Hejka!Wiem, że takich wątków jest już bardzo dużo na tym forum, ale dużo użytkowników nie zagląda dwa razy na ten sam wątek...Zastanawiam się jaki jest najlepsza rasa konia rodzinnego, gdyz za w prawdzie dłuższy okres czasu, zamierzamy kupować konia.. Najlepiej by taki koń: - spełniał wymagania wszystkich członków rodziny - był posłuszny i łatwo sie uczył (np. do zaprzęgu) - miał do 150 cm w kłebie - był wytrzymały (również podmokły, bagnisty teren) i nie był wybredny :) - był łatwo dostępny w Polsce.Nie musi "byc stworzony" do wysokich skoków, piruetów w galopie czy szybkiego biegu - w 99% nie będzie brał udziału w zawodach.Znacie jakies rasy, spełniające takie rzeczy? Dodam jeszcze że chciałabym wykorzystywać tego konia do głównie rekreacyji: niewysokich skoków, wyjazdów w teren i spokojnych galopów....Pozdro, ZawszeInna
Moim zdaniem to konia fiordzkiego, który jest bardzo spokojny, ale trzeba wspomnieć, że czasmi jest uparty i jest mniejszy niż 150cm, przeważnie maja po 140cm. A z ras gorącokrwistych ras to ja proponuję albo wielkopolskiego, albo szlachetną półkrew...
nie uważam by fiord spełniał te wymagania, jeśli już, to szybciej Hucuł, ale dlaczego do 150 cm? lepiej moim zdaniem małopolak, albo wielkopolak (zakładając że wszyscy z rodziny jeżdżą konno), lecz te konie mają ok 165 do 170 cm.Lecz jeśli chodzi o trudne tereny i wytrzymałość, to taki nie za drogi i dobry no i niski koń to Hucuł z pewnością będzie najlepszy.
Hucuły czy koniki polskie są wręcz stworzone do chodzenia w tereny, obie rasy też są bardzo odporne (koniki są nawet hodowane w rezerwatach w warunkach praktycznie naturalnych i sobie doskonale radzą), mają na tyle silne grzbiety, że mogą nosić dorosłych i nawet nadadzą się do zaprzęgu, tyle że niektóre mogą mieć mocno niezależny charakter, no i nie wszyscy dorośli lubią jeździć na tak małych koniach (ok. 130-140 w kłębie). Jeśli wzrost jest naprawdę ważny, to chyba trzeba poszukać wysokiego kuca albo małego konia (do 157cm). W kucach u nas można znaleźć naprawdę różne konie- i krzyżówki szetlandów, i zagraniczne rasy (droższe i trudniej dostępne), i krzyżówki wszystkiego ze wszystkim, które są za małe, żeby wpisać je gdzie indziej. No i oczywiście dobre konie też. Trudno coś ogólnego powiedzieć o tych naszych kucach, bo są po prostu strasznie niejednorodne. Z naszych ras gorącokrwistych mógłby się sprawdzić małopolak- trochę niższego wzrostu niż reszta, klacze 155-165, ogiery 160-170. Spełniają wszystkie warunki włącznie z zaprzęgiem (w stadninie w Michałowie mają tarantowate małopolaki, których używają w ten sposób). Trzeba uważać, żeby nie kupić konia wyhodowanego tylko i wyłącznie po to, żeby dostać dotację za ochronę zasobów genetycznych. Konie dotacyjne nie muszą być złe, ale trzeba się liczyć z napotkaniem rozmnażacza zamiast hodowcy. Dobry małopolak, wyhodowany z pomysłem, to miły, użyteczny, chwytający za oko koń w lżejszym typie, może mieć widoczny wpływ araba. Jeśli kogoś z Was nagle najdzie ochota jednak pojechać na zawody, to przynajmniej na podstawowym poziomie da radę we wszystkim- skoki, dresaż, rajdy, powożenie, wkkw, nawet west do pewnego poziomu (oczywiście nigdy nie będzie tak dobry jak rasy hodowane specjalnie do tego). Nie są też drogie czy trudne do spotkania. W jednych regionach jest ich więcej, w innych mniej, ale zawsze da się jakiegoś kupić po normalnej cenie.Uwielbiam ślązaki, ale raczej nie pasują do opisu. Są duże i bardzo ciężkie jak na rasę gorącokrwistą, nie ma ślązaków o wzoście ok. 150 cm czy nawet trochę więcej. Bardzo dobrze radzą sobie w zaprzęgach, ale niektórym nie do końca pasują pod siodłem. Kwestia gustu, ja bym sobie nie odmówiła, ale chyba nie łapią się w sferę poszukiwań ZawszeInnej.
jeżdżę na śląsaczce która ma około 155cm i jest lekkiej budowy. ma papiery, potwierdzony rodowód sląsaków tylko ,że jest niższa od rodziców. Jest żywiołowa i potrafi nieźle gnać do przodu :) wszystko zależy od konia
No nieźle, to jak podrośnięty arab :) W programie jest napisane, że klacz starego typu powinna w wieku 3 lat mieć 158-168. To jest rozrzut od konia mniejszego do sporawego i jak widać znajdzie się koń raczej niższy niż wyższy (155 to wzrostowo kwalifikuje się do małych koni), ale z reguły przecież najwięcej osobników mieści się w okolicach średniej. Nowy typ z kolei 162-168, to już konkretny koń. Nie wielki, tylko normalny. Ja ślązaki lubię wizualnie i użytkowo (ślązak Lokan był przecież wicemistrzem świata w zaprzęgach), tylko z listą może się nie zgadzać większy niż 150 cm wzrost i najczęściej większe choćby z racji wagi wymagania co do paszy, nie wszystkim też podoba się ich ogólna mocniejsza budowa, chociaż to oczywiście zależy od konia, rodowodu i typu.
Dla mnie najważniejsza jest wytrzymałość i niewybredność :D No i żeby rasa była w miarę dostepna w Polsce... :D Słyczeliście coś o rasach: - kuc feliński, - fryz, - New Forest?Pozdro, ZawszeInnaP.S. Ile mniej więcej kosztuje utrzymanie konia miesięcznie (we własnej stajni)? - takiego np. hucułka???
