Generalnie mam problem. Chodzi o lonżowanie. Wiadomo jest zima, mróz, więc zaczęłam z moim Gordonem trochę pracować na lonży. W prawo wszystko zrobi na komendę głosową: kłus, galop, wszystkie przejścia. Jednak, gdy przychodzimy do lewej strony czar pryska. Nie zrobi nawet kroku, a już odwraca się na prawo. Najgorsze jest to, że wcześniej chodził mi bez zarzutu na obydwie strony. Oprowadzałam go na krótkim uwiązie. Kilka razy próbowałam takiego sposobu, że moja mama stała z lonżą w środku, a ja byłam przy kantarze i kłusowaliśmy tak. Odbywało się to bez problemu. Jednak, gdy tylko zwiększałam odległość, koń zatrzymywał się i odwracał. Dodam też, że mama lonżowała, gdy ja na nim siedziałam i owszem było kilka bryków, ale nie musiałam trzymać wodzy i szedł ładnie na lewo. Znacie może jakieś wypróbowane sposoby, aby temu zaradzić?
Z tego co napisałaś, to koń jest sztywny w lewo (najbardziej oczywiste). Spróbuj robić w siodle różne wolty, ósemki, zmiany kierunku przez półwoltę. Może też spróbować ćwiczeń "marchewkowych" (znajdziesz w google). Powodzenia i pozdrawiam :)
To wydaje mi się, że on jest poportu sztywny w lewo ;D Ale jęsli mówisz, ze wczesniej chodził ładnie. to .. moze właśnie cos sobie wykombinował .. A ze zobaczył, ze mu się udaje to dalej do tego dązy ;)
To, że lewa to jego słabsza strona to wiem ;p Z siodła ćwiczymy zawsze bardziej lewą stronę, ale gdy ja na nim siedzę nie ma problemu. Na lonży ze mną na grzbiecie też idzie. Tylko sam nie chce. horselover - dzięki za podpowiedź o tych ćwiczeniach marchewkowych, zaczęliśmy dziś je stosować ;>
To myślę, że Gordonek się wycwanił.. ;) Ma do ciebie szacunek, dlatego gdy na nim siedzisz to jest podporządkowany. Ale gdy tylko wie, że nic nie możesz poradzic na jego zachowanie to próbuje różnych sposobów na jak najmniejsze obciążenie pracą ;) Tak mi się wydaję.. Ale to nie jest na 100% pewne.
Jaki kombinator haha! ;) Ot sobie wymyślił ;) Jak na nim nie siedzisz to sobie będzie robil co chce..Ale jeśli na niego wsiądzesz to już jest posłuszny , tak? :) Widać, że ma respekt , bo wie , że więcej zdziałasz siedząc na nim ;) A nie będąc przy nim ;)
Musisz jakoś dać mu do zrozumienia, że te numery nic mu nie dadzą.. Tylko jak, hhmmm... Musiałabym troche pomyśleć, popytać.. Jak czegoś się dowiem to napiszę :)
Chciałam napisać, zebys go polonżowała w lewo , a dopiero potem zoirentowałam się, że na tym polega problem, ze wgl nie da rady.. hmm ... Moze na początku próbuj na nim częściej jeździć w lewo własnie na roundpenie . Mniejsze pole do manewru.. A potem zejdż z niego szybko i jakby nigdy nic, dalej próbuj go polonzowac w lewo.. Jesli zrobisz to szybko a, on nie bd chciał iśc w lewo bez ciebie na swoim grzbiecie to jest cwany ;D A jesli bd szedł dalej jakby nigdy nic . no to wspaniale ;D
To wejdź z Gordonem na roundpena, odepnij mu lonże, niech idzie luźno i weź sobie bat do lonżowania, albo samą lonżą go odpędź pod ściane roundpena, najpierw w prawo, bo z tą stroną nie ma problemu. Gdy będzie ładnie chodził we wszystkich trzech chodach, zmień kierunek. Najlepiej zagrodź mu drogę, powinien zmienić kierunek. I rób to samo co z prawą stroną. Jak nie idzie to machnij w jego kierunku bacikiem/lonżą (nie uderzaj), jeżeli dalej się stawia - machnij mocniej, możesz strzelić o ziemie. Jeżeli nadal to to samo, tylko mocniej, za CZWARTYM razem możesz go lekko "strzelić" w zad. (nie żeby bić itp, nie o to chodzi, tylko tak normalnie). Powinien pójść za którymś z tych czterech razów. I jak zrobi kółko chociażby stępem, to go pochwal, a wgle jak ruszy w lewo to mów dobry konik! itp. Napisz jak wyszło :)
No, ale to chyba na tym polega problem, ze on nie chce.. Że przy lonozowaniu on nie chce chodzić w lewo, tak ? Bo ja juz zaczynam coraz mniej rozumieć.. ; p
Kiedyś chodził, a teraz nie chce. Nie wiadomo dlaczego. GORDONKA jeżeli to co napisałam z tym roundpenem zrobisz ze stanowczością to powinno sie udać. Pamiętaj małe kroczki, najpierw niech idzie w lewo stępem, dopiero poźniej, po jakimś czasie możesz przejść do wyższych chodów.
