czy konie nas kochaja czy tylko my je kochamy bo są nadzwyczajne piekne itp. nasówa sie pytanie czy koń nas rozumie i darzy miloscia ? wiem wiem jestem zwariowana ale nie zwariowałam. zainteresowała mnie psychologia koni
Wydaje mi się, że koń nas rozumie. On zawsze wie, czy my się boimy. Np w czasie jazdy, gdy wsiadasz na konie zaczynasz się bać, że spadniesz albo, że Ci zacznie wariować. z tego co słyszałam koń odczuwa to co my czujemy.
Tak, koń zawsze wie co my czujemy jeśli chodzi o strach czy też pewność siebie. Ale ciekawe jest czy też koń może pokochać swego właściciela czy kogokolwiek innego, czy darzy nas miłością, czy to po prostu tylko przywiązanie...??? Też mnie to frasuje ;)
Przyznam, ze jest to bardzo ciekawy temat i mnie on rowniez bardzo interesuje. Ale rowniez sadze ze po przeanalizowaniu wielu podrecznikow jezdzieckich mozna dojsc do wniosku, ze jednak kon wie co czujemy oraz ze potrafii sie do nas przyzwyczaic. Mysle ze uwzglednia sie tu zasade: milosc za milosc.... tyle ze my z reguly szybciej potrafimy pokochac konia niz on nas. Jest poprostu nieufny... ale potrafii pokochac :)
ciekawy temat ... jestem przekonana, że konie potrafią wyczuć co czuje jeździec ;) wydaje mi się, że najlepiej czują strach i agresję ludzi oraz odwagę i przyjazne nastawienie ;)
konie napewno czują jaki ma humor jezdziec itd... bardziej jednak czuje nasze emocje kiedy jestesmy z nimi bardziej zżyci np. koń którego znamy od dawna itd jest w stanie wyczuć czy jesteśmy smutni i takie tam, a kon ktory nas nie zna moze to wyczuc, ale najbardziej czuje strach i może wykorzystać naszą bojaźliwość przeciwko nam dodatkowo strasząc nas... :):):)
Moim zdaniem koń może nas pokochać wtedy, kiedy czerpie ze współpracy z nami jakąś przyjemność lub satysfakcję, kiedy rozumie sygnały, które do niego wysyłamy i kiedy czuje się bezpieczny i pewny siebie.Koń jako zwierzę stadne wymaga wsparcia, świadomości, że nie jest sam. To od nas zależy, czy współpracę z koniem potraktujemy po partnersku, czy jako "ja chcę, koń musi". Jeśli tylko dojrzejemy do tego, by komunikować się z koniem bez strachu czy przymusu (nie mówiąc już o przemocy)... tak, koń nas pokocha :)
na pewno się przywiązuje i odwzajemnia uczucia, np. moja Evita ( znaczy dzierżawiona, ale dla mnie to nie ma znaczenia) pode mną całkiem ładnie skakała i ani razu nie wyłamała i trener chciał też na niej skoczyc. Wsiadł zagalopował jedzie na przeszkodę, wyłamanie, drugi raz to samo, dopiero po trzecim mu się udało. nie chodzi mi o to żeby kwestionować jego jazdę, bo bardzo dobrze jeździ, dużo lepiej ode mnie.... Ale ja ufam Evicie i ona myślę że ufa mnie, i zawsze na parkurze, kiedy mi nie idzie, ona robi wszystko żeby uratować mi tyłek i nie ważne jak źle jadę, jaki mam zły dzień, ona będzie jechać za nas obie ;D myślę że jeśli zrozumiemy konia i damy mu miłość, może nie od razu, ale się odwdzięczy ;D
