dlaczego jeden koń zawsze podnosi głowę do góry jak chce się go pogłaskać założyć ogłowie czy on ma jakiś uraz czy co...mi ostatnio zaczoł ufać i daje się powoli głaskać
Być może jest, albo był karany pacnięciem w pysk. Nawet jedno silnie negatywne doświadczenie może sprawić, że koń jest niechętny na dotykanie głowy. Koński łeb jest miejscem bardzo wrażliwym, a niektóre konie obawiają się dotyku tam nawet bez wyraźnych powodów. Brak przyzwyczajania do ręki ludzkiej od źrebaka też sprawia, że potem trudniej zwierzę do tego przekonać.Dodam jeszcze, że ogłowie może po prostu kojarzyć mu się z pracą, a ta pod początkującymi jeźdźcami nie należy do przyjemnych.
Źródeł problemu może być wiele, wątpię jednak, by koń zachowywał się w ten sposób od pacnięcia w pysk, musiałby być karany okładaniem z całych sił batem po pysku. Głowa konia nie jest aż tak delikatna...Jeżeli jest to koń szkółkowy to prawdopodobnie ma uraz przed wędzidłem (pysk jest, wierzcie mi, duuuuużo wrażliwszy niż ważący blisko 15 kg łeb). Jazda szkółkowa zazwyczaj przebiega "na ryju" nawet rzekomo zaawansowani jeźdźcy (a niestety takim mianem w wielu szkółkach określa się już osoby w miarę galopujące) nadużywają wędzidła, szczególnie powszechne jest piłowanie pysków w celu opuszczenia głowy, "bo ładnie to wygląda", takowi jeźdźcy nie przejmują się tym, że koń chowa się za wędzidło, z kolei początkujący szarpią konie, bo nie potrafią inaczej nimi powodzić (im można od biedy wybaczyć, bo wszystkiego się można nauczyć). Po takiej serii szepnięć i spiłowań po języku nie ma co się dziwić, że koń kojarzy sobie ogłowie źle (a po dłuższym czasie źle postrzega już samo dotykanie pyska kojarzące się z kiełznaniem), reaguje więc na to obroną. Nie możesz jednak pozwalać zwierzęciu zabierać łba, przy zakładaniu tranzelki złap jedną ręką za kość nosową i wywrzyj na nią nacisk gdy koń próbuje zadrzeć łeb, ucisk takowy jest dla konia bardzo nieprzyjemny więc z reguły odpuszcza sobie dalsze wyrywanie, by tego uniknąć. Jeżeli chodzi o zapobieganie- staraj się jak najmniej i jak najdelikatniej działać ręką, jeżeli dużo jeździsz na tym koniu przyniesie to efekty, konie mają bardzo dobrą pamięć, po pewnym czasie wierzchowiec skojarzy sobie "jak jest ona to nie boli" i będzie spokojniejszy przy zakładaniu tranzelki.Inną opcją jest przebyta rana pyska lub choroba ucha/uszu (ta druga opcja jest częstsza). Być może owy koń zranił się kiedyś na łbie lub miał zapalenie uszu, a mimo to miał zakładany kantar i ogłowie, wówczas zwyczajnie kojarzy sobie wszelki kontakt z pyskiem z bólem. W takiej sytuacji wykonuj wszelki zabiegi przy łbie stanowczo, acz delikatnie, poprawa powinna nastąpić dość szybko.Może wina leży po Twojej stronie? Przed samym nosem koń ma martwe pole widzenia (nie widzi) jeżeli stoisz z boku, ale bardziej "pod" koniem także widzi on Cie słabo. W takiej sytuacji ręka "wyskakująca" nagle z niewiadomo skąd przed oczy konia zwyczajnie go straszy. Podchodź do konia z boku, głaskanie zaczynaj od dołu pyska (konie bardzo lubią być drapane po sankach), by nie zaskoczyć konia widokiem ręki.Ostatnią, najczęstszą, ewentualnością jest to, że koń jest zwyczajnie rozwydrzony i Cię nie szanuje. On nie ma ochoty na pracę/pieszczoty więc zabierze łeb i ma Cię w poważaniu... Nie możesz na to pozwolić! Złap stanowczo za pysk, naduś na kość, nawet dość mocno, by przywołać konia do porządku (pamiętaj by ją puścić gdy koń odpuści), jeżeli naprawdę mocno przesadza i stwarza zagrożenie, że uderzy Cię głową to strzel mu w pysk*, raz a konkretnie. * jestem zwolenniczką natury, czyli karania koni w sytuacji, gdy sprawiają one zagrożenie dla innego osobnika (człowieka) tak jak robią to one w stadzie- uderzając, wszystko jedno w jaką cześć ciała- "dupa nie gryzie" więc trzeba ukarać tą część konia, która chce nas skrzywdzić- darujcie więc sobie protesty i odwołania do naturala lub wyjątkowej delikatności końskiej głowy, bo ukazuje swoją opinię jasno i jej nie zmienięPozdrawiam
Źródeł problemu może być wiele, wątpię jednak, by koń zachowywał się w ten sposób od pacnięcia w pysk, musiałby być karany okładaniem z całych sił batem po pysku. Głowa konia nie jest aż tak delikatna... O ile pozostałe przykłady pochodzą z mojego osobistego życia, to ten jeden został wzięty z literatury jeździeckiej ("J azda konna", Christiane Gohl ). Nie byłam świadkiem takiej sytuacji, więc nie będę się kłócić.
