Hej ;) Mam takie pytanie. Kiedy się lonżuje konia i kiedy np. chcę żeby kłusował a on w tej chwili galopuje to co mam zrobić?I czy do popędzania służą tylko cmokanie i bat?
Jest zasada: do popędzania używaj głosu stanowczego i zdecydowanie głośniej wydawaj komendy koniowi, natomiast żeby koń zwolnił - przeszedł do chodu niższego używaj głosu spokojnego i o niższej tonacji. Koń za którymś razem załapie o co chodzi, jeżeli do tej pory nie został nauczony. Do popędzania możesz używać też bat, pamiętaj tylko że jak lonżujesz konia w lawą stronę, to trzymaj lonżę w lewej ręce a bat w prawej (w ten sposób bat będzie zawsze za zadem konia - są konie które już widząc bat ustawiają się właściwie i wystarczy czasem "pomachać" trochę w kierunku zadu żeby koń przeszedł do chodu wyższego jeżeli wcześniej nie zareagował na komendę wydaną przez Ciebie).Adekwatnie do tego jak lonżujesz konia w prawo trzymasz lonże w prawej ręce, a bat w lewej.Pozdrawiam;)
popieram we wszystk8im z trasgu..... Nie usisz nawet muwić stęp kłus ale np gdy koń kłusuje a ty chcesz go zwolnić możesz powiedzieć nawet laaaaaaaalaaaaaaaalaaaaaaa byle było to takim tonem usypiającym.... A jeśli chcesz go popędzić to może też być lalala byle szybkie, głośne i stanowcze:):):) i takie energiczne żeby zachęcało do ruchu....XDXDXD
No to ja jeszcze dodam, że pierwsza odpowiedź w jednym punkcie była zła. Nie można mówić "kłus". Koń nie royumie nas dosłownie. Słyszy głośną komendę "kłus!" o tonacji podwyższającej się do zakończenia. Wie, że ma przyspieszyć. Na komendę kłus koń idący kłusem po prostu... zacznie galopować. Zasada jest prosta: obojętnie jaka komenda, ale przyspieszając- komenda o tonacji coraz wyższej, a zwalniając- komenda o tonacji opadającej. Cała sztuka.
Ja używam do zwalniania, albo uspokajania konia gdy się spłoszy "kłuuuus(em)", "stęęęp", prrrrrr stóój, choł choł choł (coś w typie hooohooohooo). Wszystko w miarę spokojnym tonem ; )
Oprócz tego dobrze jest spuścić wzrok.Koń obserwuje nasze spojrzenie... jeśli patrzymy mu prosto w oczy, tak jakby rzucamy wyzwanie (jak drapieżnik, który zaatakuje), a wtedy koń przyspiesza. Jeśli spuścimy wzrok na wysokość brzucha, jest to dla konia dostrzegalne, jeśli więc przeniesiemy wzrok na kopyta lub zad - koń powinien zwolnić.Oczywiście nie każdy kopytny jest tak wrażliwy, by precyzyjnie rozumieć nasze sygnały, ale warto dołączyć "panowanie" nad wzrokiem do wszystkich wymienionych wyżej czynności.
Hej ;) Mam takie pytanie. Kiedy się lonżuje konia i kiedy np. chcę żeby kłusował a on w tej chwili galopuje to co mam zrobić?I czy do popędzania służą tylko cmokanie i bat?
Wiec tak: musisz przestac cmokac ;P, bat przekrecic za glowa i zablokowac konia, nastepnie mowic : klus, pryyy i take tam / i to na tyle...
Jest zasada: do popędzania używaj głosu stanowczego i zdecydowanie głośniej wydawaj komendy koniowi, natomiast żeby koń zwolnił - przeszedł do chodu niższego używaj głosu spokojnego i o niższej tonacji. Koń za którymś razem załapie o co chodzi, jeżeli do tej pory nie został nauczony. Do popędzania możesz używać też bat, pamiętaj tylko że jak lonżujesz konia w lawą stronę, to trzymaj lonżę w lewej ręce a bat w prawej (w ten sposób bat będzie zawsze za zadem konia - są konie które już widząc bat ustawiają się właściwie i wystarczy czasem "pomachać" trochę w kierunku zadu żeby koń przeszedł do chodu wyższego jeżeli wcześniej nie zareagował na komendę wydaną przez Ciebie).Adekwatnie do tego jak lonżujesz konia w prawo trzymasz lonże w prawej ręce, a bat w lewej.Pozdrawiam;)
Zgadzam się z trasgu...;)
Wiecej powiedzialas o tym jak go przyspieszyc, a nie zwolnic ;P.
Do przyspieszania jak i zwalniania zasady są podobne. Kamila czytaj ze zrozumieniem ...
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi :)
popieram we wszystk8im z trasgu..... Nie usisz nawet muwić stęp kłus ale np gdy koń kłusuje a ty chcesz go zwolnić możesz powiedzieć nawet laaaaaaaalaaaaaaaalaaaaaaa byle było to takim tonem usypiającym.... A jeśli chcesz go popędzić to może też być lalala byle szybkie, głośne i stanowcze:):):) i takie energiczne żeby zachęcało do ruchu....XDXDXD
No to ja jeszcze dodam, że pierwsza odpowiedź w jednym punkcie była zła. Nie można mówić "kłus". Koń nie royumie nas dosłownie. Słyszy głośną komendę "kłus!" o tonacji podwyższającej się do zakończenia. Wie, że ma przyspieszyć. Na komendę kłus koń idący kłusem po prostu... zacznie galopować. Zasada jest prosta: obojętnie jaka komenda, ale przyspieszając- komenda o tonacji coraz wyższej, a zwalniając- komenda o tonacji opadającej. Cała sztuka.
a gdy chcesz zwolnić to na przykład stęęęęęęęęęęęęęęęęęęęępa, albo spooooooooooooookooooooooooojnieeeeeeeee i to na tyle:):):)
Ja używam do zwalniania, albo uspokajania konia gdy się spłoszy "kłuuuus(em)", "stęęęp", prrrrrr stóój, choł choł choł (coś w typie hooohooohooo). Wszystko w miarę spokojnym tonem ; )
Oprócz tego dobrze jest spuścić wzrok.Koń obserwuje nasze spojrzenie... jeśli patrzymy mu prosto w oczy, tak jakby rzucamy wyzwanie (jak drapieżnik, który zaatakuje), a wtedy koń przyspiesza. Jeśli spuścimy wzrok na wysokość brzucha, jest to dla konia dostrzegalne, jeśli więc przeniesiemy wzrok na kopyta lub zad - koń powinien zwolnić.Oczywiście nie każdy kopytny jest tak wrażliwy, by precyzyjnie rozumieć nasze sygnały, ale warto dołączyć "panowanie" nad wzrokiem do wszystkich wymienionych wyżej czynności.