Wątek dla koniarzy, którzy już ciut jeżdżą :)Opiszcie tu jak zachowywał się najgorszy jeździec, jakiego widzieliście. Można opisywać kilka ;)Po co taki wątek? Żeby początkujący popełniali mniej błędów :) "O, ta opisywała, że ma za wysoko rękę... A czy ja mam za wysoko rękę?"Ja zacznę.Na pierwszym miejscu oczywiście ja xD Nie oglądałam siebie z boku, ale podejrzewam, że ci, którzy to widzieli mają ze mnie niezłą polewkę xD (Jeżdżę 3 lata).Zaraz na drugim taka jedna dziewczyna, która trzymała wodze na wysokości klatki piersiowej, ręka jej latała, przez co przy każdym kroku pukała konia bacikiem... Ale wiadomo, każdy się uczy ;)Teraz Wy ;)
najgorzej jeżdżący jeździec ? z pewnością ze mną na czele :P.Wiesz właściwie bez sensu troszkę ten temat tak szczerze powiedziawszy ;/ dlaczego ? Bo napisałaś "żeby inni jeźdźcy nie popełniali tych błędów" błędem jest dosiad i każdy jeździec ten podstawowy błąd popełnia.Dlaczego ?Dużo osób myśli, gdy się mówi o dosiadzie, że jest to klepanie tyłkiem o siodło - NIEPRAWDA. Dosiad jest to ogólne rozluźnienie i zgranie się z koniem. A mianowicie:zły dosiad = latanie rąkzły dosiad = klepanie tyłkiem o siodłozły dosiad = ciągnięcie pięty w tyłzły dosiad = za mocne wstawanie w siodlezły dosiad = uderzanie mocne tyłkiem o siodło podczas anglezowaniazły dosiad = latanie łydekzły dosiad = wypadanie nóg ze strzemionNastępne błędy to np złe przykładanie łydek.Złe przyłożenie łydek = brak, błąd, problemy z zakłusowaniem, z zagalopowaniemzłe przyłożenie łydek = krzywe ustępowanie od łydki, lub brak jego.Wszystko polega na prawidłowym dosiadzie, na prawidłowym przyłożenie łydek oraz na prawidłowym wyważeniu jeźdźca na koniu.Trzeba wiedzieć co kiedy chce się zrobić i jak chce się zrobić.A dlaczego nie zbyt na miejscu te rady ?Bo mimo że ja wiem co jak należy zrobić sam mam z tym problemy a jeśli chodzi o samą jazdę na koniu, jakie figury jak zrobić to miewam problemy z pewnymi rzeczami. I na co mi ta wiedza ? Jedynie na to że mogę się nad tymi elementami skupić. Z tym że ja mam szansę bo z reguły jeżdżę dzień w dzień konno, a dużo osób jeździ konno w szkółkach załóżmy raz w tygodniu i ciężko jest wykonywać polecenia instruktora i pracować nad sobą. Dlatego warto sprawdzać do jakiej szkółki się chodzi.niestety 90 % szkółek w POLSCE jest skierowana na ZAROBEK, co jest o tyle złe, że nie uczą tylko umilają jazdę w danym czasie ;/.Każdy młody jeździec marzy by jechać w teren, to taka szkółka stwierdzi "dobra, siedzi w siodle, nie spada, nawet w galopie nie spada to można go zabrać w teren" jeździec myśli "kłusuję, galopuję, jeżdżę sam i jeszcze do tego jeżdżę w teren - umiem jeździć" potem taki jeździec trafia do innej szkółki (paru takowych jeźdźców ja miałem) i jest wywiad. Dany jeździec mówi "no jeżdżę xx lat konno, galopuję, skaczę, jeżdżę w teren" ja na to "ok, w takim razie zanim pojedziemy w teren proszę konika wziąć, konik jest spokojny i ładnie reaguje na sygnały jeźdźca, wpierw zobaczę jak jeździsz" i jaki jest efekt ? Nie ma wyjazdu w teren, bo okazuje się że ma problem by za kłusować na koniu, a nawet miałem raz dziewczynę, która niby skakała małe przeszkody ok 80 cm, galopowała i jeździła w teren, a na koniu w stępie w lewo potrafiła konika skręcić ale w prawo miała problem. Ktoś powie "zły koń, koń zaciągnięty na pysku, koń skopany, koń trudny" a ja na to mogę powiedzieć "G... prawda !!!" Dlaczego ? Ten koń świetnie reagował na sygnały jeźdźca ale wyczuwał czy ten