Reklama
  • koniara5442013-11-01 20:48:15

    1.A więc tak, stanęłam przed wyborem: Liceum o profilu biol-chem, albo technikum weterynaryjne, zakładając, że potem i tak chcę iśc na studia weterynaryjne, to co się mi bardziej opłaca?  2.Jakie są plusy i minusy jednego i drugiego.  3.Czy jest takie coś, że łatwiej jest się dostac na studia po jednym, niż po drugim? 4. Gdzie są takie technika na śląsku? 5. Co wy byście wybrali na moim miejscu? Z góry dzięki :)

  • Shango 2013-11-01 22:57:54

    Jako osoba obracająca się w środowisku koniarzy i miłośników zwierząt słyszę o planach takich jak Twoje od każdej dziewczyny kończącej gimnazjum. Pierwszą rzeczą jaką im uświadamiam jest to, że weterynarze to nie tylko ludzie leczący pieski, kotki, chomiki i konie, ale także (i tych jest zdecydowanie więcej) ludzie pracujący przy fermach, chlewniach i oborach,czyli szeroko rozumianym przemyśle hodowlanym.Aby leczyć zwierzęta domowe czy konie (a podejrzewam, że głównie z myślą o nich wybierasz taki kierunek) w większości przypadków trzeba założyć własny gabinet weterynaryjny, a to wymaga sporego zaplecza finansowego. Przemyśl sobie czy Twoja rodzina może zapewnić Ci taką przyszłość. W przypadku jeżeli takiej możliwości nie ma (są oczywiście różne kredyty dla firm i dotacje unijne dla przedsiębiorców, ale one wymagają kapitału własnego) pozostaje praca asystenta u weterynarzy posiadających gabinet (tutaj z reguły wystarczy technikum weterynaryjne) lub praca przy hodowlach właśnie, która wiąże się z klasyfikowaniem zwierząt na ubój i ich rozmnażaniem. To praca ze zwierzętami traktowanymi jak towar, w ogromnych gospodarstwach, które sa właściwie fabrykami, przy masie odchodów, hałasu, fetoru, często w wysokich temperaturach i trudnych warunkach tlenowych (dużo azotu w powietrzu). Nie chcę Cię zniechęcać, ale powinnaś nabrać jak najbardziej realistycznego zdania o zawodzie zanim podejmiesz się bardzo trudnych studiów w celu jego zdobycia, aby nie okazało się, że praca ta przerasta Twoje możliwości psychiczne bądź fizyczne (między bykiem, a chomikiem jest jednak różnica).Jeżeli jednak jesteś zdecydowana to oba typy szkół mają swoje wady i zalety:Liceum daje Ci szersze przygotowanie z przedmiotów ogólnych, a więc i szersze pole manewru przy wyborze studiów (zawsze może Ci się odwidzieć i przerzucisz się na np.:farmację). Teoretycznie daje także lepsze przygotowanie do matury,bo skupiasz się tylko na jednym egzaminie, aczkolwiek to zależy od szkoły  i nauczyciela. Po takiej szkole nie masz jednak żadnego doświadczenia, ani obycia z zawodem, a szansę na pracę bezpośrednio po szkole masz tylko na kasie w Biedronce.W technikum jest na pewno dużo ciężej niż w LO. Przedmiotów masz około 20 i dwa ważne egzaminy do zdania (w przypadku egzaminów zawodowych nowa reforma wprowadziła podział zawodu na kwalifikacje, oznacza to, że w niektórych zawodach egzamin rozbity jest na  2 lub 3 osobne egzaminy w różnych latach nauki, co jest dużym ułatwieniem dla uczniów). Technikum daje Ci przynajmniej wprowadzenie do zagadnień typowo weterynaryjnych, a więc na studiach jest Ci dużo łatwej: masz opanowane podstawy, od 4 lat operujesz słownictwem fachowym i obcujesz z fachowa literaturą. Masz jednak mniej czasu na zajęcie się maturą, ale część zagadnień z biologii i chemii będziesz przerabiać na przedmiotach zawodowych. Po szkole masz certyfikat technika weterynarii który daje Ci uprawnienia do pracy w gabinetach weterynaryjnych, przy gospodarstwach hodowlanych i przy ubojniach, nie możesz wykonywać jedak zabiegów w znieczuleniu, ani podawać niektórych leków. Praca z takim papierem to głównie asystowanie dyplomowanym weterynarzom lub przygotowywanie zwierząt do zabiegów. Technikum daje Ci także prakyki, a te, oprócz obycia z pracą, dają Ci także bardzo ważną rzecz- wpis do CV pod pozycją doświadczenia, a ten podpunkt jest najistotniejszy przy szukaniu pracy. Nawet przy szukaniu pracy w innej profesji pracodawca bardziej doceni osobę z doświadczeniem technicznym, bo jest ona wprowadzona w podstawowe zasady zagadnień techniczno- technologicznych (rysunku i pisma technicznego, teraz obowiązkowym przedmiotem w technikach jest BHP oraz komunikacja interpersonalna oraz wstęp do matematyki stosowanej), z reguły jest też lepsza z matematyki.Osobiście jestem zwolenniczką techników i takową szkołę wybrałabym na Twoim miejscu. W obecnych czasach można kształcić się całe życie i wielu ludzi to robi, stale podnosząc swoje kwalifikacje. Rok czasu w obecnym systemie kształcenia to na prawdę niedużo w zamian za "owoce" jakie przynosi ten okres.

