Reklama
  • Wikusioweziowata2011-11-13 16:16:02

    Witam. Byłam dzisiaj rekreacyjnie w terenie, zrobiłam sobie taki mini rajd. Wcześniej odczulałam konia na różne "bodźce " z zewnątrz (samochody, hałaśliwe przyczepy z drzewem, "dziwne" pnie drzew, kamienie, foliówki, wózki dla dzieci, rowery , parasole, małe dzieci... Wszystko). Tylko że dzisiaj w terenie, na naszej drodze stanęła... Krowa. Koń złapał pełną panikę, poszedł galopem. Po chwili udało mi się go opanować, i przejechałam koło ogrodzenia z krową. Tylko że był taki przerażony, że chciałabym coś z tym zrobić, żeby nie bał się spotykanych w terenie zwierząt o swoich rozmiarach (nie było mowy o przejściu obok stojącego na pastwisku obok konia, musiałam pojechać lasem). Pytanie jest takie. Jakieś pomysły, jak mogę go odczulić na takie "niespodziewajki" ? Nie mam koło siebie nigdzie krów (ta którą mijałam jest wypasana 6 km ode mnie), konie są, ale właściciele tacy że nie "pożyczą" ich do odczulania. No i nie wiem jak mu pomóc. Proszę o porady, Wiking będzie wdzięczny ;)

  • Wikusioweziowata 2011-11-13 16:20:03

    Zapomniałam zaznaczyć, że ma kolegę końskiego (2,5 letniego ogierka) ale na niego tak nie reaguje. Bo go zna.

  • superhorsepl 2011-11-13 18:13:00

    a po co pożyczać konie do odczulania ? ;/. Jedziesz w terenie to co napotkasz w terenie musi koń zobaczyć. Skoro twierdzisz że nie przejedziesz koło pastwisk z końmi i musisz jechać przez las, nie jeździj przez las tylko koło tych pastwisk. Nie pędź koło czegoś czego koń się boi i nie gnaj za wszelką cenę przed siebie. Jeśli koń chce spojrzeć a krowę/konia, niech patrzy. Chce iść stępem takim mega wolnym prawie jakby stał w miejscu niech tak idzie, grunt by się nie cofał. Tak ja bym robił i tak robię. Miałem taką samą sytuację niegdyś. Koń się nie bał praktycznie niczego, latał galopem wzdłuż torów kolejowych gdy pociąg jechał i był luz. Nawet na nim jeździłem między bykami, bawiąc się w ich zaganianie. A w terenie zobaczył krowę i od razu konsternacja, lecz podjechałem jak najbliżej do tej krowy, koń popatrzał powąchał chrapami i było ok, pojechaliśmy dalej. I wracałem tam każdego dnia jak tylko mogłem przez jakiś czas i potem krowa już przestała go interesować, był zainteresowany pracą ze mną.

  • soczkowaty 2011-11-13 20:46:21

    a czy Twój koń to ogier wałach czy klacz bo ogier (chyba) na krowę (p. ż) może dziwnie reagować [koń znajomej (klacz) bała się przejechać obok zagrody z bykiem który miał "pokryć" krowę / więc to może taka różnica]

  • Reklama
  • Wikusioweziowata 2011-11-13 21:26:05

    superhorsepl : W rzeczy samej, to nie ja pędzę, tylko on i to w przeciwną stronę ;) Starałam się właśnie tak jak mówisz robić, z własnego doświadczenia (może i mam małe, ale z nim 2 lata się "znam"). Pojechałam przez las, również dlatego że droga po której musiałam pojechać była błotnista (tak wiesz, ekstremalnie, błoto i koleiny) a jak na takim czymś mi się ten Wiking spłoszy, to raczej będzie hamowanie w rowie (przepraszam, nie uzupełniłam wiadomości w pierwszym poście ;) ) ... Nie gnam przed siebie, ten teren miał być stępo-kłusem i terenem zapoznawczym (tzn. żeby koń sobie na spokojnie ogarnął gdzie będzie pode mną biegał). Tylko że konik uznał, że krowa jest bee, co skończyło się takim jakimś galopikiem po polu obok. Potem powoli ale to bardzo powoli podchodził w kierunku pastwiska i w końcu przeszedł, ale z oporami (i zakłusowaniem ). I właśnie chcę żeby takich sytuacji już nie było. ;)soczkowaty : Wiking jest wałachem 5 letnim ale po przejściach ( Dlatego jeżdżę bez bata i różnych takich patentów ;) ) a "to coś" co stało na poboczu na pastwisku, to na sto procent krowa. Czyli chyba nie przez to tak zareagował. Wydaje mi się, że po prostu nie widział jeszcze krowy (białej na dodatek). Jutro pojadę tam znów, spróbuję go powoli "przepchnąć" tamtędy, drugą stroną drogi, powoli zawężając przestrzeń między nim, a straszną, koniożerną krową (polna droga, nikt nią nie jeździ, chyba że ktoś na piechotę idzie, ale to widać z daleka, więc można spróbować.)Dzięki za poradę/y .

  • angy18 2011-11-14 06:09:56

    Słuchajcie, mam młodego konika, ktory tez jest przyuczany do boźdzców zewnetrznych i ostatnio natknelismy sie na krowo własnie. Ale najgorsze było to, że krowa nie była uwiazana i zaczeła iśc w nasza stronę. Kon jeszcze nie widział krowy(a tym bardziej idącej w jego kierunku),  reakcja odwrotu była natychmiastowa ale bez paniki:) Wikusioweziowata tylko uważaj żebys nie natkeła sie na taki egzemplarz, który będzie gnał w wasza strone:) nigdy nie wiesz jak taki zwierzak sie zachowa( chodzi o krowe), musisz uważac zeby się nie wystraszył na dobre.

