Ostatnio (3 tyg temu) mój koń miał szytą nogę nad kopytem (na koronie) i od tamtej pory nie daje sobie wyczyścić nóg , przednie jeszcze jakoś idą ale tyły.... masakra kopie wierzga itp. Nie daje sobie ich wyczyścić (w sensie kopyt) nie wiem co mam robić jak ją przywiąże do koniowiązu to mnie na mnie pcha , jak stoi w boksie to się kręci , pomocy ! może mieliście taki problem , co z tym zrobić ??
Skoro kopie tylnymi to zadnią :)Może wydać ci się drastyczna taka metoda, ale można zgiąć i zawiązać jedną z nóg - koń wtedy stoi na 3 i nie w głowie mu wybryki, bo by się przewrócił. Ale to i tak nie rozwiązuje problemu czyszczenia kopyt (koń na 2 nogach nie ustoi)Sama nie wiem - może spróbuj najpierw masować miejsce po szyciu, potem delikatnie czyść szczotką/ściereczką, a dopiero potem przechodź do podnoszenia nogi i czyszczenia kopyt - metoda małych kroczków; nie od razu Kraków zbudowano.konik ma przeżycia i musisz mu pomóc wrócić do `normalności` :)
Ja też jestem zwolenniczką małych kroczków i tak robiłam najpierw jak mi dała pogłaskać po nodze to ją klepałam a teraz daje sobie głaskać nogę ale jak chcę kopyto wyczyścić to są cyrki.
Ja miałam podobnie z pewną klaczą. Proponowano mi podnoszenie nogi na lince, ale zrezygnowałam. U mnie było tak, że jak zbliżyłam rękę do stawu skokowego to już kopała i to w bok (nie raz dostałam w kolano). No więc powoli czyściłam, głaskałam. Ale jak już byłam blisko kopyta ograniał mnie strach, bo nie chciałam znów dostać kopytem. Więc najpierw musiałam przezwyciężyć swój strach. Najdłużej przyzwyczajałam ją do dotyku w okolicach pęciny i koronki. Później, jak już nie kopała, kiedy dotykałam nogi i kopyta zaczęłam napierać swoim ciężarem na nią jednocześnie ręką głaskając i chwytając pęcinę. Jeśli przeniosła ciężar na drugą stronę i lekko uniosła kopyto, chwaliłam ją. Nie chwytałam od razu. Nie chciałam dopuścić do sytuacji szarpania się z kopytem, bo to mogłoby wszystko zepsuć a jej strach przed czyszceniem kopyt mógł by powrócić. Potem podnosiłam coraz wyżej. Jak już dawała nogi wzięłam kopystkę i zaczęłam czyścić. Niestety później wyjechałam na wakacje, klacz chodziła w szkółce i czując strach u innych robiła to samo co mi na początku. Po powrocie nie mogłam z nią tak często pracować a później musiałam się z nią rozstać. I skończyło się na tym, że nadal boi się czyszczenia kopyt a właściciele kiedy już muszą zobaczyć jej kopyta zakładają jej dutkę ;(
Heh...zamiast poświęcić zwierzakowi trochę czasu,to albo dudka, albo wiązanie za nogę...Takie metody nie są dobre na dłuższą metę.Chociaż przyznaję,że w jakiejś sytuacji awaryjnej może to być jakieś rozwiązanie.Jeżeli zależy Ci na koniku i na tym,aby wróciło jego zaufanie do człowieka, to po prostu trzeba poświęcić mu czas.
LadyZuzu podała piękny przykład postępowania z wystraszonym koniem- bo to jest właśnie strach,że coś mu się stanie,że będzie bolało i jeżeli na nowo nie nauczy się go,że wszystko jest w porządku...to potem lenie mu dudkę zakładają...Głaszcz go po tej nodze,gadaj do niego i tak,jak napisała Lady Zuzu- pomalutku,pomalutku,nie ściskaj od razu nogi do czyszczenia.
