koń sam do mnie przyszedł i chciał sie bawic a podeszłam do niego po zimie do piero nie zajmowałam się nic kompletnie nawet ni8e karmiłam zaczełam go głaskać a gdy jóż odchodziłam pociągnoł mnie zabluske i nie chciał puścić czy mnie lubi jak to jest z tą wiezia między koniem a człowiekiem ps.stałam chyba z 4 godziny glaskając go i nie odeszedł
No pewnie, ze konie potrzebują towarzystwa człowieka. Też kiedyś na wakacjach codziennie przyjeżdżałam rowerem do pewnego ogrodzenia, bo tam były dwa konie (klacz i źrebak). Codziennie się ze źrebaczkiem bawiłam, przychodził do mnie, domagał się pieszczot, jadł mi z ręki jabłka, przebywałam z nim nawet w środku tego ogrodzenia godzinę, czasem dłużej. Ale gdy odchodziłam doganiał mnie i pociągnął zębami za włosy, raz dał mi lekkiego kopniaka ;) Całe dnie te konie były tam same... Chyba potrzebowały czegoś więcej niż tylko wypuszczenia ich do zagrody. Klacz też przychodziła się głaskać :))
koń sam do mnie przyszedł i chciał sie bawic a podeszłam do niego po zimie do piero nie zajmowałam się nic kompletnie nawet ni8e karmiłam zaczełam go głaskać a gdy jóż odchodziłam pociągnoł mnie zabluske i nie chciał puścić czy mnie lubi jak to jest z tą wiezia między koniem a człowiekiem ps.stałam chyba z 4 godziny glaskając go i nie odeszedł
może pragnie kontaktu z ludźmi bo takiego nie ma na co dzień???może "sąsiadka" poświęca mu mało czasu i konik tęskni za ludźmi???
No pewnie, ze konie potrzebują towarzystwa człowieka. Też kiedyś na wakacjach codziennie przyjeżdżałam rowerem do pewnego ogrodzenia, bo tam były dwa konie (klacz i źrebak). Codziennie się ze źrebaczkiem bawiłam, przychodził do mnie, domagał się pieszczot, jadł mi z ręki jabłka, przebywałam z nim nawet w środku tego ogrodzenia godzinę, czasem dłużej. Ale gdy odchodziłam doganiał mnie i pociągnął zębami za włosy, raz dał mi lekkiego kopniaka ;) Całe dnie te konie były tam same... Chyba potrzebowały czegoś więcej niż tylko wypuszczenia ich do zagrody. Klacz też przychodziła się głaskać :))