Mam problem: mój koń (5-cio letnia kobyłka SP) boi się skakania rowów. Nie chce podchodzić nawet do rowu na odległość mniejszą niż 5m. Jak mogę pokonać ten problem?
Najpierw spróbuj spacerować koło rowu na uwiązie. Jak nie będzie chętna - spaceruj za innym koniem, który się nie boi. Gdy klaczka zbliży się chociaż trochę, nagrodź. Później próbuj podchodzić z siodła w stępie i kłusie <też na początku za odważnym koniem>. I tak stopniowo aż przestanie się bać. Powodzenia ;)
Trzeba podejść do sprawy spokojnie. Koń nie robi tego Tobie na złość, tylko boi się, że stanie mu się krzywda. Jeśli jeździec zacznie go za to karać, to koń tylko się upewni, że miał rację i lepiej było nie podchodzić. Najlepiej powoli pokazywać koniowi rów, np. prowadząc, lonżując albo jeżdżąc gdzieś w okolicy z odważniejszym koniem. Jeśli koń będzie miał do wyboru zostać sam albo pójść za resztą, nawet obok rowu, zwykle wybierze dołączenie do grupy, zwłaszcza jeśli zobaczy, że inne konie się nie boją. Na początku trzeba nagradzać konia za każdy krok w kierunku rowu. Idziemy z koniem, prosimy o kroczek do przodu, a potem od razu odchodzimy na bok i wygłaskujemy. Trzeba koniowi dać do zrozumienia, że właśnie o to chodziło- my jesteśmy z niego bardzo zadowoleni, a on już nie musi nawet patrzeć na ten straszny rów, tylko może się wyluzować gdzieś obok. I tak powoli coraz bliżej i bliżej. Z chęcią napisałabym coś o samym skakaniu, ale nie wiem, czy tak właściwie chodzi o skakanie rowów w sensie takich jak w terenie, czyli zagłębień w ziemi, czy rowów jak na zawodach w skokach, czyli płytkich basenów z wodą? Obstawiałabym wodę, ale wolę się upewnić zamiast rozpisywać się bez sensu o czym innym :)
musisz mu pokazać, że to go nie ugryzie, czy coś w tym stylu.. pamiętaj że cokolwiek będziesz robić, musisz robic to ze stoickim spokojem. Hmm pomysł z tym, aby spróbować za innym koniem który się nie boi był bardzo dobry...może spróbujesz jeszcze raz i jeszcze ? Albo pokaż mu ten rów, pochodź w kółko-bezpieczne dla konia, oczywiście za każdy odważny krok bliżej rowu nagradzaj - to może zająć, ale pamiętaj, że musisz pracować ze spokojem i cierpliwością, a jak zobaczysz, że koń jest pewniejszy i odważniejszy, zbliżaj się coraz bardziej do rowu, aż do niego wejdzie. A czy koń boi się ogólnie wody ?
Sposób by W. Mickunas: bierzesz normalny rów albo folię w kolorze zbliżonym do wody, np. niebieską. Rów przykrywasz drągami i od strony najazdu stawiasz tuż przed rowem niski żywopłocik albo inną małą przeszkódkę, a z boków normalnie stawiasz stojaki, żeby koń nie miał wątpliwości, że ma to przeskoczyć. Obok robisz taką samą przeszkodę z samych drągów bez niczego pod spodem. Skaczesz na przemian jedną i drugą przeszkodę, stopniowo zmniejszając ilość drągów zakrywających rów. Żeby jeszcze ułatwić zadanie, można ustawić przeszkody z najazdem w kierunku stajni, użyć stojaków z porządnymi odkosami (albo samemu ustawić, układając po obu stronach przeszkody np. kostki słomy), pojechać za innym koniem. Szerokość rowu to nie powinien być dla konia problem inny niż psychiczny, więc nie ustawiamy przeszkody specjalnie szerokiej, ale też nie trzeba popadać w paranoję- samo foule w galopie ma u normalnego konia długość, powiedzmy, 3,5 metra, dlatego rów metrowy czy potem dwumetrowy to żadne sportowe wyzwanie.Jeśli koń ma skakać przez rów, to oczywiście nie może bać się wody, ale też nie najlepszym sposobem jest ciągłe wchodzenie w każdą kałużę- pewnie, koń zrozumie, że woda nie jest straszna, ale potem zdarza się, że może nie widzieć konieczności skakania przez płytki rów, skoro można po prostu przez niego przebiec.