  • Honeonna 2013-11-02 00:13:45

    Biol-chem-fiz przybija piątkę. Uwaga, post długi jak DNA nienawinięte na białka histonowe. Jak zawsze, kiedy piszę/mówię o szkole...Shango już Ci przybliżyła realia, ja dorzucę swoje trzy...trzysta groszy.Mogę się co nieco wypowiedzieć na podstawie doświadczeń z mojej własnej szkoły, liceum, do którego zgodnie z powszechnym mniemaniem chodzą tylko przyszli lekarze, weterynarze, ewentualnie matematycy, a klasa humanistyczna składa się z tych, którzy chcą się przenieść do biol-chemu. Nie mam bladego pojęcia, czy mamy we Wrocławiu technikum weterynaryjne- na logikę pewnie jakieś jest, ale nie słyszałam o nim nawet, kiedy cała moja klasa z gimnazjum szukała szkoły. Za to kiedy ludzie mówią, że są z mojego liceum, wszyscy pytają ich, jaką to oni wybiorą specjalizację, kiedy już dostaną się na medycynę. Nasi profesorowie w szpitalu czują się prawie jak za dawnych czasów, bo znają sporą część lekarzy jeszcze ze szkoły i przypominają sobie, kto się dobrze uczył, a komu lepiej nie dać się kroić... Moje liceum i klasa jest z tego tak znana, że przeciętny wrocławski licealista po moim poście pewnie będzie mógł określić, o jakim miejscu piszę. Absolwenci naszego biol-chemu podobno przez cały pierwszy rok medycyny/weterynarii tylko udzielają korepetycji, a do egzaminów przygotowują się, czytając zeszyt z liceum. Sama mam rozszerzone odpowiednie przedmioty, wprowadzenie do łaciny medycznej i dodatkową godzinę angielskiego na słownictwo biologiczne i chemiczne. Nie mam pojęcia, kto normalny chciałby się ode mnie dowiedzieć, że cell membrane is selectively permeable to ions and organic molecules albo że vita brevis, ars longa, occasio praeceps, experimentum periculosum, iudicium difficile, ale jeśli ktoś jest chętny, to zapraszam. Jeśli chciałabym iść na medycynę/weterynarię, wystarczyłoby się trochę przyłożyć. Nie mam pojęcia, czy nasze ewentualne technikum weterynaryjne to oferuje. Za to ma plusy wymienione wyżej- daje więcej realnego pojęcia o zawodzie, jakieś praktyki. Dobrze jest też się zastanowić, czy chcesz się specjalizować w dużych czy małych zwierzętach, pracować na wsi czy w mieście. W mieście będziesz głównie szczepić psy i kastrować koty, na wsi- może inspekcja rzeźni, może krowy wykorzystywane jako fabryki w mleczarniach, może, może, może czasami konie. A może po prostu kontrola mięsa. Ciekawa byłaby praca ze zwierzętami egzotycznymi albo w zoo, ale trzeba się zastanowić, jak byłoby z klientami. Na przykład w malutkiej wsi raczej trudno by było o zapalonych właścicieli tego typu inwentarza.Z drugiej strony na studia biorą po wynikach z matury, nie wezmą pod uwagę, czy ktoś miał już styczność konkretnie z weterynarią. W związku z tym, zwłaszcza jeśli na weterynarię jest duża konkurencja, raczej lepiej wybrać szkołę, która zapewni Ci jak najlepszy poziom nauki przedmiotów, jakie będziesz zdawać, a przez to (przy Twoim wkładzie) teoretycznie większą szansę na zdanie matury z dobrym wynikiem. Nie znam sytuacji dokładnie na Śląsku, ale u nas to jest zdecydowanie liceum, nawet nie tylko moje. Oczywiście technikum weterynaryjne też musi kłaść nacisk na biologię i chemię, więc trzeba popytać, popatrzeć i zorientować się, gdzie lepiej uczą. To zależy od tego, jakie konkretnie szkoły są w okolicy, którą się interesujesz- może masz pod domem bardzo dobre technikum, a może liceum? Co do plusów i minusów- technikum trwa rok dłużej. Za to po nim masz już papier na to, że coś umiesz i możesz wykonywać podstawowe rzeczy pod kontrolą weterynarza. Jeśli się idzie do liceum, to trzeba się pogodzić z tym, że dopiero po studiach będzie się mieć w ręku (w miarę) gotowy fach. Przez te trzy lata można najwyżej popracować tam, gdzie każdy by mógł. Mogą to być ulotki albo Biedronka czy McDonald, ale można też np. wyjechać za granicę choćby zbierać szparagi, a będzie się mieć przynajmniej plus za praktyczne używanie języka. Oczywiście to samo może zrobić ktoś z technikum.Ja osobiście raczej wybrałabym liceum, co zresztą zrobiłam- głównie dlatego, że szybciej mogłabym pójść na studia, gdzie i tak nauczyłabym się tego, co umieliby technicy. No chyba, że byłabym taką fanką weterynarii, że definitywnie chciałabym spędzić na tym też cztery lata technikum, po którym co prawda byłabym trochę jak pielęgniarka w porównaniu do doktora, ale to zawsze coś, i to całkiem niezłe. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Ja pewnie wolałabym jak najszybciej dorwać się do studiów, chociaż nie każdy mógłby się zgodzić, że zrobiłabym dobrze. Jeśli ma się do wyboru dobre liceum i słabe technikum, w którym ani zawodu porządnie nie nauczą, ani do matury nie przygotują, to dla mnie jest oczywiste, co bym wybrała.Sądzę, że najważniejsze byłoby dla mnie, jaka konkretna szkoła ma lepsze wyniki w maturze, ilu ich uczniów rzeczywiście dostaje się na dane studia i jaka jest ogólna opinia o atmosferze i podejściu nauczycieli. U nas jest liceum, podobno najlepsze w Polsce, w którym było więcej miejsc niż chętnych, bo mają reputację szkoły dla totalnych kujonów, która wysłałaby reprezentację nawet na olimpiadę z dziewiarstwa teoretycznego i metafizyki robótek ręcznych. Pójdź na dni otwarte, zobacz, która hipotetyczna szkoła bardziej Ci się podoba. Ja w mojej zakochałam się od razu i mimo że czasami nie jest łatwo, nie zamieniłabym jej na żadną inną. A wszystko dlatego, że kiedy akurat mam czas się rozejrzeć dookoła, uśmiecham się, bo po prostu KOCHAM tę atmosferę, stare zdjęcia jeszcze z niemieckich czasów (Breslau- moje miasto<3), cegłę, krzyżowe sklepienia i ogrodzenie kute w smoki, a może kwiaty, a może płomienie. Ja jednak nie byłam zdecydowana na konkretne studia, więc liceum wydało mi się naturalną opcją. Nie miałam też realnych obaw, że gdzieś się nie dostanę, bo dzięki bardzo dobrym wynikom z egzaminu mogłam myśleć właściwie o każdej szkole. Wybrałam profil, a potem szkołę, która była w tym najlepsza i jeszcze mi się podobała. Wydaje mi się, że mogłabyś zrobić podobnie. I najważniejsze: wybór szkoły średniej to nie jest decyzja ustawiająca raz na zawsze całe życie, ja w biol-chemie ostatecznie odkryłam w sobie humana i kto wie, na co w końcu pójdę! Ty przynajmniej masz jasność i gdziekolwiek się nie zapiszesz, i tak wylądujesz na weterynarii, jeśli się przyłożysz. Zresztą w razie czego maturę można poprawić, a przez ten czas poza nauką można pracować gdzieś/uczyć się zaciekle języków/zwiedzać świat.

