Mam problem.Czy pojechanie w teren po dziesięciu jazdach jest bardzo nieodpowiedzialne(ja znam odpowiedź, ale osoba z tym problemem nie chce mnie słuchać:|)?Jak przekonać osobę żeby poszła na dodatkowe jazdy?Co może się stać jeśli taka osoba pojedzie?Wiem, że mi się poplątało więc jeśli nie rozumiesz-pisz!!!
jest jak najbardziej nieodpowiedzialne- w trakcie 10 lekcji nie przerabia się galopu, skoków, a koń w terenie zawsze może się spłoszyć, zacząć galopować i brykać, do czego taki nowicjusz nie będzie przygotowany. i wątpię też, że taka osoba miałaby pełny sprzęt jeździecki, tj kamizelkę- o to mi głównie chodzi, więc może się uszkodzić na całe życie. ja sama, mimo że jeżdżę regularnie dwa lata, nigdy nie byłam w prawdziwym terenie- jeździłam na dworze po nieogrodzonym obszarze, ale nie mogę nazwać tego terenem ;) więc teren takiej osobie odradzam.
Po 10 jazdach nie ma nawet mowy o wyjeździe w teren. Zostałam zabrana w teren pierwszego dnia obozu, a nie umiałam ani trochę jeździć galopem. Skończyło się glebą i bólem do końca obozu.
Czemu taki dziwny tytuł wątku? Myślę że za tą osobę odpowiada instruktor i to on decyduje czy pojedzie w teren czy nie. W jego interesie leży również wyperswadowanie głupich pomysłów swoim podopiecznym. Miejmy nadzieje że instruktor jest odpowiedzialny i że w ogóle jest.
Ja miałam pierwszy galop na 4 lekcji (ale na lonży), ale wtedy nawet kłusa nie miałam opanowanego. Sądzę, że jeżeli instruktor jest dobrym trenerem, nigdy nie pozwoliłby na coś takiego.
Znam stajnie w których na pierwszej lekcji jedzie się w teren stępem, aby wyczuć ruch konia. Więc po 10 lekcjach jeżeli jest to osoba dorosła może to byc jej wola i wybór.
Jeśli jedzie z instruktorem to jest to sprawa instruktora. Jeśli jest dorosła i jedzie bez instruktora to jest to jej prywatna sprawa. Ryzykuje na własny rachunek. Nad czym się tu rozwodzić?
P.s. Co to ma być za tytuł wątku?
Po 10 jazdach nie ma nawet mowy o wyjeździe w teren. Zostałam zabrana w teren pierwszego dnia obozu, a nie umiałam ani trochę jeździć galopem. Skończyło się glebą i bólem do końca obozu.Ja w teren po raz pierwszy pojechałam włąśnie uczyć się galopować a to było tak po ... 10 - 15 jazdach coś takiego
Jeśli jedzie z instruktorem to jest to sprawa instruktora. Jeśli jest dorosła i jedzie bez instruktora to jest to jej prywatna sprawa. Ryzykuje na własny rachunek. Nad czym się tu rozwodzić?
P.s. Co to ma być za tytuł wątku?
Jestemzlasuprosze cię sama mi chyba 3 razy pisałaś ze nie lubisz dziewczyn które się wymondrzają a sama co robisz ?????
Droga agnieszko-ploci - jest to mało prawdopodobne, gdyż nie używam słowa "wymądrzać się" a tym bardziej "wymondrzać". I nie przypominam sobie aby padło ono w konwersacji z tobą.A jeśli dla ciebie odpowiedź rzeczowa i na temat jest "wymondrzaniem", to chyba czas poszukać forum "Laicy gawędzą z laikami".
Ja nie widzę, żeby jestemzlasu się wymądrzała - ona tylko odpowiedziała na pytanie zadane przez założycielkę wątku oraz zwróciła uwagę na tytuł, ponieważ jest on nieodpowiedni i można za to dostać nawet bana (za tytuł).
Przesadzacie. Ja w terenie byłam na 3 jeździe i jakoś żyję. To też zależy czy w stajni jest koń, który chodzi w tereny pod początkującymi i który się nie płoszy. Musi być koniem spokojnym! Ja uczyłam się jeździć w terenie, bo latem na ujeżdżalni się nie da wytrzymać.
