hej, mam do was pytanie ile mieliście lekcji kłusa zanim doszliście do perfekcji i zaczeliście galop?? Ja maiłam dwie lekcje kłusa i nie powiem żeby mi kłus wychodził, koń mi sie ciągle zatrzymuje nie mogę złapac równowagi żebym mogła anglezować i wypadam ze strzemion w kłusie ćwiczebnym. Mam wrażenie że ucze sie go długo i nic z tego nie umiem(instruktorka mówi mi że zrobiłam postępy bo z tą moją jazdą było tak dziwnie długo by opisywać) , jak długo wy jeździliście zanim kłus zaczoł wam wychodzić(anglezowanie, i to żeby wam sie koń nie zatrzymywał)? Proszę o pomoc... P.S. Jak sie jeździ galopem, opiszecie swoją pierwszą lekcje galopu, co musieliście robić czy jakieś ćwiczenia i wasze wrażenie w pierwszym galopie... Dzięki
Niee, dwie lekcje to za mało żeby sie nauczyć! :) Ja jeżdże (troche) ponad rok i jeszcze mam blędy w klusie o.O" Galopuje na lonży (ale kto wie na następnej lekcji, jak to będzie xD), galop zaczęłam, o kurde nie pamiętam ... ale gdzieś na poczatku roku "10, jak dobrze pamiętam ;/. Ogólnie galop jest trudny(jak dla mnie) wymaga to doświadczenia i wyjeżdżonego ,,tyłeczka"", potrzebne sa na pewno inne rzezczy, ale ja sie nie znam ;D. O galopie moge powiedzieć , ze jest fajna harmonia z koniem kiedy złapiesz rytm. Do ćwiczebnego musisz ,,zwolnic"" konia i pracować udami , odchylić się. Koń się zatrzymuje? Może nie trzymasz nóg przy brzuchu? Trzymaj nogi , a zarazem kontakt na wodzy. Pierwszy galop-super! Byłam pod wrażeniem, b. nabuzowana^^
*jestem nie doświadczona, więc za wszystkie blędy, które podaje w mojej ""tezie"" (xD) przepraszam :)
pEWNIE Cie nie pociesze ale ja klusa sie BARDZO DLUGOOOOOOOOOOOOOOO uczyla. A co do galopu pierwszego to chulaj dusza..., po prostu pani mowie"czcesz zagalopowac", a ja "no jasne" to ona no to dawaj i nie bylo naj lepiej, a potem nastepne jazdy to na lazy...
Ja uczyłam się kłusowac baardzo długo a wynikało to z tego, że jeżdziłam co 2 tygodnie wiec nie mialam okazji częsciej trenowac. tak więc przy takiej systematycznej nauce to zajeło mi to ok 7-8 godzin łącznie z lonżą i jazdą w zastepie zanim sama zaczęłam prowadzic zastęp kłusem. Potem wprowadzili mi półsiad co tez długo trenowalam ok 4 jazd jak nie dłuzej i potem dopiero byl czas na pierwsza zagalopowania, co prawda nieudolne ale się próbowało
Ja uczyłam się kłusowac baardzo długo a wynikało to z tego, że jeżdziłam co 2 tygodnie wiec nie mialam okazji częsciej trenowac. tak więc przy takiej systematycznej nauce to zajeło mi to ok 7-8 godzin łącznie z lonżą i jazdą w zastepie zanim sama zaczęłam prowadzic zastęp kłusem. Potem wprowadzili mi półsiad co tez długo trenowalam ok 4 jazd jak nie dłuzej i potem dopiero byl czas na pierwsza zagalopowania, co prawda nieudolne ale się próbowało
zanim zaczęłam się uczyć galopu miałam prawie rok kłusa.tzn galopowałam wcześniej ale nie uczyłam się. zaczęłam galopować w marcu tego roku. takie lekcje właśnie wtedy.ale najpierw musiałam opanować kłus ćwiczebny, co powiem że nie za bardzo mi wychodzi. xdi nie martw się. dwie lekcje kłusa to za mało żeby się nauczyć. ja długo się uczyłam. :)
Dzięki za rady, a moglibyście mi jeszcze pomóc?
Ostatnio jeździłam w zastępie ja miałam najmniejszego konia i zawsze zostawałyśmy w tyle (pierwszy raz byłam na padoku, znaczy na 3lekcji) i Lolita mi przyśpieszała w kłusie żeby dogonić konie, ale ja jej nie pozwalałam bo bałam sie ze mi pogalopuje i ciągle gubiłam strzemiona (miałam cały czas piętę na dół) i zsuwałam się na jedną strone siodła. Dlaczego?