wie o co chodzi i te sygnały musiały być jasne. U niej problem polegał dosłownie na wszystkim od pomocy jakiej są wodze, poprzez dosiad, po łydki. Źle wodzami operowała, jak jedną luzowała drugą też, jeździła na nie równych wodzach, źle przykładała i trzymała łydki. To powodowało wiele problemów, o dosiadzie nie wspomnę. Przez całą godzinę praktycznie pracowaliśmy w stępie, próbowałem się ją poprawić no i troszkę poprawiłem, lecz naprawdę dziewczyna była bardzo odporna na wiedzę, bo mimo że mówiłem co źle robi dalej popełniała ten sam błąd i wiedziała o tym, bo od momentu zwrócenia uwagi pierwszy raz zrobiła ok a potem z powrotem. Więc musiałem zadać pytanie na ilu koniach przez ten czas jeździła. Jak ona mi powiedziała że na trzech koniach to ja jej powiedziałem i dlatego nie umiesz jeździć. Po prostu konie były takie że co się nie zrobiło one reagowały, dostała konia który był niegdyś koniem sportowym i opornym jeśli widział że może robić co chce, więc z tego skorzystał. Ona dowiedziała się że nie umie jeździć, wiedziała że będąc na urlopie z terenem u mnie się pożegnała, ale po tygodniu w końcu nauczyła się w miarę jeździć i obsługiwać tego konia, no i zauważyła że jednak nie trzeba mieć wiele siły by sprawić, aby ten koń szedł kłusem.Więc jaka może być moja rada dla młodych jeźdźców ?Zawsze zakładajcie że nie umiecie jeździć, bo jak się okaże że coś bardzo dobrze zrobicie to dostaniecie pochwałę, a jeśli będziecie wszędzie mówić że umiecie jeździć bo galopowaliście kiedyś to się dowiecie że jednak nie umiecie jeździć konno.Gdyby ona powiedziała mi że no kiedyś galopowała na koniu i coś tam potrafiła skoczyć, ale nie wie jak jeździ to bym powiedział jej coś milszego, a mianowicie "no spoko, z tym że masz jednak z tym i tym problem" a jak mówi że umie jeździć, umie galopować, umie kłusować i radzi sobie w terenie a się dowiaduje że nie umie JEŹDZIĆ, to jest załamka dla takiego jeźdźca ;/.Wiem to ze swojego doświadczenia, bo też nie umiałem jeździć, później umiałem jeździć a następnie znowu nie umiałem jeździć i jeśli ktoś nie będzie przechodził przez ten środkowy etap to będzie na serio sukces. Ja wyjeździłem już prawie 100 różnych koni i teraz uważam że umiem jeździć ale nie jestem jeszcze średniozaawansowanym jeźdźcem, co najwyżej jestem jeźdźcem na poziomie początkującym średnio zaawansowanym :P. A pomyślcie sobie że jak wyjeździłem ok 30 - 40 koni to stwierdziłem że nie umiem jeździć wtedy dopiero porzadnie zacząłem trenować. I prawdą jest to, że konie Was nauczą bardzo ale to bardzo dużo, więcej niż instruktor.Skoro takie jest powszechne przekonanie, to ile można się nauczyć od 1 lub 3 koni ? ;/Dlatego też w jeździectwie istnieje coś takiego jak jeździec 1 konia. Co polega na tym, że ten jeździec może jechać nawet klasę C, może wszystko zrobić a dostanie 2 konia i na nim będzie miał problem z zakłusowaniem ;/.Kiedyś miałem ludzi co jeździli dużo więcej ode mnie, ja wtedy jeździłem jakieś 3 lata, a oni mi mówili że jeździli 10 lat z małymi przerwami no i chcą w teren. Chciałem ich zabrać w teren, osiodłaliśmy 3 konie, tylko nie pojechali w teren nie dlatego że stwierdziłem że jednak nie jadę z nimi w teren bo raczej nie posiadają takich umiejętności, ale jeden koleś się męczył 15 min z koniem by wyjechać z pod stajni i w ciągu 15 nie wyjechał. Mój koń wariował bo Gzy go gryzły i takie wielkie bąki a on miał stać w jednym miejscu, brykał itd. więc dałem mu swojego konia, też nie mógł