Co zrobić gdy koń się denerwuje przy dotykaniu uszu? Ciężko mu założyć ogłowie czy wyszczotkować go w tej okolicy. Czy można mu jakoś pokazać że to nie jest nic strasznego?
to jest często nieufność. ja znam też konia którego kiedyś bili w okolicy potylicy jak nie chciał czegoś zrobić i teraz się boi jak się chce dotknąć okolic uszu
Tak...możesz mu pokazać że to nic strasznego głaskając spokojnie okolice. Ja takiej delikwentce zakładałam pierwsze pare razy ogłowie rozpinając je w paru miejscach i zakładałam delikatnie tak by nie zauważyła że coś tam jest. Potem założyłam jej futerko służące do zakładania na nachrapnik - właśnie na nagłówek i zakładałam ogłowie już bez rozpinania. Futerko jej sie tam podobało i nawet dawała sobie potem głaskać za uszami.Potrzebujesz przy takim koniu dużo cieprliwości i spokoju. Zdenerwuj się raz a cała praca idzie na marne
Co zrobić gdy koń się denerwuje przy dotykaniu uszu? Ciężko mu założyć ogłowie czy wyszczotkować go w tej okolicy. Czy można mu jakoś pokazać że to nie jest nic strasznego?
Najpewniej go coś boli.Z ziół pomagają przezwyciężyć strach:Waleriana,rumianek i imbir.Poczytaj o nich, może coś znajdziesz.
Albo koń ci nie ufa, bo i zdarzaja się takie przypadki
Zdarzają się konie które po prostu nie lubią dotykania uszu. Wtedy raczej nic na to nie poradzisz. Możesz stopniowo przyzwyczajać.
to jest często nieufność. ja znam też konia którego kiedyś bili w okolicy potylicy jak nie chciał czegoś zrobić i teraz się boi jak się chce dotknąć okolic uszu
Tak...możesz mu pokazać że to nic strasznego głaskając spokojnie okolice. Ja takiej delikwentce zakładałam pierwsze pare razy ogłowie rozpinając je w paru miejscach i zakładałam delikatnie tak by nie zauważyła że coś tam jest. Potem założyłam jej futerko służące do zakładania na nachrapnik - właśnie na nagłówek i zakładałam ogłowie już bez rozpinania. Futerko jej sie tam podobało i nawet dawała sobie potem głaskać za uszami.Potrzebujesz przy takim koniu dużo cieprliwości i spokoju. Zdenerwuj się raz a cała praca idzie na marne
Zdecydowanie, zgadzam się w 100%. Dużo zaangażowania, czasu poświęconemu zwierzakowi i spokojne odczulanie...bardzo wolniutko.:)