I jeszcze jedno pytanie, jak mam się zgrać z koniem żeby dobrze anglezować skoro koń ciągle trzepie głową i trace rytm ?
Dzięki wielkie za pomoc
Gubiłaś strzemiona bo na pewno z nerwów miałaś zaciśnięte kolana. A to już spory błąd. Pewnie też właśnie przez brak rozluźnienia się zsuwałaś. (albo koń miał ta zbudowany grzbiet że zsuwałaś się bo siodło się przekrzywiało) Następnym razem nie bój się. Najlepiej nie pozwalaj koniowi zostawać w tyle. :) Rozumiem, że na najmniejszym koniu to będzie trudne. może zapytaj się instruktorki/instruktora, czy mogłabyś jechać w innym miejscu w zastępie (jeżeli tak odbywają się jazdy). czasami jazda za zadem kolegi bardzo mobilizuje konia. ;) A co do trzepania głową- rytm tracisz przez brak doświadczenia. Z czasem wszystkiego się nauczysz.nawet koń wydziwiający z głową dziwne rzeczy dla doświadczonego jeźdźca, nie stanowi żadnego problemu przy anglezowaniu. Spokojnie, nauczysz się z czasem. :)A co do galopu- naprawdę nie ma się czego obawiać. Następnym razem może po prostu pozwól konikowi trochę wyciągnąć tego kłusa. A nawet jeśli zagalopuje, to tez nie ma co histeryzować. Ja swój pierwszy galop miałam 3 lata temu, i to kiedy koń spłoszył się ptaków.;) Wcześniej kłusowałam samodzielnie 2 tyg. A tak poza tym galop jest chodem dużo łatwiejszym i przyjemniejszym do wysiedzenia, niż np. kłus ćwiczebny. Jednak w jeździe konnej bardzo ważnym elementem jest ROZLUŹNIENIE.
Galopu uczy się wtedy, gdy instruktor stwierdzi, że w podstawowych chodach jest się na tyle dobrym, żeby móc spróbować tego najprzyjemniejszego z chodów. Niektórzy już po 10 godzinach jazd próbują galopu, a niektórzy po kilkudziesięciu. Wszystko zależy też od podstawowych umiejętności potrzebnych do zagalopowania. Mnie najpierw bardzo długo uczono kłusa ćwiczebnego i to specjalnie na takim koniu, który za bardzo podrzuca, a ja miałam wczuć się w jego ruchy tak, żeby ani razu nie podskoczyć na nim. Były to długie, trudne ale i dobre ćwiczenia. Do dziś jestem wdzięczna za tego konia do jazd, który tak mocno podrzucał. Nauczyłam się "trzymać d... siodła" i nie podskakiwać ;) Tak samo następnie było w galopie - trzeba podążać za ruchem konia i nie podrzucać w dosiadzie. Potem miałam naukę galopu w półsiadzie bo to było potrzebne na jazdy w terenie ;) Mój pierwszy galop wyglądał trochę jakby mnie od razu wrzucono "na głęboką wodę". Było hasło "galop" i to ja "leciałam" za koniem zamiast go prowadzić. Następne już były jak marzenie, ale tylko wtedy kiedy dostatecznie wczułam się w ruchy konia w galopie, wtedy sunie się jak na skrzydłach... :) Tak jak wcześniej pisałam, niektórzy uczą się poszczególnych rzeczy długo. Mnie zajęło to całe lato, zimą nie mogłam za względów bezpieczeństwa, a zaczęłam galop dopiero pod koniec wiosny kolejnego roku.
Gubiłaś strzemiona bo na pewno z nerwów miałaś zaciśnięte kolana. A to już spory błąd. Pewnie też właśnie przez brak rozluźnienia się zsuwałaś. (albo koń miał ta zbudowany grzbiet że zsuwałaś się bo siodło się przekrzywiało) Następnym razem nie bój się. Najlepiej nie pozwalaj koniowi zostawać w tyle. :) Rozumiem, że na najmniejszym koniu to będzie trudne. może zapytaj się instruktorki/instruktora, czy mogłabyś jechać w innym miejscu w zastępie (jeżeli tak odbywają się jazdy). czasami jazda za zadem kolegi bardzo mobilizuje konia. ;)
A co do trzepania głową- rytm tracisz przez brak doświadczenia. Z czasem wszystkiego się nauczysz.nawet koń wydziwiający z głową dziwne rzeczy dla doświadczonego jeźdźca, nie stanowi żadnego problemu przy anglezowaniu. Spokojnie, nauczysz się z czasem. :)
A co do galopu- naprawdę nie ma się czego obawiać. Następnym razem może po prostu pozwól konikowi trochę wyciągnąć tego kłusa. A nawet jeśli zagalopuje, to tez nie ma co histeryzować. Ja swój pierwszy galop miałam 3 lata temu, i to kiedy koń spłoszył się ptaków.;) Wcześniej kłusowałam samodzielnie 2 tyg.