Ale mowa o trzymaniu tylko jednego konia? Koni się nie trzyma nigdy w pojedynkę, bo to zwierzeta stadne, i się meczą. W ostatecznosci mozna mu dac do towarzystwa owce lub kozę...Wg mnie nie ma najmniejszego sensu kupowanie konia wg rasy, rasa moze gwarantowac ze kon bedzie jedynie np. wytrzymały, ale charakter czy chęc do pracy, a takze inne ważne rzeczy są kwestia totalnie indywidualną. Folbluty sa np. uznawane za trudne i chimeryczne, a ja akurat na chyba 100 koni na jakich jezdzilam - najspokojniejszy z nich był folblutem, i to jeszcze ogierem...Ogólnie to te mniejsze rasy, b. prymitywne, jak np. konik polski, wymagają b duzego zdecydowania od jezdzca... Dla mnie ideałem jest koń o dobrym charakterze, żeby był jednoczeście chetny do pracy, ale i spokojny pod siodłem
kuc feliński jest niski i bardzo drobny. absolutnie nie polecam! miałam pare na oku ale moja trenerka mi odradziła.fryz potrzebuje mnóstwo opieki, kąpiele, grzywa, pęciny, czesanie, do skakania się nie nadaje i pewnie też sporo je i do tego są drogie trzeciego nie znamja polecam fiordy, hucuły i haflingery jeśli chodzi o kuce. koniki polskie są ogólnie trudne i wredne wiec raczej Ci nie polecam
ZawszeInna najlepiej twoje wymagania
spełnia hucuł , tylko wybierz go z hodowli z rejonów w których
ta rasa koni została ukształtowana ( Bieszczady i tym podobne) bo
trudne górskie warunki hartują i kształtują te pożądane przez
Ciebie cechy. Natomiast hucuły hodowane na nizinach z powodu
komfortowych warunków wydelikacają się po paru pokoleniach.
Polecam hucułki! Wytrzymałe, nie tak drogie, niskie, tanie w utrzymaniu... cud miód :D Są to konie pierwotne, więc bardzo są stworzone do terenów. ALE Uwaga!! Konie te potrafią być uparte! Lepiej uważać z czym ma się do czynienia, żeby potem "reklamacji" nie było :D
Koszt utrzymania (same siano + owies) to ok 400 zł/konia. Oczywiście wszystko zależy od konia. Nie trzymaj jedynaka, bo będzie strasznie smutny! Ta kwota jest do konia dużego, więc jeśli nie będzie on biegał na treningach 3 h ze skokami i ujeżdżaniem :) to spokojnie ze 250/300 zł będzie. To wszystko znowu zależy od dostawcy, więc nie ma się tu co przyzwyczajać. Pamiętaj o szczepieniach (65 zł) oraz o kowalu (60 zł) zanim będziesz go miała poszukaj w okolicy obu, by sprawdzić ile będzie kosztował sam dojazd tych osób do Twojego konia. Ja ostatnio też sprawdzałam jak Ty ile we własnej stajni z kowalem i wetem. Dzwoniąc do weta powiedział mi, że do 2 koni będzie przyjeżdżał za darmo (oczywiście ma on swój gabinet nie tak daleko i mu się opłaca). Jeśli będziesz trzymać go na pastwisku dłużej niż 5h dziennie to ilość paszy spadnie. U mnie wyszło, że dla konia dużego potrzeba ok 4 ton żarcia i siana. Co jeszcze? Zależy od ściółki na jakiej trzymasz... wejdź sobie TU <masz tam rodzaje ściółek oraz ich koszta. Do ceny utrzymania dodaj wodę, bo koń musi pić i się myć oraz owoce/warzywa (np. jabłka, marchewki, buraki itp.). Jeśli koszta robią Ci się za duże, to możesz zawsze gdzieś popracować, ale pamiętaj, że dla konia czas też musisz mieć!! Przy trzymaniu konia u siebie wstajesz rano i karmisz, wyprowadzasz na pastwisko, po szkole znów i tak w kółko. A gdzie jazda, czyszczenie, odrabianie lekcji i obowiązki w domu?Polecam hucułki. Będą chyba najlepsze... Nie próbuj z poważniejszymi nie próbuj, jeśli chcesz go trzymać u siebie i będzie to Twój konik. Masz rodzeństwo? We 2 znające się > będzie im raźniej i szybciej się zadomowią. Jeśli masz jakieś pytania to pytaj :)Pozdrawiam!
myśle że wielkopolak będzie idealny mam 12 lat kupili mi go rodzice w wieku 10 lat tak się z nim związałam wsiadam bez siodła i uzdy on zawsze jest wierny . Te konie się nie płoszą kupiłam go za 3500zł ma 150 wzrostu spełnia każdą z tych rzeczy a co do hucułów itp. są uparte trzeba do nich mieć dobrą ręke
Nie ma sensu szukanie konia "po rasie". Tak zabierają się do tego osoby, które głównie naczytały się książek o rasach koni i na tej podstawie wyciągają wniosek, że każda rasa ma określone cechy fizyczne i psychiczne i konie w obrębie tej rasy prawie się od siebie nie różnią. A tak nie jest. Zróżnicowanie wewnątrz niektórych ras jest mniejsze, w innych większe, ale zawsze występuje. Jeśli konie były selekcjonowane głównie pod względem fizycznym, to będzie bardzo duże zróżnicowanie cech charakteru i na odwrót.Trzeba określić cechy, których się poszukuje i granice cenowe, a potem szukać konkretnych ogłoszeń spełniających te założenia.apsurd - twierdzisz, że wszystkie wielkopolaki się nie płoszą? I wzrost około 150 cm jest dla tej rasy cechą typową?
