Witam Was :) Od niedawna mam klaczkę, która wcześniej chodziła w szkółce. Podczas jazdy na ujeżdżalni jeśli się ją porządnie trzyma to idzie ładnie wokół ujeżdżalni. Ale jeśli poluzuje wodze ( preferuję jazdę na luźnych) to od razu przyspiesza i skręca do środka i w środku robi coraz mniejsze niezidentyfikowane kółka. Na najmniejszym sie nie zatrzyma tylko w dalszym ciągu leci po kole do przodu. Mam nadzieję, że w miarę dobrze to wyjaśniłam. Dodam, że podczas jazdy miałam palcat przyciśnięty do jej łopatki i idzie dobrze. Bez palcata niestety już nie i nawet trzymanie łydką nie pomaga. Wie ktoś co można z tym fantem zrobić?I mam jeszcze drugie pytanie. Klacz ma 8 lat i jest SP. Codziennie chodzi na trawiasty padok, a codziennie lub co drugi dzień biorę ją na jazdę około godzinną. Jak najlepiej ją żywić? Tzn ile kilogramów paszy powinna dostawać? Dodam, że konie dostają w stajni gnieciony owies z musli.
Na pierwsze twoje pytanie nie znam odpowiedzi, ale na drugie chyba tak.No bo jak sie karmi konia to dostosowuje sie to do wagi. Czyli ze np. jak koń waży 400kg to powinien zjeść w ciagu dnia z 4kg. Np. rano 1,5 kg owsa
Dlaczego więc nie jeździć tego konia na stałym kontakcie, bez którego nie będzie prawidłowo ustawiony na pomocach? Jazda na luźnej wodzy to niestety tylko podróżowanie na grzbiecie konia, a nie praca nad nim i sobą, tym bardziej, że dosiad w tym wypadku najwyraźniej również zawodzi. Na tym etapie stabilny kontakt jest niezbędny, a twoje preferencje musisz odłożyć na bok, ewentualnie zostawić na przejażdżki do lasu. Oczywiście dobry instruktor może bardzo pomóc, więc warto w niego zainwestować.
Kon od początku był uczony chodzić westernowo. Poza tym jeździmy na halterku bo wędzidła nie znosi. Przez krótki czas (kilka miesięcy) klacz chodziła w rekreacji ale to były góra 4 godziny tygodniowo.
Nie znam się specjalnie na jeździe west, ale według mnie wszystko sprowadza się do braku ustawienia na pomocach i zamknięcia w łydkach (bo rozumiem, że w tym stylu również to występuje). Nie bardzo wiem jak bez tego prowadzić konia, więc najlepiej poradź się specjalisty od westernu.
Witam Was :) Od niedawna mam klaczkę, która wcześniej chodziła w szkółce. Podczas jazdy na ujeżdżalni jeśli się ją porządnie trzyma to idzie ładnie wokół ujeżdżalni. Ale jeśli poluzuje wodze ( preferuję jazdę na luźnych) to od razu przyspiesza i skręca do środka i w środku robi coraz mniejsze niezidentyfikowane kółka. Na najmniejszym sie nie zatrzyma tylko w dalszym ciągu leci po kole do przodu. Mam nadzieję, że w miarę dobrze to wyjaśniłam. Dodam, że podczas jazdy miałam palcat przyciśnięty do jej łopatki i idzie dobrze. Bez palcata niestety już nie i nawet trzymanie łydką nie pomaga. Wie ktoś co można z tym fantem zrobić?I mam jeszcze drugie pytanie. Klacz ma 8 lat i jest SP. Codziennie chodzi na trawiasty padok, a codziennie lub co drugi dzień biorę ją na jazdę około godzinną. Jak najlepiej ją żywić? Tzn ile kilogramów paszy powinna dostawać? Dodam, że konie dostają w stajni gnieciony owies z musli.
Na pierwsze twoje pytanie nie znam odpowiedzi, ale na drugie chyba tak.No bo jak sie karmi konia to dostosowuje sie to do wagi. Czyli ze np. jak koń waży 400kg to powinien zjeść w ciagu dnia z 4kg. Np. rano 1,5 kg owsa
Przynajmniej tak słyszałam od kolezanki
Dlaczego więc nie jeździć tego konia na stałym kontakcie, bez którego nie będzie prawidłowo ustawiony na pomocach? Jazda na luźnej wodzy to niestety tylko podróżowanie na grzbiecie konia, a nie praca nad nim i sobą, tym bardziej, że dosiad w tym wypadku najwyraźniej również zawodzi. Na tym etapie stabilny kontakt jest niezbędny, a twoje preferencje musisz odłożyć na bok, ewentualnie zostawić na przejażdżki do lasu. Oczywiście dobry instruktor może bardzo pomóc, więc warto w niego zainwestować.
Kon od początku był uczony chodzić westernowo. Poza tym jeździmy na halterku bo wędzidła nie znosi. Przez krótki czas (kilka miesięcy) klacz chodziła w rekreacji ale to były góra 4 godziny tygodniowo.
Nie znam się specjalnie na jeździe west, ale według mnie wszystko sprowadza się do braku ustawienia na pomocach i zamknięcia w łydkach (bo rozumiem, że w tym stylu również to występuje). Nie bardzo wiem jak bez tego prowadzić konia, więc najlepiej poradź się specjalisty od westernu.