  • Wikusioweziowata 2011-11-14 17:24:23

    angy18 : Krowa chodzi za "pastuchem" (drutem samym, bez taśmy czy sznurka nawet) więc Wiking o tym nie wie niestety i ucieka. A krowa była nami zainteresowana, podeszła bliżej, to ten panikował.  Na taką "na wolności" się raczej nie natkniemy, wszyscy u nas albo je wiążą na łańcuchach, albo prowadzają na pastwisko.  Na szczęście.

  • angy18 2011-11-15 07:15:21

    Czyli nie ma się czego bac, że wyskoczy. Na spokojnie próbuj, podchodzic coraz blizej, Po prostu potrzeba czasu,, nic na siłe:)

  • Reklama
  • horseheart 2011-11-15 15:20:56

    Przede wszystkim Twoj kon napewno nie jest pod tym wzgledem inny, bo u mnie co 2 kon widzac krowe dostaje krowiej glupawki:uszy nastawione,chwila zwatpienia i duda w przeciwna strone lub w przypadku naszej Karotki nawet dziki szał-brykanie ,stawanie,nie patrzenie na to co jest wokół(ostatnio widzac krowe wpadła na drut kolczasty i ledwo z niego wyszła na szczescie jakims cudem skonczylo sie na niegroznym drasnieciu). Najczesciej w takich sytuacjach pani instruktor karze konia trzymac i pchac do przodu w strone krów, żeby wiedzial ze tak czy tak musi przejsc i przyzwyczaic sie do nich. Jeżeli jednak widzisz krowy z daleka i masz mozliwosc objazdu to czemu nie. Chociaz kon tez sie nie chce zabic i nie wpadnie na drzewo to ja bym go trzymala i kazala isc do przodu. Napewno nie bd łatwo ale sadze ze w koncu sie przyzwyczai. Jezeli beda jakis cyrki takie jak z nasza stajenna Karotka, krowy radzilabym omijac szerokim lukiem. Jedne konie sie szalenczo krow boja, inne mniej i troche wymyslaja.Mam nadzieje ze pomogłam troszke :)

  • horseheart 2011-11-15 15:24:16

    Chyba jedynym sposobem bedzie poprostu jezdzenie kolo napotkanych krow tak jak to zrobiłas ostatnio. Pchaj czworonoga do przodu, "pocieszaj" go spokojnym glosem siedz spokojnie i bedzie oki. W koncu zobaczy ze mu nic nie robia i sie do nich przyzwyczai :)

  • horseheart 2011-11-15 15:28:17

    A i jak bd jechac go przyzwyczajac to nie zwalniaj. Jedz normalnie kłusem ;)

  • Wikusioweziowata 2011-11-15 18:03:37

    Stosowałam dzisiaj wszystkie rady po kolei ( poczynając od Horseheart, żeby nie zwalniać, ale koń w panice zignorował łydkę) poszedł na pole. Za pierwszym razem. Za drugim razem, rada superhorsepl : przejechać, nawet niech prawie przejdzie do stój, byle by szedł. Przeszedł. Z oporami, ale przeszedł. Potem kręciłam się przy tym ogrodzeniu, aż doszliśmy do tego że zestresowany, ale przechodził nie odginając się od ogrodzenia, przeszedł tuż obok. Wszystko ładnie i pięknie tylko że.... krowa "dała głos". Wikuś stwierdził, że tak się nie bawi i zaczął zwiewać -.-. Że też krówka nie mogła siedzieć cicho. Potem już nie chciał tam podejść w ogóle. Będę próbowała dalej, ale to był definitywny krok w tył w odczulaniu.  Jutro przejadę tamtędy ponownie..

  • Reklama
  • horseheart 2011-11-15 19:22:24

    Ale jakiś postep juz jest. Trzymam kciuki! :)

  • Karina83 2011-11-15 23:29:58

    Hehehehe... :-) nasze spotkanie z krową było trochę inne.Kobyłka i owszem,przez chwilę coś się stresowała,ale zaczęłam do niej mówić,uspokajać głosem i dotykiem no i...zainteresowana była cóż to takiego stoi,ale dyla nie miała raczej ochoty dawać.A jak krowa się odezwała,to kobyłka do niej zarżała!No i tak gadały do siebie przez dłuższy czas.Podstawa,to zaufanie między Wami (Tobą i konikiem).Konisko musi wiedzieć,że krzywdy mu zrobić nie dasz.Mów do niego.Ja w terenie nawijam do kobyły jak nakręcona.O pogodzie,o paskudnych muchach,o wietrze,przez który była ostatnio trochę niespokojna w terenie.I od czasu do czasu trochę czułości-poklepanie po szyi,przytulenie.U mnie to działa i nie widzę,żeby koń był przez to jakoś wydelikacony czy zanadto wrażliwy-na krowę zarżała,a nie uciekła,więc coś to moja gadanie dało.

  • Wikusioweziowata 2011-11-16 17:08:43

    Karina83 : Witam w klubie. ja  gadam, śpiewam (zauważyłam że bardzo uspokaja się przy Whiskey Dżemu xd ) klepię i przytulam, pogłaszczę czasem. No ale u niego to też to że był kiedyś kiepsko traktowany (i tak do mnie ma duże dosyć zaufanie, bo z nim dużo przebywam, niekoniecznie oznacza to że ćwiczymy coś, czasem po prostu z nim siedzę w stajni albo na pastwisku).



Reklama
Reklama