A tak poza tym galop jest chodem dużo łatwiejszym i przyjemniejszym do wysiedzenia, niż np. kłus ćwiczebny.
Jednak w jeździe konnej bardzo ważnym elementem jest ROZLUŹNIENIE.
Ja jechałam w zastępie jako pierwsza jako drugi i ostatnia i zawsze zostawałam w tyle (instruktorka pozwalała mi oszukiwać i skracać sobie drogę) ale inne konie i tak zostawiały mnie w tyle. Jazda za innym koniem bardzo mobilizuje Lolite (szczególnie w teranie ona potrafi w galopie przyśpieszać żeby nie zostać w tyle) i ja bym z łatwością dogoniła zastęp bo ona mimo swojego niskiego wzrostu potrafi pruć jak strzała tu chodzi o to że to była moja pierwsza lekcja na dużym polu i jeszcze nigdy nie jechalam tak szybko kłusem i bałam sie że mi sie wyrwie w galop a ja sobie nie poradze (ja nawet nie wiem co zrobić przy galopie jak mi wyrwie do przodu za innym koniem) trodno mi sie rozluźnić jak ona trzepie głową (to że trzepie głową to jeszcze nie takie straszne jak to że ona często w najmniej niespodziewanym momencie schyla głowę ostatnio spłoszyła mi sie i schyliła łeb prawie przeleciałam naszczęście zatrzymałam się na jej szyi, albo jak przejeźdzałam przez belki w kłusie w półsiadzie <robiłam to 2 raz na jednej lekcji> i przy ostatniej belce łeb na dół :( ) i nie mogę się z nią zgrać
Jesli chodzi o gubienie strzemion to w twoim przypadku bedzie to zdecydowanie sprawa nerwów a co za tym idzie trzymasz się siodła zbyt kurczowo kolanami.rozluznij sie, odprez to dobrze wplynie rowniez na konia:)
Konia w kłusie trzeba wyczuć.Tak jak anglezuje się na dobrą nogę wtedy jest łatwiej.
Początki są trudne,ale nie poddawaj się!
Lekcja galopu?Hmm..Moja pierwsza to na lonży.Instruktorka rozpędzała na początku konia,a ja "walczyłam o życie".Później próby zagalopowania samemu.Na początku galop był dla mnie katorgą,bo bolące plecy,ręce a nogi to już nie powiem.Dopiero,gdy galopujesz w terenie czujesz ten luz ;)
Pierwszy gakop miałam wczoraj!!! Odkąd przepisałam się z mojej dawnej, beznadziejnej stadniny do tej, w ktorej jeżdżę obecnie miałam mniej niż 10 kąży i ok 5 jazd gropowych. Na 3 lub 4 grupie jedna z instruktorek powiedziala, że za tydzień zalopuje. Nie umiałam kłusa ćwiczebnego, w półsiadzie też nigdy nie jeździłam. Na następnej lekcji, którą miałam z innym instrktorem miałam zagalopować. Tzn, ja w kłusie tylko usiąść w siodło, a on popędzał konia. Strasznie podrzucało, ale i tak było super. Podsumowywując, zagalopowałam po kilku lekcjach w beznadziejnej stadninie, w której nauczyłam się tylko utrzymywać na koni, -10 lążach i 4 jazdach grupowych :D Galop na piątej. Dodam, że nie był to galop na ląży + cykałam się, bo kilka min. przed dziewczyna spadła tak z całej siły plevami o bandę. Mówiłam, że chyba galop kiedy indziej, ale pan nie chciał dać mi spokoju, powiedział, że jak zagalopuje kilka razy, to da mi spokój:),P.S. Czy jak koń galopuje, to wy też macie takie uczucie, jakby się powiększył?