odjechać dalej niż na 100 m bo koń wracał z nim do stajni, więc puściłem ich na pastwiska, żeby tam pojeździli sobie :P. Dla mnie to było na rękę bo mi się nie chciało w teren jechać ale sam fakt. Więc serio to że się jeździ X lat i się robiło to nie ma znaczenia, ma znaczenie duże na ilu koniach się jeździło i na jakich. Koń rekreacyjny to albo taki mułek co nic mu się nie chce, dajesz łydkę a on spojrzy i stoi jak wryty ziewając ( na takim też warto nauczyć się jeździć, na najbardziej leniwym koniu, taki koń mnie najwięcej w życiu na uczył, bo był bardzo oporny)kolejny koń również rekreacyjny, taki co jak się coś potrafi to konik coś zrobi (też można się czegoś nauczyć)również w rekreacji są tzw. profesorowie - jest to konik co wszystko potrafi i wszystko zrobi nawet że jeździec nie wie jak coś zrobić to koń sam zrobi, jest to dobre na samym początku, chociaż ja na poczatku wolę dawać te konie po środku a dalej daję konia profesora. Następnie są konie sportowe - te konie są o tyle trudne w szczególności chodzące wkkw, że nigdy nie wiadomo co go podnieci tak że będzie mógł biec bez końca, często ponoszą jeźdźców którzy nie potrafią jeździć konno, są raczej końmi do przodu, również między innymi przez sposób odżywiania. I na końcu zaczynają się trudne konie, czyli konie z tzw. defektami.Ot ile mam do powiedzenia na ten temat :PTylko na końcu powiem jeszcze jedno, jeśli osoba czytająca tego posta teraz, jeździ na jednym koniu bo ma kupionego, to nie znaczy że jest jakaś beznadziejna czy coś, ale warto pojeździć na kilku koniach i na pewno może być w przyszłości dobrym jeźdźcem, jednak ilość koni jest istotniejsza od ilości lat.
Ostatnio na jeździe była taka dziewczyna. To była jej 4 lekcja po lonży a miała ostrogi, lała konia batem, ręce jej latały, anglezowała co 4 kroki. Ostrogi wbijała koniowi aż w żebra. Początkujący jeźdźcy nie powinni miec przecież ostróg! Ja też na początku średnio sobie radziłam, ale koń nie obrywał co chwilę batem.
Jeżdżę już bardzo długo, ale jeszcze w życiu nie wpadłam na pomysł, by założyć sobie ostrogi, więc kto dał tej dziewczynie ostrogi na 4-ej lekcji?! Paranoja! W życiu bym nie uczyła w ten sposób początkujących.Co do najgorszego jeźdźca to chyba ja bym się czasem wliczała ;P Nie no, zdarza się, że popełniam takie błędy jakbym zaczynała dopiero jeździć, no i jestem bardzo samokrytyczna. Jak widzę czasem na zdjęciach czy na filmikach jak jechałam to mam dość i już na następnej jeździe próbuję to korygować i pilnować, by była wyraźna poprawa. I znowu jak wyniknie jakiś błąd to znowu to poprawiam i tak w koło coś. No nie powiem, zdarzają się dni, że wszystko wychodzi jak należy, ale wtedy to zawdzięczam chyba wyłącznie konikowi :)No a kiedyś najgorszy był taki jeden.. jak ja go miałam dość :/ a tamten jego koń to już całkiem.. podczas galopu lał go batem tak jakby to jeszcze nie było to czego chciał - co krok normalnie. Mijając się z nim wcinał się i prawie wpadał z koniem na mojego i inne. Nie uznawał zasad pierwszeństwa, bo myślał, że jak tak traktuje konia to jest najlepszy. Koniowi, aż piana z pyska leciała, a wodze miał tak przyciągnięte jakby chciał go zganaszować, choć to zganaszowanie nie było tylko potworne męczenie konia. Ludzie, ten koń powinien mu oddać za to wszystko z kopyta, a my mu poprawić z buta. Na prawdę po chamsku podchodził do tego pięknego sportu i tych pięknych, delikatnych zwierząt. Oby takich było jak najmniej a najlepiej wcale wcale..