No rzecz prosta- bardzo nieodpowiedzialne!Domyślam się, że chodzi o osobę, na której Ci zależy (nawet jak się do tego nie przyznajesz).Przeczytaj sobie moją historię, być może w niej znajdziesz odpowiedź ------>W zeszłe wakacje przyjechały do mnie na miesiąc kuzynki. Nie lubię ich, mówię z góry. Mam własnego konia i one chciały jeździć, to sobie myślę, że dobra i je oprowadzałam. Były niecierpliwe- chciały kłusować już na pierwszej jeździe!Następnie po czterech jazdach chciały sobie jeździć same. Jak by były nienormalne, a klacz nie jest najspokojniejsza:] Myślałam,że nie ma rozwiązania- ale było!Porozmawiałam z ich mamą. Wytłumaczyłam, że to jest niebezpieczne, ze po tylko tylu jazdach nie zapanują nad koniem, a to jest zwierzę uciekające. Spaść mogą pod kopyta i jest po człowieku. Można być kaleką do końca życia przez niewielki upadek- przez własną głupotę!!!Lepiej być cierpliwym- najlepsi nie dają rady i spadają- a potem na wózkach jeżdżą, a nie na koniach!Taki wykład pomógł!!!P O L E C A M wejdź też na http://drewniananadzieja1.blog.onet.pl/Jajka-3-2-1-0-Uwaga-Kurczaczki,2,ID460312960,DA2012-03-23,n
No rzecz prosta- bardzo nieodpowiedzialne!Domyślam się, że chodzi o osobę, na której Ci zależy (nawet jak się do tego nie przyznajesz).Przeczytaj sobie moją historię, być może w niej znajdziesz odpowiedź ------>W zeszłe wakacje przyjechały do mnie na miesiąc kuzynki. Nie lubię ich, mówię z góry. Mam własnego konia i one chciały jeździć, to sobie myślę, że dobra i je oprowadzałam. Były niecierpliwe- chciały kłusować już na pierwszej jeździe!Następnie po czterech jazdach chciały sobie jeździć same. Jak by były nienormalne, a klacz nie jest najspokojniejsza:] Myślałam,że nie ma rozwiązania- ale było!Porozmawiałam z ich mamą. Wytłumaczyłam, że to jest niebezpieczne, ze po tylko tylu jazdach nie zapanują nad koniem, a to jest zwierzę uciekające. Spaść mogą pod kopyta i jest po człowieku. Można być kaleką do końca życia przez niewielki upadek- przez własną głupotę!!!Lepiej być cierpliwym- najlepsi nie dają rady i spadają- a potem na wózkach jeżdżą, a nie na koniach!Taki wykład pomógł!!!P O L E C A M wejdź też na http://drewniananadzieja1.blog.onet.pl/Jajka-3-2-1-0-Uwaga-Kurczaczki,2,ID460312960,DA2012-03-23,nCo takiego złego jest w kłusie na pierwszej lekcji? Dobrze pamiętam, sama miałam :/
Jeśli jedzie z instruktorem to jest to sprawa instruktora. Jeśli jest dorosła i jedzie bez instruktora to jest to jej prywatna sprawa. Ryzykuje na własny rachunek. Nad czym się tu rozwodzić?
P.s. Co to ma być za tytuł wątku?
Jestemzlasu
prosze cię sama mi chyba 3 razy pisałaś ze nie lubisz dziewczyn które się wymondrzają a sama co robisz ?????http://forum.galopuje.pl/f,co-robicie-gdy-kon-ma-kolke,71200,25.html - z tego wynika, że raczej ty piszesz, że jestemzlasu się wymądrza...
Jeżeli jeździ z instruktorem to chyba raczej on stwierdza kiedy będzie dana osoba gotowa na teren. Ja w teren pojechałam ,po chyba 5 jazdach i żyję ;d Koń się spłoszył ,ale zdołałam go zatrzymać ,nie spadłam ,ani nawet zbytnio się nie przestraszyłam. Za to 1.5 roku później już umiałam o wiele lepiej jeździć pojechałam w teren ,spadłam i złamałam rękę ,więc życie jest nieprzewidywalne i wypadki chodzą po ludziach niestety ;p
Znam stajnie w których na pierwszej lekcji jedzie się w teren stępem, aby wyczuć ruch konia. Więc po 10 lekcjach jeżeli jest to osoba dorosła może to byc jej wola i wybór. ja dokładnie po 10 lekcjach byłam w terenie ;)to było dość dawno . Wykupiłam sobie 10 jazd w wakacje i nauczyłam sie podstaw. potem wyjechałam na wakcje w bieszczady a tam na spokojnych koniach do stylu western pojechałam w teren na dziko po lesie ;) milo to wspominam , ale ten teren był długi , a dodatkowo jechaliśmy,, jak już wspominałam na dziko, wiec o galopie mowy nie było . Było troszkę kłusa i dużo stępa, przejeżdżaliśmy przez rzekę i jechaliśmy po ulicy . nic mi sie nie stało, ale konie były przyzwyczajone do takiej jazdy, a ja jechałam przed ostatnia w zastępie . To było wspaniałe przeżycie , więc mogę śmiało powiedzieć , że jesli twoja znajoma już dość dobrze sobie radzi to na własną odpowiedzialność może jechać. Musi wiedzieć, że to niebezpieczne i jepiej jej to odradzać .