Moja droga, z tym trzepaniem to trzeba trzymać wodzę krótko, najlepiej jak się nauczysz to pojechać w ćwiczebnym, bo w ang. łatwiej przy trzepaniu spaść. W mojej 1wsej stadninie raz jechałam na takim kucu, jego "rodeowanie" uspokoiło się jak mu pokazałam, że mi tej wodzy nie wyrwie, i że mnie nie zrzuci. A wtedy miałam mieć pierwszy galop, ale się tak bałam, że w galopie takie rodeo mi będzie robiła kucysia, że sobie odpuściłam. Najlepiej by było, gdybyś na początek wzięła sobie innego konia :)
Moja instruktorka mówiła, że czas zagalopowanie jest różny. Nie ma norm, zależy od umiejętności jeźdźca. Niektórzy jadą po 3 godz. w teren, a inni po 50 ie galopują :D. Wszystko zależy od CIEBIE. Możesz się popytać instruktorki, jak jesteś taka ciekawa :). Ja swoim instruktorom na jazdach zadaje tyle pytań, że mi chcą usta zszywaczem potraktować :D
Ja mam ten sam problem z koniem ktory rzuca glowa w dół. Jezdze na nim od niedawna i na poczatku kiwal troche w gore i w dół a potem zaczął mocno nagle ciagnac w dół az wyrywa mi wodze. Instruktor mowi zeby mu popuscic niech jedzie z lekko opuszczona glowa ale jak ja mu oddaje wodze to on jeszcze bardziej leci w dół. Az mysle ze w koncu sie potknie o swoj nos :) Najgorsze ze podczas klusu mnie to wybuja z rownowagi jazdy, a jeszcze nie galopuje (niewiem co wtedy by bylo). Ja niewiem juz co robic. Podobno trzeba lekko pulsowac raz jedna raz druga reka, zeby sie zajął wędzidłem, ale mi to przypomina pilowanie niewiem czy w tym przypadku dobra metoda. Mam jeszcze jeden problem jezdzilam juz w trzech szkolkach i kazdy kon na poczatku jezdzi dobrze a potem mnie pozbagnie i nie moge dac rady. Czy ja jestem za "miekka" dla koni czy co? Jak nie pokazac ze sie go boimy skoro on jest piec razy silniejszy??? Czasem sie zastanawiam czy bedzie ze mnie dobry jezdziec? :(
Myślę, że dwie lekcje to za mało, żeby się nauczyć kłusa. Myślę, że ten chód jest mniej wygodny, a więc trudniejszy niż galop. Potrzeba duuużo czasu, żeby go opanować do perfekcji, bo zawsze można coś podszlifować i nie jest idealnie ;) Co do galopu, to ja miałam swoje pierwsze spotkanie z tym chodem kiedy koń mi poniósł XD Strasznie się pochylałam, ale wysiedziałam, aż koń się uspokoił. Potem prosiłam o więcej galopu :)
Rozyczka13koniara, jak nie znasz metod to nie powinnaś się wypowiadać.
Powszechnie znana jest metoda wprowadzania początkującym galopu przed
kłusem i nie jest to błąd.Poza tym nie mów dziewczynie o zebraniu jak nie widzisz, że kłusować się uczy.
Hej :)Ja jeżdżę ponad rok - ok.1,5 roku (wcześniej miałam przerwę :/ )Jazdę zaczęłam po przerwie w sierpniu. I w czerwcu albo w lipcu (raczej czerwcu ;) ) 2013 roku pierwszy raz NA JEŹDZIE SAMA galopowałam ^^To jest niesamowite uczucie :)Pamiętam ten dzień :3Mój pierwszy galop wyglądał tak: Miałam wtedy jazdę z panią trenerką, która czasami przyjeżdżała (wtedy moja była instruktorka odeszła, i trenerka była częściej-stąd była akurat na mojej jeźdize :) )Pytała się mnie czy kiedyś galopowałam, odpowiedziałam, że nie ;PNo i powiedziała, no to dzisiaj będziesz miała okazję ^^Jak zaczęłam Galopować?Żeby było na pierwszy raz łatwiej, rozpędzałam się z kłusu aż go Galopu :3To jest niesamowite uczucie :)Uwielbiam Galopować ;)Nie martw się ;3GALOP na pewno do Cb przyjdzie ;) Czy za niedługo, czy troszkę poczekasz, przyjdzie ;]POZDRAWIAM
Jak ją jestem w terenie i jest przerwa to robię półsiad i się chwytam grzywy i wtedy wiem że nawet jak ruszy galopem to się trzymam.Może to złą teoria,bo wiem że powinno się ruszać galopem z pełnego siadu ale szybkiego kłusa trudno wysiedzieć.