jestemzlasu oczywiście dobrze mówi, że rasa rozumiana jako wpis do księgi ma małe znaczenie i oczywiście trzeba sprawdzić każdego konia indywidualnie. Moje posty pisałam bardziej z myślą o wskazaniu kierunku, w którym osobiście bym się udała, żeby szukać konia zgodnego z moim wyobrażeniem o koniu rodzinnym (chyba po prostu z racji moich osobistych sympatii). Wpis np. do wielkopolaków czy sp zamiast do małopolaków jako taki dużo przecież nie zmienia, zwłaszcza w czasach krzyżowania wszystkiego ze wszystkim i hodowania koni z bardzo zróżnicowanym rodowodem w jednej rasie. Pod względem użytkowym dobry może być nawet "typ szlachetny" czy nn. To tak na wypadek, jakby ktoś chciał kierować się tylko rasą, do czego nie miałam zamiaru zachęcać :) Po prostu to wszystko wydało mi się tak oczywiste, że już o tym nie pisałam. Postu apsurd chyba nie będę komentować, bo mówi sam za siebie.Co do wymienionych przez Ciebie ras:Kuce felińskie są w miarę dostępne i nie za drogie, poza tym trudno coś o nich powiedzieć, bo rasa wciąż się tworzy i poszczególne konie tym bardziej się różnią. Jeden może być po szetlandzie, drugi po arabie- jak można je wrzucić do jednego worka?Fryzów w Polsce jest mało, w porównaniu z innymi są drogie choćby z racji rasy, nawet jeśli poza tym za dużo sobą nie reprezentują. Konie barokowe ogólnie rzecz biorąc mają specyficzny pokrój i chody, które nie każdemu pasują. Oczywiście trzeba brać poprawkę na typ i konkretnego konia.New Forest chyba nawet nie ma w kraju, a jeśli są, to też kosztują za samą nazwę i transport może drogo wyjść, jeśli jedyna hodowla będzie na drugim końcu Polski. Oczywiście może się zdarzyć, że idealny nn będzie w tej samej odległości, ale jeśli ktoś się uprze na rzadką rasę, to trzeba to poważnie wziąć pod uwagę.
Uważam, że lepiej nie sugerować się rasą przy kupnie konia. Każdy koń jest inny i chociaż np.koń znajomej jest spokojny, a jest małopolakiem nie znaczy, że każdy małopolak jest spokojny i zrównoważony. Najlepiej jest kupować konia w dobrych stadninach, gdzie będzie można się poradzić kogoś. Koń, który jest nie koniecznie rasowy, może być mniejszy, spokojny, świetnie galopować i być znakomitym koniem rodzinnym. : )
Mam wrazenie że niektóre osoby nieobeznane z końmi postrzegają je podobnie do psów- u których rasa gwarantuje praktycznie okreslony chrakter. U konie jest kompletnie inaczej. Konie sa bardziej podobne do kotów, a nie psów, kazdy jeden jest inny
Konie nie są podobne ani do kotów, ani do psów. Są to zwierzęta roślinożerne! Mają zupełnie inne odruchy, zachowania i charaktery niżeli domowi czworonodzy. Dlatego nie porównujmy ich z nimi, bo traktowanie konia, krowy, osła, czy choćby kozy jak mięsożernego psa nie przyniesie żadnych efektów, a może wręcz spowodować, że ktoś ucierpi.Co do typizacji ras to wcale się nie zgodzę, że każdy koń jest inny i rasa nic nie oznacza. Nie ma oczywiście dwóch koni zupełnie identycznych i zdarzają się odstępstwa od pokroju i profilu rasy, ale odpowiedzmy sobie na pytanie czym właściwie jest rasa i jak powstała.: Rasy powstały poprzez selekcję osobników o odpowiednich, pożądanych w danym przypadku i do danej pracy, właściwościach fizycznych i psychicznych. Czyli na chłopski rozum przekładając- przez lata hodowli jeśli wojsko potrzebowało silne, zrównoważone i niepłoszące się konie do przewodu dział to łączyli ze sobą klacz i ogiera o owych cechach, by z czasem dać początek jakiejś ciężkiej rasie.Podsumowując: prędzej pobiegnie Ci się angloarab niż bretończyk, ale wyżej przeskoczy holsztyn niżeli fryz. Toteż i w cechy psychiczne: spokojniejszy przy czyszczeniu będzie hucuł niż arab i rzadziej się spłoszy perszeron od hanowera, czy też łatwiejszy w ułożeniu i bardziej skory do współpracy z człowiekiem będzie lipican niż folblut. Te cechy są oczywiste i one także świadczą o rasie, a nie tylko kolor włosia i rozmiar.Wyjątkiem są tutaj konie sp, które są już dziś tak namieszane, że spotka się tam właściwie wszystko i te trzeba "przetestować" przed kupnem (jak z resztą każdego konia, bo zdarzają się odstępstwa, ale w większym stopniu).Co do cech , które opisuje ZawszeInna najbardziej podpisują się pod nimi koniki polskie, hucuły, haflingery, kuce islandzkie i konie fiordzkie i to po tych rasach można się najbardziej spodziewać ich występowania.
