Większość forumowiczów jeźdźi konno , ale kto z waszych rodzin miała kiedyś doczynienia z jazdą konno?Może też być jakieś koleżanki lub koledzy. Moja ciocia jeźdźiła na koniu Marchewka(tak nazywała ją) , koń był w gospodarstwie domowym , w którym ciocia Sylwia spędzała wakcje miała 10 lat kiedy ja ujrzała , lecz nie można było na nią wsiadać.Potem na nastepne wakcje(rok póżniej) na łące gdy koń się pasł.Weszła na niego podłożyła pod nogi kamienie(dopiero óźniej skakiwała na jego grzbiet z z ziemi.Potem zrobiła ze sznurka ogłowie tylko by miała sie trzymać zamias włosów konia.I tak jeźdźiła , była samoukiem , więc często spadywała z konia.I to tylko jedna osoba z rodziny bliższej , która jeźdźiła konno.A arczej przygode.Jeźdźiła tylko w wakacje przez kilka lat. Moja koleżanka jak była mała uczyła sie jeźdźić , ale zrezygnowała gdyż nie chciała , a mama ją zmuszała.Koleżanki tej bart jeźdźił konno rekreacyjnie i od czasu do czasu sobie jeźdźi umie kłus , stęp , galop , ale nie wiem czy umie skakac , ale jak tak to raczej małe przeszkody.Tak to to nik nie jeźdźił konno w mojim otoczenia.A jak u was?
Praktycznie u mnie wszyscy mieli stycznośc z końmi, lecz nie każdy jeździł. Od strony mamy i taty to większośc miała, niektórzy nadal mają gospodarstwa, niektórzy jeździli konno a inni po prostu zaprzęgali do powozu
U mnie dziadek miał konia. Tylko że dziadka nie poznałam bo zmarł jak ja się urodziłam. Nazywał się Kasztan, i to był taki typowo zimnokrwisty koń, ale chodził do wozu jak i pod siodło (a raczej pod kocyk ;) dziadek nie miał siodła jeździł na oklep siedział na kocyku położonym na grzbiecie). I ogólnie jak dziadek go wypuszczał to galopował po całym podwórku i wszyscy oprócz dziadka się go bali.
Moja mama jeździła dawno temu, gdy była na studiach :)I to były Zbrosławice, gdy działał tam AKJ (Akademicki Klub Jeździecki). Lekcje były darmowe, jak to AKJ. Potem mama przestała jeździć i koniec ;(Moja koleżanka ma wujka, który ma hodowlę fiordingów i tam jeździ konno :)I chyba jeszcze moja kuzynka jeździła w Puszczykowie...
ja pasja do koni zaraziłam sie od siostry, która kocha konie od dzicka, miałą nawet swojego kuca, poktórym została stajnia i może za dwa lata stanie tam mój konik :)
U mnie moja kuzynka (najlepsza) jeździ sportowo w Sztokholmie. Mieszka w Szwecji od chyba 8 lat, a ogólnie to uczy się jeździć już od 10 i bierze udział w różnych zawodach regionalnych. Tam jest bardzo wysoko rozwinięte jeździectwo. Na przykład jak wyjedziesz poza miasto to tam ludzie zamiast krów w praktycznie wszystkich gospodarstwach mają przynajmniej jednego konia. pewnie 1/6 dziewczyn tam jeździ.Ona właśnie zapoczątkowała we mnie tą pasję :D
Mój tata, gdy był młodszy jeździł w jakimś klubie i był jednym z trzech najlepszych jeźdźców. Teraz wsiądzie na konia raz na jakiś czas, ale myślę, że gdy będę miała własnego konia to chętnie będzie jeździł ze mną. Zaś moja mama gdy była pewnie w moim wieku wyprowadzała krowy na pastwisko u rodziny na wsi jeżdżąc na oklep na jakimś koniu.
Mój tata miał konia zimnokrwistego Basię. Pracowała w polu a w niedziele jeździła na niej. Mój tata to ryzykant i samouk sam puszczał się w teren, ale jakoś nigdy nie wspominał o tym, że spadł, chociaż ciągle opowiada jak kłusował na Basi a ona w pewnym momencie się potknęła i mój tata wylądował jej na głowie ale nie spadł. A teraz mi nie chce kupić konie :( Gdybym się urodziła rok wcześniej to bym się jeszcze na Basie załapała. Tak to jeszcze wujek miał konie ale też na gospodarstwie (w wojsku miał swoją klacz). No i dziadkowie...