  • koniara544 2013-11-02 11:15:27

    Dzięki za wyczerpujące odpowiedzi ;) Raczej miałam na myśli zwierzęta domowe, dodatkowo marzy mi się specjalizacja w chirurgii, ale to się jeszcze zobaczy....Czyli krótko mówiąc najlepiej będzie dokładnie obejrzec dane licea i technika i zdecydowac które lepiej uczą. Lepiej będzie wybrac dobre liceum od gorszego technikum i na odwrót. Mam dosłownie pod nosem jedno liceum, musiałabym się przyjżec wynikom w nauce. Co do technik, to byłby już większy problem, musiałabym się rozejrzec. Jeszcze raz wielkie dzięki za odpowiedzi :)

  • Reklama
  • kamila98765 2013-12-29 15:27:09

    Jeśli temat nie jest jeszcze zamknięty, to chciałabym wtrącić swoje trzy grosze. Moim zdaniem żeby dostać się na weterynarię trzeba bardzo dobrze zdać maturę, a żeby dobrze zdać maturę trzeba iść do liceum najlepiej dobrego. 

  • Radosna02 2014-01-10 17:25:55

    Mojej znajomej po liceum było się ciężko dostać na studia-miała SPOOORO wiedzy, ale jest pełno ludzi na ten kierunek- 13 wykrusza się po roku. Mam identyczny problem-kończę gimnazjum. Niestety nie będę mogła iść do technikum wet.-jest za daleko =(  Tobie życzę szczęścia i radzę wziąć pod uwagę (jeśli jesteś koniarą) technikum hodowli koni-dowiesz się tam o profilaktyce niektórych schorzeń.



Reklama
Reklama