Spadłam z konia jedynie 2 razy. Moje upadki nie były poważne, jeden z nich był wręcz śmieszny.1 UPADEKSpadłam z konia imieniem Grymas. Miałam zrobić woltę w galopie, ale nie wyszło i Grymas poniósł mnie niczym koń wyścigowy. Spadłam po jednym okrążeniu ujeżdżalni :D Nic mi się nie stało.2 UPADEKNa obozie jeździeckim jeździłam na klaczy Tera. Miałam przeskoczyć szereg. Nie wiem jak to się stało, ale straciłam równowagę w skoku i po prostu zleciałam :D. Śmiałam się sama z siebie!A jak to było z Waszymi upadkami?
mój ostatni upadek to jak miałam skoczyć takiego małego krzyżaczka z kłusa (zaczynam dopiero skakać :)) i za małe tempo nadałam i nie wiem jak to się stało, ale koń zachaczył przednimi kopytami o przeszkodę i się wywalił. Ponoć wyglądało to strasznie i gdyby Orda (koń na którym jechałam, mój ulubiony :P) się nie odratowała to by mnie przygniotła. Ale na szczęście wszystko skończyło się dobrze i nic mi, ani koniu się nie stało. To był mój najpoważniejszy upadekKiedyś w terenie też koń mnie poniósł i wyprzedził wszystkie konie w zastępie i skręcił w ścieżkę obok (90 stopni) i spadłam i się śmiałam z tego :P Jak uczyłam się kłusować to koń mi się spłoszył i zrobił 2 fule galopu i spadłam w błoto xD że tak powiem było miękkie lądowanie :P
około 20najśmieszniejszyjade na przeszkode i koń mi się zatrzymał się ja przeleciałam przez szyke przeskoczyłam przez przeszkode lądując na 2 nogach instruktorka się zaśmiała "no na następnych zawodach nawet konia nie będzie ci potrzeba"
Spadłam z konia jedynie 2 razy. Moje upadki nie były poważne, jeden z nich był wręcz śmieszny.1 UPADEKSpadłam z konia imieniem Grymas. Miałam zrobić woltę w galopie, ale nie wyszło i Grymas poniósł mnie niczym koń wyścigowy. Spadłam po jednym okrążeniu ujeżdżalni :D Nic mi się nie stało.2 UPADEKNa obozie jeździeckim jeździłam na klaczy Tera. Miałam przeskoczyć szereg. Nie wiem jak to się stało, ale straciłam równowagę w skoku i po prostu zleciałam :D. Śmiałam się sama z siebie!A jak to było z Waszymi upadkami?
mój ostatni upadek to jak miałam skoczyć takiego małego krzyżaczka z kłusa (zaczynam dopiero skakać :)) i za małe tempo nadałam i nie wiem jak to się stało, ale koń zachaczył przednimi kopytami o przeszkodę i się wywalił. Ponoć wyglądało to strasznie i gdyby Orda (koń na którym jechałam, mój ulubiony :P) się nie odratowała to by mnie przygniotła. Ale na szczęście wszystko skończyło się dobrze i nic mi, ani koniu się nie stało. To był mój najpoważniejszy upadekKiedyś w terenie też koń mnie poniósł i wyprzedził wszystkie konie w zastępie i skręcił w ścieżkę obok (90 stopni) i spadłam i się śmiałam z tego :P Jak uczyłam się kłusować to koń mi się spłoszył i zrobił 2 fule galopu i spadłam w błoto xD że tak powiem było miękkie lądowanie :P
około 20najśmieszniejszyjade na przeszkode i koń mi się zatrzymał się ja przeleciałam przez szyke przeskoczyłam przez przeszkode lądując na 2 nogach instruktorka się zaśmiała "no na następnych zawodach nawet konia nie będzie ci potrzeba"
JESZCZE nie mialam zadnego ;P