Na początku mozesz z nim pochdozic wokół po roundpanie , bo moze sie czegos boi . ;) Ale wątpie ;) A potem stopniowo spróbować, bo przekonac do tej lewej strony .. ;)
Ja myślę, że tu mogą być zarówno błędy twoje, jak i coś z Gordonem. Jeśli chodzi o Ciebie: możliwe, że przez większość czasu jeździłaś na nim i lonżowałaś go tylko na jedną stronę, przez to stwierdził - aha, tak jest mi dobrze i wygodnie to tak będę chodzić. Poza tym,może to też brak twojej konsekwencji. Raz spróbował Ci się postawić, za późno, lub wcale nie zareagowałaś i chłopak stwierdził, że może sobie na to pozwolić. Z siodła może się słuchać, bo jednak jesteś nad nim i masz większą władzę (wiadomo możesz go potraktować wędzidłem, łydką lub bacikiem kiedy się nie słucha), ale z ziemi dobrze by było by tak samo traktował cię za kogoś wyższego rangą. Jeśli chodzi o Gordona: może po prostu źle go lonżujesz? Co używasz do jego lonżowania? Kantara, czy może dopinasz lonżę do kółek wędzidła?Jak dla mnie dopinanie do kółek nie jest najlepszym sposobem na pracę z ziemi. Ja zrezygnowałam z takiej pracy, gdyż przynosi ona więcej złego niż dobrego. Fakt może i jest łatwiejsza, bo tak jest lepiej nad koniem zapanować, ale tu nie o to chodzi. Koń na lonży powinien się rozluźniać i ta praca (z resztą jak każda inna) powinna przynosić zarówno jemu jak i tobie przyjemność. W przypadku Gordona przyjemność przynosi mu chodzenie w prawo, które uważa za bardziej naturalne dla siebie, jest po prostu na tę stronę lepiej wyćwiczony, elastyczniejszy. W lewo po prostu jest mu niewygodnie, a konie z natury unikają niewygód (z resztą ludzie też). Podam Ci dwa sposoby jak to zdziałać. Pierwszy - będziesz potrzebować kogoś do pomocy i to ty masz stać w środku, a ten ktoś niech prowadzi Gordona. Bo co z tego, że ty go będziesz prowadzić, jak gdy wejdziesz do środka on będzie "olewał sprawę" bo ciebie nie ma obok. Drugi sposób - spróbuj go złapać za lonżę bliżej kantara, weź bacik najlepiej ujeżdżeniowy (lecz nie za długi by było ci wygodnie - chodzi tylko o wydłużenie twojej ręki). Potem każ mu robić kółka wokół siebie, tak by jego głowa była bliżej twojego ciała niż jego zad. Niech zrobi tak kilka razy i pochwal go jeśli wszystko będzie dobrze. Potem spróbuj tak samo na drugą stronę jeśli wykona to polecenie pochwal i zostaw go na chwile do przemyślenia. Konie wolno myślą, zazwyczaj trochę po fakcie zaczynają kojarzyć, że zrobiły coś jak powinny. Powtórz to kilka razy ze zmianami kierunku i kiedy będzie wykonywał to dobrze zwiększaj dystans. Tylko ostrzegam, że lepiej robic to stopniowo - daje lepszy skutek. Och... rozpisałam się. Ale myślę, że może ci to pomoże, bo mi ta metoda (w szczególności druga) pomogła baaaardzo. Miałam podobny problem, też z młodziakiem i zaradziliśmy właśnie w taki sposób.