Ja uważam żę konie nas rozumieją a my konie. Łatwo jest zrozumieć konie kiedy zna się ich język w sensie jezyk ciała.Uważam że konie nas kochają dlaczego? ufają nam i w ogóle są posluszne i się nas nie boją. Niby dlaczego kiedy idziemy do stajni nasz ulubienieć słysząc kroki wystawia łeb i widząc nasza postać rży na przywitanie i czeka az podejdziemy pogłaszczemy i szepniemy im do ucha że bardzo je kochamy:*
Ja się zastanawiałam czy konie w ogóle lubą jazdę? Przecież to są zwierzęta, które nie rodzą się ze świadomością, że będą miały kogoś kiedyś na grzebiecie. Jak myślicie czy konie przyzwyczajają się do człowieka aby np. mieć przysłowiowy dach nad głową i owsa w żłobie? Chociaż z drugiej strony doskonale sobie radzą zdane na same siedzie. Chyba się zagmatwałam ;) Ja jeszcze jestem na etapie dogadywania. I koń i ja próbujemy się jeszcze wyczuć. Jak to przeczytałam kiedyś w jakieś książce, że na początku koń jest "narzędziem" do nauki jazdy (żeby nie było, że traktuje konie przedmiotowe!!!). Obserwując już bardziej doświadczonych w tej dziedzinie widzę niesłychane zgranie jeźdźca i konia. Ale czy to nie są tylko bodźce dawne koniu? Czy koń nie jest po prostu wyuczony stawać do konkrecji jeździeckich tylko i włyczącznie przez człowieka? Sorrki jeśli nie na temat.
Moim zdaniem koń przywiązuje się do człowieka i wie, że jest zdany tylko na niego. Wie, że dzięki człowiekowi będzie miał jedzenie, wodę, dach nad głową, zaczyna mu ufać. Kiedy człowiek jeszcze porozumienie z koniem uzupełni o obdarzenie konia zainteresowaniem, pieszczotami, dobrym traktowaniem, koń zaczyna słuchać człowieka, bo ma w nim wsparcie. I jeśli nic złego go nie dotyka ze strony człowieka to z chęcią zaczyna uczyć się tego czego się wymaga, bo nadal ufa człowiekowi i myśli że to co się chce od niego to też jest dobre.To chyba na tym polega ;)
czy konie nas kochaja czy tylko my je kochamy bo są nadzwyczajne piekne itp. nasówa sie pytanie czy koń nas rozumie i darzy miloscia ? wiem wiem jestem zwariowana ale nie zwariowałam. zainteresowała mnie psychologia koni
Wydaje mi się, że koń nas rozumie. On zawsze wie, czy my się boimy. Np w czasie jazdy, gdy wsiadasz na konie zaczynasz się bać, że spadniesz albo, że Ci zacznie wariować. z tego co słyszałam koń odczuwa to co my czujemy.
Tak, koń zawsze wie co my czujemy jeśli chodzi o strach czy też pewność siebie. Ale ciekawe jest czy też koń może pokochać swego właściciela czy kogokolwiek innego, czy darzy nas miłością, czy to po prostu tylko przywiązanie...??? Też mnie to frasuje ;)
Przyznam, ze jest to bardzo ciekawy temat i mnie on rowniez bardzo interesuje. Ale rowniez sadze ze po przeanalizowaniu wielu podrecznikow jezdzieckich mozna dojsc do wniosku, ze jednak kon wie co czujemy oraz ze potrafii sie do nas przyzwyczaic. Mysle ze uwzglednia sie tu zasade: milosc za milosc.... tyle ze my z reguly szybciej potrafimy pokochac konia niz on nas. Jest poprostu nieufny... ale potrafii pokochac :)
Konia trezba zrozumieć.Umieć się z nim "dogadać".Jeśli nabierze do nas zaufania pewnie w jakiś sposób później będzie okazywał swoje uczucia.