hej, mam do was pytanie ile mieliście lekcji kłusa zanim doszliście do perfekcji i zaczeliście galop?? Ja maiłam dwie lekcje kłusa i nie powiem żeby mi kłus wychodził, koń mi sie ciągle zatrzymuje nie mogę złapac równowagi żebym mogła anglezować i wypadam ze strzemion w kłusie ćwiczebnym. Mam wrażenie że ucze sie go długo i nic z tego nie umiem(instruktorka mówi mi że zrobiłam postępy bo z tą moją jazdą było tak dziwnie długo by opisywać) , jak długo wy jeździliście zanim kłus zaczoł wam wychodzić(anglezowanie, i to żeby wam sie koń nie zatrzymywał)? Proszę o pomoc... P.S. Jak sie jeździ galopem, opiszecie swoją pierwszą lekcje galopu, co musieliście robić czy jakieś ćwiczenia i wasze wrażenie w pierwszym galopie... Dzięki
Niee, dwie lekcje to za mało żeby sie nauczyć! :) Ja jeżdże (troche) ponad rok i jeszcze mam blędy w klusie o.O" Galopuje na lonży (ale kto wie na następnej lekcji, jak to będzie xD), galop zaczęłam, o kurde nie pamiętam ... ale gdzieś na poczatku roku "10, jak dobrze pamiętam ;/. Ogólnie galop jest trudny(jak dla mnie) wymaga to doświadczenia i wyjeżdżonego ,,tyłeczka"", potrzebne sa na pewno inne rzezczy, ale ja sie nie znam ;D. O galopie moge powiedzieć , ze jest fajna harmonia z koniem kiedy złapiesz rytm. Do ćwiczebnego musisz ,,zwolnic"" konia i pracować udami , odchylić się. Koń się zatrzymuje? Może nie trzymasz nóg przy brzuchu? Trzymaj nogi , a zarazem kontakt na wodzy. Pierwszy galop-super! Byłam pod wrażeniem, b. nabuzowana^^ *jestem nie doświadczona, więc za wszystkie blędy, które podaje w mojej ""tezie"" (xD) przepraszam :)
pEWNIE Cie nie pociesze ale ja klusa sie BARDZO DLUGOOOOOOOOOOOOOOO uczyla. A co do galopu pierwszego to chulaj dusza..., po prostu pani mowie"czcesz zagalopowac", a ja "no jasne" to ona no to dawaj i nie bylo naj lepiej, a potem nastepne jazdy to na lazy...
trzeba kilkudziesięciu jazd kłusa żeby dojść do porozumienia z koniem, do zebrania i do przyjemności jazdy
A co do galopu to najpierw opanuj kłus
Ja uczyłam się kłusowac baardzo długo a wynikało to z tego, że jeżdziłam co 2 tygodnie wiec nie mialam okazji częsciej trenowac. tak więc przy takiej systematycznej nauce to zajeło mi to ok 7-8 godzin łącznie z lonżą i jazdą w zastepie zanim sama zaczęłam prowadzic zastęp kłusem. Potem wprowadzili mi półsiad co tez długo trenowalam ok 4 jazd jak nie dłuzej i potem dopiero byl czas na pierwsza zagalopowania, co prawda nieudolne ale się próbowało
Ja uczyłam się kłusowac baardzo długo a wynikało to z tego, że jeżdziłam co 2 tygodnie wiec nie mialam okazji częsciej trenowac. tak więc przy takiej systematycznej nauce to zajeło mi to ok 7-8 godzin łącznie z lonżą i jazdą w zastepie zanim sama zaczęłam prowadzic zastęp kłusem. Potem wprowadzili mi półsiad co tez długo trenowalam ok 4 jazd jak nie dłuzej i potem dopiero byl czas na pierwsza zagalopowania, co prawda nieudolne ale się próbowało
zanim zaczęłam się uczyć galopu miałam prawie rok kłusa.tzn galopowałam wcześniej ale nie uczyłam się. zaczęłam galopować w marcu tego roku. takie lekcje właśnie wtedy.ale najpierw musiałam opanować kłus ćwiczebny, co powiem że nie za bardzo mi wychodzi. xdi nie martw się. dwie lekcje kłusa to za mało żeby się nauczyć. ja długo się uczyłam. :)