No rzecz prosta- bardzo nieodpowiedzialne!Domyślam się, że chodzi o osobę, na której Ci zależy (nawet jak się do tego nie przyznajesz).Przeczytaj sobie moją historię, być może w niej znajdziesz odpowiedź ------>W zeszłe wakacje przyjechały do mnie na miesiąc kuzynki. Nie lubię ich, mówię z góry. Mam własnego konia i one chciały jeździć, to sobie myślę, że dobra i je oprowadzałam. Były niecierpliwe- chciały kłusować już na pierwszej jeździe!Następnie po czterech jazdach chciały sobie jeździć same. Jak by były nienormalne, a klacz nie jest najspokojniejsza:] Myślałam,że nie ma rozwiązania- ale było!Porozmawiałam z ich mamą. Wytłumaczyłam, że to jest niebezpieczne, ze po tylko tylu jazdach nie zapanują nad koniem, a to jest zwierzę uciekające. Spaść mogą pod kopyta i jest po człowieku. Można być kaleką do końca życia przez niewielki upadek- przez własną głupotę!!!Lepiej być cierpliwym- najlepsi nie dają rady i spadają- a potem na wózkach jeżdżą, a nie na koniach!Taki wykład pomógł!!!P O L E C A M wejdź też na http://drewniananadzieja1.blog.onet.pl/Jajka-3-2-1-0-Uwaga-Kurczaczki,2,ID460312960,DA2012-03-23,nCo takiego złego jest w kłusie na pierwszej lekcji? Dobrze pamiętam, sama miałam :/ja też miałam kłus na I lekcji !
Jeżeli to będzie teren stępem, na otwartym terenie...Ale wiadomo, to nie to samo co na ujeżdżalni, konie są żywsze, chętniejsze do jazdy i mogą się spłoszyć
Mam problem.Czy pojechanie w teren po dziesięciu jazdach jest bardzo nieodpowiedzialne(ja znam odpowiedź, ale osoba z tym problemem nie chce mnie słuchać:|)?Jak przekonać osobę żeby poszła na dodatkowe jazdy?Co może się stać jeśli taka osoba pojedzie?Wiem, że mi się poplątało więc jeśli nie rozumiesz-pisz!!!
jest jak najbardziej nieodpowiedzialne- w trakcie 10 lekcji nie przerabia się galopu, skoków, a koń w terenie zawsze może się spłoszyć, zacząć galopować i brykać, do czego taki nowicjusz nie będzie przygotowany. i wątpię też, że taka osoba miałaby pełny sprzęt jeździecki, tj kamizelkę- o to mi głównie chodzi, więc może się uszkodzić na całe życie. ja sama, mimo że jeżdżę regularnie dwa lata, nigdy nie byłam w prawdziwym terenie- jeździłam na dworze po nieogrodzonym obszarze, ale nie mogę nazwać tego terenem ;) więc teren takiej osobie odradzam.
Po 10 jazdach nie ma nawet mowy o wyjeździe w teren. Zostałam zabrana w teren pierwszego dnia obozu, a nie umiałam ani trochę jeździć galopem. Skończyło się glebą i bólem do końca obozu.
Czemu taki dziwny tytuł wątku? Myślę że za tą osobę odpowiada instruktor i to on decyduje czy pojedzie w teren czy nie. W jego interesie leży również wyperswadowanie głupich pomysłów swoim podopiecznym. Miejmy nadzieje że instruktor jest odpowiedzialny i że w ogóle jest.
Ja miałam pierwszy galop na 4 lekcji (ale na lonży), ale wtedy nawet kłusa nie miałam opanowanego. Sądzę, że jeżeli instruktor jest dobrym trenerem, nigdy nie pozwoliłby na coś takiego.
Osoba jest dorosła, jeśli to coś pomoże.
Znam stajnie w których na pierwszej lekcji jedzie się w teren stępem, aby wyczuć ruch konia. Więc po 10 lekcjach jeżeli jest to osoba dorosła może to byc jej wola i wybór.
Jeśli jedzie z instruktorem to jest to sprawa instruktora. Jeśli jest dorosła i jedzie bez instruktora to jest to jej prywatna sprawa. Ryzykuje na własny rachunek. Nad czym się tu rozwodzić? P.s. Co to ma być za tytuł wątku?
