Witam. Piszę gdyż mam problem ze wspaniałym koniem nazywa się Szina a problem jest taki że ona boi się wszystkiego listek za głośno zaszeleści to się płoszy, coś się poruszy to się płoszy zobaczy coś co się jej nie podoba to się płoszy. Ogólnie jest naprawdę fajnym konikiem super chodzi ma duże predyspozycje do skoku skacze metrówki z ogromnym zapasem robi we wszystkim ogromne postępy, ale wiadomo że te płoszenie po pewnym czasie staje się uciążliwe na parkurze spokojnie się nie pojeździ bo się płoszy. Znajoma mówi że to już taki charakter i nic się z tym już nie da zrobić ja mam jeszcze nadzieje że może jednak jest to dość młody koń ma około 5lat więc jeszcze całe życie przed nią jak ją można przekonać że taki listek czy jakaś figurka czy cokolwiek jej krzywdy nie zrobi ? Bardzo proszę o pomoc z góry dziękuje :)
Ja bym trochę popracowała z nią z ziemi. Pokaż jej różne przedmioty, folie itp. Możesz też później wypuścić ją na padok pełen różnych rzeczy, flag itd...
No to jest jakiś pomysł już wcześniej o tym mówiłam lecz każdy uważał że to i tak nic nie da ale ja w nią wierze, bo to naprawdę mądry konik. A jakieś rady co chodzi o dźwięk bo to że boi się przedmiotów to jedno a drugie głupi szelest uderzenie też ją przeraża. Chyba że tak jak z tymi przedmiotami najpierw jak przyzwyczai się do różnych przedmiotów kształtów to później robić hałas tylko boje się żeby to nie miało odwrotnego skutku żeby nie bała się jeszcze gorzej. Na pewno spróbuje poćwiczyć z nią trochę z ziemi z różnymi przedmiotami i zobaczymy co dalej :)
Ja bym trochę popracowała z nią z ziemi. Pokaż jej różne przedmioty, folie itp. Możesz też później wypuścić ją na padok pełen różnych rzeczy, flag itd...Mądrze napisane.....Dodatkowo "ubraną" podprowadzałabym na uwiązie do drzewa niech sama sprawdzi poźniej odchodzisz kawalek i wracasz, kiedy sama wyciaga głowę do liści i wącha a po chwili sie rozluźnia ( poczujesz to po mięśniach na lopatkach) Pogłaskaj ją i pochwal i znów to samo tylko inne drzewo. Tez się bala wszystkiego. Dzisiaj kałuże które były dla niej horrorem stanowią fajna zabawę w pogłębianie :D Wszelkie folie... na uwiązie najpierw ja podchodziłam, dotykalam, szeleścilam ale nie gwałtownie a poźniej pozwalałam jej podejśc i sprawdzić. Dzisiaj przy największym wietrze jadę z nia w teren miedzy drzewa i krzaki gdzie niestety człowiek nie żadko pozostawia smieci foliowe i wystarczy że powiem " ja widzę" uspokaja sie. Nie moge odczulic jej na jelenie i sarny ....
A co do dźwięku, to próbuj robić wszystko przy muzyce. U mnie na stajni przez większość czasu jest włączone radio. Nie dość, że konie się przyzwyczaiły to i jeździ się milej ;))
Moim zdaniem, najłatwiej zacząć naukę "nie bania się" za pomocą czarnej folii, której konie bardzo się boją. Na początku zanieś na środek padoku kawał czarnej folii, następnie, weź do kieszeni/małej torby na ramię smakołyki (marchewki/jabłka pokrojone w bardzo małe cząsteczki), weź klacz na kantar i lonżę (nie uwiąz, aby Ci się nie wyrwała i czegoś nie zrobiła niechcący) i zaprowadź ją na pastwisko. Na początku spróbuj ją podprowadzić do folii jak najbliżej, cały czas coś do niej mów i ją głaszcz, po pewnym czasie pewnie się zaprze, daj jej wtedy jedną cząsteczkę smakołyku, a np. 5 połóż na folii, po czym możesz pochylić się nad folią i lekko odchylić rożek (uważając by folia nie zaszeleśliła). Za każdy kroczek nagradzaj pogłaskaniem. Myślę, że klaczka po jakimś czasie podejdzie do folii, jeśli jednak nie, to możesz zrobić, dróżkę z smakołyków położonych