeest w normalnych treningu. Galopuje i robi wszytsko. Ale nie wiem jaki poważny był ten ochwat i jak go trenowano
nie słyszałam o tym żeby koń po ochwacie jeździł pod siodłem... Jedyne, co to klacze były używane do hodowli...
choć późniejsze użytkowanie konia głównie zależy od tego jak wielkich szkód narobił ochwat. zdarza się, że wcześnie zdiagnozowany nie pozostawia po sobie śladu ( no jedynie w postaci rygorystycznej diety;))
Klacz jest mojego sąsiada, ale mam według niego na niej jeździć nawet codziennie, żeby lepiej działała na pomoce, bo ona nie bardzo jest nauczona, a dość szybko teraz wszystko łapie jak i co ;) A co do tego jak była trenowana - sąsiad nie zna się na ujeżdżaniu koni, mimo to zaczął ją po swojemu trenować i on jeździł tak po prostu na tzw. "heja!" byle do przodu. Ja go teraz nieco wdrażam w tajniki jazdy konnej. Jeździł na niej co drugi dzień i czasem galopował.Co do ochwatu to kopyta jeszcze ma nie takie jak powinny być - są trochę za bardzo wystające w przód. Ma też teraz solidną dietę i owsa absolutnie nie dostaje, ani żadnych innych przysmaków. Ochwat został dość wcześnie zdiagnozowany.Dzisiaj sobie darowaliśmy na niej jazdę, była tylko oprowadzanka z córką sąsiada. I tak nie wiem co robić.. Żal by mi jej było jakby trening jej zaszkodził..
czyli już jakieś zmiany w kopycie są...no cóż, ja radziłabym poprosić lekarza weterynarii o opinię, bo kto jak kto ale on po dokładnym zbadaniu jest w stanie stwierdzić czy faktycznie da się na niej jeździć. takie gdybanie przez internet może jej zaszkodzić, w końcu ile ludzi tyle zdań, a lekarz rzetelnie oceni zdolności konika ;))
a! zmiany ochwatowe są nieodwracalne. pisząc, że wcześnie zdiagnozowany nie zostawia żadnych śladów miałam na myśli, że jest on wykryty w I etapie rozwoju choroby, który trwa kilka godzin i w tedy da się (nie zawsze) jeszcze uniknąć jakichś komplikacji (niezbędna szybka pomoc weterynaryjna). no ale w tym przypadku... cóż... musiałby to zobaczyć i ocenić specjalista.
No wiem, wet wie najlepiej, ale dzięki za rady. Chciałam wiedzieć co inni o tym myślą.Co do jakichś komplikacji to może te kopyta, bo są za długie, ale jednak tak jak twierdzisz Tynaa - ochwat jest nieodwracalny :( Szkoda klaczki, ale zobaczę co powie jeszcze wet i zdecydujemy czy można ją tak trenować..
Tak, masz rację - spytaj się weterynarza i on wszystko ci powie :) Ale jeżeli ten ochwat nie był zbyt silny to pewnie będziesz mogła na niej jeździć. Ale tu głos ma wet. :)
Co do tej klaczy to wet raczej nie był za bardzo za jazdami na niej. Powiedział, że może czasem spokojna jazda i kłusa mało. Tak więc postanowiliśmy nawet całkiem odstawić ją od jazd, niech sobie spokojnie pożyje jako przydomowa kosiarka. Trudno, bywa, ale ochwat to ciężka choroba i lepiej zapobiegać jego nawrotom niż leczyć.Dzięki Wam za wszystkie odpowiedzi tutaj, pomogliście mi to przemyśleć i zastanowić się nad rozmiarami tej choroby. A do jazd będę miała inną klacz, całkiem zdrową :)