jeśli będziesz chciała, żeby ci jeszcze bardziej objaśnić tę drugą metodę mogę podesłać ci jeszcze jakieś ciekawostki:) Łącznie z jakimiś rysuneczkami jeśli będziesz chciała.
Z tym roundpenem nie wyszło. Na prawo szedł ładnie, a gdy tylko przyszło do lewej strony, zrobił jedno kółko i wyskoczył, mimo, że ogrodzenie ma 150 cm. Ale bardzo dziękuję za radę :) Spróbuję jeszcze raz z tym, tylko wezmę kogoś, żeby stanął na zewnątrz lonżownika i zapobiegał niecnym zamiarom mojego koniska ;pIliana przy najbliższej okazji wypróbuję także twojego drugiego sposobu, bo pierwszy już mam za sobą i nic z tego. Zazwyczaj na kantarze go lonżuję. Jeśli ma ogłowie to i tak na to kantar zakładam i przypinam lonżę do kantara. Myślę, że nie lonżuję źle, bo problem jest w tym, że on nikomu na lewo nie chce iść. Jeśli możesz, to bym chciała wszystko wiedzieć o tej drugiej metodzie. Rysunki też by się bardzo przydały. Dziękuję Wam bardzo za pomoc :)
Ale jak nie idzie może to są jakieś boleść przecież dla konia lonża nie jest zbyt naturalna no przy tak nie naturalnym chodzi morze się to nasilać ! Obejrzyj go dokładnie a najlepiej wezwij lekarza....
Problem z lonżowaniem na drugą stronę najprawdopodobniej wynika z tego, że koń wcześniej był dłużej lonżowany na prawo, niż na lewo.Nauczył się lonżowania na prawo, a ze stroną odwrotną ma problem. Ja też miałam podobny problem z kobyłką, z którą pracuję, a mianowicie z 2,5 letnią Arkadią. jest koniem pełnej krwi angielskiej, ale i tak zacznę zajeżdżanie dopiero w wieku 3 lat. A więc przy lonżowaniu było dokładnie tak samo - ładnie chodziła na prawa stronę, na lewa jednak strzelała baranki, ustawiała się frontem, czasem nawet zadem.Problemem może być także wygięcie konia w jedną stronę. Taki znów problem spotkałam u 12-letniego wałacha, Aramisa. Na lewa stronę kłusował mi ładnie, ale gdy przyszedł czas na prawą - chodził wygięty i był strasznie niewygodny pod siodłem na prawo. W czymś takim trzeba radzić sobie tak, że po prostu dużo lonżowania na prawo i dużo jazdy w siodle na prawa nogę w kłusie i galopie.
A nie wiem.. Może ma przeciążane mięśnie prawej strony i przy chodzeniu w lewo są one naciągnięte i go to boli? Ale skoro mówisz, że przeskoczył 1.50 centymetrowe ogrodzenie.. Hmm.. Myślę, że to po prostu młodzieńczy wybryk i próba buntu ;)
Generalnie mam problem. Chodzi o lonżowanie. Wiadomo jest zima, mróz, więc zaczęłam z moim Gordonem trochę pracować na lonży. W prawo wszystko zrobi na komendę głosową: kłus, galop, wszystkie przejścia. Jednak, gdy przychodzimy do lewej strony czar pryska. Nie zrobi nawet kroku, a już odwraca się na prawo. Najgorsze jest to, że wcześniej chodził mi bez zarzutu na obydwie strony. Oprowadzałam go na krótkim uwiązie. Kilka razy próbowałam takiego sposobu, że moja mama stała z lonżą w środku, a ja byłam przy kantarze i kłusowaliśmy tak. Odbywało się to bez problemu. Jednak, gdy tylko zwiększałam odległość, koń zatrzymywał się i odwracał. Dodam też, że mama lonżowała, gdy ja na nim siedziałam i owszem było kilka bryków, ale nie musiałam trzymać wodzy i szedł ładnie na lewo. Znacie może jakieś wypróbowane sposoby, aby temu zaradzić?
