Wrócił do nas koń który przyjechał ze szkolenia. Kaprys ma 4 lata . I jak bierze się go na jazdę koń jest spięty , nie chce się nigdzie ruszyć bez innych koni . Jak go oduczyć tego i żeby swobodnie jeździł na padoku ?
W wolny czas wziąć konia na kantar i poprowadzić po padoku. Na spokojnie. Można mu zrobić masaż, głaskać go. Zapoznać go z każdym skrawkiem padoku. Można też postawić drągi i przejść z koniem przez nie. Po kilku dniach ponownie wyprowadzić go na padok i po dziesięciu minutach masażu bądź oprowadzania go, wsiąść. I stępem pojeździć spokojnie, zrobić slalomy, parę figur. Jak będzie w miarę spokojny to zejść, znowu pogłaskać i poprowadzić, a potem znowu wejść i spróbować pracę w wolnym kłusie. I potem znowu zejść i to samo - uspokoić konia. I znów można następnie na niego wsiąść i zacząć galopować. Chodzi o to, aby się oswoił z towarzystwem ludzi, pod żadnym pozorem nie należy go bić batem ani ręką. Po takiej pracy Kaprys powinien się uspokoić i być bardziej rozluźniony na padoku :).
W wolny czas wziąć konia na kantar i poprowadzić po padoku. Na spokojnie. Można mu zrobić masaż, głaskać go. Zapoznać go z każdym skrawkiem padoku. Można też postawić drągi i przejść z koniem przez nie. Po kilku dniach ponownie wyprowadzić go na padok i po dziesięciu minutach masażu bądź oprowadzania go, wsiąść. I stępem pojeździć spokojnie, zrobić slalomy, parę figur. Jak będzie w miarę spokojny to zejść, znowu pogłaskać i poprowadzić, a potem znowu wejść i spróbować pracę w wolnym kłusie. I potem znowu zejść i to samo - uspokoić konia. I znów można następnie na niego wsiąść i zacząć galopować. Chodzi o to, aby się oswoił z towarzystwem ludzi, pod żadnym pozorem nie należy go bić batem ani ręką. Po takiej pracy Kaprys powinien się uspokoić i być bardziej rozluźniony na padoku :).Popieram ;)
W wolny czas wziąć konia na kantar i poprowadzić po padoku. Na spokojnie. Można mu zrobić masaż, głaskać go. Zapoznać go z każdym skrawkiem padoku. Można też postawić drągi i przejść z koniem przez nie. Po kilku dniach ponownie wyprowadzić go na padok i po dziesięciu minutach masażu bądź oprowadzania go, wsiąść. I stępem pojeździć spokojnie, zrobić slalomy, parę figur. Jak będzie w miarę spokojny to zejść, znowu pogłaskać i poprowadzić, a potem znowu wejść i spróbować pracę w wolnym kłusie. I potem znowu zejść i to samo - uspokoić konia. I znów można następnie na niego wsiąść i zacząć galopować. Chodzi o to, aby się oswoił z towarzystwem ludzi, pod żadnym pozorem nie należy go bić batem ani ręką. Po takiej pracy Kaprys powinien się uspokoić i być bardziej rozluźniony na padoku :).Popieram ;)
Dokładnie superhorsepl teraz jeśli chodzi o te "szkolenia" to jest jakaś chora masówka, że czasem dziwię się, że ktoś owego "trenera/jeźdzca" kogoś tam dopuścił do nauki szkolenia.Świat schodzi na psy, niestety... Me.
Dzięki powoli zaczyna działać ;) ALe nie chce iść w las odskakuje , staje i się nie chce ruszyć. Zresztą jest okres kiedy grzybiarze chodzą z czerwonymi wiadrami albo z rowerami. I w środku padoku jest okej ale przy lesie to nie :( w ręku jeszcze się daje utrzymać ale w siodle nie . Jak go do lasu przyzwyczaić i do ludzi w lesie ?
