jak u Was zapięta jest lonża? widziałam różne sposoby - bezpośrednio do wędzidła, do wędzidła i nachrapnika, po cygańsku, za pomocą łącznika.. jaki Waszym zdaniem sposób jest najlepszy i dlaczego?
Równie dobrze, możesz się zapytać, jak koń chodzi na lonży czy w kółko czy po kwadracie. Ja przypinam zawsze do wędzidła, ponieważ mój konik jest raczej spokojnym rumakiem.
Równie dobrze, możesz się zapytać, jak koń chodzi na lonży czy w kółko czy po kwadracie. Ja przypinam zawsze do wędzidła, ponieważ mój konik jest raczej spokojnym rumakiem.
Jeżeli lonżujemy konie, to najlepiej jest to robić na kantarku sznurkowym (halterku), ponieważ każde zapięcie do wędzidła nie jest zbyt dobre. Jak np. ktoś siedzi na koniu, którego trzymamy na lonży, to halter można założyć pod lub na ogłowie :)
I tu należałoby zastanowić się, dlaczego lonżujemy konia? Jeśli tylko po to, by się wybiegał, to można lonżować i na sznurkowym i na zwykłym kantarze i na każdym innym sprzęcie, aczkolwiek końskie nogi byłyby nam wdzięczne za ganianie po dużym placu a nie po kole, skoro już musimy ganiać. Ale jeśli chcemy z koniem pracować, konieczne jest zamocowanie lonży umożliwiające przekazywanie precyzyjnych sygnałów i przypięcie wodzy pomocniczych, czyli ogłowie z wędzidłem lub kawecan. Jeśli chodzi o mocowanie lonży, to błędne jest używanie jednej lonży bez zastosowania wodzy pomocniczych- powinno stosować się 2 lonże. Jeśli stosujemy jedną lonżę, to tylko z wodzami pomocniczymi lub na początkowym etapie nauki, gdzie lonżowanie nie zajmuje więcej niż 10-20 min. I tu właśnie pojawia się wiele sposobów, na jakie można przypiąć lonżę. Należy wziąć pod uwagę, aby wędzidło nie łamało się w pysku- tzw. efekt dziadka do orzechów, ani nie przeciągało. Umożliwia to mocowanie do sztywnego mostka, do wewnętrznego kółka wędzidła przy nachrapniku ze skośnikiem, lub zawinięcie lonży na wewnętrznym kółku a przypięcie do zewnętrznego. Zapinanie do wędzidła i nachrapnika, a właściwie do skośnika, podobno niweluje ból.Pozdrawiam
Sama się nad tym długo zastanawiałam i trafiłam na tą stronę: http://czubajka.pl/2013/08/na-poczatek-zapnij-lonze-potrafisz/ Warto poczytać nie tylko ten wpis :)
Ja przeplatam przez wewnętrzne kółko wędzidła i zapinam za zewnętrzne. To najlepszy sposób jeżeli chcesz utrzymać konia na kole bez niepotrzebnego ciągnięcia :)
lorde A jeśli koń pociągnie i ma wędzidło zwykłe lub podwójnie łamane, to łączenie wędzidła uderzy w podniebienie konia i koń otworzy pysk. Ale to tak na marginesie.
Lonża przypięta do wędzidła moim zdaniem nie jest dobrym rozwiązaniem przy skokach i przy wędzidle łamanym, które przy zbyt gwałtownych ruchach głowy konia lub ręki lonżującego "składa się" i kłuje konia w podniebienie.Z kolei przypinanie lonży do nachrapnika może wywoływać nacisk na kość nosową, nie wspominając już o sytuacji, w której koń ma lonżę przełożoną przez nachrapnik i zapiętą o wędzidło.Podobny nacisk koń czuje przy przypięciu do kantara od dołu, co też ogranicza kontakt. Chyba najlepiej stosować kawecan.
U nas w stajni zawsze lonza do wedzidla, po wewnetrznej stronie. Warto pomyslec o wodzach pomocniczych. Lonzowanie to tez praca, a nie puszczenie konia, zeby sie wybiegal.
jak u Was zapięta jest lonża? widziałam różne sposoby - bezpośrednio do wędzidła, do wędzidła i nachrapnika, po cygańsku, za pomocą łącznika.. jaki Waszym zdaniem sposób jest najlepszy i dlaczego?