w odległościach ok. 1m. Jesli klacz bez oporów zacznie podchodzić do folii z smakołykami, a potem bez nich, to możesz zacząć nią troszkę szeleścić gdy będzie w pobliżu, gdyby zaczęła uciekać, to możesz znów zacząć ją pwoli podprowadzać i robiąc chwilową przerwę od tych "złowrogich dźwięków", po czym znów zacznij szeleścić, co jakiś czas dając kawałek smakołyka i głaszcząc. Gdy już się oswoi z szeleszczeniem, możesz ją spuścić z ląży, połozyć na folii smakołyki i przejśc z nią kwałek (folią) trzymając ją za róg. Prawdopodobnie klacz pójdzie za folią aby dosięgnąc smakołyki, jesli nie, to zatrzymaj się, i poczekaj aż podejdzie zjeść 1 kawałek i znów rusz, na poczatku możesz tylko chodzic, potem możesz zacząć chwilę biec. Pamiętaj tylko, aby kawałki były małe, a nie całe marchewki i aby były to naturalne smakołyki, a nie cuksy, kostki cukru, może to być nawet trawa, gdy będziesz ją oduczała na ujeżdżalni, albo na wygryzionym padoku ;). Technikę możesz stosować, z innymi charakterystycznymi przedmiotami, np. kolorową flagą, tylko zamiast z nią później biegać, to zacznij ją podnosić i lekko trzepotać. Dobrym sposobem byłoby też wychodzenie z nią na spacery na ląży. Jesli zauważysz jakąś rzecz, której się boi, to podchodź do niej (tej rzeczy) i pokaż, że jej to nie zrobi krzywdy. Ogólnie spędzaj z nia bardzo dużo czasu, gdy Ci zaufa i zauważy, że jej przywódca się tego nie boi, to dlaczego ona miałaby się bać? Co do postu emolkii, radziłabym nie wypuszczać kobyłki na pełen różnych rzeczy padok, bo może dostać szału i ze strachu sobie coś zrobić. Powodzenia z oduczaniem strachu :D, field
Co do postu emolkii, radziłabym nie wypuszczać kobyłki na pełen różnych rzeczy padok, bo może dostać szału i ze strachu sobie coś zrobić. Mi chodziło o to, żeby wypuścić konia na podok po wcześniejszym zapoznaniu się ze straszakami z każdym z osobna - masz rację co do tego, że koń może sobie coś zrobić.
Witam. Piszę gdyż mam problem ze wspaniałym koniem nazywa się Szina a problem jest taki że ona boi się wszystkiego listek za głośno zaszeleści to się płoszy, coś się poruszy to się płoszy zobaczy coś co się jej nie podoba to się płoszy. Ogólnie jest naprawdę fajnym konikiem super chodzi ma duże predyspozycje do skoku skacze metrówki z ogromnym zapasem robi we wszystkim ogromne postępy, ale wiadomo że te płoszenie po pewnym czasie staje się uciążliwe na parkurze spokojnie się nie pojeździ bo się płoszy. Znajoma mówi że to już taki charakter i nic się z tym już nie da zrobić ja mam jeszcze nadzieje że może jednak jest to dość młody koń ma około 5lat więc jeszcze całe życie przed nią jak ją można przekonać że taki listek czy jakaś figurka czy cokolwiek jej krzywdy nie zrobi ? Bardzo proszę o pomoc z góry dziękuje :)
Ja bym trochę popracowała z nią z ziemi. Pokaż jej różne przedmioty, folie itp. Możesz też później wypuścić ją na padok pełen różnych rzeczy, flag itd...
No to jest jakiś pomysł już wcześniej o tym mówiłam lecz każdy uważał że to i tak nic nie da ale ja w nią wierze, bo to naprawdę mądry konik. A jakieś rady co chodzi o dźwięk bo to że boi się przedmiotów to jedno a drugie głupi szelest uderzenie też ją przeraża. Chyba że tak jak z tymi przedmiotami najpierw jak przyzwyczai się do różnych przedmiotów kształtów to później robić hałas tylko boje się żeby to nie miało odwrotnego skutku żeby nie bała się jeszcze gorzej. Na pewno spróbuje poćwiczyć z nią trochę z ziemi z różnymi przedmiotami i zobaczymy co dalej :)
A koń boi się wszytskiego tylko na jeździe, czy na padoku też?