Jak zwykle zgadzam się z Shango :) Nie można powiedzieć, że rasa nie ma znaczenia, bo to są jednak jakieś konkretne geny i konkretny zamysł, ale też warto pamiętać, że są rasy mniej i bardziej zróżnicowane- fryzy czy koniki polskie są hodowane w czystości rasy, przez co utrwalają pewne cechy. Na drugim biegunie są wspomniane sp, które mogą być miksem prawie wszystkiego ze wszystkim, KWPN, do których wpisują w sumie wszystko, co jest dobre- wpisali nawet sklonowanego araba (chyba tylko po to, żeby popisać się nowoczesnością), wykorzystują SF, rasy niemieckie, folbluty, nawet ogiera którejś z naszych krajowych ras mogą uznać, jeśli będzie dobry. W ostatecznym rozrachunku liczy się to, jakie koń geny tak naprawdę ma za sobą. Weźmy przykład trzech koni wpisanych do księgi. Jeden jest czystym angloarabem, drugi ma spory udział shagya, trzeci jest po jakimś pierwszym z brzegu ogierze, a rodowód kończy mu się tuż po wymaganym pokoleniu wstecz- mogą się od siebie bardzo różnić. Z kolei wielkopolak może być bardzo podobny do któregoś z nich albo nawet bardziej odpowiadać wzorcowi niż jakiś małopolski potworek. I w tym znaczeniu nie zgadzam się z patrzeniem na rasę tylko jako na wpis, bo, jak widać, często nie gwarantuje to jednolitości, ale uważam, że skoro szukamy w koniu pewnych cech, to trzeba szukać tam, gdzie jest największa szansa na znalezienie- wśród koni hodowanych do tego celu, czyli najczęściej wśród grupy ras lub (rzadziej) rasy. Nie można też lekceważyć wpływu środowiska- geny głównie warunkują skłonność do danej cechy i możliwy do osiągnięcia zakres jej wartości, a dużo rzadziej gotowe rozwiązania.Z islandami lepiej uważać, jeśli się nie jest obeznanym z ich chodami, bo nie dość, że potrzebują dla nich innego treningu, to jeszcze podobno czasami preferują tolt do tego stopnia, że próbują wcisnąć go zamiast kłusa i trzeba mieć o tym pojęcie, żeby ogarnąć temat. Haflingery i fiordy kiedyś były trudne do zdobycia i drogie, ale teraz jest z tym chyba lepiej, chociaż ciągle nie są tak tanie i dostępne jak np. koniki czy hucuły. Poza tym warunkiem wydają się dobrymi rasami do rozpoczęcia poszukiwań.
Pisalam że podobne bardziej do kotów niz psów, niz że sa jak koty... Czy wy umiecie czytac ze zrozumieniem.. ?? Ze konie sa roslinozerne to tez kazdy chyba tu wie.. LOL Ale z was jeszcze dzieci... a autorka gdzies poszła, no i cały topik nie ma sensu, bo z tego co sie orientuje planowała zakup jednego konia dla całej rodziny, zeby był dla wszystkich, a jak tu kazdy wie, koni nie trzyma sie pojedyńczo, więc cała idea upada
izapyza czytania ze zrozumieniem niektórzy nie opanowują do matury, a wielu ta trudna sztuka pozostaje obca przez całe życie. Nic nie poradzisz...Tak poza tym idea jednego konia dla całej rodziny w praktyce się nie sprawdza. Po pierwsze trudno znaleźć takiego, który naprawdę spełniałby wymagania wszystkich. Po drugie użytkowanie nastręcza kłopotów, bo przecież wszyscy by chcieli pojeździć, najlepiej w weekend, a może jeszcze kulig zrobić i w niektóre dni do biednego konia ustawia się kolejka. A w teren by się razem pojechało, a na jednym nijak... Co ma ten plus, że zazwyczaj kończy się na następnym koniu i przynajmniej nie stoi sam. Gorzej, jeśli kończy się ideą rozmnożenia konia, ale to już problem z innej beczki.
@izapyza Z moim czytaniem ze zrozumieniem nie ma żadnych problemów i doskonale zrozumiałam Twój post i na niego odpowiedziałam. Przyrównałaś w nim naturę koni do natury kotów: "konie są bardziej podobne do kotów...". Nigdzie w swoim poście nie zaznaczyłam, że powiedziałaś, że są "jak koty", ale stwierdziłam że jakiekolwiek(!) przyrównywanie konia do zwierzęcia mięsożernego jest niewłaściwe i sprzeczne z jego naturą, naturą roślinożercy, która leży na przeciwległym biegunie niż natura mięsożercy, nie ważne czy będzie to pies, kot czy hiena. Tyczy się to także charakteru zwierzęcia. Ja zaznaczyłam jedynie , że takie porównanie jest nieprawidłowe i to właśnie takie słowa powodują, że "niektóre osoby nieobeznane z końmi postrzegają je..." i swojej racji będę się trzymać, nie ważne czy ktoś nazwie mnie głupcem, analfabetą czy tłumokiem.
"Konie sa bardziej podobne do kotów, a nie psów, kazdy jeden jest inny"... porównałam konie do kotów w kontekście jedynie ich odmiennosci, tzn tego, że wg mnie - kazdy koń jest b indywidualny, szczególnie też jest indywidualny jego stosunek do człowieka. To ma byc zreszta takie tlumaczenie osobom co nie maja kontaktu na razie z innymi zwierzętami oprócz kotów i psów- większosc ludzi ma kontakt z tymi dwoma zwierzętami..... Nie ma praktycznie chyba psa który nie byłby przywiazany do swego pana? Jak jest z kotami to kazdy wie- co jeden to inny, u koni jest podobnie, ich temperament, charaktery, to czy lubią współpracowac z człowiekiem czy nie, jest kwestia bardzo indywidualną...a co do szukania konia po rasie- oczywiscie że czasem to ma znaczenie, nawet spore, ale ja tylko napisałam co myslę w tym konkretnym wypadku, a nie ogólnie. Jeslii ktos np. chce osiagnąc sukcesy w skokach to wiadomo że np. hucuł, szetland, czy nawet Araby odpadaja, i warto sie rozejrzec za np. Hanowerem czy Wielkopolakiem...
Witam,trochę późno ale napiszę uważam że ślązaki są super końmi sama miałam trzy niestety jedna klaczka mi padła na kolkę.Są to konie bardzo spokojne i łagodne .Tak to prawda że są wysokie ale nadają się zarówno w zaprzęg jak i w siodło.Wyróżniamy dwa typy ślązaków stary typ ciężkie i typ uszlachetniony lżejszy. Ja mam te drugie nie są one szczupluchne ale bez problemu się na nich jeździ w siodle.Są to konie moim zdaniem bezpieczne nawet dla dzieci.Łatwo się uczą i są posłuszne tylko bardzo ważne od samego początku trzeba dać tym koniom do zrozumienia kto tu rządzi.Polecam.
