Witam. Ostatnio z koleżanką zaczęłyśmy zajmować się pewną gniadą klaczą szetlandzką. Problem w tym, że jest ona nieco znarowiona, zdziczała. Kopie gryzie i bryka. Ma 6 lat i jest nieujeżdżona. Na razie da się ją prowadzić tylko za kantar i to z oporem, nigdy nawet nie była lonżowana. Kiedyś "uwiesiłam" się na niej, to stała spokojnie, więc nie wiem w czym problem. Bardzo lubi drapanie po brzuszku i pęcinach. Planujemy z nią zrobić join up, ale problem w tym, że jej padok jest ogromny, można go nazwać łąką, chcemy zrobić na nim mniejszy padok, ale to w przyszłości. Co możemy na razie zrobić, żeby choć trochę oswoić ją do ludzi? Bardzo nam na tym zależy, z góry dziękuję za odpowiedzi. ;)
Tylko że ona nie daje żeby ktokolwiek do niej podszedł.. Raz ma takie dni, że jest potulna, ale ogólnie przeważają u niej tzw. "dni focha". Nie chce też iść do przodu, choćby nie wiem co.
Mam dokładnie ten sam problem z tym że moja klacz ma 3 latka i jest rasy SP.Są dni kiedy wszystko się udaje ale w większości jest nam ciężko, ponieważ ma ona niesamowity temperament i na prawdę ciężko się z nią dogadać :) Klucz do sukcesu to cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość oraz mnóstwo poświęconego jej czasu :) Sama chętnie czekam na porady innych :)
Basiarog13, nie wiem ile masz lat i ile lat mają osoby udzielające Ci porad. Jakkolwiek wnioskuję, ze jesteś osobą młodą i siłą rzeczy nie masz doświadczenia w pracy z końmi. Jeśli brakuje Ci wiedzy i umiejętności, namawiam Cię, abyś dała sobie spokój z tą szetlandzką klaczą i poszukała do opieki konia, od którego Ty będziesz mogła się uczyć a nie na odwrót. Praca z trudnym koniem na samym początku jest bardzo złym wyjściem. Rozumiem, że w pewien sposób może Ci zależeć na tej klaczy, ale najlepiej jej pomożesz oddając ją pod dobrą i odpowiedzialną opiekę. Problemów z koniem nie da się rozwiązać via internet, nawet metody "naturalne" są wtedy bezsilne, gdyż opierają się na zrzumieniu konia przez obserwację a nie na stosowaniu algorytmów.
Regularność, rytm, wyraźne granice, dyskomfort przy ich przekroczeniu, przyjemność przy spełnianiu oczekiwań. Wszystko to działa w przypadku wszystkich zwierząt, można to nazwać tresurą, układaniem, itp. Bazą jest bez wątpienia znajomość upodobań gatunkowych i ich wykorzystanie, np.koń nie znosi zamknięcia, a drapieżnik chętnie się skryje. Klacz musi mieć pewien "interes" do współpracy z człowiekiem, pewną przyjemność i frajdę.Musi mieć skojarzenie, o, ludzie, fajnie, coś się będzie działo, dadzą coś smacznego (najpierw :-), wypuszczą na padok, pobawią się (a tu już trzeba popracować trochę więcej), na końcu każą coś robić (ale tak jakby mimochodem, ale niestety zawsze). Dopiero umiejętny, bo dawki poszczególnych elementów mogą się zmieniać, przekładaniec z tych elementów, wyważony i odpowiednio stosowany po pewnym (dłuższym, im bardziej zwierzę nauczyło się radzić sobie samo) czasie przynosi efekt.
A moja nawet przy dawaniu kawałków buraka, marchewki, potrafi szczerzyć zęby do gryzienia z napieraniem, jakby mówiła:"co nie ma więcej?, idź już sobie", a na jakąś reakcję odwracać się tyłkiem do kopania :/
Rób z koleżanką ćwiczenia na halterze, jeżeli będzie je dobrze wykonywała to daj jej smakołyki Fouganza, które można kupić w Decathlonie. Mojego konia tak ujeździłem, nauczył się podawać kopyta na słowo ,,kopytko", i przy kąpieli jest spokojna i nie staje dęba.
Tak , Maria ma rację problemów z trudnymi końmi nie da się rozwiązać przez internet. Praca z tymi końmi polega na obserwacji konia i podejmowania właściwych działań , ale do tego potrzebna jest duża wiedza teoretyczna i praktyczna
Tiaaa... a ponadto warto poznać bliżej kuce /szczególnie szetlandy/ bo niestety zasada jest, że im mniejszy konik tym na "twardszego zawodnika" trafiasz.... minęło sporo czasu - napisz proszę jak Ci poszło, a z czym konkretnie nadal jest problem - tak jest łatwiej pomóc i coś podpowiedzieć. Do Siego Roku !
Również jestem ciekawa czy się nie poddałaś. Mój narzeczony niestety musiał sprzedać takiego konia ponieważ żadne techniki nie pomagał, a mu raczej zależało na spokojnym koniu.
powinnaś zaprowadzić klacz na mniejszy wybieg. Pokaż jej że masz coś "pysznego". Daj jej jedno i usiądź na ziemi czekając aż sama podejdzie, trenuj z nią codziennie. Po jakimś czasie zacznie nie będzie odchodziła na krok :D
Witam. Ostatnio z koleżanką zaczęłyśmy zajmować się pewną gniadą klaczą szetlandzką. Problem w tym, że jest ona nieco znarowiona, zdziczała. Kopie gryzie i bryka. Ma 6 lat i jest nieujeżdżona. Na razie da się ją prowadzić tylko za kantar i to z oporem, nigdy nawet nie była lonżowana. Kiedyś "uwiesiłam" się na niej, to stała spokojnie, więc nie wiem w czym problem. Bardzo lubi drapanie po brzuszku i pęcinach. Planujemy z nią zrobić join up, ale problem w tym, że jej padok jest ogromny, można go nazwać łąką, chcemy zrobić na nim mniejszy padok, ale to w przyszłości. Co możemy na razie zrobić, żeby choć trochę oswoić ją do ludzi? Bardzo nam na tym zależy, z góry dziękuję za odpowiedzi. ;)
Spacerki na uwiązie, ogólna pielęgnacja, zabawy na halterku nie muszą być prowadzone koniecznie na lonżowniku. konik może mieć halterek i uwiąz.