Po 10 jazdach nie ma nawet mowy o wyjeździe w teren. Zostałam zabrana w teren pierwszego dnia obozu, a nie umiałam ani trochę jeździć galopem. Skończyło się glebą i bólem do końca obozu.Ja w teren po raz pierwszy pojechałam włąśnie uczyć się galopować a to było tak po ... 10 - 15 jazdach coś takiego
Jeśli jedzie z instruktorem to jest to sprawa instruktora. Jeśli jest dorosła i jedzie bez instruktora to jest to jej prywatna sprawa. Ryzykuje na własny rachunek. Nad czym się tu rozwodzić? P.s. Co to ma być za tytuł wątku? Jestemzlasuprosze cię sama mi chyba 3 razy pisałaś ze nie lubisz dziewczyn które się wymondrzają a sama co robisz ?????
Ja tam nie widzę wymądrzania tylko rzeczową odpowiedź którą całkowicie popieram.
Droga agnieszko-ploci - jest to mało prawdopodobne, gdyż nie używam słowa "wymądrzać się" a tym bardziej "wymondrzać". I nie przypominam sobie aby padło ono w konwersacji z tobą.A jeśli dla ciebie odpowiedź rzeczowa i na temat jest "wymondrzaniem", to chyba czas poszukać forum "Laicy gawędzą z laikami".
Ja nie widzę, żeby jestemzlasu się wymądrzała - ona tylko odpowiedziała na pytanie zadane przez założycielkę wątku oraz zwróciła uwagę na tytuł, ponieważ jest on nieodpowiedni i można za to dostać nawet bana (za tytuł).
Przesadzacie. Ja w terenie byłam na 3 jeździe i jakoś żyję. To też zależy czy w stajni jest koń, który chodzi w tereny pod początkującymi i który się nie płoszy. Musi być koniem spokojnym! Ja uczyłam się jeździć w terenie, bo latem na ujeżdżalni się nie da wytrzymać.
No rzecz prosta- bardzo nieodpowiedzialne!Domyślam się, że chodzi o osobę, na której Ci zależy (nawet jak się do tego nie przyznajesz).Przeczytaj sobie moją historię, być może w niej znajdziesz odpowiedź ------>W zeszłe wakacje przyjechały do mnie na miesiąc kuzynki. Nie lubię ich, mówię z góry. Mam własnego konia i one chciały jeździć, to sobie myślę, że dobra i je oprowadzałam. Były niecierpliwe- chciały kłusować już na pierwszej jeździe!Następnie po czterech jazdach chciały sobie jeździć same. Jak by były nienormalne, a klacz nie jest najspokojniejsza:] Myślałam,że nie ma rozwiązania- ale było!Porozmawiałam z ich mamą. Wytłumaczyłam, że to jest niebezpieczne, ze po tylko tylu jazdach nie zapanują nad koniem, a to jest zwierzę uciekające. Spaść mogą pod kopyta i jest po człowieku. Można być kaleką do końca życia przez niewielki upadek- przez własną głupotę!!!Lepiej być cierpliwym- najlepsi nie dają rady i spadają- a potem na wózkach jeżdżą, a nie na koniach!Taki wykład pomógł!!!P O L E C A M wejdź też na http://drewniananadzieja1.blog.onet.pl/Jajka-3-2-1-0-Uwaga-Kurczaczki,2,ID460312960,DA2012-03-23,n
No rzecz prosta- bardzo nieodpowiedzialne!Domyślam się, że chodzi o osobę, na której Ci zależy (nawet jak się do tego nie przyznajesz).Przeczytaj sobie moją historię, być może w niej znajdziesz odpowiedź ------>W zeszłe wakacje przyjechały do mnie na miesiąc kuzynki. Nie lubię ich, mówię z góry. Mam własnego konia i one chciały jeździć, to sobie myślę, że dobra i je oprowadzałam. Były niecierpliwe- chciały kłusować już na pierwszej jeździe!Następnie po czterech jazdach chciały sobie jeździć same. Jak by były nienormalne, a klacz nie jest najspokojniejsza:] Myślałam,że nie ma rozwiązania- ale było!Porozmawiałam z ich mamą. Wytłumaczyłam, że to jest niebezpieczne, ze po tylko tylu jazdach nie zapanują nad koniem, a to jest zwierzę uciekające. Spaść mogą pod kopyta i jest po człowieku. Można być kaleką do końca życia przez niewielki upadek- przez własną głupotę!!!Lepiej być cierpliwym- najlepsi nie dają rady i spadają- a potem na wózkach jeżdżą, a nie na koniach!Taki wykład pomógł!!!P O L E C A M wejdź też na http://drewniananadzieja1.blog.onet.pl/Jajka-3-2-1-0-Uwaga-Kurczaczki,2,ID460312960,DA2012-03-23,nCo takiego złego jest w kłusie na pierwszej lekcji? Dobrze pamiętam, sama miałam :/
Jeśli jedzie z instruktorem to jest to sprawa instruktora. Jeśli jest dorosła i jedzie bez instruktora to jest to jej prywatna sprawa. Ryzykuje na własny rachunek. Nad czym się tu rozwodzić? P.s. Co to ma być za tytuł wątku? Jestemzlasu prosze cię sama mi chyba 3 razy pisałaś ze nie lubisz dziewczyn które się wymondrzają a sama co robisz ?????http://forum.galopuje.pl/f,co-robicie-gdy-kon-ma-kolke,71200,25.html - z tego wynika, że raczej ty piszesz, że jestemzlasu się wymądrza...