Ostatnio (3 tyg temu) mój koń miał szytą nogę nad kopytem (na koronie) i od tamtej pory nie daje sobie wyczyścić nóg , przednie jeszcze jakoś idą ale tyły.... masakra kopie wierzga itp. Nie daje sobie ich wyczyścić (w sensie kopyt) nie wiem co mam robić jak ją przywiąże do koniowiązu to mnie na mnie pcha , jak stoi w boksie to się kręci , pomocy ! może mieliście taki problem , co z tym zrobić ??
A przednią czy zadnią nóżkę miał szytą?
Skoro kopie tylnymi to zadnią :)Może wydać ci się drastyczna taka metoda, ale można zgiąć i zawiązać jedną z nóg - koń wtedy stoi na 3 i nie w głowie mu wybryki, bo by się przewrócił. Ale to i tak nie rozwiązuje problemu czyszczenia kopyt (koń na 2 nogach nie ustoi)Sama nie wiem - może spróbuj najpierw masować miejsce po szyciu, potem delikatnie czyść szczotką/ściereczką, a dopiero potem przechodź do podnoszenia nogi i czyszczenia kopyt - metoda małych kroczków; nie od razu Kraków zbudowano.konik ma przeżycia i musisz mu pomóc wrócić do `normalności` :)
A przednią czy zadnią nóżkę miał szytą?Właśnie o to chodzi , że przednią prawą
Ja też jestem zwolenniczką małych kroczków i tak robiłam najpierw jak mi dała pogłaskać po nodze to ją klepałam a teraz daje sobie głaskać nogę ale jak chcę kopyto wyczyścić to są cyrki.
Ja miałam podobnie z pewną klaczą. Proponowano mi podnoszenie nogi na lince, ale zrezygnowałam. U mnie było tak, że jak zbliżyłam rękę do stawu skokowego to już kopała i to w bok (nie raz dostałam w kolano). No więc powoli czyściłam, głaskałam. Ale jak już byłam blisko kopyta ograniał mnie strach, bo nie chciałam znów dostać kopytem. Więc najpierw musiałam przezwyciężyć swój strach. Najdłużej przyzwyczajałam ją do dotyku w okolicach pęciny i koronki. Później, jak już nie kopała, kiedy dotykałam nogi i kopyta zaczęłam napierać swoim ciężarem na nią jednocześnie ręką głaskając i chwytając pęcinę. Jeśli przeniosła ciężar na drugą stronę i lekko uniosła kopyto, chwaliłam ją. Nie chwytałam od razu. Nie chciałam dopuścić do sytuacji szarpania się z kopytem, bo to mogłoby wszystko zepsuć a jej strach przed czyszceniem kopyt mógł by powrócić. Potem podnosiłam coraz wyżej. Jak już dawała nogi wzięłam kopystkę i zaczęłam czyścić. Niestety później wyjechałam na wakacje, klacz chodziła w szkółce i czując strach u innych robiła to samo co mi na początku. Po powrocie nie mogłam z nią tak często pracować a później musiałam się z nią rozstać. I skończyło się na tym, że nadal boi się czyszczenia kopyt a właściciele kiedy już muszą zobaczyć jej kopyta zakładają jej dutkę ;(
Heh...zamiast poświęcić zwierzakowi trochę czasu,to albo dudka, albo wiązanie za nogę...Takie metody nie są dobre na dłuższą metę.Chociaż przyznaję,że w jakiejś sytuacji awaryjnej może to być jakieś rozwiązanie.Jeżeli zależy Ci na koniku i na tym,aby wróciło jego zaufanie do człowieka, to po prostu trzeba poświęcić mu czas. LadyZuzu podała piękny przykład postępowania z wystraszonym koniem- bo to jest właśnie strach,że coś mu się stanie,że będzie bolało i jeżeli na nowo nie nauczy się go,że wszystko jest w porządku...to potem lenie mu dudkę zakładają...Głaszcz go po tej nodze,gadaj do niego i tak,jak napisała Lady Zuzu- pomalutku,pomalutku,nie ściskaj od razu nogi do czyszczenia.