Pewnie już był podobny wątek, ale co tam... Proponuje abyście opisywali tu każdą swoją jazde od początku do końca jak Wam szło, pracowało się z koniem, co nowego się nauczyliście jak to wykonaliście. Jednym słowem wszystko z jazdy. Dzięki temu np. będziemy widzieć jakie robimy postępy. Żeby było jeszcze lepiej w pierwszym poście możecie pisac ile już jeździcie. Bez żadnych zbędnych komentarzy jeśli możecie :) typu, że np. zagalopowanie robi się tak, a nie tak tylko sam opis.
Miało być bez takich postów... Bedzie lanie!
A możesz pisać chodz to raczej wygląda zawsze tak samo chodzi bardziej o wszystko co robisz już na koniu. Uważaj tam na naszych cudnych polskich śliskich drogach... -.- A właśnie udanego treningu :)
No więc tak , na początku , samym poczatku mojej podrozy z konmi , wsadzilimnie na Siwego spokojny wałaszek :) Chcieli mnie wziąśc na lonze , powiedziałam, że nie bo kiedyś tam jedzilam i dam rade . No więz jedziemy, z pocztku trudno mi sie bylo utrzymac na koniu ale juz wyrobione .
Wpiątek galopowałam z Cavaletti na drodze ; ) a potem już normalne skoki do 70 cm .Widąc gdzieś te postępy , co piatek robie postępy jak ruszy ze stępa galopem , i ze stój z galopu .
Moja ostatnia jazda była masakryczna . Najpierw jechałam na Dragonie, który rwał do przodu jak dziki, ale fajnie się jechało, potem miałam się przesiąść na Korsarza i już było fatalnie. Galop totalna porażka . W ogóle nad nim nie panowałam.
Ojć, ojć przepraszam! U mnie nie wygląda to zawsze tak samo, bo z Gordonem tak nie da rady. A dziękuję, był dość udany ;) No więc przejdę do sedna.Zanim oporządziłam konia było już ciemno. Wsiadłam i na szczęście był śnieg, który trochę rozjaśniał tą ciemność. Powlekliśmy się stępem. Gordona trochę ciągnęło w stronę stajni. Podpięłam popręg i kłus. Konisko, ku mojemu zdziwieniu od razu szło żywo, co zdarza się zwykle w połowie treningu. Zmiany kierunku. Trochę trudności z woltami, bo za wszelką cenę chciał iść do stajni. Zaczęło się drobne nieporozumienie. Na szczęście wszystko wróciło do normy, gdy pojechałam z nim na drugi koniec placu i porobiłam kilka małych kółek z dala od widoku stajni. Później ósemki. To były najlepsze, do tej pory ósemki jakie zrobiliśmy. Równe, żywe tempo, bez ani jednego zatrzymania. Galop na lewo, na dobrą nogę. Na prawą poszło gorzej. Najpierw na złą nogę. A później po kilku metrach koń robił stop. Wzięłam go na mniejsze kółko i tam zagalopowaliśmy na prawo. Sierotka ma kochana strzeliła baranka na zakręcie i prawie byśmy się wywalili na tym śniegu. Później porobiliśmy jeszcze wolty w galopie, na początku z przejściem do kłusa w połowie, za 3 razem chyba całkowicie w galopie. Na koniec rozluźniający galop i kłus na luźnej wodzy. Rozstępowanie, podczas którego konisko trochę zaczęło się nudzić i machać głową. No i do stajni, bo zimno i ciemno było.
Pewnie już był podobny wątek, ale co tam... Proponuje abyście opisywali tu każdą swoją jazde od początku do końca jak Wam szło, pracowało się z koniem, co nowego się nauczyliście jak to wykonaliście. Jednym słowem wszystko z jazdy. Dzięki temu np. będziemy widzieć jakie robimy postępy. Żeby było jeszcze lepiej w pierwszym poście możecie pisac ile już jeździcie. Bez żadnych zbędnych komentarzy jeśli możecie :) typu, że np. zagalopowanie robi się tak, a nie tak tylko sam opis.
Bardzo fajny temat ;) Zaraz jadę do mojego koniska i jak wrócę, na pewno opiszę jak nam szło. Czyszczenie, siodłanie też się liczy? ;p
Miało być bez takich postów... Bedzie lanie! A możesz pisać chodz to raczej wygląda zawsze tak samo chodzi bardziej o wszystko co robisz już na koniu. Uważaj tam na naszych cudnych polskich śliskich drogach... -.- A właśnie udanego treningu :)
No więc tak , na początku , samym poczatku mojej podrozy z konmi , wsadzilimnie na Siwego spokojny wałaszek :) Chcieli mnie wziąśc na lonze , powiedziałam, że nie bo kiedyś tam jedzilam i dam rade . No więz jedziemy, z pocztku trudno mi sie bylo utrzymac na koniu ale juz wyrobione . Wpiątek galopowałam z Cavaletti na drodze ; ) a potem już normalne skoki do 70 cm .Widąc gdzieś te postępy , co piatek robie postępy jak ruszy ze stępa galopem , i ze stój z galopu .
Moja ostatnia jazda była masakryczna . Najpierw jechałam na Dragonie, który rwał do przodu jak dziki, ale fajnie się jechało, potem miałam się przesiąść na Korsarza i już było fatalnie. Galop totalna porażka . W ogóle nad nim nie panowałam.
Ojć, ojć przepraszam! U mnie nie wygląda to zawsze tak samo, bo z Gordonem tak nie da rady. A dziękuję, był dość udany ;) No więc przejdę do sedna.Zanim oporządziłam konia było już ciemno. Wsiadłam i na szczęście był śnieg, który trochę rozjaśniał tą ciemność. Powlekliśmy się stępem. Gordona trochę ciągnęło w stronę stajni. Podpięłam popręg i kłus. Konisko, ku mojemu zdziwieniu od razu szło żywo, co zdarza się zwykle w połowie treningu. Zmiany kierunku. Trochę trudności z woltami, bo za wszelką cenę chciał iść do stajni. Zaczęło się drobne nieporozumienie. Na szczęście wszystko wróciło do normy, gdy pojechałam z nim na drugi koniec placu i porobiłam kilka małych kółek z dala od widoku stajni. Później ósemki. To były najlepsze, do tej pory ósemki jakie zrobiliśmy. Równe, żywe tempo, bez ani jednego zatrzymania. Galop na lewo, na dobrą nogę. Na prawą poszło gorzej. Najpierw na złą nogę. A później po kilku metrach koń robił stop. Wzięłam go na mniejsze kółko i tam zagalopowaliśmy na prawo. Sierotka ma kochana strzeliła baranka na zakręcie i prawie byśmy się wywalili na tym śniegu. Później porobiliśmy jeszcze wolty w galopie, na początku z przejściem do kłusa w połowie, za 3 razem chyba całkowicie w galopie. Na koniec rozluźniający galop i kłus na luźnej wodzy. Rozstępowanie, podczas którego konisko trochę zaczęło się nudzić i machać głową. No i do stajni, bo zimno i ciemno było.