Pracuję z koniem, który ma koło 3 lat. Jego włascicielka zaniedbała go i dopiero od paru miesięcy kon pracuje z człowiekiem, jesli chodzi o lonże itp. Uczylismy go od podstaw. Jedyne, co umiał, to podnosić nogi do czyszczenia, choc i tak nie stał przy ty spokojnie. Jest coraz lepiej, ale podczas lonżowania ona nie chce się zatrzymać na głos. Ile można stać i cicho, spokojnie wołać prrrrr stęęęęępeeeem. To jest irytujące. Ściągam ją do siebie,a ona nie reaguje, dopiero, gdyjest dosłownie niecałe pół metra ode mnie, przechodzi do stępa. Gdy galopuje i mówię prr, po chwili przeechodzi do kłusa. Ćwicze z nią w ręku, biega chętnie koło mnie na żywe słowo "kłus", a gdy zatrzymuję sie, mówię prrr stęęępem,zenby skojarzyła. Reaguje wtedy ładnie,ale potem lonża i potrafi 10 minut kłusować, nie reagując na mnie. Już sama nie wiem, co mam zrobić. To dobrze czy źle.... Już wkładamy jej wędzidło do pyska i ładnie to przyjmuje, zaczełam po woli zakładać czasprak i jest okej, ale lonża to jakies przekleństwo. To już czas, gdy zdecydowanie powinna reagować na to. Co mam robić?
Po pierwsze bardzo dużo pracy z ziemi. Wiem że pracujesz z ziemi chodzisz z nią ładnie i w ogóle. Ale chodzi o kontakt. Koń nie może Ciebie wyprzedzać przednią łopatką, gdy powiesz prrr koń powinien stać koło łopatki. Jest to długa i bardzo pracochłonna praca, ale jeśli ją wykonasz i się jej poświęcisz to na prawdę dużo zyskasz. Dużo mówić do konia musisz, żeby reagował uczyć, żeby szła za Tobą kiedy Ty chcesz ale bez ciągnięcia, na sygnał dźwiękowy, oraz próbować, że jeśli nie chcesz by szła za Tobą to żeby ona stała, a Ty odchodzisz i w pewnym momencie przywołujesz. Gdy tutaj będzie wszystko perfekto (chyba że jest) przechodzisz do lonży.Na początek mało lonży i praktycznie sam stęp, czyli wprowadzasz ją powoli, robisz to co zawsze z ziemii chodząc z koniem, potem na lonży dosłownie ze dwa kółka stępem i z powrotem chodzisz i tak powtarzasz ze trzy razy, jak jest postęp nagradasz głaskając i dobrym słowem.W pewnym momencie po paru dniach wprowadzasz kłus, ale nie może trwać długo, często musisz zmieniać chody konia, czyli kółko kłusem, kółko stępem, stój, kółko stępem, kółko kłusem, kółko stępem, stój i tak parę razy.Nie magluj za dużo konia, bo się dekoncentruje, zaczyna ignorować i przestaje współpracować, bo się najzwyczajniej w świecie rozprasza. To jest młody koń więc początek jest bardzo istotny i trzeba się temu po prostu poświęcić.Mam nadzieję że pomogłem, jeśli nie, to śmiało pytaj.Pozdrawiam i powodzenia.
Przede wszystkim koń powinien mieć zapewniony swobodny ruch na pastwisku/okólniku, żeby mógł się "wyszumieć", i to najlepiej w towarzystwie innych koni- z doświadczenia wiem, że wtedy koni najwięcej się ruszają.
Warto też przypomnieć sobie, czy zawsze używasz tych samych komend. Jedna komenda- jedno i tylko jedno znaczenie. Jeśli np. ktoś nauczył konia zatrzymywać się na "prrr", a potem zaczyna to stosować, kiedy chce, żeby koń tylko zwolnił, zwierz w końcu nie będzie wiedział, co ma robić. Próbowałaś lonży z pomocnikiem prowadzącym konia po okręgu? To jeszcze bliżej normalnej lonży niż chodzenie obok niego. I staraj się nie wydawać poleceń, kiedy czujesz, że koń może je zignorować, np. jeśli zaczął biec kłusem i widać wyraźnie, że nie będzie chciał zwolnić. Nie chodzi o to, żeby pozwalać na wszystko i jak koń nie chce, to nie musi, tylko żeby nie miał szans zapamiętać więcej sytuacji, w których udało mu się bez problemu zignorować Twoje polecenie.
W tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem będzie praca z drugą osobą, jedna osoba trzyma lonżę na środku lonżownika, a zadaniem drugiej jest trzymanie się łopatki konia i pilnowanie natychmiastowej reakcji na komendę lonżującego. Stopniowo pomocnik minimalizuje swoją pomoc, a lonżujący stara się skupić uwagę konia na sobie. Nie ma sensu robić nic na siłę, potrzeba dużo pracy z koniem na przejściach również między stępem a stój - ten element jest często pomijany a nieruchomość konia jest istotnym przejawem posłuszeństwa wobec człowieka.
Mam doczynienia w stajni z taką jedną laską;p- 4letnią klaczą angloarabska. Ma w sobie masę energii i zawsze prawie zaczynamy od kłusa na lonżowniku. Robi kilka kółek stępem po czym musi rozładowac energię:) Jednak ten kłus nie może byc na zabij się pędem. To musi byc spokojny rozluźniający kłus. Niektórzy trenerzy twierdzą,że z młodym koniem pracę na lonży zaczyna się właśnie od kłusa, a dopiero kiedy koń się uspokoi wykonujemy precyzyjne cwiczenia w stępie. To oczywiście zalerzy od temperamentu konia. Jeśli jednak piszesz o swoim,że wręcz chętnie gna, popróbujcie najpierw tak właśnie. Najlepiej gdybyś miała możliwośc zacząc od ogrodzonego placu-koła, jeśli masz taki lonżownik. Wtedy nie skupiasz się na uciekaniu konia z promienia. Czyli po wejściu na plac, jeśli chce stępowac niech się trochę rozrusza, a jeśli na cokolwiek od razu reaguje kłusem, daj Mu trochę pobiegac-ale spokojnie,kontroluj tępo. Kiedy widzisz,że się rozluźnia, uspokaja, opuszcza głowę choc trochę do ziemi, wtedy spokojnie-przeciągle, niskim i opanowanym tonem (nigdy nie piszcz kiedy chcesz konia uspokoic) wypowiadaj komędę do stępa. Tak jak wcześniej wspomniała Honeonna, wydawaj komędę "stęp" tylko do stępa i tylko wtedy gdy masz możliwośc reakcji na nią. Ja sama stosuję u tej klaczki "stęp" kiedy kłus jest już spokojny. Kiedy pędzi uspokajam Ją po prostu "hoolaaa" aby zwolniła trochę, wyciągnęła syry zamiast gnac;p wyciągnęła głowę itd. Wtedy pozbędziesz się tych odbitych echem komend do stępa z żywego kłusa ;)
Pracuję z koniem, który ma koło 3 lat. Jego włascicielka zaniedbała go i dopiero od paru miesięcy kon pracuje z człowiekiem, jesli chodzi o lonże itp. Uczylismy go od podstaw. Jedyne, co umiał, to podnosić nogi do czyszczenia, choc i tak nie stał przy ty spokojnie. Jest coraz lepiej, ale podczas lonżowania ona nie chce się zatrzymać na głos. Ile można stać i cicho, spokojnie wołać prrrrr stęęęęępeeeem. To jest irytujące. Ściągam ją do siebie,a ona nie reaguje, dopiero, gdyjest dosłownie niecałe pół metra ode mnie, przechodzi do stępa. Gdy galopuje i mówię prr, po chwili przeechodzi do kłusa. Ćwicze z nią w ręku, biega chętnie koło mnie na żywe słowo "kłus", a gdy zatrzymuję sie, mówię prrr stęęępem,zenby skojarzyła. Reaguje wtedy ładnie,ale potem lonża i potrafi 10 minut kłusować, nie reagując na mnie. Już sama nie wiem, co mam zrobić. To dobrze czy źle.... Już wkładamy jej wędzidło do pyska i ładnie to przyjmuje, zaczełam po woli zakładać czasprak i jest okej, ale lonża to jakies przekleństwo. To już czas, gdy zdecydowanie powinna reagować na to. Co mam robić?
Po pierwsze bardzo dużo pracy z ziemi. Wiem że pracujesz z ziemi chodzisz z nią ładnie i w ogóle. Ale chodzi o kontakt. Koń nie może Ciebie wyprzedzać przednią łopatką, gdy powiesz prrr koń powinien stać koło łopatki. Jest to długa i bardzo pracochłonna praca, ale jeśli ją wykonasz i się jej poświęcisz to na prawdę dużo zyskasz. Dużo mówić do konia musisz, żeby reagował uczyć, żeby szła za Tobą kiedy Ty chcesz ale bez ciągnięcia, na sygnał dźwiękowy, oraz próbować, że jeśli nie chcesz by szła za Tobą to żeby ona stała, a Ty odchodzisz i w pewnym momencie przywołujesz. Gdy tutaj będzie wszystko perfekto (chyba że jest) przechodzisz do lonży.Na początek mało lonży i praktycznie sam stęp, czyli wprowadzasz ją powoli, robisz to co zawsze z ziemii chodząc z koniem, potem na lonży dosłownie ze dwa kółka stępem i z powrotem chodzisz i tak powtarzasz ze trzy razy, jak jest postęp nagradasz głaskając i dobrym słowem.W pewnym momencie po paru dniach wprowadzasz kłus, ale nie może trwać długo, często musisz zmieniać chody konia, czyli kółko kłusem, kółko stępem, stój, kółko stępem, kółko kłusem, kółko stępem, stój i tak parę razy.Nie magluj za dużo konia, bo się dekoncentruje, zaczyna ignorować i przestaje współpracować, bo się najzwyczajniej w świecie rozprasza. To jest młody koń więc początek jest bardzo istotny i trzeba się temu po prostu poświęcić.Mam nadzieję że pomogłem, jeśli nie, to śmiało pytaj.Pozdrawiam i powodzenia.