dlaczego jeden koń zawsze podnosi głowę do góry jak chce się go pogłaskać założyć ogłowie czy on ma jakiś uraz czy co...mi ostatnio zaczoł ufać i daje się powoli głaskać
Być może jest, albo był karany pacnięciem w pysk. Nawet jedno silnie negatywne doświadczenie może sprawić, że koń jest niechętny na dotykanie głowy. Koński łeb jest miejscem bardzo wrażliwym, a niektóre konie obawiają się dotyku tam nawet bez wyraźnych powodów. Brak przyzwyczajania do ręki ludzkiej od źrebaka też sprawia, że potem trudniej zwierzę do tego przekonać.Dodam jeszcze, że ogłowie może po prostu kojarzyć mu się z pracą, a ta pod początkującymi jeźdźcami nie należy do przyjemnych.
Źródeł problemu może być wiele, wątpię jednak, by koń zachowywał się w ten sposób od pacnięcia w pysk, musiałby być karany okładaniem z całych sił batem po pysku. Głowa konia nie jest aż tak delikatna...Jeżeli jest to koń szkółkowy to prawdopodobnie ma uraz przed wędzidłem (pysk jest, wierzcie mi, duuuuużo wrażliwszy niż ważący blisko 15 kg łeb). Jazda szkółkowa zazwyczaj przebiega "na ryju" nawet rzekomo zaawansowani jeźdźcy (a niestety takim mianem w wielu szkółkach określa się już osoby w miarę galopujące) nadużywają wędzidła, szczególnie powszechne jest piłowanie pysków w celu opuszczenia głowy, "bo ładnie to wygląda", takowi jeźdźcy nie przejmują się tym, że koń chowa się za wędzidło, z kolei początkujący szarpią konie, bo nie potrafią inaczej nimi powodzić (im można od biedy wybaczyć, bo wszystkiego się można nauczyć). Po takiej serii szepnięć i spiłowań po języku nie ma co się dziwić, że koń kojarzy sobie ogłowie źle (a po dłuższym czasie źle postrzega już samo dotykanie pyska kojarzące się z kiełznaniem), reaguje więc na to obroną. Nie możesz jednak pozwalać zwierzęciu zabierać łba, przy zakładaniu tranzelki złap jedną ręką za kość nosową i wywrzyj na nią nacisk gdy koń próbuje zadrzeć łeb, ucisk takowy jest dla konia bardzo nieprzyjemny więc z reguły odpuszcza sobie dalsze wyrywanie, by tego uniknąć. Jeżeli chodzi o zapobieganie- staraj się jak najmniej i jak najdelikatniej działać ręką, jeżeli dużo jeździsz na tym koniu przyniesie to efekty, konie mają bardzo dobrą pamięć, po pewnym czasie wierzchowiec skojarzy sobie "jak jest ona to nie boli" i będzie spokojniejszy przy zakładaniu tranzelki.Inną opcją jest przebyta rana pyska lub choroba ucha/uszu (ta druga opcja jest częstsza). Być może owy koń zranił się kiedyś na łbie lub miał zapalenie uszu, a mimo to miał zakładany kantar i ogłowie, wówczas zwyczajnie kojarzy sobie wszelki kontakt z pyskiem z bólem. W takiej sytuacji wykonuj wszelki zabiegi przy łbie stanowczo, acz delikatnie, poprawa powinna nastąpić dość szybko.Może wina leży po Twojej stronie? Przed samym nosem koń ma martwe pole widzenia (nie widzi) jeżeli stoisz z boku, ale bardziej "pod" koniem także widzi on Cie słabo. W takiej sytuacji ręka "wyskakująca" nagle z niewiadomo skąd przed oczy konia zwyczajnie go straszy. Podchodź do konia z boku, głaskanie zaczynaj od dołu pyska (konie bardzo lubią być drapane po sankach), by nie zaskoczyć konia widokiem ręki.Ostatnią, najczęstszą, ewentualnością jest to, że koń jest zwyczajnie rozwydrzony i Cię nie szanuje. On nie ma ochoty na pracę/pieszczoty więc zabierze łeb i ma Cię w poważaniu... Nie możesz na to pozwolić! Złap stanowczo za pysk, naduś na kość, nawet dość mocno, by przywołać konia do porządku (pamiętaj by ją puścić gdy koń odpuści), jeżeli naprawdę mocno przesadza i stwarza zagrożenie, że uderzy Cię głową to strzel mu w pysk*, raz a konkretnie. * jestem zwolenniczką natury, czyli karania koni w sytuacji, gdy sprawiają one zagrożenie dla innego osobnika (człowieka) tak jak robią to one w stadzie- uderzając, wszystko jedno w jaką cześć ciała- "dupa nie gryzie" więc trzeba ukarać tą część konia, która chce nas skrzywdzić- darujcie więc sobie protesty i odwołania do naturala lub wyjątkowej delikatności końskiej głowy, bo ukazuje swoją opinię jasno i jej nie zmienięPozdrawiam
Źródeł problemu może być wiele, wątpię jednak, by koń zachowywał się w ten sposób od pacnięcia w pysk, musiałby być karany okładaniem z całych sił batem po pysku. Głowa konia nie jest aż tak delikatna... O ile pozostałe przykłady pochodzą z mojego osobistego życia, to ten jeden został wzięty z literatury jeździeckiej ("J azda konna", Christiane Gohl ). Nie byłam świadkiem takiej sytuacji, więc nie będę się kłócić.