Z tego co napisałaś, to koń jest sztywny w lewo (najbardziej oczywiste). Spróbuj robić w siodle różne wolty, ósemki, zmiany kierunku przez półwoltę. Może też spróbować ćwiczeń "marchewkowych" (znajdziesz w google). Powodzenia i pozdrawiam :)
Albo to jest właśnie jego słabsza strona albo koń się wycwanił... i od nowa musisz mu narzucić prawidłową prace na lonży -na lewo.
dziwne, zazwyczaj koniki lepiej chodzą w lewą stronę :) No ale widocznie Twój jest wyjątkowy ;)
To wydaje mi się, że on jest poportu sztywny w lewo ;D Ale jęsli mówisz, ze wczesniej chodził ładnie. to .. moze właśnie cos sobie wykombinował .. A ze zobaczył, ze mu się udaje to dalej do tego dązy ;)
To, że lewa to jego słabsza strona to wiem ;p Z siodła ćwiczymy zawsze bardziej lewą stronę, ale gdy ja na nim siedzę nie ma problemu. Na lonży ze mną na grzbiecie też idzie. Tylko sam nie chce. horselover - dzięki za podpowiedź o tych ćwiczeniach marchewkowych, zaczęliśmy dziś je stosować ;>
To myślę, że Gordonek się wycwanił.. ;) Ma do ciebie szacunek, dlatego gdy na nim siedzisz to jest podporządkowany. Ale gdy tylko wie, że nic nie możesz poradzic na jego zachowanie to próbuje różnych sposobów na jak najmniejsze obciążenie pracą ;) Tak mi się wydaję.. Ale to nie jest na 100% pewne.
Jaki kombinator haha! ;) Ot sobie wymyślił ;) Jak na nim nie siedzisz to sobie będzie robil co chce..Ale jeśli na niego wsiądzesz to już jest posłuszny , tak? :) Widać, że ma respekt , bo wie , że więcej zdziałasz siedząc na nim ;) A nie będąc przy nim ;)
Tak, też myślę, że się wycwanił. Bo on to jest urodzony kombinator ;> Tylko nie mam pojęcia, co zrobić z tym lonżowaniem na lewo?
Musisz jakoś dać mu do zrozumienia, że te numery nic mu nie dadzą.. Tylko jak, hhmmm... Musiałabym troche pomyśleć, popytać.. Jak czegoś się dowiem to napiszę :)
Byłabym bardzo wdzięczna :)
Niestety stało się to z twojej winy.. bo za długo go lonżowałaś na prawej stronie i się przyzwyczaił ..
koniowaata tak się składa, że się mylisz.
gordonka, masz tam u ciebie może lonżownik/roundpen??
Tak, mam lonżownik.