Dzięki za rady, a moglibyście mi jeszcze pomóc? Ostatnio jeździłam w zastępie ja miałam najmniejszego konia i zawsze zostawałyśmy w tyle (pierwszy raz byłam na padoku, znaczy na 3lekcji) i Lolita mi przyśpieszała w kłusie żeby dogonić konie, ale ja jej nie pozwalałam bo bałam sie ze mi pogalopuje i ciągle gubiłam strzemiona (miałam cały czas piętę na dół) i zsuwałam się na jedną strone siodła. Dlaczego? I jeszcze jedno pytanie, jak mam się zgrać z koniem żeby dobrze anglezować skoro koń ciągle trzepie głową i trace rytm ? Dzięki wielkie za pomoc
Gubiłaś strzemiona bo na pewno z nerwów miałaś zaciśnięte kolana. A to już spory błąd. Pewnie też właśnie przez brak rozluźnienia się zsuwałaś. (albo koń miał ta zbudowany grzbiet że zsuwałaś się bo siodło się przekrzywiało) Następnym razem nie bój się. Najlepiej nie pozwalaj koniowi zostawać w tyle. :) Rozumiem, że na najmniejszym koniu to będzie trudne. może zapytaj się instruktorki/instruktora, czy mogłabyś jechać w innym miejscu w zastępie (jeżeli tak odbywają się jazdy). czasami jazda za zadem kolegi bardzo mobilizuje konia. ;) A co do trzepania głową- rytm tracisz przez brak doświadczenia. Z czasem wszystkiego się nauczysz.nawet koń wydziwiający z głową dziwne rzeczy dla doświadczonego jeźdźca, nie stanowi żadnego problemu przy anglezowaniu. Spokojnie, nauczysz się z czasem. :)A co do galopu- naprawdę nie ma się czego obawiać. Następnym razem może po prostu pozwól konikowi trochę wyciągnąć tego kłusa. A nawet jeśli zagalopuje, to tez nie ma co histeryzować. Ja swój pierwszy galop miałam 3 lata temu, i to kiedy koń spłoszył się ptaków.;) Wcześniej kłusowałam samodzielnie 2 tyg. A tak poza tym galop jest chodem dużo łatwiejszym i przyjemniejszym do wysiedzenia, niż np. kłus ćwiczebny. Jednak w jeździe konnej bardzo ważnym elementem jest ROZLUŹNIENIE.
Galopu uczy się wtedy, gdy instruktor stwierdzi, że w podstawowych chodach jest się na tyle dobrym, żeby móc spróbować tego najprzyjemniejszego z chodów. Niektórzy już po 10 godzinach jazd próbują galopu, a niektórzy po kilkudziesięciu. Wszystko zależy też od podstawowych umiejętności potrzebnych do zagalopowania. Mnie najpierw bardzo długo uczono kłusa ćwiczebnego i to specjalnie na takim koniu, który za bardzo podrzuca, a ja miałam wczuć się w jego ruchy tak, żeby ani razu nie podskoczyć na nim. Były to długie, trudne ale i dobre ćwiczenia. Do dziś jestem wdzięczna za tego konia do jazd, który tak mocno podrzucał. Nauczyłam się "trzymać d... siodła" i nie podskakiwać ;) Tak samo następnie było w galopie - trzeba podążać za ruchem konia i nie podrzucać w dosiadzie. Potem miałam naukę galopu w półsiadzie bo to było potrzebne na jazdy w terenie ;) Mój pierwszy galop wyglądał trochę jakby mnie od razu wrzucono "na głęboką wodę". Było hasło "galop" i to ja "leciałam" za koniem zamiast go prowadzić. Następne już były jak marzenie, ale tylko wtedy kiedy dostatecznie wczułam się w ruchy konia w galopie, wtedy sunie się jak na skrzydłach... :) Tak jak wcześniej pisałam, niektórzy uczą się poszczególnych rzeczy długo. Mnie zajęło to całe lato, zimą nie mogłam za względów bezpieczeństwa, a zaczęłam galop dopiero pod koniec wiosny kolejnego roku.