No to działaj w podobny sposób. Przynieś czerwone albo inne jaskrawo kolorowe wiadra na padok i prowadź między nimi konia (za kantar). Potem spróbuj też z rowerem - na początek niech tylko leży lub stoi oparty o płot. Później możesz poprosić kogoś, żeby powoli zaczął jeździć, na początku koń może się płoszyć, ale jak tylko rower przejedzie i koń nie zareaguje nerwowo, to od razu zatrzymać rower i pogłaskać konia. Działaj stopniowo, nie oduczysz takich rzeczy konia w jeden dzień. A jeśli chodzi o las - wyznacz linię do której dochodzi koń. Mówisz, że w ręku jeszcze daje się utrzymać - to znaczy? Bez problemu idzie, czy podchodzi raczej z uszami postawionymi do tyłu i napiętymi mięśniami? Najpierw trzeba całkowicie go oswoić z ziemi. Poprowadzić go pod sam płot, możesz zrobić mu jakiś masaż. Jeżeli jest jakaś granica, do której koń dochodzi, to możesz codziennie ją powiększać - dojdź z koniem do linii (najlepiej jak wyznaczona granica będzie widoczna tylko dla Ciebie) i niech przekroczy ją przynajmniej jedną nogą. Jeśli to zrobi, od razu zawróć konia na środek padoku - tam gdzie czuje się bezpiecznie. Następnego dnia niech zrobi następne kilka kroków. Potem możesz na tej samej zasadzie pracować z siodła - albo niech ktoś w siodle siądzie, a Ty poprowadź wtedy konia do płotu. Pracuj potem także z ludźmi - niech podczas nauki konia ktoś chodzi za płotem. Prowadź konia za kantar i uspokajaj go. Potem można jeździć też za padokiem rowerem. Jeżeli tylko będziesz systematyczna to na pewno jego strach się zmniejszy. Nie widzę tego konia i nie jestem znawcą - to Ty musisz go poznać. Ja daję tylko rady, ale to od Ciebie zależy w jaki sposób je wykorzystasz. Musisz obserwować Kaprysa i na tej podstawie powoli zmniejszać jego strach. Pamiętaj, że za każdym razem, kiedy coś wyjdzie - nawet odrobinę - od razu nagradzaj konia. Nie smakołykiem, tylko odjęciem negatywnego bodźca - jeżeli chcesz, żeby przyzwyczaił się do wiadra, to jeśli tylko zrobi mały krok w jego kierunku, od razu zawróć - to jest największa nagroda. Postępy z Twojej pracy będą widoczne za tydzień, dwa. Nic na siłę - jeżeli zrobisz coś szybko, większe jest prawdopodobieństwo, że koń nie utrwali sobie tego w pamięci.
Me Gusta, dokładnie. Teraz wszyscy robią coś tak na odpieprz, a ci co trenują konie, to lepsi biorą kupę kasy a gorsi biorą mniej kasy, lecz nic nie potrafią, lub nie chce im się w to bawić i męczyć. A że tak jeszcze się zapytam autorki postu. Gdzie ten koń był na szkoleniu i co miał umieć po tym szkoleniu ? Czy to tylko jakieś wstępne zajeżdżenie było czy też ogólnie żeby ładnie chodził, czy jakiś trening sportowy ? Bo powiem szczerze że otrzymać tak zepsutego konia który wraca z treningu od kogoś to jest szok. Bo rozumiem gdyby koń miał chodzić skoki i ładnie się zachowywał na hali oraz maneżu a w terenie już nie (chociaż tego też tak bardzo nie rozumiem, bo warto mimo że się uczy koniach w skokach, urozmaicać z nim pracę i czasem ruszyć w teren ;/ ). Wiesz ja jak trenowałem konie, to zawsze stawiałem taką poprzeczkę (mimo że nie było wymogu właścicieli konia, by ten koń tak chodził). Koń miał na maneżu, tudzież hali ładnie się skupiać nad jeźdźcem, pracować, niczego się nie bać, nawet jak ktoś wchodzi do środka, lub wychodzi. Miał chodzić bezstresowo i być skupiony tak na pracy, żeby nic go nie rozproszyło. Koń w terenie u mnie niczego nie mógł się bać. Musiał wchodzić do każdej wody, kałuży itd. Jak był dobry grunt, to nawet konie uczyłem żeby galopowały przez różne rzeczki (wcześniej sprawdzając, czy dno jest czyste). Koń nie mógł się płoszyć psów i innych zwierząt, oraz bać się ludzi, różnych dziwnych przedmiotów itd. Koń nie mógł się bać również ciągników i traktorów oraz ruchu ulicznego, różnych reklamówek itd. I powiem szczerze że zawsze ten efekt osiągałem. A robiłem to tak że gdy się czegoś bał, to go od razu odczulałem na to, nie panikowałem, nie pędziłem. Nakłaniałem go żeby podjechał, zobaczył, powąchał, jeśli jest taka możliwość dotkną lub nawet