Ostatnio miałem fajną dyskusję ze znajomymi z ośrodka na temat tego po czym można poznać koniarza na ulicy? Ja czasami widuję ludzi w bryczesach, ale czasami zdarzają się naprawdę śmiszne i dziwne sytuacje ; ) Jeśli macie jakieś spostrzeżenia albo przeżycia z tym związane piszcie. Tylko na wesoło ! :)))
Podam swój przykład podczas ferii zimowych w tamtym roku nocowałem w stajni a musiałem zapłacić za drugi egzamin w WORDzie na kat.B a nie posiadając samochodu osiodłałem konia i ruszyłem. Pracownicy owej instytucji wyskoczyli w okna aparaty i miałem sesję zdjęciową. Obsłużono mnie bez kolejki, po czym wsiadłem i ruszyłem galopem wyprzedzając samochód egzaminacyjny.
hahaha dobre xD
jak jestesmy w terenie to ludzie zazwyczaj wielkie oczy i podziwiaja zdarzaja sie tez zdjecia ;P
no coz taka sytuacja bardzo mi pochlepia gdyz ja tylko sobie jedze xD a juz prawdziwe wow bylo jak 6 konny zastep prowadzil nasza amazonke ze stajni do slubu, przejazd w eleganckich strojach srodkiem miast zrobil prawdziwe szol ;)
jak my jedziemy w teren to przejeżdżamy obok domów i jak psy zaczynają szczekać to dzieci wybiegają z domów i jest: oooo koniki jadą. mamo koniki jadą <lol2>kiedyś jak jechałam w teren nad morzem to przejeżdżaliśmy przez lasek i tam było dużo harcerzy. niedaleko pewnego obozowiska dzieci siedziały przy drodze i przejeżdżaliśmy obok nich i jeden zostawił na drodze to w czym oni jedzą i mój koń spokojnie sobie po tym przejechał chodź nim skręcałam i wszyscy w śmiech i tak: ooo nie będziesz miał z czego jeść <lol2> albo jak przejeźdżaliśmy przez ulicę to auta musiały stać niezłą chwilę ponieważ ten zastęp był duży a dzieci w tych autach robiły fotki albo wychodziły z aut i mówiły że koniki jadą <lol2>
hmm. no u mnie to raz tak było, że ludzie się patrzyli jak byłam w terenie. to był jeden z moich pierwszych terenów. i to było na obozie w wakacje 2009. no więc. jechaliśmy sobie drogą i jakaś kobieta w oknie stała. i zaczęła wołać swoje dziecko żeby zobaczyło jak jedziemy. :P
Często jeździmy na koniach gdzie się da ,) swego czasu braliśmy udział w imprezie Art Rajd każdy przyjechał czym mógł i na czym mógł,zmierzając do miejsca docelowego ( muzeum poświęcone J.Iwaszkiewiczowi) przemknęliśmy przez peron warszawskiej kolei dojazdowej,zgromadzeni na peronie ludzie w postaci starszych pań protestowało ,młodzież była zachwycona ale policja i tak chciała z nami rozmawiać powstało małe zamieszanie i właśnie dlatego było warto,)
Ja raz mialam taka sytuacje, ze moj tato idwiozl mnie i moja kolezanke do domu ale nie podjechal pod sam blok, w ktorym mieszkamy lecz po drogiej stronie ulicy! A my bylysmy ubrane w stroj, ktory po kolana byl w blocie, bo na ujezdzalni bylo mokro i byly ogromne kaluze wiec chlapalo i lecialo na nas i na koni! Gdy wysiadlysmy z samochodu ludzie zaczeli sie na nas dziwnie patrzec!! haha ;D my wtedy zaerwalysmy sie do biegu do naszego bloku!! Jak weszlismy do bloku musialysmy czekac na widne az przyjedzie noo i z windy wysiadlo pare chlopakow, ktozy zaczeli sie smiac!! haha ^^ taki jest los jezdzcow mieszkajacych w miescie w bloku ^^ Obiecalam sobie ze juz zawsze bede przebierala sie w stadninie!!