Hejka!Wiem, że takich wątków jest już bardzo dużo na tym forum, ale dużo użytkowników nie zagląda dwa razy na ten sam wątek...Zastanawiam się jaki jest najlepsza rasa konia rodzinnego, gdyz za w prawdzie dłuższy okres czasu, zamierzamy kupować konia.. Najlepiej by taki koń: - spełniał wymagania wszystkich członków rodziny - był posłuszny i łatwo sie uczył (np. do zaprzęgu) - miał do 150 cm w kłebie - był wytrzymały (również podmokły, bagnisty teren) i nie był wybredny :) - był łatwo dostępny w Polsce.Nie musi "byc stworzony" do wysokich skoków, piruetów w galopie czy szybkiego biegu - w 99% nie będzie brał udziału w zawodach.Znacie jakies rasy, spełniające takie rzeczy? Dodam jeszcze że chciałabym wykorzystywać tego konia do głównie rekreacyji: niewysokich skoków, wyjazdów w teren i spokojnych galopów....Pozdro, ZawszeInna
Moim zdaniem to konia fiordzkiego, który jest bardzo spokojny, ale trzeba wspomnieć, że czasmi jest uparty i jest mniejszy niż 150cm, przeważnie maja po 140cm. A z ras gorącokrwistych ras to ja proponuję albo wielkopolskiego, albo szlachetną półkrew...
nie uważam by fiord spełniał te wymagania, jeśli już, to szybciej Hucuł, ale dlaczego do 150 cm? lepiej moim zdaniem małopolak, albo wielkopolak (zakładając że wszyscy z rodziny jeżdżą konno), lecz te konie mają ok 165 do 170 cm.Lecz jeśli chodzi o trudne tereny i wytrzymałość, to taki nie za drogi i dobry no i niski koń to Hucuł z pewnością będzie najlepszy.
a co powiecie o śląsakach? Jeżdżę teraz na skąsaczce i wydaje mi sie ,że to też dobry koń rodzinny
Hucuły czy koniki polskie są wręcz stworzone do chodzenia w tereny, obie rasy też są bardzo odporne (koniki są nawet hodowane w rezerwatach w warunkach praktycznie naturalnych i sobie doskonale radzą), mają na tyle silne grzbiety, że mogą nosić dorosłych i nawet nadadzą się do zaprzęgu, tyle że niektóre mogą mieć mocno niezależny charakter, no i nie wszyscy dorośli lubią jeździć na tak małych koniach (ok. 130-140 w kłębie). Jeśli wzrost jest naprawdę ważny, to chyba trzeba poszukać wysokiego kuca albo małego konia (do 157cm). W kucach u nas można znaleźć naprawdę różne konie- i krzyżówki szetlandów, i zagraniczne rasy (droższe i trudniej dostępne), i krzyżówki wszystkiego ze wszystkim, które są za małe, żeby wpisać je gdzie indziej. No i oczywiście dobre konie też. Trudno coś ogólnego powiedzieć o tych naszych kucach, bo są po prostu strasznie niejednorodne. Z naszych ras gorącokrwistych mógłby się sprawdzić małopolak- trochę niższego wzrostu niż reszta, klacze 155-165, ogiery 160-170. Spełniają wszystkie warunki włącznie z zaprzęgiem (w stadninie w Michałowie mają tarantowate małopolaki, których używają w ten sposób). Trzeba uważać, żeby nie kupić konia wyhodowanego tylko i wyłącznie po to, żeby dostać dotację za ochronę zasobów genetycznych. Konie dotacyjne nie muszą być złe, ale trzeba się liczyć z napotkaniem rozmnażacza zamiast hodowcy. Dobry małopolak, wyhodowany z pomysłem, to miły, użyteczny, chwytający za oko koń w lżejszym typie, może mieć widoczny wpływ araba. Jeśli kogoś z Was nagle najdzie ochota jednak pojechać na zawody, to przynajmniej na podstawowym poziomie da radę we wszystkim- skoki, dresaż, rajdy, powożenie, wkkw, nawet west do pewnego poziomu (oczywiście nigdy nie będzie tak dobry jak rasy hodowane specjalnie do tego). Nie są też drogie czy trudne do spotkania. W jednych regionach jest ich więcej, w innych mniej, ale zawsze da się jakiegoś kupić po normalnej cenie.Uwielbiam ślązaki, ale raczej nie pasują do opisu. Są duże i bardzo ciężkie jak na rasę gorącokrwistą, nie ma ślązaków o wzoście ok. 150 cm czy nawet trochę więcej. Bardzo dobrze radzą sobie w zaprzęgach, ale niektórym nie do końca pasują pod siodłem. Kwestia gustu, ja bym sobie nie odmówiła, ale chyba nie łapią się w sferę poszukiwań ZawszeInnej.
jeżdżę na śląsaczce która ma około 155cm i jest lekkiej budowy. ma papiery, potwierdzony rodowód sląsaków tylko ,że jest niższa od rodziców. Jest żywiołowa i potrafi nieźle gnać do przodu :) wszystko zależy od konia
No nieźle, to jak podrośnięty arab :) W programie jest napisane, że klacz starego typu powinna w wieku 3 lat mieć 158-168. To jest rozrzut od konia mniejszego do sporawego i jak widać znajdzie się koń raczej niższy niż wyższy (155 to wzrostowo kwalifikuje się do małych koni), ale z reguły przecież najwięcej osobników mieści się w okolicach średniej. Nowy typ z kolei 162-168, to już konkretny koń. Nie wielki, tylko normalny. Ja ślązaki lubię wizualnie i użytkowo (ślązak Lokan był przecież wicemistrzem świata w zaprzęgach), tylko z listą może się nie zgadzać większy niż 150 cm wzrost i najczęściej większe choćby z racji wagi wymagania co do paszy, nie wszystkim też podoba się ich ogólna mocniejsza budowa, chociaż to oczywiście zależy od konia, rodowodu i typu.