przeszedł po tym. Kiedyś miałem sytuację że był mostek taki z płyt metalowych. No i chciałem na koniu przejechać, jeszcze nie wiedząc o tym że jest z metalu, bo był brudny, a koń podkuty na przody. Idziemy sobie koń wszedł i zaraz odskoczył bo się zdziwił co to za dźwięk. Ogólnie bałem się, ale uznałem że tak zakończyć pracy nie mogę. I mimo strachu postanowiłem wjechać z koniem na ten mostek 4 kopytami, po czym się cofnąć. A bałem się tego, że może się poślizgnąć koń i wtedy by była lipa dla nas obojga ;/. Lecz grunt że koń wszedł, postał chwilę i było ok. To branie na maneż wiaderek czy czegoś tam żeby konia odstraszyć jest jakimś sposobem, ale powiem szczerze, że skoro w terenie ma się takie wiaderko to po co odstraszać na maneżu ? Koń ma nie tyle poznać rzeczy lecz koń ma również poznać Ciebie i zacząć się czuć bezpiecznie przy Tobie, wtedy nie będzie się bał, gdy będziesz na nim jeździć. Taka jest moja ideologia i z powodzeniem ją stosuję od lat.
No. Ale potem będzie cały czas chciał smakołyki.Jak tylko to zrobi. I będzie się zatrzymywał przy lesie żeby dostał smakołyk a jak nie dostanie to się nie ruszy. Chociaż można to wypróbować ale tak czasami dawać smakołyk.
Tak, dokładnie poprzednicy moi mają rację.gdy już koń opanuje stęp, można i zacząć kłusować, obok konia oczywiście biec wolniutko z kantarem i uwiązem.
Wrócił do nas koń który przyjechał ze szkolenia. Kaprys ma 4 lata . I jak bierze się go na jazdę koń jest spięty , nie chce się nigdzie ruszyć bez innych koni . Jak go oduczyć tego i żeby swobodnie jeździł na padoku ?
W wolny czas wziąć konia na kantar i poprowadzić po padoku. Na spokojnie. Można mu zrobić masaż, głaskać go. Zapoznać go z każdym skrawkiem padoku. Można też postawić drągi i przejść z koniem przez nie. Po kilku dniach ponownie wyprowadzić go na padok i po dziesięciu minutach masażu bądź oprowadzania go, wsiąść. I stępem pojeździć spokojnie, zrobić slalomy, parę figur. Jak będzie w miarę spokojny to zejść, znowu pogłaskać i poprowadzić, a potem znowu wejść i spróbować pracę w wolnym kłusie. I potem znowu zejść i to samo - uspokoić konia. I znów można następnie na niego wsiąść i zacząć galopować. Chodzi o to, aby się oswoił z towarzystwem ludzi, pod żadnym pozorem nie należy go bić batem ani ręką. Po takiej pracy Kaprys powinien się uspokoić i być bardziej rozluźniony na padoku :).
W wolny czas wziąć konia na kantar i poprowadzić po padoku. Na spokojnie. Można mu zrobić masaż, głaskać go. Zapoznać go z każdym skrawkiem padoku. Można też postawić drągi i przejść z koniem przez nie. Po kilku dniach ponownie wyprowadzić go na padok i po dziesięciu minutach masażu bądź oprowadzania go, wsiąść. I stępem pojeździć spokojnie, zrobić slalomy, parę figur. Jak będzie w miarę spokojny to zejść, znowu pogłaskać i poprowadzić, a potem znowu wejść i spróbować pracę w wolnym kłusie. I potem znowu zejść i to samo - uspokoić konia. I znów można następnie na niego wsiąść i zacząć galopować. Chodzi o to, aby się oswoił z towarzystwem ludzi, pod żadnym pozorem nie należy go bić batem ani ręką. Po takiej pracy Kaprys powinien się uspokoić i być bardziej rozluźniony na padoku :).Popieram ;)
W wolny czas wziąć konia na kantar i poprowadzić po padoku. Na spokojnie. Można mu zrobić masaż, głaskać go. Zapoznać go z każdym skrawkiem padoku. Można też postawić drągi i przejść z koniem przez nie. Po kilku dniach ponownie wyprowadzić go na padok i po dziesięciu minutach masażu bądź oprowadzania go, wsiąść. I stępem pojeździć spokojnie, zrobić slalomy, parę figur. Jak będzie w miarę spokojny to zejść, znowu pogłaskać i poprowadzić, a potem znowu wejść i spróbować pracę w wolnym kłusie. I potem znowu zejść i to samo - uspokoić konia. I znów można następnie na niego wsiąść i zacząć galopować. Chodzi o to, aby się oswoił z towarzystwem ludzi, pod żadnym pozorem nie należy go bić batem ani ręką. Po takiej pracy Kaprys powinien się uspokoić i być bardziej rozluźniony na padoku :).Popieram ;)
hehe ;d to ładnie Tobie konia wyszkolili :D.