To przecież straszne !!!! Nie można dawać początkującemu jeźdźcowi ostróg ! i to jeszcze nie umiała nawet anglezować !!! Niech najpierw nauczy się panować nad koniem i przyśpieszać oraz zwalniać i kierować bez lonży ! I lepiej byłoby gdyby nauczyła się przed tem galopować! Przecież gdyby dostała jakiegoś płochliwego konia i tak się zachowywała jak tutaj tiinkerbell opisywała ( że baaaaardzo mocno wbijała mu ostrogi i co chwila , gdy np.coś JEJ NIE WYSZŁO albo "tak dla zabawy " smagała konia batem ) koń (trzeba dodać że biedny ) zaraz by się spłoszył i zagalopował to od razu by spadła ! I koń ! Przecież on teraz pewnie boi się każdego kto na niego wsiada ! Że też ludzie rozumu nie mają ...No ale mieliśmy pisać o najgorszym jeźdźcu jakiego kiedykolwiek widzieliśmy ...hmmmJa co prawda widziałam większość ludzi którzy dobrze sobie radzili z końmi ( jak na swój wiek i poziom zaawansowania żecz jasna ) ale najgorszy jeździec to był taki : to była Lena ( tak miała na imię ) niby umiała jeździć , ale za każdym razem gdy wsiadała w siodło ( przy anglezowaniu )tak klapała pupą , że ledwie co powsrzymywaliśmy śmiech . I przytym robiła się czerwona jak burak ( z wysiłku ) choć była szczuplejsza ode mnie ( jak by coś to nie mam nadwagi ) !I jeszcze na takim etapie pojechała na obóz konny ( taki trochę trudniejszy ) !
no dziewczyna która jezdziła fatalnie robiła tak:-podczas kłusu anglezowanego uczepiala sie za siodlo ipuszczala wodze-tylkiem latala na wszystkie strony - wodze trzymala tak mocno ze odciski jej sie robily -konia bacikiem podcza stepu okladala bez powodu-calego konia sciskala ztym sciskaniem to i tak spadala duuuzo razy
Moja kol. i Ja! Gdy się uczyłyśmy (1-10 lekcji) zadzieranie pięt w kułsie i stępie. Moja kol. ręce nie miała przy szyi konia tylko trzymała wodze a ręce były tak mocno rozłożone w prawo i lewo. Moja kol. Jak jej powiesz dawaj łydki do skutku aż zakułsuje to da 1 i czeka 10 min. Jak jej nie powiesz do ta jedną i mówi że nie umie zakułsować. Nie umiejętność skręcania koniem. Jak chciałam skręcić w prawo tociągnełam prawą wodze mocno, a lewą poluźniałam tak że lewą rękę miała prawie przy głowie konia.
Ja widziałam wielu ,wielu beznadziejnych jeźdźców i tych młodszych i tych starszych. Nie będę tutaj nikogo oczerniać ani się z nikogo nabijać ,bo naprawdę każdy popełnia błędy i z pewnością mogę stwierdzić ,że początki większości z Was w tym też i moje wyglądały identycznie ,czyli klepanie dupskiem o siodło ,problemy z anglezowaniem ,czyli podnoszeniem się w siodle itd.
bezsensowny topik....co ma wniesc? Podwyższyc czyjeś samopoczucie ze jest ktoś gorszy od niego?Najlepiej powinien oceniac takie rzeczy koń. A wg mnie- najgorzej jak jezdziec jest sztywny. Wielu instruktorów przecenia też własciwe skątowanie kończyn, ucząc na zasadzie jakby bylo sie manekinem na koniu....