Dla mnie najważniejsza jest wytrzymałość i niewybredność :D No i żeby rasa była w miarę dostepna w Polsce... :D Słyczeliście coś o rasach: - kuc feliński, - fryz, - New Forest?Pozdro, ZawszeInnaP.S. Ile mniej więcej kosztuje utrzymanie konia miesięcznie (we własnej stajni)? - takiego np. hucułka???
Ale mowa o trzymaniu tylko jednego konia? Koni się nie trzyma nigdy w pojedynkę, bo to zwierzeta stadne, i się meczą. W ostatecznosci mozna mu dac do towarzystwa owce lub kozę...Wg mnie nie ma najmniejszego sensu kupowanie konia wg rasy, rasa moze gwarantowac ze kon bedzie jedynie np. wytrzymały, ale charakter czy chęc do pracy, a takze inne ważne rzeczy są kwestia totalnie indywidualną. Folbluty sa np. uznawane za trudne i chimeryczne, a ja akurat na chyba 100 koni na jakich jezdzilam - najspokojniejszy z nich był folblutem, i to jeszcze ogierem...Ogólnie to te mniejsze rasy, b. prymitywne, jak np. konik polski, wymagają b duzego zdecydowania od jezdzca... Dla mnie ideałem jest koń o dobrym charakterze, żeby był jednoczeście chetny do pracy, ale i spokojny pod siodłem
kuc feliński jest niski i bardzo drobny. absolutnie nie polecam! miałam pare na oku ale moja trenerka mi odradziła.fryz potrzebuje mnóstwo opieki, kąpiele, grzywa, pęciny, czesanie, do skakania się nie nadaje i pewnie też sporo je i do tego są drogie trzeciego nie znamja polecam fiordy, hucuły i haflingery jeśli chodzi o kuce. koniki polskie są ogólnie trudne i wredne wiec raczej Ci nie polecam
ZawszeInna najlepiej twoje wymagania spełnia hucuł , tylko wybierz go z hodowli z rejonów w których ta rasa koni została ukształtowana ( Bieszczady i tym podobne) bo trudne górskie warunki hartują i kształtują te pożądane przez Ciebie cechy. Natomiast hucuły hodowane na nizinach z powodu komfortowych warunków wydelikacają się po paru pokoleniach.
Polecam hucułki! Wytrzymałe, nie tak drogie, niskie, tanie w utrzymaniu... cud miód :D Są to konie pierwotne, więc bardzo są stworzone do terenów. ALE Uwaga!! Konie te potrafią być uparte! Lepiej uważać z czym ma się do czynienia, żeby potem "reklamacji" nie było :D
Koszt utrzymania (same siano + owies) to ok 400 zł/konia. Oczywiście wszystko zależy od konia. Nie trzymaj jedynaka, bo będzie strasznie smutny! Ta kwota jest do konia dużego, więc jeśli nie będzie on biegał na treningach 3 h ze skokami i ujeżdżaniem :) to spokojnie ze 250/300 zł będzie. To wszystko znowu zależy od dostawcy, więc nie ma się tu co przyzwyczajać. Pamiętaj o szczepieniach (65 zł) oraz o kowalu (60 zł) zanim będziesz go miała poszukaj w okolicy obu, by sprawdzić ile będzie kosztował sam dojazd tych osób do Twojego konia. Ja ostatnio też sprawdzałam jak Ty ile we własnej stajni z kowalem i wetem. Dzwoniąc do weta powiedział mi, że do 2 koni będzie przyjeżdżał za darmo (oczywiście ma on swój gabinet nie tak daleko i mu się opłaca). Jeśli będziesz trzymać go na pastwisku dłużej niż 5h dziennie to ilość paszy spadnie. U mnie wyszło, że dla konia dużego potrzeba ok 4 ton żarcia i siana. Co jeszcze? Zależy od ściółki na jakiej trzymasz... wejdź sobie TU <masz tam rodzaje ściółek oraz ich koszta. Do ceny utrzymania dodaj wodę, bo koń musi pić i się myć oraz owoce/warzywa (np. jabłka, marchewki, buraki itp.). Jeśli koszta robią Ci się za duże, to możesz zawsze gdzieś popracować, ale pamiętaj, że dla konia czas też musisz mieć!! Przy trzymaniu konia u siebie wstajesz rano i karmisz, wyprowadzasz na pastwisko, po szkole znów i tak w kółko. A gdzie jazda, czyszczenie, odrabianie lekcji i obowiązki w domu?Polecam hucułki. Będą chyba najlepsze... Nie próbuj z poważniejszymi nie próbuj, jeśli chcesz go trzymać u siebie i będzie to Twój konik. Masz rodzeństwo? We 2 znające się > będzie im raźniej i szybciej się zadomowią. Jeśli masz jakieś pytania to pytaj :)Pozdrawiam!
myśle że wielkopolak będzie idealny mam 12 lat kupili mi go rodzice w wieku 10 lat tak się z nim związałam wsiadam bez siodła i uzdy on zawsze jest wierny . Te konie się nie płoszą kupiłam go za 3500zł ma 150 wzrostu spełnia każdą z tych rzeczy a co do hucułów itp. są uparte trzeba do nich mieć dobrą ręke
Nie ma sensu szukanie konia "po rasie". Tak zabierają się do tego osoby, które głównie naczytały się książek o rasach koni i na tej podstawie wyciągają wniosek, że każda rasa ma określone cechy fizyczne i psychiczne i konie w obrębie tej rasy prawie się od siebie nie różnią. A tak nie jest. Zróżnicowanie wewnątrz niektórych ras jest mniejsze, w innych większe, ale zawsze występuje. Jeśli konie były selekcjonowane głównie pod względem fizycznym, to będzie bardzo duże zróżnicowanie cech charakteru i na odwrót.Trzeba określić cechy, których się poszukuje i granice cenowe, a potem szukać konkretnych ogłoszeń spełniających te założenia.apsurd - twierdzisz, że wszystkie wielkopolaki się nie płoszą? I wzrost około 150 cm jest dla tej rasy cechą typową?
