Chciałabym oprócz jazdy konnej nauczyć się nieco powozić. Tylko nie mam pojęcia gdzie. Jestem ze Szczecina i jak szukam czegoś to znajduję najbliżej w okolicach warszawy. Znacie może coś takiego? Dodam że nie mam jeszcze skończonych 18lat.
Własnie google. A jaka odległość od warszawy by Cie interesowała ? W jakiejś stajni za nowym dworem albo moze nawet w hubercie coś takiego było... Poszukam jak będe mieć czas bo sama szukam ciągle w sumie jakiejś stajni :/ może coś się znajdzie to napisze.
Źle przeczytałam ehh...
Dobrym rozwiązaniem byłoby się pytanie instruktora trenera jakiegoś weterynarza który do nas przyjżdza bądz kowala osoby które w tym siedzą na pewno będą wiedzieć.
Jak ja kocham ludzi którzy wrzucają mi jako odpowiedz google. Jak pytam tutaj to znaczy że szukałam już gdzieś indziej. Ale z tym kowalem i wetem to nie jest taki do końca zły pomysł.
Tym bardziej, ze kowal jeździ w rózne miejsca tak samo jak i wet no i w stajni tez by się ktos znalazł zawsze można kogos poprosić znajomego żeby popytał.
A co do google to na prawde wspaniały wynalazek :)
Nie słyszałam o kursach powożenia, tylko jeśli chciałabyś zostać instruktorem powożenia to http://pzj.pl/modules/mastop_publish/?tac=136 a jak tylko chcesz się nauczyć powozić to poproś instruktora (przeważnie każdy potrafi) ale jeśli nie masz 18 lat to nikt ci nie pozwoli prowadzić zaprzęgu więc musisz poczekać.
Dziwne to trochę. Żeby jechać konno nie trzeba nic specjalnego mieć ale żeby powozić to już to tamto i śmianto. Chyba rzeczywiście będę musiała poszukać jakiejś prywatnej osoby która ma bryczkę żeby mnie nauczyła.
Mnie np nauczył powozić znajomy który ma kobyłke zaprzęgowa ;) ale za czasów jak miałam jeszcze Franka to jeździliśmy w bryczce na pare i dziadek mni9e tam troche uczył, a jak wiadomo dziadek w młodości jeździł tylko wozem ^^ ;p
Do prowadzenia zaprzęgu nie trzeba miec specjalnych uprawnień tylko trzeba być pełnoletnim, mówi o tym jasno kodeks drogowy "nie wymaga się uprawnień do kierowania pojazdem zaprzęgowym od osoby, która ukończyła 18 lat". Oczywiście jak będziesz jeździć po polu to nikt się nie przyczepi.
Jeździłam już nieco bryczką po lesie ale nikt mnie tak naprawdę nie uczył. Chciałabym mieć kiedyś konia który by potrafił chodzić też w zaprzęgu. Spróbuję na razie popytać leśniczego może coś z tego wyjdzie.
W zasadzie filozofii w powożeniu nie ma ale jest to zdecydowanie poważniejsza sprawa niż jazda wierzchem z tego względu, że mamy nad koniem mniej władzy, odziałujemy na konia jedynie poprzez lejce i liczymy na jego umiejętności i opanowanie. Wystarczy żeby ktoś ci pokazał np. ile miejsca potrzeba do zawrócenia lub skręcenia pojazdem żeby na coś nie najechać i zawsze trzeba pamiętać, że nawet najspokojniejszy koń może się spłoszyć.
Dokładnie o to mi chodzi. Jak jeździłam na razie to miałam problemy z tym żeby lejce mi nie wisiały a koń chodził jak pijany. Jak przejeżdżaliśmy przejściem pod autostradą to wjechałam w ścianę
Chciałabym oprócz jazdy konnej nauczyć się nieco powozić. Tylko nie mam pojęcia gdzie. Jestem ze Szczecina i jak szukam czegoś to znajduję najbliżej w okolicach warszawy. Znacie może coś takiego? Dodam że nie mam jeszcze skończonych 18lat.