ciekawy temat ... jestem przekonana, że konie potrafią wyczuć co czuje jeździec ;) wydaje mi się, że najlepiej czują strach i agresję ludzi oraz odwagę i przyjazne nastawienie ;)
konie napewno czują jaki ma humor jezdziec itd... bardziej jednak czuje nasze emocje kiedy jestesmy z nimi bardziej zżyci np. koń którego znamy od dawna itd jest w stanie wyczuć czy jesteśmy smutni i takie tam, a kon ktory nas nie zna moze to wyczuc, ale najbardziej czuje strach i może wykorzystać naszą bojaźliwość przeciwko nam dodatkowo strasząc nas... :):):)
Moim zdaniem koń może nas pokochać wtedy, kiedy czerpie ze współpracy z nami jakąś przyjemność lub satysfakcję, kiedy rozumie sygnały, które do niego wysyłamy i kiedy czuje się bezpieczny i pewny siebie.Koń jako zwierzę stadne wymaga wsparcia, świadomości, że nie jest sam. To od nas zależy, czy współpracę z koniem potraktujemy po partnersku, czy jako "ja chcę, koń musi". Jeśli tylko dojrzejemy do tego, by komunikować się z koniem bez strachu czy przymusu (nie mówiąc już o przemocy)... tak, koń nas pokocha :)
na pewno się przywiązuje i odwzajemnia uczucia, np. moja Evita ( znaczy dzierżawiona, ale dla mnie to nie ma znaczenia) pode mną całkiem ładnie skakała i ani razu nie wyłamała i trener chciał też na niej skoczyc. Wsiadł zagalopował jedzie na przeszkodę, wyłamanie, drugi raz to samo, dopiero po trzecim mu się udało. nie chodzi mi o to żeby kwestionować jego jazdę, bo bardzo dobrze jeździ, dużo lepiej ode mnie.... Ale ja ufam Evicie i ona myślę że ufa mnie, i zawsze na parkurze, kiedy mi nie idzie, ona robi wszystko żeby uratować mi tyłek i nie ważne jak źle jadę, jaki mam zły dzień, ona będzie jechać za nas obie ;D myślę że jeśli zrozumiemy konia i damy mu miłość, może nie od razu, ale się odwdzięczy ;D
Ja uważam żę konie nas rozumieją a my konie. Łatwo jest zrozumieć konie kiedy zna się ich język w sensie jezyk ciała.Uważam że konie nas kochają dlaczego? ufają nam i w ogóle są posluszne i się nas nie boją. Niby dlaczego kiedy idziemy do stajni nasz ulubienieć słysząc kroki wystawia łeb i widząc nasza postać rży na przywitanie i czeka az podejdziemy pogłaszczemy i szepniemy im do ucha że bardzo je kochamy:*
Ja się zastanawiałam czy konie w ogóle lubą jazdę? Przecież to są zwierzęta, które nie rodzą się ze świadomością, że będą miały kogoś kiedyś na grzebiecie. Jak myślicie czy konie przyzwyczajają się do człowieka aby np. mieć przysłowiowy dach nad głową i owsa w żłobie? Chociaż z drugiej strony doskonale sobie radzą zdane na same siedzie. Chyba się zagmatwałam ;) Ja jeszcze jestem na etapie dogadywania. I koń i ja próbujemy się jeszcze wyczuć. Jak to przeczytałam kiedyś w jakieś książce, że na początku koń jest "narzędziem" do nauki jazdy (żeby nie było, że traktuje konie przedmiotowe!!!). Obserwując już bardziej doświadczonych w tej dziedzinie widzę niesłychane zgranie jeźdźca i konia. Ale czy to nie są tylko bodźce dawne koniu? Czy koń nie jest po prostu wyuczony stawać do konkrecji jeździeckich tylko i włyczącznie przez człowieka? Sorrki jeśli nie na temat.
Moim zdaniem koń przywiązuje się do człowieka i wie, że jest zdany tylko na niego. Wie, że dzięki człowiekowi będzie miał jedzenie, wodę, dach nad głową, zaczyna mu ufać. Kiedy człowiek jeszcze porozumienie z koniem uzupełni o obdarzenie konia zainteresowaniem, pieszczotami, dobrym traktowaniem, koń zaczyna słuchać człowieka, bo ma w nim wsparcie. I jeśli nic złego go nie dotyka ze strony człowieka to z chęcią zaczyna uczyć się tego czego się wymaga, bo nadal ufa człowiekowi i myśli że to co się chce od niego to też jest dobre.To chyba na tym polega ;)