Moja mama jeździ 7 lat, a od dwuch lat jeździmy razem, troche długo mi to zajeło, ale teraz jest super, Jak jedziemy na konie to wspólny kłus galop, dwa razy byłyśmy w terenie :)Jest suuuper :D
U mnie też ciocia jeździła. Rekreacyjnie, w szkółce. Obecnie już tego nie robi bo urodziła dziecko i nie ma czasu. Moja przyjaciółka kiedyś ze mną jeździła, ale jakiś rok temu rzuciła ten sport.Ode mnie ze szkoły konno jeździ parę osób, które znam z widzenia :)
Mój dziadek miał kiedyś stajnie i jeździł konno , mój tata jak był mały dostał konia po czym się z niego "ześlizgnął " ( nie celowo tylko to był taki jakby upadek ) i powiedział że nigdy nie będzie już jeździł konno. ;/ A ja jeżdżę i wiele moich koleżanek , choć większość jest zmuszana przez swoją mamę ...
Hm... no u mnie to tylko starsza kuzynka , nikt więcej . Chociaż mój pradziadek kochał konie i je trzymał , lecz głównie w celach handlowych . Dziadek też uwielbiał konie , lecz nie jeździł . A , zapomniałabym dodać : jeździ teez mój brat i tata , ale to już dzieki mnie :) . Zresztą , mój tata przed zmianą nazwiska nazywał się Kobyłka , więc ja te konie mam już we krwi poprostu :P
Dziadkowie założyli stadninę (189 koni) Do tej pory jest to największa PRYWATNA stadnina koni na Ukrainie ;) Mama też jeździ i ciocia...dziadkowie oczywiście też!!
U mnie nikt nie jeździ konno tylko ja. Podobno mój pradziadek jeździł i robił pokazy jazdy kozackiej :P Mój wujek kupuje konia więc może będę na nim jeździć w stylu west :P
Większość forumowiczów jeźdźi konno , ale kto z waszych rodzin miała kiedyś doczynienia z jazdą konno?Może też być jakieś koleżanki lub koledzy. Moja ciocia jeźdźiła na koniu Marchewka(tak nazywała ją) , koń był w gospodarstwie domowym , w którym ciocia Sylwia spędzała wakcje miała 10 lat kiedy ja ujrzała , lecz nie można było na nią wsiadać.Potem na nastepne wakcje(rok póżniej) na łące gdy koń się pasł.Weszła na niego podłożyła pod nogi kamienie(dopiero óźniej skakiwała na jego grzbiet z z ziemi.Potem zrobiła ze sznurka ogłowie tylko by miała sie trzymać zamias włosów konia.I tak jeźdźiła , była samoukiem , więc często spadywała z konia.I to tylko jedna osoba z rodziny bliższej , która jeźdźiła konno.A arczej przygode.Jeźdźiła tylko w wakacje przez kilka lat. Moja koleżanka jak była mała uczyła sie jeźdźić , ale zrezygnowała gdyż nie chciała , a mama ją zmuszała.Koleżanki tej bart jeźdźił konno rekreacyjnie i od czasu do czasu sobie jeźdźi umie kłus , stęp , galop , ale nie wiem czy umie skakac , ale jak tak to raczej małe przeszkody.Tak to to nik nie jeźdźił konno w mojim otoczenia.A jak u was?
Praktycznie u mnie wszyscy mieli stycznośc z końmi, lecz nie każdy jeździł. Od strony mamy i taty to większośc miała, niektórzy nadal mają gospodarstwa, niektórzy jeździli konno a inni po prostu zaprzęgali do powozu
U mnie w rodzinie nikt nie jeździ . : (
Nikt. Tylko babcia, ale to raczej nie jazda tylko takie prowadzenie itp.
Oj, u mnie w rodzinie prawie wszyscy, mama, tata, rodzeństwo, dziadek, babcia, wujki, ciocie i koleżanki :)
U mnie dziadek miał konia. Tylko że dziadka nie poznałam bo zmarł jak ja się urodziłam. Nazywał się Kasztan, i to był taki typowo zimnokrwisty koń, ale chodził do wozu jak i pod siodło (a raczej pod kocyk ;) dziadek nie miał siodła jeździł na oklep siedział na kocyku położonym na grzbiecie). I ogólnie jak dziadek go wypuszczał to galopował po całym podwórku i wszyscy oprócz dziadka się go bali.