Tak jak pisała Honeonna - przejeżdżaj przez kałuże, duuuużo kałuż. Po za tym, konie często boją się wody, bo w słoneczny dzień Słońce bardzo się w niej odbija i oślepia...
Jeśli wyraźnie widać, że koń się boi wody jako takiej, a nie tylko rowu, to kałuże mogą pomóc jako wstępny etap, natomiast jeśli z "normalną" wodą koń nie ma problemu, a coś się dzieje na przeszkodzie, to raczej nie jest to spowodowane samym strachem przed wodą. Spotkałam się też z informacją, że poza migotaniem powierzchni dla koni straszne jest też to, że przez budowę oka trudno im ocenić głębokość. Nie mogą zobaczyć, czy woda ma głębokość 20cm czy 20 m i z tego względu mogą bać się wejść do wody bez sprawdzenia. Z czasem większość koni uczy się, że jeśli coś wygląda prawie identycznie jak setka płytkich kałuż, to samo też jest tylko płytką kałużą. Poza tym przywódca stada mówi, że jest bezpiecznie, a przecież przywódca wie najlepiej, dlatego jest przywódcą! Jeśli koń jest pewny, że jeździec zawsze wie, co robić i umie to wyegzekwować, łatwiej będzie poradzić sobie także z rowem.
Mam problem: mój koń (5-cio letnia kobyłka SP) boi się skakania rowów. Nie chce podchodzić nawet do rowu na odległość mniejszą niż 5m. Jak mogę pokonać ten problem?
Najpierw spróbuj spacerować koło rowu na uwiązie. Jak nie będzie chętna - spaceruj za innym koniem, który się nie boi. Gdy klaczka zbliży się chociaż trochę, nagrodź. Później próbuj podchodzić z siodła w stępie i kłusie <też na początku za odważnym koniem>. I tak stopniowo aż przestanie się bać. Powodzenia ;)
Trzeba podejść do sprawy spokojnie. Koń nie robi tego Tobie na złość, tylko boi się, że stanie mu się krzywda. Jeśli jeździec zacznie go za to karać, to koń tylko się upewni, że miał rację i lepiej było nie podchodzić. Najlepiej powoli pokazywać koniowi rów, np. prowadząc, lonżując albo jeżdżąc gdzieś w okolicy z odważniejszym koniem. Jeśli koń będzie miał do wyboru zostać sam albo pójść za resztą, nawet obok rowu, zwykle wybierze dołączenie do grupy, zwłaszcza jeśli zobaczy, że inne konie się nie boją. Na początku trzeba nagradzać konia za każdy krok w kierunku rowu. Idziemy z koniem, prosimy o kroczek do przodu, a potem od razu odchodzimy na bok i wygłaskujemy. Trzeba koniowi dać do zrozumienia, że właśnie o to chodziło- my jesteśmy z niego bardzo zadowoleni, a on już nie musi nawet patrzeć na ten straszny rów, tylko może się wyluzować gdzieś obok. I tak powoli coraz bliżej i bliżej. Z chęcią napisałabym coś o samym skakaniu, ale nie wiem, czy tak właściwie chodzi o skakanie rowów w sensie takich jak w terenie, czyli zagłębień w ziemi, czy rowów jak na zawodach w skokach, czyli płytkich basenów z wodą? Obstawiałabym wodę, ale wolę się upewnić zamiast rozpisywać się bez sensu o czym innym :)
tak, dokładnie o płytkie baseny z wodą chodzi..próbowałam za innym koniem, ale nic z tego.. tamten koń przechodzi, a mój zostaje..