jestemzlasu oczywiście dobrze mówi, że rasa rozumiana jako wpis do księgi ma małe znaczenie i oczywiście trzeba sprawdzić każdego konia indywidualnie. Moje posty pisałam bardziej z myślą o wskazaniu kierunku, w którym osobiście bym się udała, żeby szukać konia zgodnego z moim wyobrażeniem o koniu rodzinnym (chyba po prostu z racji moich osobistych sympatii). Wpis np. do wielkopolaków czy sp zamiast do małopolaków jako taki dużo przecież nie zmienia, zwłaszcza w czasach krzyżowania wszystkiego ze wszystkim i hodowania koni z bardzo zróżnicowanym rodowodem w jednej rasie. Pod względem użytkowym dobry może być nawet "typ szlachetny" czy nn. To tak na wypadek, jakby ktoś chciał kierować się tylko rasą, do czego nie miałam zamiaru zachęcać :) Po prostu to wszystko wydało mi się tak oczywiste, że już o tym nie pisałam. Postu apsurd chyba nie będę komentować, bo mówi sam za siebie.Co do wymienionych przez Ciebie ras:Kuce felińskie są w miarę dostępne i nie za drogie, poza tym trudno coś o nich powiedzieć, bo rasa wciąż się tworzy i poszczególne konie tym bardziej się różnią. Jeden może być po szetlandzie, drugi po arabie- jak można je wrzucić do jednego worka?Fryzów w Polsce jest mało, w porównaniu z innymi są drogie choćby z racji rasy, nawet jeśli poza tym za dużo sobą nie reprezentują. Konie barokowe ogólnie rzecz biorąc mają specyficzny pokrój i chody, które nie każdemu pasują. Oczywiście trzeba brać poprawkę na typ i konkretnego konia.New Forest chyba nawet nie ma w kraju, a jeśli są, to też kosztują za samą nazwę i transport może drogo wyjść, jeśli jedyna hodowla będzie na drugim końcu Polski. Oczywiście może się zdarzyć, że idealny nn będzie w tej samej odległości, ale jeśli ktoś się uprze na rzadką rasę, to trzeba to poważnie wziąć pod uwagę.
Uważam, że lepiej nie sugerować się rasą przy kupnie konia. Każdy koń jest inny i chociaż np.koń znajomej jest spokojny, a jest małopolakiem nie znaczy, że każdy małopolak jest spokojny i zrównoważony. Najlepiej jest kupować konia w dobrych stadninach, gdzie będzie można się poradzić kogoś. Koń, który jest nie koniecznie rasowy, może być mniejszy, spokojny, świetnie galopować i być znakomitym koniem rodzinnym. : )
Mam wrazenie że niektóre osoby nieobeznane z końmi postrzegają je podobnie do psów- u których rasa gwarantuje praktycznie okreslony chrakter. U konie jest kompletnie inaczej. Konie sa bardziej podobne do kotów, a nie psów, kazdy jeden jest inny
Konie nie są podobne ani do kotów, ani do psów. Są to zwierzęta roślinożerne! Mają zupełnie inne odruchy, zachowania i charaktery niżeli domowi czworonodzy. Dlatego nie porównujmy ich z nimi, bo traktowanie konia, krowy, osła, czy choćby kozy jak mięsożernego psa nie przyniesie żadnych efektów, a może wręcz spowodować, że ktoś ucierpi.Co do typizacji ras to wcale się nie zgodzę, że każdy koń jest inny i rasa nic nie oznacza. Nie ma oczywiście dwóch koni zupełnie identycznych i zdarzają się odstępstwa od pokroju i profilu rasy, ale odpowiedzmy sobie na pytanie czym właściwie jest rasa i jak powstała.: Rasy powstały poprzez selekcję osobników o odpowiednich, pożądanych w danym przypadku i do danej pracy, właściwościach fizycznych i psychicznych. Czyli na chłopski rozum przekładając- przez lata hodowli jeśli wojsko potrzebowało silne, zrównoważone i niepłoszące się konie do przewodu dział to łączyli ze sobą klacz i ogiera o owych cechach, by z czasem dać początek jakiejś ciężkiej rasie.Podsumowując: prędzej pobiegnie Ci się angloarab niż bretończyk, ale wyżej przeskoczy holsztyn niżeli fryz. Toteż i w cechy psychiczne: spokojniejszy przy czyszczeniu będzie hucuł niż arab i rzadziej się spłoszy perszeron od hanowera, czy też łatwiejszy w ułożeniu i bardziej skory do współpracy z człowiekiem będzie lipican niż folblut. Te cechy są oczywiste i one także świadczą o rasie, a nie tylko kolor włosia i rozmiar.Wyjątkiem są tutaj konie sp, które są już dziś tak namieszane, że spotka się tam właściwie wszystko i te trzeba "przetestować" przed kupnem (jak z resztą każdego konia, bo zdarzają się odstępstwa, ale w większym stopniu).Co do cech , które opisuje ZawszeInna najbardziej podpisują się pod nimi koniki polskie, hucuły, haflingery, kuce islandzkie i konie fiordzkie i to po tych rasach można się najbardziej spodziewać ich występowania.