Chciałam napisać, zebys go polonżowała w lewo , a dopiero potem zoirentowałam się, że na tym polega problem, ze wgl nie da rady.. hmm ... Moze na początku próbuj na nim częściej jeździć w lewo własnie na roundpenie . Mniejsze pole do manewru.. A potem zejdż z niego szybko i jakby nigdy nic, dalej próbuj go polonzowac w lewo.. Jesli zrobisz to szybko a, on nie bd chciał iśc w lewo bez ciebie na swoim grzbiecie to jest cwany ;D A jesli bd szedł dalej jakby nigdy nic . no to wspaniale ;D
To wejdź z Gordonem na roundpena, odepnij mu lonże, niech idzie luźno i weź sobie bat do lonżowania, albo samą lonżą go odpędź pod ściane roundpena, najpierw w prawo, bo z tą stroną nie ma problemu. Gdy będzie ładnie chodził we wszystkich trzech chodach, zmień kierunek. Najlepiej zagrodź mu drogę, powinien zmienić kierunek. I rób to samo co z prawą stroną. Jak nie idzie to machnij w jego kierunku bacikiem/lonżą (nie uderzaj), jeżeli dalej się stawia - machnij mocniej, możesz strzelić o ziemie. Jeżeli nadal to to samo, tylko mocniej, za CZWARTYM razem możesz go lekko "strzelić" w zad. (nie żeby bić itp, nie o to chodzi, tylko tak normalnie). Powinien pójść za którymś z tych czterech razów. I jak zrobi kółko chociażby stępem, to go pochwal, a wgle jak ruszy w lewo to mów dobry konik! itp. Napisz jak wyszło :)
No, ale to chyba na tym polega problem, ze on nie chce.. Że przy lonozowaniu on nie chce chodzić w lewo, tak ? Bo ja juz zaczynam coraz mniej rozumieć.. ; p
Kiedyś chodził, a teraz nie chce. Nie wiadomo dlaczego. GORDONKA jeżeli to co napisałam z tym roundpenem zrobisz ze stanowczością to powinno sie udać. Pamiętaj małe kroczki, najpierw niech idzie w lewo stępem, dopiero poźniej, po jakimś czasie możesz przejść do wyższych chodów.
Na początku mozesz z nim pochdozic wokół po roundpanie , bo moze sie czegos boi . ;) Ale wątpie ;) A potem stopniowo spróbować, bo przekonac do tej lewej strony .. ;)
Ja myślę, że tu mogą być zarówno błędy twoje, jak i coś z Gordonem. Jeśli chodzi o Ciebie: możliwe, że przez większość czasu jeździłaś na nim i lonżowałaś go tylko na jedną stronę, przez to stwierdził - aha, tak jest mi dobrze i wygodnie to tak będę chodzić. Poza tym,może to też brak twojej konsekwencji. Raz spróbował Ci się postawić, za późno, lub wcale nie zareagowałaś i chłopak stwierdził, że może sobie na to pozwolić. Z siodła może się słuchać, bo jednak jesteś nad nim i masz większą władzę (wiadomo możesz go potraktować wędzidłem, łydką lub bacikiem kiedy się nie słucha), ale z ziemi dobrze by było by tak samo traktował cię za kogoś wyższego rangą. Jeśli chodzi o Gordona: może po prostu źle go lonżujesz? Co używasz do jego lonżowania? Kantara, czy może dopinasz lonżę do kółek wędzidła?Jak dla mnie dopinanie do kółek nie jest najlepszym sposobem na pracę z ziemi. Ja zrezygnowałam z takiej pracy, gdyż przynosi ona więcej złego niż dobrego. Fakt może i jest łatwiejsza, bo tak jest lepiej nad koniem zapanować, ale tu nie o to chodzi. Koń na lonży powinien się rozluźniać i ta praca (z resztą jak każda inna) powinna przynosić zarówno jemu jak i tobie przyjemność. W przypadku Gordona przyjemność przynosi mu chodzenie w prawo, które uważa za bardziej naturalne dla siebie, jest po prostu na tę stronę lepiej wyćwiczony, elastyczniejszy. W lewo po prostu jest mu niewygodnie, a konie z natury unikają niewygód (z resztą ludzie też). Podam Ci dwa sposoby jak to zdziałać. Pierwszy - będziesz potrzebować kogoś do pomocy i to ty masz stać w środku, a ten ktoś niech prowadzi Gordona. Bo co z tego, że ty go będziesz prowadzić, jak gdy wejdziesz do środka on będzie "olewał sprawę" bo ciebie nie ma obok. Drugi sposób - spróbuj go złapać za lonżę bliżej kantara, weź bacik najlepiej ujeżdżeniowy (lecz nie za długi by było ci wygodnie - chodzi tylko o wydłużenie twojej ręki). Potem każ mu robić kółka wokół siebie, tak by jego głowa była bliżej twojego ciała niż jego zad. Niech zrobi tak kilka razy i pochwal go jeśli wszystko będzie dobrze. Potem spróbuj tak samo na drugą stronę jeśli wykona to polecenie pochwal i zostaw go na chwile do przemyślenia. Konie wolno myślą, zazwyczaj trochę po fakcie zaczynają kojarzyć, że zrobiły coś jak powinny. Powtórz to kilka razy ze zmianami kierunku i kiedy będzie wykonywał to dobrze zwiększaj dystans. Tylko ostrzegam, że lepiej robic to stopniowo - daje lepszy skutek. Och... rozpisałam się. Ale myślę, że może ci to pomoże, bo mi ta metoda (w szczególności druga) pomogła baaaardzo. Miałam podobny problem, też z młodziakiem i zaradziliśmy właśnie w taki sposób.