Dokładnie superhorsepl teraz jeśli chodzi o te "szkolenia" to jest jakaś chora masówka, że czasem dziwię się, że ktoś owego "trenera/jeźdzca" kogoś tam dopuścił do nauki szkolenia.Świat schodzi na psy, niestety... Me.
Dzięki powoli zaczyna działać ;) ALe nie chce iść w las odskakuje , staje i się nie chce ruszyć. Zresztą jest okres kiedy grzybiarze chodzą z czerwonymi wiadrami albo z rowerami. I w środku padoku jest okej ale przy lesie to nie :( w ręku jeszcze się daje utrzymać ale w siodle nie . Jak go do lasu przyzwyczaić i do ludzi w lesie ?
No to działaj w podobny sposób. Przynieś czerwone albo inne jaskrawo kolorowe wiadra na padok i prowadź między nimi konia (za kantar). Potem spróbuj też z rowerem - na początek niech tylko leży lub stoi oparty o płot. Później możesz poprosić kogoś, żeby powoli zaczął jeździć, na początku koń może się płoszyć, ale jak tylko rower przejedzie i koń nie zareaguje nerwowo, to od razu zatrzymać rower i pogłaskać konia. Działaj stopniowo, nie oduczysz takich rzeczy konia w jeden dzień. A jeśli chodzi o las - wyznacz linię do której dochodzi koń. Mówisz, że w ręku jeszcze daje się utrzymać - to znaczy? Bez problemu idzie, czy podchodzi raczej z uszami postawionymi do tyłu i napiętymi mięśniami? Najpierw trzeba całkowicie go oswoić z ziemi. Poprowadzić go pod sam płot, możesz zrobić mu jakiś masaż. Jeżeli jest jakaś granica, do której koń dochodzi, to możesz codziennie ją powiększać - dojdź z koniem do linii (najlepiej jak wyznaczona granica będzie widoczna tylko dla Ciebie) i niech przekroczy ją przynajmniej jedną nogą. Jeśli to zrobi, od razu zawróć konia na środek padoku - tam gdzie czuje się bezpiecznie. Następnego dnia niech zrobi następne kilka kroków. Potem możesz na tej samej zasadzie pracować z siodła - albo niech ktoś w siodle siądzie, a Ty poprowadź wtedy konia do płotu. Pracuj potem także z ludźmi - niech podczas nauki konia ktoś chodzi za płotem. Prowadź konia za kantar i uspokajaj go. Potem można jeździć też za padokiem rowerem. Jeżeli tylko będziesz systematyczna to na pewno jego strach się zmniejszy. Nie widzę tego konia i nie jestem znawcą - to Ty musisz go poznać. Ja daję tylko rady, ale to od Ciebie zależy w jaki sposób je wykorzystasz. Musisz obserwować Kaprysa i na tej podstawie powoli zmniejszać jego strach. Pamiętaj, że za każdym razem, kiedy coś wyjdzie - nawet odrobinę - od razu nagradzaj konia. Nie smakołykiem, tylko odjęciem negatywnego bodźca - jeżeli chcesz, żeby przyzwyczaił się do wiadra, to jeśli tylko zrobi mały krok w jego kierunku, od razu zawróć - to jest największa nagroda. Postępy z Twojej pracy będą widoczne za tydzień, dwa. Nic na siłę - jeżeli zrobisz coś szybko, większe jest prawdopodobieństwo, że koń nie utrwali sobie tego w pamięci.
