Reklama
  • patrykgajos20002013-11-24 18:07:09

    Witam czym różni się księga stadna od głównej

  • Honeonna 2013-11-29 17:11:08

    Parę dni minęło, ale mam nadzieję, że jeszcze się przyda.Księga stadna to spis klaczy i ogierów danej rasy, których źrebaki (po zgłoszeniu, opisaniu i tak dalej) mogą być uznane za reprezentantów tej rasy i będą mieć szansę same zostać wpisane. Księgi stadne mogą być podzielone na działy odpowiednie dla różnych koni w obrębie danej rasy.Jeśli księga jest podzielona na część główną i część wstępną, to do wstępnej wpisywane są najczęściej konie "niepewne", np. co do rodowodu i tego, co w nich tak naprawdę siedzi, czyli  z niepełnym pochodzeniem albo pochodzące częściowo od koni, których normalnie nie używa się w hodowli danej rasy. Przykład z programu hodowlanego małopolaków: do księgi wstępnej wpisywane są klacze wykazujące cechy rasy, poddane ocenie wartości użytkowej i przynajmniej po ojcu wpisanym do księgi. Do księgi głównej trafiają konie, które poza tym pochodzą z obu stron co najmniej od dwóch pokoleń od małopolaków albo ras zaakceptowanych do użycia w tej hodowli. Klacze mogą mieć matkę w księdze wstępnej, ale ogiery nie, nie wpisuje się też ich do księgi wstępnej, tylko do głównej albo wcale.Po co to wszystko? Koni danej rasy, np. małopolskiej, może być po prostu mało i każdy koń, który się jako tako nadaje, jest cenny. Nie można go potraktować z pełnym zaufaniem, bo coś w tym rodowodzie nie gra, jednak opłaca się mu dać szansę i jakiś (trochę kulawy, ale zawsze) wpis. Dlaczego ogiery nie mogą mieć do czynienia z księgą wstępną, a klacze tak? Dobre pytanie, bo klacz jest absolutną podstawą każdej poważnej hodowli i źrebaka, ale trzeba wziąć pod uwagę, ile może tych źrebaków dać. Powyżej dziesięciu to już niezłe osiągnięcie. Nawet jeśli okaże się, że wpis był pomyłką, w najgorszym razie przybędzie kilkanaście koni nie za dobrych, niepodobnych do rasy itp. Gdyby ogier został uznany, miałby większą szansę "rozsiać" niepożądane cechy, bo po prostu może mieć dużo więcej źrebaków, nawet setki albo (dosyć rzadko) i ponad tysiąc, jeśli tylko jest wystarczająco modny wśród hodowców. Niewiadomy rodowód to jeszcze większe ryzyko, bo tym bardziej się nie wie, co może wyskoczyć z poprzednich pokoleń. Kto wie, może ma taką wspaniałą, atletyczną budowę, bo jest krzyżówką ślązaka z folblutem? On sam wygląda pięknie, tylko co zrobić, kiedy zaczną się rodzić źrebaki np. z folblucimi głowami na śląskich, wyjątkowo subtelnych szyjkach? Klacz od matki z księgi wstępnej może być wpisana do głównej, jej córka także do głównej, a więc po tych kilku pokoleniach hodowli zgodnej z celem danej rasy ewentualny ogier spełnia warunki pochodzenia i przynajmniej w teorii nie powinien sprawić niemiłej niespodzianki pod tytułem "tułów jamnika, głowa owczarka, łapy Yeti".



Reklama
Reklama