Tylko że ona nie daje żeby ktokolwiek do niej podszedł.. Raz ma takie dni, że jest potulna, ale ogólnie przeważają u niej tzw. "dni focha". Nie chce też iść do przodu, choćby nie wiem co.
w takim razie spędzajcie przy niej jak najwięcej czasu, spróbujcie przekupstwa, jabłka, marchewki.
Mam dokładnie ten sam problem z tym że moja klacz ma 3 latka i jest rasy SP.Są dni kiedy wszystko się udaje ale w większości jest nam ciężko, ponieważ ma ona niesamowity temperament i na prawdę ciężko się z nią dogadać :) Klucz do sukcesu to cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość oraz mnóstwo poświęconego jej czasu :) Sama chętnie czekam na porady innych :)
Basiarog13, nie wiem ile masz lat i ile lat mają osoby udzielające Ci porad. Jakkolwiek wnioskuję, ze jesteś osobą młodą i siłą rzeczy nie masz doświadczenia w pracy z końmi. Jeśli brakuje Ci wiedzy i umiejętności, namawiam Cię, abyś dała sobie spokój z tą szetlandzką klaczą i poszukała do opieki konia, od którego Ty będziesz mogła się uczyć a nie na odwrót. Praca z trudnym koniem na samym początku jest bardzo złym wyjściem. Rozumiem, że w pewien sposób może Ci zależeć na tej klaczy, ale najlepiej jej pomożesz oddając ją pod dobrą i odpowiedzialną opiekę. Problemów z koniem nie da się rozwiązać via internet, nawet metody "naturalne" są wtedy bezsilne, gdyż opierają się na zrzumieniu konia przez obserwację a nie na stosowaniu algorytmów.
Regularność, rytm, wyraźne granice, dyskomfort przy ich przekroczeniu, przyjemność przy spełnianiu oczekiwań. Wszystko to działa w przypadku wszystkich zwierząt, można to nazwać tresurą, układaniem, itp. Bazą jest bez wątpienia znajomość upodobań gatunkowych i ich wykorzystanie, np.koń nie znosi zamknięcia, a drapieżnik chętnie się skryje. Klacz musi mieć pewien "interes" do współpracy z człowiekiem, pewną przyjemność i frajdę.Musi mieć skojarzenie, o, ludzie, fajnie, coś się będzie działo, dadzą coś smacznego (najpierw :-), wypuszczą na padok, pobawią się (a tu już trzeba popracować trochę więcej), na końcu każą coś robić (ale tak jakby mimochodem, ale niestety zawsze). Dopiero umiejętny, bo dawki poszczególnych elementów mogą się zmieniać, przekładaniec z tych elementów, wyważony i odpowiednio stosowany po pewnym (dłuższym, im bardziej zwierzę nauczyło się radzić sobie samo) czasie przynosi efekt.
Regularność, rytm, wyraźne granice, dyskomfort przy ich przekroczeniu, przyjemność przy spełnianiu oczekiwań. Jakie to proste...
Zgadzam się z Marią. Powinno się zaczynać od spokojnych koni :)
:-)))))) Oczywiście, ja też całkowicie zgadzam się z Marią.
A moja nawet przy dawaniu kawałków buraka, marchewki, potrafi szczerzyć zęby do gryzienia z napieraniem, jakby mówiła:"co nie ma więcej?, idź już sobie", a na jakąś reakcję odwracać się tyłkiem do kopania :/
Rób z koleżanką ćwiczenia na halterze, jeżeli będzie je dobrze wykonywała to daj jej smakołyki Fouganza, które można kupić w Decathlonie. Mojego konia tak ujeździłem, nauczył się podawać kopyta na słowo ,,kopytko", i przy kąpieli jest spokojna i nie staje dęba.
Tak , Maria ma rację problemów z trudnymi końmi nie da się rozwiązać przez internet. Praca z tymi końmi polega na obserwacji konia i podejmowania właściwych działań , ale do tego potrzebna jest duża wiedza teoretyczna i praktyczna
Tiaaa... a ponadto warto poznać bliżej kuce /szczególnie szetlandy/ bo niestety zasada jest, że im mniejszy konik tym na "twardszego zawodnika" trafiasz.... minęło sporo czasu - napisz proszę jak Ci poszło, a z czym konkretnie nadal jest problem - tak jest łatwiej pomóc i coś podpowiedzieć. Do Siego Roku !
Również jestem ciekawa czy się nie poddałaś. Mój narzeczony niestety musiał sprzedać takiego konia ponieważ żadne techniki nie pomagał, a mu raczej zależało na spokojnym koniu.
powinnaś zaprowadzić klacz na mniejszy wybieg. Pokaż jej że masz coś "pysznego". Daj jej jedno i usiądź na ziemi czekając aż sama podejdzie, trenuj z nią codziennie. Po jakimś czasie zacznie nie będzie odchodziła na krok :D