jeśli będziesz chciała, żeby ci jeszcze bardziej objaśnić tę drugą metodę mogę podesłać ci jeszcze jakieś ciekawostki:) Łącznie z jakimiś rysuneczkami jeśli będziesz chciała.
Iliana też dobrze mówi. Tak czy siak, najważniejsza jest stanowczość i małe kroczki, a nie wymaganie od konia od razu bardzo dużo. :)
Z tym roundpenem nie wyszło. Na prawo szedł ładnie, a gdy tylko przyszło do lewej strony, zrobił jedno kółko i wyskoczył, mimo, że ogrodzenie ma 150 cm. Ale bardzo dziękuję za radę :) Spróbuję jeszcze raz z tym, tylko wezmę kogoś, żeby stanął na zewnątrz lonżownika i zapobiegał niecnym zamiarom mojego koniska ;pIliana przy najbliższej okazji wypróbuję także twojego drugiego sposobu, bo pierwszy już mam za sobą i nic z tego. Zazwyczaj na kantarze go lonżuję. Jeśli ma ogłowie to i tak na to kantar zakładam i przypinam lonżę do kantara. Myślę, że nie lonżuję źle, bo problem jest w tym, że on nikomu na lewo nie chce iść. Jeśli możesz, to bym chciała wszystko wiedzieć o tej drugiej metodzie. Rysunki też by się bardzo przydały. Dziękuję Wam bardzo za pomoc :)
Ale jak nie idzie może to są jakieś boleść przecież dla konia lonża nie jest zbyt naturalna no przy tak nie naturalnym chodzi morze się to nasilać ! Obejrzyj go dokładnie a najlepiej wezwij lekarza....
Niedawno był u niego weterynarz, a ja za każdym razem jak jestem oglądam go dokładnie. Więc myślę, że jego zdrowie nie jest przyczyną ;)
Problem z lonżowaniem na drugą stronę najprawdopodobniej wynika z tego, że koń wcześniej był dłużej lonżowany na prawo, niż na lewo.Nauczył się lonżowania na prawo, a ze stroną odwrotną ma problem. Ja też miałam podobny problem z kobyłką, z którą pracuję, a mianowicie z 2,5 letnią Arkadią. jest koniem pełnej krwi angielskiej, ale i tak zacznę zajeżdżanie dopiero w wieku 3 lat. A więc przy lonżowaniu było dokładnie tak samo - ładnie chodziła na prawa stronę, na lewa jednak strzelała baranki, ustawiała się frontem, czasem nawet zadem.Problemem może być także wygięcie konia w jedną stronę. Taki znów problem spotkałam u 12-letniego wałacha, Aramisa. Na lewa stronę kłusował mi ładnie, ale gdy przyszedł czas na prawą - chodził wygięty i był strasznie niewygodny pod siodłem na prawo. W czymś takim trzeba radzić sobie tak, że po prostu dużo lonżowania na prawo i dużo jazdy w siodle na prawa nogę w kłusie i galopie.
A nie wiem.. Może ma przeciążane mięśnie prawej strony i przy chodzeniu w lewo są one naciągnięte i go to boli? Ale skoro mówisz, że przeskoczył 1.50 centymetrowe ogrodzenie.. Hmm.. Myślę, że to po prostu młodzieńczy wybryk i próba buntu ;)