Gubiłaś strzemiona bo na pewno z nerwów miałaś zaciśnięte kolana. A to już spory błąd. Pewnie też właśnie przez brak rozluźnienia się zsuwałaś. (albo koń miał ta zbudowany grzbiet że zsuwałaś się bo siodło się przekrzywiało) Następnym razem nie bój się. Najlepiej nie pozwalaj koniowi zostawać w tyle. :) Rozumiem, że na najmniejszym koniu to będzie trudne. może zapytaj się instruktorki/instruktora, czy mogłabyś jechać w innym miejscu w zastępie (jeżeli tak odbywają się jazdy). czasami jazda za zadem kolegi bardzo mobilizuje konia. ;) A co do trzepania głową- rytm tracisz przez brak doświadczenia. Z czasem wszystkiego się nauczysz.nawet koń wydziwiający z głową dziwne rzeczy dla doświadczonego jeźdźca, nie stanowi żadnego problemu przy anglezowaniu. Spokojnie, nauczysz się z czasem. :) A co do galopu- naprawdę nie ma się czego obawiać. Następnym razem może po prostu pozwól konikowi trochę wyciągnąć tego kłusa. A nawet jeśli zagalopuje, to tez nie ma co histeryzować. Ja swój pierwszy galop miałam 3 lata temu, i to kiedy koń spłoszył się ptaków.;) Wcześniej kłusowałam samodzielnie 2 tyg. A tak poza tym galop jest chodem dużo łatwiejszym i przyjemniejszym do wysiedzenia, niż np. kłus ćwiczebny. Jednak w jeździe konnej bardzo ważnym elementem jest ROZLUŹNIENIE. Ja jechałam w zastępie jako pierwsza jako drugi i ostatnia i zawsze zostawałam w tyle (instruktorka pozwalała mi oszukiwać i skracać sobie drogę) ale inne konie i tak zostawiały mnie w tyle. Jazda za innym koniem bardzo mobilizuje Lolite (szczególnie w teranie ona potrafi w galopie przyśpieszać żeby nie zostać w tyle) i ja bym z łatwością dogoniła zastęp bo ona mimo swojego niskiego wzrostu potrafi pruć jak strzała tu chodzi o to że to była moja pierwsza lekcja na dużym polu i jeszcze nigdy nie jechalam tak szybko kłusem i bałam sie że mi sie wyrwie w galop a ja sobie nie poradze (ja nawet nie wiem co zrobić przy galopie jak mi wyrwie do przodu za innym koniem) trodno mi sie rozluźnić jak ona trzepie głową (to że trzepie głową to jeszcze nie takie straszne jak to że ona często w najmniej niespodziewanym momencie schyla głowę ostatnio spłoszyła mi sie i schyliła łeb prawie przeleciałam naszczęście zatrzymałam się na jej szyi, albo jak przejeźdzałam przez belki w kłusie w półsiadzie <robiłam to 2 raz na jednej lekcji> i przy ostatniej belce łeb na dół :( ) i nie mogę się z nią zgrać
Jesli chodzi o gubienie strzemion to w twoim przypadku bedzie to zdecydowanie sprawa nerwów a co za tym idzie trzymasz się siodła zbyt kurczowo kolanami.rozluznij sie, odprez to dobrze wplynie rowniez na konia:)
Ja jeździłam kłusem (łącznie z lonżą) z jakieś 8 miesięcy. Teraz jeżdżę już galopem w zastępie ^^
Konia w kłusie trzeba wyczuć.Tak jak anglezuje się na dobrą nogę wtedy jest łatwiej. Początki są trudne,ale nie poddawaj się! Lekcja galopu?Hmm..Moja pierwsza to na lonży.Instruktorka rozpędzała na początku konia,a ja "walczyłam o życie".Później próby zagalopowania samemu.Na początku galop był dla mnie katorgą,bo bolące plecy,ręce a nogi to już nie powiem.Dopiero,gdy galopujesz w terenie czujesz ten luz ;)
Pierwszy gakop miałam wczoraj!!! Odkąd przepisałam się z mojej dawnej, beznadziejnej stadniny do tej, w ktorej jeżdżę obecnie miałam mniej niż 10 kąży i ok 5 jazd gropowych. Na 3 lub 4 grupie jedna z instruktorek powiedziala, że za tydzień zalopuje. Nie umiałam kłusa ćwiczebnego, w półsiadzie też nigdy nie jeździłam. Na następnej lekcji, którą miałam z innym instrktorem miałam zagalopować. Tzn, ja w kłusie tylko usiąść w siodło, a on popędzał konia. Strasznie podrzucało, ale i tak było super. Podsumowywując, zagalopowałam po kilku lekcjach w beznadziejnej stadninie, w której nauczyłam się tylko utrzymywać na koni, -10 lążach i 4 jazdach grupowych :D Galop na piątej. Dodam, że nie był to galop na ląży + cykałam się, bo kilka min. przed dziewczyna spadła tak z całej siły plevami o bandę. Mówiłam, że chyba galop kiedy indziej, ale pan nie chciał dać mi spokoju, powiedział, że jak zagalopuje kilka razy, to da mi spokój:),P.S. Czy jak koń galopuje, to wy też macie takie uczucie, jakby się powiększył?