i na padoku i w terenie
a nawet w boksie ostatnio kot walnął w wiaderko jak szedł i się wystraszyła :(
Ja bym trochę popracowała z nią z ziemi. Pokaż jej różne przedmioty, folie itp. Możesz też później wypuścić ją na padok pełen różnych rzeczy, flag itd...Mądrze napisane.....Dodatkowo "ubraną" podprowadzałabym na uwiązie do drzewa niech sama sprawdzi poźniej odchodzisz kawalek i wracasz, kiedy sama wyciaga głowę do liści i wącha a po chwili sie rozluźnia ( poczujesz to po mięśniach na lopatkach) Pogłaskaj ją i pochwal i znów to samo tylko inne drzewo. Tez się bala wszystkiego. Dzisiaj kałuże które były dla niej horrorem stanowią fajna zabawę w pogłębianie :D Wszelkie folie... na uwiązie najpierw ja podchodziłam, dotykalam, szeleścilam ale nie gwałtownie a poźniej pozwalałam jej podejśc i sprawdzić. Dzisiaj przy największym wietrze jadę z nia w teren miedzy drzewa i krzaki gdzie niestety człowiek nie żadko pozostawia smieci foliowe i wystarczy że powiem " ja widzę" uspokaja sie. Nie moge odczulic jej na jelenie i sarny ....
A co do dźwięku, to próbuj robić wszystko przy muzyce. U mnie na stajni przez większość czasu jest włączone radio. Nie dość, że konie się przyzwyczaiły to i jeździ się milej ;))
Moim zdaniem, najłatwiej zacząć naukę "nie bania się" za pomocą czarnej folii, której konie bardzo się boją. Na początku zanieś na środek padoku kawał czarnej folii, następnie, weź do kieszeni/małej torby na ramię smakołyki (marchewki/jabłka pokrojone w bardzo małe cząsteczki), weź klacz na kantar i lonżę (nie uwiąz, aby Ci się nie wyrwała i czegoś nie zrobiła niechcący) i zaprowadź ją na pastwisko. Na początku spróbuj ją podprowadzić do folii jak najbliżej, cały czas coś do niej mów i ją głaszcz, po pewnym czasie pewnie się zaprze, daj jej wtedy jedną cząsteczkę smakołyku, a np. 5 połóż na folii, po czym możesz pochylić się nad folią i lekko odchylić rożek (uważając by folia nie zaszeleśliła). Za każdy kroczek nagradzaj pogłaskaniem. Myślę, że klaczka po jakimś czasie podejdzie do folii, jeśli jednak nie, to możesz zrobić, dróżkę z smakołyków położonych w odległościach ok. 1m. Jesli klacz bez oporów zacznie podchodzić do folii z smakołykami, a potem bez nich, to możesz zacząć nią troszkę szeleścić gdy będzie w pobliżu, gdyby zaczęła uciekać, to możesz znów zacząć ją pwoli podprowadzać i robiąc chwilową przerwę od tych "złowrogich dźwięków", po czym znów zacznij szeleścić, co jakiś czas dając kawałek smakołyka i głaszcząc. Gdy już się oswoi z szeleszczeniem, możesz ją spuścić z ląży, połozyć na folii smakołyki i przejśc z nią kwałek (folią) trzymając ją za róg. Prawdopodobnie klacz pójdzie za folią aby dosięgnąc smakołyki, jesli nie, to zatrzymaj się, i poczekaj aż podejdzie zjeść 1 kawałek i znów rusz, na poczatku możesz tylko chodzic, potem możesz zacząć chwilę biec. Pamiętaj tylko, aby kawałki były małe, a nie całe marchewki i aby były to naturalne smakołyki, a nie cuksy, kostki cukru, może to być nawet trawa, gdy będziesz ją oduczała na ujeżdżalni, albo na wygryzionym padoku ;). Technikę możesz stosować, z innymi charakterystycznymi przedmiotami, np. kolorową flagą, tylko zamiast z nią później biegać, to zacznij ją podnosić i lekko trzepotać. Dobrym sposobem byłoby też wychodzenie z nią na spacery na ląży. Jesli zauważysz jakąś rzecz, której się boi, to podchodź do niej (tej rzeczy) i pokaż, że jej to nie zrobi krzywdy. Ogólnie spędzaj z nia bardzo dużo czasu, gdy Ci zaufa i zauważy, że jej przywódca się tego nie boi, to dlaczego ona miałaby się bać? Co do postu emolkii, radziłabym nie wypuszczać kobyłki na pełen różnych rzeczy padok, bo może dostać szału i ze strachu sobie coś zrobić. Powodzenia z oduczaniem strachu :D, field
Co do postu emolkii, radziłabym nie wypuszczać kobyłki na pełen różnych rzeczy padok, bo może dostać szału i ze strachu sobie coś zrobić. Mi chodziło o to, żeby wypuścić konia na podok po wcześniejszym zapoznaniu się ze straszakami z każdym z osobna - masz rację co do tego, że koń może sobie coś zrobić.
emolkaa-Spoko ;), napisałam tylko po to, aby ktoś źle nie zrozumiał, i potem stało by się nieszczęście.
ja na twoim miejscu dużo jeździłabym w teren;)