Znam taka jedna stronę www na której na pewno coś znajdziesz ;) Otóż, google.pl.Pozdrawiam ;)
Własnie google. A jaka odległość od warszawy by Cie interesowała ? W jakiejś stajni za nowym dworem albo moze nawet w hubercie coś takiego było... Poszukam jak będe mieć czas bo sama szukam ciągle w sumie jakiejś stajni :/ może coś się znajdzie to napisze.
Źle przeczytałam ehh... Dobrym rozwiązaniem byłoby się pytanie instruktora trenera jakiegoś weterynarza który do nas przyjżdza bądz kowala osoby które w tym siedzą na pewno będą wiedzieć.
Jak ja kocham ludzi którzy wrzucają mi jako odpowiedz google. Jak pytam tutaj to znaczy że szukałam już gdzieś indziej. Ale z tym kowalem i wetem to nie jest taki do końca zły pomysł.
Tym bardziej, ze kowal jeździ w rózne miejsca tak samo jak i wet no i w stajni tez by się ktos znalazł zawsze można kogos poprosić znajomego żeby popytał. A co do google to na prawde wspaniały wynalazek :)
Jak tylko będzie u mnie w stajni kowal to zapytam. I w google już szukałam i nic nie znalazłam.
Nie słyszałam o kursach powożenia, tylko jeśli chciałabyś zostać instruktorem powożenia to http://pzj.pl/modules/mastop_publish/?tac=136 a jak tylko chcesz się nauczyć powozić to poproś instruktora (przeważnie każdy potrafi) ale jeśli nie masz 18 lat to nikt ci nie pozwoli prowadzić zaprzęgu więc musisz poczekać.
Dziwne to trochę. Żeby jechać konno nie trzeba nic specjalnego mieć ale żeby powozić to już to tamto i śmianto. Chyba rzeczywiście będę musiała poszukać jakiejś prywatnej osoby która ma bryczkę żeby mnie nauczyła.
Mnie np nauczył powozić znajomy który ma kobyłke zaprzęgowa ;) ale za czasów jak miałam jeszcze Franka to jeździliśmy w bryczce na pare i dziadek mni9e tam troche uczył, a jak wiadomo dziadek w młodości jeździł tylko wozem ^^ ;p
Bryczką jeździ się po ulicy, a nie maneżu lub lesie... Ja raz śmigałam po mieście bryczką hehe fajnie było. Hella jak znajdziesz to napisz.
MaryJane jak znajdę to napiszę. Ale nie licz na szybki efekt :)
Do prowadzenia zaprzęgu nie trzeba miec specjalnych uprawnień tylko trzeba być pełnoletnim, mówi o tym jasno kodeks drogowy "nie wymaga się uprawnień do kierowania pojazdem zaprzęgowym od osoby, która ukończyła 18 lat". Oczywiście jak będziesz jeździć po polu to nikt się nie przyczepi.
Jeździłam już nieco bryczką po lesie ale nikt mnie tak naprawdę nie uczył. Chciałabym mieć kiedyś konia który by potrafił chodzić też w zaprzęgu. Spróbuję na razie popytać leśniczego może coś z tego wyjdzie.
W zasadzie filozofii w powożeniu nie ma ale jest to zdecydowanie poważniejsza sprawa niż jazda wierzchem z tego względu, że mamy nad koniem mniej władzy, odziałujemy na konia jedynie poprzez lejce i liczymy na jego umiejętności i opanowanie. Wystarczy żeby ktoś ci pokazał np. ile miejsca potrzeba do zawrócenia lub skręcenia pojazdem żeby na coś nie najechać i zawsze trzeba pamiętać, że nawet najspokojniejszy koń może się spłoszyć.
Dokładnie o to mi chodzi. Jak jeździłam na razie to miałam problemy z tym żeby lejce mi nie wisiały a koń chodził jak pijany. Jak przejeżdżaliśmy przejściem pod autostradą to wjechałam w ścianę