Moja droga, z tym trzepaniem to trzeba trzymać wodzę krótko, najlepiej jak się nauczysz to pojechać w ćwiczebnym, bo w ang. łatwiej przy trzepaniu spaść. W mojej 1wsej stadninie raz jechałam na takim kucu, jego "rodeowanie" uspokoiło się jak mu pokazałam, że mi tej wodzy nie wyrwie, i że mnie nie zrzuci. A wtedy miałam mieć pierwszy galop, ale się tak bałam, że w galopie takie rodeo mi będzie robiła kucysia, że sobie odpuściłam. Najlepiej by było, gdybyś na początek wzięła sobie innego konia :)
Moja instruktorka mówiła, że czas zagalopowanie jest różny. Nie ma norm, zależy od umiejętności jeźdźca. Niektórzy jadą po 3 godz. w teren, a inni po 50 ie galopują :D. Wszystko zależy od CIEBIE. Możesz się popytać instruktorki, jak jesteś taka ciekawa :). Ja swoim instruktorom na jazdach zadaje tyle pytań, że mi chcą usta zszywaczem potraktować :D
Ja mam ten sam problem z koniem ktory rzuca glowa w dół. Jezdze na nim od niedawna i na poczatku kiwal troche w gore i w dół a potem zaczął mocno nagle ciagnac w dół az wyrywa mi wodze. Instruktor mowi zeby mu popuscic niech jedzie z lekko opuszczona glowa ale jak ja mu oddaje wodze to on jeszcze bardziej leci w dół. Az mysle ze w koncu sie potknie o swoj nos :) Najgorsze ze podczas klusu mnie to wybuja z rownowagi jazdy, a jeszcze nie galopuje (niewiem co wtedy by bylo). Ja niewiem juz co robic. Podobno trzeba lekko pulsowac raz jedna raz druga reka, zeby sie zajął wędzidłem, ale mi to przypomina pilowanie niewiem czy w tym przypadku dobra metoda. Mam jeszcze jeden problem jezdzilam juz w trzech szkolkach i kazdy kon na poczatku jezdzi dobrze a potem mnie pozbagnie i nie moge dac rady. Czy ja jestem za "miekka" dla koni czy co? Jak nie pokazac ze sie go boimy skoro on jest piec razy silniejszy??? Czasem sie zastanawiam czy bedzie ze mnie dobry jezdziec? :(
Myślę, że dwie lekcje to za mało, żeby się nauczyć kłusa. Myślę, że ten chód jest mniej wygodny, a więc trudniejszy niż galop. Potrzeba duuużo czasu, żeby go opanować do perfekcji, bo zawsze można coś podszlifować i nie jest idealnie ;) Co do galopu, to ja miałam swoje pierwsze spotkanie z tym chodem kiedy koń mi poniósł XD Strasznie się pochylałam, ale wysiedziałam, aż koń się uspokoił. Potem prosiłam o więcej galopu :)
Rozyczka13koniara, jak nie znasz metod to nie powinnaś się wypowiadać. Powszechnie znana jest metoda wprowadzania początkującym galopu przed kłusem i nie jest to błąd.Poza tym nie mów dziewczynie o zebraniu jak nie widzisz, że kłusować się uczy.
Hej :)Ja jeżdżę ponad rok - ok.1,5 roku (wcześniej miałam przerwę :/ )Jazdę zaczęłam po przerwie w sierpniu. I w czerwcu albo w lipcu (raczej czerwcu ;) ) 2013 roku pierwszy raz NA JEŹDZIE SAMA galopowałam ^^To jest niesamowite uczucie :)Pamiętam ten dzień :3Mój pierwszy galop wyglądał tak: Miałam wtedy jazdę z panią trenerką, która czasami przyjeżdżała (wtedy moja była instruktorka odeszła, i trenerka była częściej-stąd była akurat na mojej jeźdize :) )Pytała się mnie czy kiedyś galopowałam, odpowiedziałam, że nie ;PNo i powiedziała, no to dzisiaj będziesz miała okazję ^^Jak zaczęłam Galopować?Żeby było na pierwszy raz łatwiej, rozpędzałam się z kłusu aż go Galopu :3To jest niesamowite uczucie :)Uwielbiam Galopować ;)Nie martw się ;3GALOP na pewno do Cb przyjdzie ;) Czy za niedługo, czy troszkę poczekasz, przyjdzie ;]POZDRAWIAM
Jak ją jestem w terenie i jest przerwa to robię półsiad i się chwytam grzywy i wtedy wiem że nawet jak ruszy galopem to się trzymam.Może to złą teoria,bo wiem że powinno się ruszać galopem z pełnego siadu ale szybkiego kłusa trudno wysiedzieć.
dlatego właśnie nie rusza się galopem z szybkiego kłusa :-D
Nie ruszamy galopem z szybkiego kłusa, bo ciężko wysiedzieć? No cóż. Każdy powód jest dobry.