musisz mu pokazać, że to go nie ugryzie, czy coś w tym stylu.. pamiętaj że cokolwiek będziesz robić, musisz robic to ze stoickim spokojem. Hmm pomysł z tym, aby spróbować za innym koniem który się nie boi był bardzo dobry...może spróbujesz jeszcze raz i jeszcze ? Albo pokaż mu ten rów, pochodź w kółko-bezpieczne dla konia, oczywiście za każdy odważny krok bliżej rowu nagradzaj - to może zająć, ale pamiętaj, że musisz pracować ze spokojem i cierpliwością, a jak zobaczysz, że koń jest pewniejszy i odważniejszy, zbliżaj się coraz bardziej do rowu, aż do niego wejdzie. A czy koń boi się ogólnie wody ?
Sposób by W. Mickunas: bierzesz normalny rów albo folię w kolorze zbliżonym do wody, np. niebieską. Rów przykrywasz drągami i od strony najazdu stawiasz tuż przed rowem niski żywopłocik albo inną małą przeszkódkę, a z boków normalnie stawiasz stojaki, żeby koń nie miał wątpliwości, że ma to przeskoczyć. Obok robisz taką samą przeszkodę z samych drągów bez niczego pod spodem. Skaczesz na przemian jedną i drugą przeszkodę, stopniowo zmniejszając ilość drągów zakrywających rów. Żeby jeszcze ułatwić zadanie, można ustawić przeszkody z najazdem w kierunku stajni, użyć stojaków z porządnymi odkosami (albo samemu ustawić, układając po obu stronach przeszkody np. kostki słomy), pojechać za innym koniem. Szerokość rowu to nie powinien być dla konia problem inny niż psychiczny, więc nie ustawiamy przeszkody specjalnie szerokiej, ale też nie trzeba popadać w paranoję- samo foule w galopie ma u normalnego konia długość, powiedzmy, 3,5 metra, dlatego rów metrowy czy potem dwumetrowy to żadne sportowe wyzwanie.Jeśli koń ma skakać przez rów, to oczywiście nie może bać się wody, ale też nie najlepszym sposobem jest ciągłe wchodzenie w każdą kałużę- pewnie, koń zrozumie, że woda nie jest straszna, ale potem zdarza się, że może nie widzieć konieczności skakania przez płytki rów, skoro można po prostu przez niego przebiec.
Tak jak pisała Honeonna - przejeżdżaj przez kałuże, duuuużo kałuż. Po za tym, konie często boją się wody, bo w słoneczny dzień Słońce bardzo się w niej odbija i oślepia...
Jeśli wyraźnie widać, że koń się boi wody jako takiej, a nie tylko rowu, to kałuże mogą pomóc jako wstępny etap, natomiast jeśli z "normalną" wodą koń nie ma problemu, a coś się dzieje na przeszkodzie, to raczej nie jest to spowodowane samym strachem przed wodą. Spotkałam się też z informacją, że poza migotaniem powierzchni dla koni straszne jest też to, że przez budowę oka trudno im ocenić głębokość. Nie mogą zobaczyć, czy woda ma głębokość 20cm czy 20 m i z tego względu mogą bać się wejść do wody bez sprawdzenia. Z czasem większość koni uczy się, że jeśli coś wygląda prawie identycznie jak setka płytkich kałuż, to samo też jest tylko płytką kałużą. Poza tym przywódca stada mówi, że jest bezpiecznie, a przecież przywódca wie najlepiej, dlatego jest przywódcą! Jeśli koń jest pewny, że jeździec zawsze wie, co robić i umie to wyegzekwować, łatwiej będzie poradzić sobie także z rowem.