Wątek dla koniarzy, którzy już ciut jeżdżą :)Opiszcie tu jak zachowywał się najgorszy jeździec, jakiego widzieliście. Można opisywać kilka ;)Po co taki wątek? Żeby początkujący popełniali mniej błędów :) "O, ta opisywała, że ma za wysoko rękę... A czy ja mam za wysoko rękę?"Ja zacznę.Na pierwszym miejscu oczywiście ja xD Nie oglądałam siebie z boku, ale podejrzewam, że ci, którzy to widzieli mają ze mnie niezłą polewkę xD (Jeżdżę 3 lata).Zaraz na drugim taka jedna dziewczyna, która trzymała wodze na wysokości klatki piersiowej, ręka jej latała, przez co przy każdym kroku pukała konia bacikiem... Ale wiadomo, każdy się uczy ;)Teraz Wy ;)
najgorzej jeżdżący jeździec ? z pewnością ze mną na czele :P.Wiesz właściwie bez sensu troszkę ten temat tak szczerze powiedziawszy ;/ dlaczego ? Bo napisałaś "żeby inni jeźdźcy nie popełniali tych błędów" błędem jest dosiad i każdy jeździec ten podstawowy błąd popełnia.Dlaczego ?Dużo osób myśli, gdy się mówi o dosiadzie, że jest to klepanie tyłkiem o siodło - NIEPRAWDA. Dosiad jest to ogólne rozluźnienie i zgranie się z koniem. A mianowicie:zły dosiad = latanie rąkzły dosiad = klepanie tyłkiem o siodłozły dosiad = ciągnięcie pięty w tyłzły dosiad = za mocne wstawanie w siodlezły dosiad = uderzanie mocne tyłkiem o siodło podczas anglezowaniazły dosiad = latanie łydekzły dosiad = wypadanie nóg ze strzemionNastępne błędy to np złe przykładanie łydek.Złe przyłożenie łydek = brak, błąd, problemy z zakłusowaniem, z zagalopowaniemzłe przyłożenie łydek = krzywe ustępowanie od łydki, lub brak jego.Wszystko polega na prawidłowym dosiadzie, na prawidłowym przyłożenie łydek oraz na prawidłowym wyważeniu jeźdźca na koniu.Trzeba wiedzieć co kiedy chce się zrobić i jak chce się zrobić.A dlaczego nie zbyt na miejscu te rady ?Bo mimo że ja wiem co jak należy zrobić sam mam z tym problemy a jeśli chodzi o samą jazdę na koniu, jakie figury jak zrobić to miewam problemy z pewnymi rzeczami. I na co mi ta wiedza ? Jedynie na to że mogę się nad tymi elementami skupić. Z tym że ja mam szansę bo z reguły jeżdżę dzień w dzień konno, a dużo osób jeździ konno w szkółkach załóżmy raz w tygodniu i ciężko jest wykonywać polecenia instruktora i pracować nad sobą. Dlatego warto sprawdzać do jakiej szkółki się chodzi.niestety 90 % szkółek w POLSCE jest skierowana na ZAROBEK, co jest o tyle złe, że nie uczą tylko umilają jazdę w danym czasie ;/.Każdy młody jeździec marzy by jechać w teren, to taka szkółka stwierdzi "dobra, siedzi w siodle, nie spada, nawet w galopie nie spada to można go zabrać w teren" jeździec myśli "kłusuję, galopuję, jeżdżę sam i jeszcze do tego jeżdżę w teren - umiem jeździć" potem taki jeździec trafia do innej szkółki (paru takowych jeźdźców ja miałem) i jest wywiad. Dany jeździec mówi "no jeżdżę xx lat konno, galopuję, skaczę, jeżdżę w teren" ja na to "ok, w takim razie zanim pojedziemy w teren proszę konika wziąć, konik jest spokojny i ładnie reaguje na sygnały jeźdźca, wpierw zobaczę jak jeździsz" i jaki jest efekt ? Nie ma wyjazdu w teren, bo okazuje się że ma problem by za kłusować na koniu, a nawet miałem raz dziewczynę, która niby skakała małe przeszkody ok 80 cm, galopowała i jeździła w teren, a na koniu w stępie w lewo potrafiła konika skręcić ale w prawo miała problem. Ktoś powie "zły koń, koń zaciągnięty na pysku, koń skopany, koń trudny" a ja na to mogę powiedzieć "G... prawda !!!" Dlaczego ? Ten koń świetnie reagował na sygnały jeźdźca ale wyczuwał czy ten