Moja mama jeździła dawno temu, gdy była na studiach :)I to były Zbrosławice, gdy działał tam AKJ (Akademicki Klub Jeździecki). Lekcje były darmowe, jak to AKJ. Potem mama przestała jeździć i koniec ;(Moja koleżanka ma wujka, który ma hodowlę fiordingów i tam jeździ konno :)I chyba jeszcze moja kuzynka jeździła w Puszczykowie...
ja pasja do koni zaraziłam sie od siostry, która kocha konie od dzicka, miałą nawet swojego kuca, poktórym została stajnia i może za dwa lata stanie tam mój konik :)
Mój dziadek prowadził jedynie bryczkę z końmi kiedyś , jak mieszkał na wsi .
U mnie moja kuzynka (najlepsza) jeździ sportowo w Sztokholmie. Mieszka w Szwecji od chyba 8 lat, a ogólnie to uczy się jeździć już od 10 i bierze udział w różnych zawodach regionalnych. Tam jest bardzo wysoko rozwinięte jeździectwo. Na przykład jak wyjedziesz poza miasto to tam ludzie zamiast krów w praktycznie wszystkich gospodarstwach mają przynajmniej jednego konia. pewnie 1/6 dziewczyn tam jeździ.Ona właśnie zapoczątkowała we mnie tą pasję :D
Mój tata jeździ ze mną teraz a jak był mały to jego tata miał stajnie.I moja kuzynka chodzi do szkoły jeździeckiej przy granicy z Czechami i Niemcami.
Mój tata, gdy był młodszy jeździł w jakimś klubie i był jednym z trzech najlepszych jeźdźców. Teraz wsiądzie na konia raz na jakiś czas, ale myślę, że gdy będę miała własnego konia to chętnie będzie jeździł ze mną. Zaś moja mama gdy była pewnie w moim wieku wyprowadzała krowy na pastwisko u rodziny na wsi jeżdżąc na oklep na jakimś koniu.
Mój tata miał konia zimnokrwistego Basię. Pracowała w polu a w niedziele jeździła na niej. Mój tata to ryzykant i samouk sam puszczał się w teren, ale jakoś nigdy nie wspominał o tym, że spadł, chociaż ciągle opowiada jak kłusował na Basi a ona w pewnym momencie się potknęła i mój tata wylądował jej na głowie ale nie spadł. A teraz mi nie chce kupić konie :( Gdybym się urodziła rok wcześniej to bym się jeszcze na Basie załapała. Tak to jeszcze wujek miał konie ale też na gospodarstwie (w wojsku miał swoją klacz). No i dziadkowie...
Moja mama jeździ 7 lat, a od dwuch lat jeździmy razem, troche długo mi to zajeło, ale teraz jest super, Jak jedziemy na konie to wspólny kłus galop, dwa razy byłyśmy w terenie :)Jest suuuper :D
U mnie też ciocia jeździła. Rekreacyjnie, w szkółce. Obecnie już tego nie robi bo urodziła dziecko i nie ma czasu. Moja przyjaciółka kiedyś ze mną jeździła, ale jakiś rok temu rzuciła ten sport.Ode mnie ze szkoły konno jeździ parę osób, które znam z widzenia :)
Mój dziadek miał kiedyś stajnie i jeździł konno , mój tata jak był mały dostał konia po czym się z niego "ześlizgnął " ( nie celowo tylko to był taki jakby upadek ) i powiedział że nigdy nie będzie już jeździł konno. ;/ A ja jeżdżę i wiele moich koleżanek , choć większość jest zmuszana przez swoją mamę ...
Moja wychowawczyni, koleżanki. Mój tata jeździł w dzieciństwie.
Hm... no u mnie to tylko starsza kuzynka , nikt więcej . Chociaż mój pradziadek kochał konie i je trzymał , lecz głównie w celach handlowych . Dziadek też uwielbiał konie , lecz nie jeździł . A , zapomniałabym dodać : jeździ teez mój brat i tata , ale to już dzieki mnie :) . Zresztą , mój tata przed zmianą nazwiska nazywał się Kobyłka , więc ja te konie mam już we krwi poprostu :P
Dziadkowie założyli stadninę (189 koni) Do tej pory jest to największa PRYWATNA stadnina koni na Ukrainie ;) Mama też jeździ i ciocia...dziadkowie oczywiście też!!
U mnie nikt nie jeździ konno tylko ja. Podobno mój pradziadek jeździł i robił pokazy jazdy kozackiej :P Mój wujek kupuje konia więc może będę na nim jeździć w stylu west :P
U mnie w rodzinie jeździ oprócz mnie tylko mama :D