Ostatnio miałem fajną dyskusję ze znajomymi z ośrodka na temat tego po czym można poznać koniarza na ulicy? Ja czasami widuję ludzi w bryczesach, ale czasami zdarzają się naprawdę śmiszne i dziwne sytuacje ; ) Jeśli macie jakieś spostrzeżenia albo przeżycia z tym związane piszcie. Tylko na wesoło ! :)))
Podam swój przykład podczas ferii zimowych w tamtym roku nocowałem w stajni a musiałem zapłacić za drugi egzamin w WORDzie na kat.B a nie posiadając samochodu osiodłałem konia i ruszyłem. Pracownicy owej instytucji wyskoczyli w okna aparaty i miałem sesję zdjęciową. Obsłużono mnie bez kolejki, po czym wsiadłem i ruszyłem galopem wyprzedzając samochód egzaminacyjny.
hahaha dobre xD jak jestesmy w terenie to ludzie zazwyczaj wielkie oczy i podziwiaja zdarzaja sie tez zdjecia ;P no coz taka sytuacja bardzo mi pochlepia gdyz ja tylko sobie jedze xD a juz prawdziwe wow bylo jak 6 konny zastep prowadzil nasza amazonke ze stajni do slubu, przejazd w eleganckich strojach srodkiem miast zrobil prawdziwe szol ;)
ja czesto idąc z koni idę w pełnym jeździeckim stroju i ludzie dziwnie sie patrza a jak jedziemy terenem to ludzie sie zatrzymuja i cykaja fotki:)
jak my jedziemy w teren to przejeżdżamy obok domów i jak psy zaczynają szczekać to dzieci wybiegają z domów i jest: oooo koniki jadą. mamo koniki jadą <lol2>kiedyś jak jechałam w teren nad morzem to przejeżdżaliśmy przez lasek i tam było dużo harcerzy. niedaleko pewnego obozowiska dzieci siedziały przy drodze i przejeżdżaliśmy obok nich i jeden zostawił na drodze to w czym oni jedzą i mój koń spokojnie sobie po tym przejechał chodź nim skręcałam i wszyscy w śmiech i tak: ooo nie będziesz miał z czego jeść <lol2> albo jak przejeźdżaliśmy przez ulicę to auta musiały stać niezłą chwilę ponieważ ten zastęp był duży a dzieci w tych autach robiły fotki albo wychodziły z aut i mówiły że koniki jadą <lol2>
Mi się wydaje, że ludzie patrzą się najbardziej gdy wracam z jazdy i zamiast czapsów sztylpów mam założone dłuuuugie, pasiaste skarpety ;)
hmm. no u mnie to raz tak było, że ludzie się patrzyli jak byłam w terenie. to był jeden z moich pierwszych terenów. i to było na obozie w wakacje 2009. no więc. jechaliśmy sobie drogą i jakaś kobieta w oknie stała. i zaczęła wołać swoje dziecko żeby zobaczyło jak jedziemy. :P
Mieszkam blisko stajni i też często idę w stroju do jazdy. Ludzie wtedy patrzą się na mnie jakbym spadła z księżyca..;P xD
wikus120 ja raz na żarty pojechałam w bryczesach atakować miasto ludzie pytali gdzie wyczasnęłam takie świetne spodnie hahaha
Często jeździmy na koniach gdzie się da ,) swego czasu braliśmy udział w imprezie Art Rajd każdy przyjechał czym mógł i na czym mógł,zmierzając do miejsca docelowego ( muzeum poświęcone J.Iwaszkiewiczowi) przemknęliśmy przez peron warszawskiej kolei dojazdowej,zgromadzeni na peronie ludzie w postaci starszych pań protestowało ,młodzież była zachwycona ale policja i tak chciała z nami rozmawiać powstało małe zamieszanie i właśnie dlatego było warto,)
Ja raz mialam taka sytuacje, ze moj tato idwiozl mnie i moja kolezanke do domu ale nie podjechal pod sam blok, w ktorym mieszkamy lecz po drogiej stronie ulicy! A my bylysmy ubrane w stroj, ktory po kolana byl w blocie, bo na ujezdzalni bylo mokro i byly ogromne kaluze wiec chlapalo i lecialo na nas i na koni! Gdy wysiadlysmy z samochodu ludzie zaczeli sie na nas dziwnie patrzec!! haha ;D my wtedy zaerwalysmy sie do biegu do naszego bloku!! Jak weszlismy do bloku musialysmy czekac na widne az przyjedzie noo i z windy wysiadlo pare chlopakow, ktozy zaczeli sie smiac!! haha ^^ taki jest los jezdzcow mieszkajacych w miescie w bloku ^^ Obiecalam sobie ze juz zawsze bede przebierala sie w stadninie!!