Równie dobrze, możesz się zapytać, jak koń chodzi na lonży czy w kółko czy po kwadracie. Ja przypinam zawsze do wędzidła, ponieważ mój konik jest raczej spokojnym rumakiem.
Równie dobrze, możesz się zapytać, jak koń chodzi na lonży czy w kółko czy po kwadracie. Ja przypinam zawsze do wędzidła, ponieważ mój konik jest raczej spokojnym rumakiem.
Jeżeli lonżujemy konie, to najlepiej jest to robić na kantarku sznurkowym (halterku), ponieważ każde zapięcie do wędzidła nie jest zbyt dobre. Jak np. ktoś siedzi na koniu, którego trzymamy na lonży, to halter można założyć pod lub na ogłowie :)
I tu należałoby zastanowić się, dlaczego lonżujemy konia? Jeśli tylko po to, by się wybiegał, to można lonżować i na sznurkowym i na zwykłym kantarze i na każdym innym sprzęcie, aczkolwiek końskie nogi byłyby nam wdzięczne za ganianie po dużym placu a nie po kole, skoro już musimy ganiać. Ale jeśli chcemy z koniem pracować, konieczne jest zamocowanie lonży umożliwiające przekazywanie precyzyjnych sygnałów i przypięcie wodzy pomocniczych, czyli ogłowie z wędzidłem lub kawecan. Jeśli chodzi o mocowanie lonży, to błędne jest używanie jednej lonży bez zastosowania wodzy pomocniczych- powinno stosować się 2 lonże. Jeśli stosujemy jedną lonżę, to tylko z wodzami pomocniczymi lub na początkowym etapie nauki, gdzie lonżowanie nie zajmuje więcej niż 10-20 min. I tu właśnie pojawia się wiele sposobów, na jakie można przypiąć lonżę. Należy wziąć pod uwagę, aby wędzidło nie łamało się w pysku- tzw. efekt dziadka do orzechów, ani nie przeciągało. Umożliwia to mocowanie do sztywnego mostka, do wewnętrznego kółka wędzidła przy nachrapniku ze skośnikiem, lub zawinięcie lonży na wewnętrznym kółku a przypięcie do zewnętrznego. Zapinanie do wędzidła i nachrapnika, a właściwie do skośnika, podobno niweluje ból.Pozdrawiam
Sama się nad tym długo zastanawiałam i trafiłam na tą stronę: http://czubajka.pl/2013/08/na-poczatek-zapnij-lonze-potrafisz/ Warto poczytać nie tylko ten wpis :)
Ja przeplatam przez wewnętrzne kółko wędzidła i zapinam za zewnętrzne. To najlepszy sposób jeżeli chcesz utrzymać konia na kole bez niepotrzebnego ciągnięcia :)
lorde A jeśli koń pociągnie i ma wędzidło zwykłe lub podwójnie łamane, to łączenie wędzidła uderzy w podniebienie konia i koń otworzy pysk. Ale to tak na marginesie.
Lonża przypięta do wędzidła moim zdaniem nie jest dobrym rozwiązaniem przy skokach i przy wędzidle łamanym, które przy zbyt gwałtownych ruchach głowy konia lub ręki lonżującego "składa się" i kłuje konia w podniebienie.Z kolei przypinanie lonży do nachrapnika może wywoływać nacisk na kość nosową, nie wspominając już o sytuacji, w której koń ma lonżę przełożoną przez nachrapnik i zapiętą o wędzidło.Podobny nacisk koń czuje przy przypięciu do kantara od dołu, co też ogranicza kontakt. Chyba najlepiej stosować kawecan.
Ja zazwyczaj lonżuje konie na kantarze sznurkowym :) Według mnie ten sposób jest najlepszy
U nas w stajni zawsze lonza do wedzidla, po wewnetrznej stronie. Warto pomyslec o wodzach pomocniczych. Lonzowanie to tez praca, a nie puszczenie konia, zeby sie wybiegal.
Ja zawsze przypinam do wewnętrznego kółka od wędzidła - tak najprościej :)