Okej dzięki ;) spróbuje ciekawe co Kaprys na to ; )
Me Gusta, dokładnie. Teraz wszyscy robią coś tak na odpieprz, a ci co trenują konie, to lepsi biorą kupę kasy a gorsi biorą mniej kasy, lecz nic nie potrafią, lub nie chce im się w to bawić i męczyć. A że tak jeszcze się zapytam autorki postu. Gdzie ten koń był na szkoleniu i co miał umieć po tym szkoleniu ? Czy to tylko jakieś wstępne zajeżdżenie było czy też ogólnie żeby ładnie chodził, czy jakiś trening sportowy ? Bo powiem szczerze że otrzymać tak zepsutego konia który wraca z treningu od kogoś to jest szok. Bo rozumiem gdyby koń miał chodzić skoki i ładnie się zachowywał na hali oraz maneżu a w terenie już nie (chociaż tego też tak bardzo nie rozumiem, bo warto mimo że się uczy koniach w skokach, urozmaicać z nim pracę i czasem ruszyć w teren ;/ ). Wiesz ja jak trenowałem konie, to zawsze stawiałem taką poprzeczkę (mimo że nie było wymogu właścicieli konia, by ten koń tak chodził). Koń miał na maneżu, tudzież hali ładnie się skupiać nad jeźdźcem, pracować, niczego się nie bać, nawet jak ktoś wchodzi do środka, lub wychodzi. Miał chodzić bezstresowo i być skupiony tak na pracy, żeby nic go nie rozproszyło. Koń w terenie u mnie niczego nie mógł się bać. Musiał wchodzić do każdej wody, kałuży itd. Jak był dobry grunt, to nawet konie uczyłem żeby galopowały przez różne rzeczki (wcześniej sprawdzając, czy dno jest czyste). Koń nie mógł się płoszyć psów i innych zwierząt, oraz bać się ludzi, różnych dziwnych przedmiotów itd. Koń nie mógł się bać również ciągników i traktorów oraz ruchu ulicznego, różnych reklamówek itd. I powiem szczerze że zawsze ten efekt osiągałem. A robiłem to tak że gdy się czegoś bał, to go od razu odczulałem na to, nie panikowałem, nie pędziłem. Nakłaniałem go żeby podjechał, zobaczył, powąchał, jeśli jest taka możliwość dotkną lub nawet przeszedł po tym. Kiedyś miałem sytuację że był mostek taki z płyt metalowych. No i chciałem na koniu przejechać, jeszcze nie wiedząc o tym że jest z metalu, bo był brudny, a koń podkuty na przody. Idziemy sobie koń wszedł i zaraz odskoczył bo się zdziwił co to za dźwięk. Ogólnie bałem się, ale uznałem że tak zakończyć pracy nie mogę. I mimo strachu postanowiłem wjechać z koniem na ten mostek 4 kopytami, po czym się cofnąć. A bałem się tego, że może się poślizgnąć koń i wtedy by była lipa dla nas obojga ;/. Lecz grunt że koń wszedł, postał chwilę i było ok. To branie na maneż wiaderek czy czegoś tam żeby konia odstraszyć jest jakimś sposobem, ale powiem szczerze, że skoro w terenie ma się takie wiaderko to po co odstraszać na maneżu ? Koń ma nie tyle poznać rzeczy lecz koń ma również poznać Ciebie i zacząć się czuć bezpiecznie przy Tobie, wtedy nie będzie się bał, gdy będziesz na nim jeździć. Taka jest moja ideologia i z powodzeniem ją stosuję od lat.
Nie czytałam poprzzednich postów, tylko je przejrzałamto może spróbuj go przekupić:D? smakołyki może? niech las mu sie z czymś przyjemnym kojarzy.
No. Ale potem będzie cały czas chciał smakołyki.Jak tylko to zrobi. I będzie się zatrzymywał przy lesie żeby dostał smakołyk a jak nie dostanie to się nie ruszy. Chociaż można to wypróbować ale tak czasami dawać smakołyk.
Tak, dokładnie poprzednicy moi mają rację.gdy już koń opanuje stęp, można i zacząć kłusować, obok konia oczywiście biec wolniutko z kantarem i uwiązem.