wie o co chodzi i te sygnały musiały być jasne. U niej problem polegał dosłownie na wszystkim od pomocy jakiej są wodze, poprzez dosiad, po łydki. Źle wodzami operowała, jak jedną luzowała drugą też, jeździła na nie równych wodzach, źle przykładała i trzymała łydki. To powodowało wiele problemów, o dosiadzie nie wspomnę. Przez całą godzinę praktycznie pracowaliśmy w stępie, próbowałem się ją poprawić no i troszkę poprawiłem, lecz naprawdę dziewczyna była bardzo odporna na wiedzę, bo mimo że mówiłem co źle robi dalej popełniała ten sam błąd i wiedziała o tym, bo od momentu zwrócenia uwagi pierwszy raz zrobiła ok a potem z powrotem. Więc musiałem zadać pytanie na ilu koniach przez ten czas jeździła. Jak ona mi powiedziała że na trzech koniach to ja jej powiedziałem i dlatego nie umiesz jeździć. Po prostu konie były takie że co się nie zrobiło one reagowały, dostała konia który był niegdyś koniem sportowym i opornym jeśli widział że może robić co chce, więc z tego skorzystał. Ona dowiedziała się że nie umie jeździć, wiedziała że będąc na urlopie z terenem u mnie się pożegnała, ale po tygodniu w końcu nauczyła się w miarę jeździć i obsługiwać tego konia, no i zauważyła że jednak nie trzeba mieć wiele siły by sprawić, aby ten koń szedł kłusem.Więc jaka może być moja rada dla młodych jeźdźców ?Zawsze zakładajcie że nie umiecie jeździć, bo jak się okaże że coś bardzo dobrze zrobicie to dostaniecie pochwałę, a jeśli będziecie wszędzie mówić że umiecie jeździć bo galopowaliście kiedyś to się dowiecie że jednak nie umiecie jeździć konno.Gdyby ona powiedziała mi że no kiedyś galopowała na koniu i coś tam potrafiła skoczyć, ale nie wie jak jeździ to bym powiedział jej coś milszego, a mianowicie "no spoko, z tym że masz jednak z tym i tym problem" a jak mówi że umie jeździć, umie galopować, umie kłusować i radzi sobie w terenie a się dowiaduje że nie umie JEŹDZIĆ, to jest załamka dla takiego jeźdźca ;/.Wiem to ze swojego doświadczenia, bo też nie umiałem jeździć, później umiałem jeździć a następnie znowu nie umiałem jeździć i jeśli ktoś nie będzie przechodził przez ten środkowy etap to będzie na serio sukces. Ja wyjeździłem już prawie 100 różnych koni i teraz uważam że umiem jeździć ale nie jestem jeszcze średniozaawansowanym jeźdźcem, co najwyżej jestem jeźdźcem na poziomie początkującym średnio zaawansowanym :P. A pomyślcie sobie że jak wyjeździłem ok 30 - 40 koni to stwierdziłem że nie umiem jeździć wtedy dopiero porzadnie zacząłem trenować. I prawdą jest to, że konie Was nauczą bardzo ale to bardzo dużo, więcej niż instruktor.Skoro takie jest powszechne przekonanie, to ile można się nauczyć od 1 lub 3 koni ? ;/Dlatego też w jeździectwie istnieje coś takiego jak jeździec 1 konia. Co polega na tym, że ten jeździec może jechać nawet klasę C, może wszystko zrobić a dostanie 2 konia i na nim będzie miał problem z zakłusowaniem ;/.Kiedyś miałem ludzi co jeździli dużo więcej ode mnie, ja wtedy jeździłem jakieś 3 lata, a oni mi mówili że jeździli 10 lat z małymi przerwami no i chcą w teren. Chciałem ich zabrać w teren, osiodłaliśmy 3 konie, tylko nie pojechali w teren nie dlatego że stwierdziłem że jednak nie jadę z nimi w teren bo raczej nie posiadają takich umiejętności, ale jeden koleś się męczył 15 min z koniem by wyjechać z pod stajni i w ciągu 15 nie wyjechał. Mój koń wariował bo Gzy go gryzły i takie wielkie bąki a on miał stać w jednym miejscu, brykał itd. więc dałem mu swojego konia, też nie mógł