Jak zwykle zgadzam się z Shango :) Nie można powiedzieć, że rasa nie ma znaczenia, bo to są jednak jakieś konkretne geny i konkretny zamysł, ale też warto pamiętać, że są rasy mniej i bardziej zróżnicowane- fryzy czy koniki polskie są hodowane w czystości rasy, przez co utrwalają pewne cechy. Na drugim biegunie są wspomniane sp, które mogą być miksem prawie wszystkiego ze wszystkim, KWPN, do których wpisują w sumie wszystko, co jest dobre- wpisali nawet sklonowanego araba (chyba tylko po to, żeby popisać się nowoczesnością), wykorzystują SF, rasy niemieckie, folbluty, nawet ogiera którejś z naszych krajowych ras mogą uznać, jeśli będzie dobry. W ostatecznym rozrachunku liczy się to, jakie koń geny tak naprawdę ma za sobą. Weźmy przykład trzech koni wpisanych do księgi. Jeden jest czystym angloarabem, drugi ma spory udział shagya, trzeci jest po jakimś pierwszym z brzegu ogierze, a rodowód kończy mu się tuż po wymaganym pokoleniu wstecz- mogą się od siebie bardzo różnić. Z kolei wielkopolak może być bardzo podobny do któregoś z nich albo nawet bardziej odpowiadać wzorcowi niż jakiś małopolski potworek. I w tym znaczeniu nie zgadzam się z patrzeniem na rasę tylko jako na wpis, bo, jak widać, często nie gwarantuje to jednolitości, ale uważam, że skoro szukamy w koniu pewnych cech, to trzeba szukać tam, gdzie jest największa szansa na znalezienie- wśród koni hodowanych do tego celu, czyli najczęściej wśród grupy ras lub (rzadziej) rasy. Nie można też lekceważyć wpływu środowiska- geny głównie warunkują skłonność do danej cechy i możliwy do osiągnięcia zakres jej wartości, a dużo rzadziej gotowe rozwiązania.Z islandami lepiej uważać, jeśli się nie jest obeznanym z ich chodami, bo nie dość, że potrzebują dla nich innego treningu, to jeszcze podobno czasami preferują tolt do tego stopnia, że próbują wcisnąć go zamiast kłusa i trzeba mieć o tym pojęcie, żeby ogarnąć temat. Haflingery i fiordy kiedyś były trudne do zdobycia i drogie, ale teraz jest z tym chyba lepiej, chociaż ciągle nie są tak tanie i dostępne jak np. koniki czy hucuły. Poza tym warunkiem wydają się dobrymi rasami do rozpoczęcia poszukiwań.
Pisalam że podobne bardziej do kotów niz psów, niz że sa jak koty... Czy wy umiecie czytac ze zrozumieniem.. ?? Ze konie sa roslinozerne to tez kazdy chyba tu wie.. LOL Ale z was jeszcze dzieci... a autorka gdzies poszła, no i cały topik nie ma sensu, bo z tego co sie orientuje planowała zakup jednego konia dla całej rodziny, zeby był dla wszystkich, a jak tu kazdy wie, koni nie trzyma sie pojedyńczo, więc cała idea upada
izapyza czytania ze zrozumieniem niektórzy nie opanowują do matury, a wielu ta trudna sztuka pozostaje obca przez całe życie. Nic nie poradzisz...Tak poza tym idea jednego konia dla całej rodziny w praktyce się nie sprawdza. Po pierwsze trudno znaleźć takiego, który naprawdę spełniałby wymagania wszystkich. Po drugie użytkowanie nastręcza kłopotów, bo przecież wszyscy by chcieli pojeździć, najlepiej w weekend, a może jeszcze kulig zrobić i w niektóre dni do biednego konia ustawia się kolejka. A w teren by się razem pojechało, a na jednym nijak... Co ma ten plus, że zazwyczaj kończy się na następnym koniu i przynajmniej nie stoi sam. Gorzej, jeśli kończy się ideą rozmnożenia konia, ale to już problem z innej beczki.
@izapyza Z moim czytaniem ze zrozumieniem nie ma żadnych problemów i doskonale zrozumiałam Twój post i na niego odpowiedziałam. Przyrównałaś w nim naturę koni do natury kotów: "konie są bardziej podobne do kotów...". Nigdzie w swoim poście nie zaznaczyłam, że powiedziałaś, że są "jak koty", ale stwierdziłam że jakiekolwiek(!) przyrównywanie konia do zwierzęcia mięsożernego jest niewłaściwe i sprzeczne z jego naturą, naturą roślinożercy, która leży na przeciwległym biegunie niż natura mięsożercy, nie ważne czy będzie to pies, kot czy hiena. Tyczy się to także charakteru zwierzęcia. Ja zaznaczyłam jedynie , że takie porównanie jest nieprawidłowe i to właśnie takie słowa powodują, że "niektóre osoby nieobeznane z końmi postrzegają je..." i swojej racji będę się trzymać, nie ważne czy ktoś nazwie mnie głupcem, analfabetą czy tłumokiem.
"Konie sa bardziej podobne do kotów, a nie psów, kazdy jeden jest inny"... porównałam konie do kotów w kontekście jedynie ich odmiennosci, tzn tego, że wg mnie - kazdy koń jest b indywidualny, szczególnie też jest indywidualny jego stosunek do człowieka. To ma byc zreszta takie tlumaczenie osobom co nie maja kontaktu na razie z innymi zwierzętami oprócz kotów i psów- większosc ludzi ma kontakt z tymi dwoma zwierzętami..... Nie ma praktycznie chyba psa który nie byłby przywiazany do swego pana? Jak jest z kotami to kazdy wie- co jeden to inny, u koni jest podobnie, ich temperament, charaktery, to czy lubią współpracowac z człowiekiem czy nie, jest kwestia bardzo indywidualną...a co do szukania konia po rasie- oczywiscie że czasem to ma znaczenie, nawet spore, ale ja tylko napisałam co myslę w tym konkretnym wypadku, a nie ogólnie. Jeslii ktos np. chce osiagnąc sukcesy w skokach to wiadomo że np. hucuł, szetland, czy nawet Araby odpadaja, i warto sie rozejrzec za np. Hanowerem czy Wielkopolakiem...
polecam araba
Witam,trochę późno ale napiszę uważam że ślązaki są super końmi sama miałam trzy niestety jedna klaczka mi padła na kolkę.Są to konie bardzo spokojne i łagodne .Tak to prawda że są wysokie ale nadają się zarówno w zaprzęg jak i w siodło.Wyróżniamy dwa typy ślązaków stary typ ciężkie i typ uszlachetniony lżejszy. Ja mam te drugie nie są one szczupluchne ale bez problemu się na nich jeździ w siodle.Są to konie moim zdaniem bezpieczne nawet dla dzieci.Łatwo się uczą i są posłuszne tylko bardzo ważne od samego początku trzeba dać tym koniom do zrozumienia kto tu rządzi.Polecam.