Jeżeli jeździ z instruktorem to chyba raczej on stwierdza kiedy będzie dana osoba gotowa na teren. Ja w teren pojechałam ,po chyba 5 jazdach i żyję ;d Koń się spłoszył ,ale zdołałam go zatrzymać ,nie spadłam ,ani nawet zbytnio się nie przestraszyłam. Za to 1.5 roku później już umiałam o wiele lepiej jeździć pojechałam w teren ,spadłam i złamałam rękę ,więc życie jest nieprzewidywalne i wypadki chodzą po ludziach niestety ;p
Znam stajnie w których na pierwszej lekcji jedzie się w teren stępem, aby wyczuć ruch konia. Więc po 10 lekcjach jeżeli jest to osoba dorosła może to byc jej wola i wybór. ja dokładnie po 10 lekcjach byłam w terenie ;)to było dość dawno . Wykupiłam sobie 10 jazd w wakacje i nauczyłam sie podstaw. potem wyjechałam na wakcje w bieszczady a tam na spokojnych koniach do stylu western pojechałam w teren na dziko po lesie ;) milo to wspominam , ale ten teren był długi , a dodatkowo jechaliśmy,, jak już wspominałam na dziko, wiec o galopie mowy nie było . Było troszkę kłusa i dużo stępa, przejeżdżaliśmy przez rzekę i jechaliśmy po ulicy . nic mi sie nie stało, ale konie były przyzwyczajone do takiej jazdy, a ja jechałam przed ostatnia w zastępie . To było wspaniałe przeżycie , więc mogę śmiało powiedzieć , że jesli twoja znajoma już dość dobrze sobie radzi to na własną odpowiedzialność może jechać. Musi wiedzieć, że to niebezpieczne i jepiej jej to odradzać .
No rzecz prosta- bardzo nieodpowiedzialne!Domyślam się, że chodzi o osobę, na której Ci zależy (nawet jak się do tego nie przyznajesz).Przeczytaj sobie moją historię, być może w niej znajdziesz odpowiedź ------>W zeszłe wakacje przyjechały do mnie na miesiąc kuzynki. Nie lubię ich, mówię z góry. Mam własnego konia i one chciały jeździć, to sobie myślę, że dobra i je oprowadzałam. Były niecierpliwe- chciały kłusować już na pierwszej jeździe!Następnie po czterech jazdach chciały sobie jeździć same. Jak by były nienormalne, a klacz nie jest najspokojniejsza:] Myślałam,że nie ma rozwiązania- ale było!Porozmawiałam z ich mamą. Wytłumaczyłam, że to jest niebezpieczne, ze po tylko tylu jazdach nie zapanują nad koniem, a to jest zwierzę uciekające. Spaść mogą pod kopyta i jest po człowieku. Można być kaleką do końca życia przez niewielki upadek- przez własną głupotę!!!Lepiej być cierpliwym- najlepsi nie dają rady i spadają- a potem na wózkach jeżdżą, a nie na koniach!Taki wykład pomógł!!!P O L E C A M wejdź też na http://drewniananadzieja1.blog.onet.pl/Jajka-3-2-1-0-Uwaga-Kurczaczki,2,ID460312960,DA2012-03-23,nCo takiego złego jest w kłusie na pierwszej lekcji? Dobrze pamiętam, sama miałam :/ja też miałam kłus na I lekcji !
Jeżeli to będzie teren stępem, na otwartym terenie...Ale wiadomo, to nie to samo co na ujeżdżalni, konie są żywsze, chętniejsze do jazdy i mogą się spłoszyć