odjechać dalej niż na 100 m bo koń wracał z nim do stajni, więc puściłem ich na pastwiska, żeby tam pojeździli sobie :P. Dla mnie to było na rękę bo mi się nie chciało w teren jechać ale sam fakt. Więc serio to że się jeździ X lat i się robiło to nie ma znaczenia, ma znaczenie duże na ilu koniach się jeździło i na jakich. Koń rekreacyjny to albo taki mułek co nic mu się nie chce, dajesz łydkę a on spojrzy i stoi jak wryty ziewając ( na takim też warto nauczyć się jeździć, na najbardziej leniwym koniu, taki koń mnie najwięcej w życiu na uczył, bo był bardzo oporny)kolejny koń również rekreacyjny, taki co jak się coś potrafi to konik coś zrobi (też można się czegoś nauczyć)również w rekreacji są tzw. profesorowie - jest to konik co wszystko potrafi i wszystko zrobi nawet że jeździec nie wie jak coś zrobić to koń sam zrobi, jest to dobre na samym początku, chociaż ja na poczatku wolę dawać te konie po środku a dalej daję konia profesora. Następnie są konie sportowe - te konie są o tyle trudne w szczególności chodzące wkkw, że nigdy nie wiadomo co go podnieci tak że będzie mógł biec bez końca, często ponoszą jeźdźców którzy nie potrafią jeździć konno, są raczej końmi do przodu, również między innymi przez sposób odżywiania. I na końcu zaczynają się trudne konie, czyli konie z tzw. defektami.Ot ile mam do powiedzenia na ten temat :PTylko na końcu powiem jeszcze jedno, jeśli osoba czytająca tego posta teraz, jeździ na jednym koniu bo ma kupionego, to nie znaczy że jest jakaś beznadziejna czy coś, ale warto pojeździć na kilku koniach i na pewno może być w przyszłości dobrym jeźdźcem, jednak ilość koni jest istotniejsza od ilości lat.
Ostatnio na jeździe była taka dziewczyna. To była jej 4 lekcja po lonży a miała ostrogi, lała konia batem, ręce jej latały, anglezowała co 4 kroki. Ostrogi wbijała koniowi aż w żebra. Początkujący jeźdźcy nie powinni miec przecież ostróg! Ja też na początku średnio sobie radziłam, ale koń nie obrywał co chwilę batem.
Jeżdżę już bardzo długo, ale jeszcze w życiu nie wpadłam na pomysł, by założyć sobie ostrogi, więc kto dał tej dziewczynie ostrogi na 4-ej lekcji?! Paranoja! W życiu bym nie uczyła w ten sposób początkujących.Co do najgorszego jeźdźca to chyba ja bym się czasem wliczała ;P Nie no, zdarza się, że popełniam takie błędy jakbym zaczynała dopiero jeździć, no i jestem bardzo samokrytyczna. Jak widzę czasem na zdjęciach czy na filmikach jak jechałam to mam dość i już na następnej jeździe próbuję to korygować i pilnować, by była wyraźna poprawa. I znowu jak wyniknie jakiś błąd to znowu to poprawiam i tak w koło coś. No nie powiem, zdarzają się dni, że wszystko wychodzi jak należy, ale wtedy to zawdzięczam chyba wyłącznie konikowi :)No a kiedyś najgorszy był taki jeden.. jak ja go miałam dość :/ a tamten jego koń to już całkiem.. podczas galopu lał go batem tak jakby to jeszcze nie było to czego chciał - co krok normalnie. Mijając się z nim wcinał się i prawie wpadał z koniem na mojego i inne. Nie uznawał zasad pierwszeństwa, bo myślał, że jak tak traktuje konia to jest najlepszy. Koniowi, aż piana z pyska leciała, a wodze miał tak przyciągnięte jakby chciał go zganaszować, choć to zganaszowanie nie było tylko potworne męczenie konia. Ludzie, ten koń powinien mu oddać za to wszystko z kopyta, a my mu poprawić z buta. Na prawdę po chamsku podchodził do tego pięknego sportu i tych pięknych, delikatnych zwierząt. Oby takich było jak najmniej a najlepiej wcale wcale..