Przede wszystkim koń powinien mieć zapewniony swobodny ruch na pastwisku/okólniku, żeby mógł się "wyszumieć", i to najlepiej w towarzystwie innych koni- z doświadczenia wiem, że wtedy koni najwięcej się ruszają.
http://www.malopolaki.darmowefora.pl/index.php?topic=336.0 Tu znalazłam taki link. Może coś pomoże :)
Warto też przypomnieć sobie, czy zawsze używasz tych samych komend. Jedna komenda- jedno i tylko jedno znaczenie. Jeśli np. ktoś nauczył konia zatrzymywać się na "prrr", a potem zaczyna to stosować, kiedy chce, żeby koń tylko zwolnił, zwierz w końcu nie będzie wiedział, co ma robić. Próbowałaś lonży z pomocnikiem prowadzącym konia po okręgu? To jeszcze bliżej normalnej lonży niż chodzenie obok niego. I staraj się nie wydawać poleceń, kiedy czujesz, że koń może je zignorować, np. jeśli zaczął biec kłusem i widać wyraźnie, że nie będzie chciał zwolnić. Nie chodzi o to, żeby pozwalać na wszystko i jak koń nie chce, to nie musi, tylko żeby nie miał szans zapamiętać więcej sytuacji, w których udało mu się bez problemu zignorować Twoje polecenie.
W tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem będzie praca z drugą osobą, jedna osoba trzyma lonżę na środku lonżownika, a zadaniem drugiej jest trzymanie się łopatki konia i pilnowanie natychmiastowej reakcji na komendę lonżującego. Stopniowo pomocnik minimalizuje swoją pomoc, a lonżujący stara się skupić uwagę konia na sobie. Nie ma sensu robić nic na siłę, potrzeba dużo pracy z koniem na przejściach również między stępem a stój - ten element jest często pomijany a nieruchomość konia jest istotnym przejawem posłuszeństwa wobec człowieka.
Mam doczynienia w stajni z taką jedną laską;p- 4letnią klaczą angloarabska. Ma w sobie masę energii i zawsze prawie zaczynamy od kłusa na lonżowniku. Robi kilka kółek stępem po czym musi rozładowac energię:) Jednak ten kłus nie może byc na zabij się pędem. To musi byc spokojny rozluźniający kłus. Niektórzy trenerzy twierdzą,że z młodym koniem pracę na lonży zaczyna się właśnie od kłusa, a dopiero kiedy koń się uspokoi wykonujemy precyzyjne cwiczenia w stępie. To oczywiście zalerzy od temperamentu konia. Jeśli jednak piszesz o swoim,że wręcz chętnie gna, popróbujcie najpierw tak właśnie. Najlepiej gdybyś miała możliwośc zacząc od ogrodzonego placu-koła, jeśli masz taki lonżownik. Wtedy nie skupiasz się na uciekaniu konia z promienia. Czyli po wejściu na plac, jeśli chce stępowac niech się trochę rozrusza, a jeśli na cokolwiek od razu reaguje kłusem, daj Mu trochę pobiegac-ale spokojnie,kontroluj tępo. Kiedy widzisz,że się rozluźnia, uspokaja, opuszcza głowę choc trochę do ziemi, wtedy spokojnie-przeciągle, niskim i opanowanym tonem (nigdy nie piszcz kiedy chcesz konia uspokoic) wypowiadaj komędę do stępa. Tak jak wcześniej wspomniała Honeonna, wydawaj komędę "stęp" tylko do stępa i tylko wtedy gdy masz możliwośc reakcji na nią. Ja sama stosuję u tej klaczki "stęp" kiedy kłus jest już spokojny. Kiedy pędzi uspokajam Ją po prostu "hoolaaa" aby zwolniła trochę, wyciągnęła syry zamiast gnac;p wyciągnęła głowę itd. Wtedy pozbędziesz się tych odbitych echem komend do stępa z żywego kłusa ;)