W takim razie tiinkerbell powiedz, kto był tak inteligenty i pozwolił jeździć jej w ostrogach..
To przecież straszne !!!! Nie można dawać początkującemu jeźdźcowi ostróg ! i to jeszcze nie umiała nawet anglezować !!! Niech najpierw nauczy się panować nad koniem i przyśpieszać oraz zwalniać i kierować bez lonży ! I lepiej byłoby gdyby nauczyła się przed tem galopować! Przecież gdyby dostała jakiegoś płochliwego konia i tak się zachowywała jak tutaj tiinkerbell opisywała ( że baaaaardzo mocno wbijała mu ostrogi i co chwila , gdy np.coś JEJ NIE WYSZŁO albo "tak dla zabawy " smagała konia batem ) koń (trzeba dodać że biedny ) zaraz by się spłoszył i zagalopował to od razu by spadła ! I koń ! Przecież on teraz pewnie boi się każdego kto na niego wsiada ! Że też ludzie rozumu nie mają ...No ale mieliśmy pisać o najgorszym jeźdźcu jakiego kiedykolwiek widzieliśmy ...hmmmJa co prawda widziałam większość ludzi którzy dobrze sobie radzili z końmi ( jak na swój wiek i poziom zaawansowania żecz jasna ) ale najgorszy jeździec to był taki : to była Lena ( tak miała na imię ) niby umiała jeździć , ale za każdym razem gdy wsiadała w siodło ( przy anglezowaniu )tak klapała pupą , że ledwie co powsrzymywaliśmy śmiech . I przytym robiła się czerwona jak burak ( z wysiłku ) choć była szczuplejsza ode mnie ( jak by coś to nie mam nadwagi ) !I jeszcze na takim etapie pojechała na obóz konny ( taki trochę trudniejszy ) !
no dziewczyna która jezdziła fatalnie robiła tak:-podczas kłusu anglezowanego uczepiala sie za siodlo ipuszczala wodze-tylkiem latala na wszystkie strony - wodze trzymala tak mocno ze odciski jej sie robily -konia bacikiem podcza stepu okladala bez powodu-calego konia sciskala ztym sciskaniem to i tak spadala duuuzo razy
Moja kol. i Ja! Gdy się uczyłyśmy (1-10 lekcji) zadzieranie pięt w kułsie i stępie. Moja kol. ręce nie miała przy szyi konia tylko trzymała wodze a ręce były tak mocno rozłożone w prawo i lewo. Moja kol. Jak jej powiesz dawaj łydki do skutku aż zakułsuje to da 1 i czeka 10 min. Jak jej nie powiesz do ta jedną i mówi że nie umie zakułsować. Nie umiejętność skręcania koniem. Jak chciałam skręcić w prawo tociągnełam prawą wodze mocno, a lewą poluźniałam tak że lewą rękę miała prawie przy głowie konia.
Ja widziałam wielu ,wielu beznadziejnych jeźdźców i tych młodszych i tych starszych. Nie będę tutaj nikogo oczerniać ani się z nikogo nabijać ,bo naprawdę każdy popełnia błędy i z pewnością mogę stwierdzić ,że początki większości z Was w tym też i moje wyglądały identycznie ,czyli klepanie dupskiem o siodło ,problemy z anglezowaniem ,czyli podnoszeniem się w siodle itd.
A oto i najgorsza jazda (:którą ja widziałam:):http://www.youtube.com/watch?v=EHrDVyiu2eA
bezsensowny topik....co ma wniesc? Podwyższyc czyjeś samopoczucie ze jest ktoś gorszy od niego?Najlepiej powinien oceniac takie rzeczy koń. A wg mnie- najgorzej jak jezdziec jest sztywny. Wielu instruktorów przecenia też własciwe skątowanie kończyn, ucząc na zasadzie jakby bylo sie manekinem na koniu....