W naszej stajni jest jeden narowisty koń (no dobra, jest więcej, ale chodzi mi o jednego). Kompletnie nie da się go opanować. Ostatnio np. w terenie trzeba było zejść po dość łagodnym stoku, a on, mimo że chwilę wcześniej grzecznie szedł, obrócił się i pognał cwałem do stajni. Nie to, że się spłoszył- po prostu nie chciało mu się zejść po tym stoku. Nie reagował na nic- ani na "hamowanie pulsacyjne", czyli zbieranie i popuszczanie wodzy na przemian, ani na próbę skręcania, ani na hamowanie i uspokajanie dosiadem. Nie sądzę też, żeby się denerwował moim strachem, bo akurat dość dobrze trzymam się w siodle i nie bałam się, że spadnę. I co robić, kiedy koń wpadnie na taki pomysł? Instruktorka poradziła mi, żebym użyła palcata, ale nie chciałam tego robić, bo a) zapewne przyśpieszyłby jeszcze bardziej, b) mógłby zacząc strzelać baranki albo stanąć dęba. Wybaczcie mi beznadziejny dosiad na zdjęciu, ale jest już stare i pochodzi z podobnej sytuacji na ujeżdżalni.
też znam takie konie ;) i też miałam takie przypadki ..hmmm .. no nie wiem , pracowałam później z tymi końmi dużo , w terenie spokojnie , gdy pokonał daną " przeszkodę głaskałam po szyi + cały czas mówiłam do niego " dobry konik , nie bój się , tak , dobrze itp ) ;D pomogło .;)
A ile koń ma lat, jakie Ty masz doświadczenie? Może kon po prostu to robić bo wie, że może sobie na to pozwolić. Skoro nie możesz sobie poradzić z tym koniem to poproś kogoś doświadczonego aby wsiadł / pojechał w teren na nim. Jeśli będzie zmiana w zachowaniu konia to wtedy problem będzie tkwił w Tobie a nie w koniu . ;)
Ha! Ja doskonale wiem, że robi to bo sądzi, że może sobie na to pozwolić. Pytam przecież, jak mu na to NIE pozwolić. A konik jest młody, ma cztery czy pięć lat.
Zastanów sie dobrze czy warto ryzykować i wyjeżdżać w teren .Jeżeli chcesz dalej jeździć na tym koniu , to najpierw dogadaj się z nim na ujeżdżalni , potem na jakimś większym ogrodzonym terenie . Sama przed sobą zrób test czy koń podąża wszędzie gdzie tego chcesz ,jeżeli czujesz że tak to super jeżeli nie ,nie śpiesz się z terenami .Co do ponoszenia nie możesz apsolutnie go bić ,musisz wyczuć dość szybko kiedy tracisz nad nim kontrole i zacząć od razu działać zanim się rozpędzi , kręć nim małe kółka .To w jedną strone ,to w drugą aż się uspokoi.A jeżeli nie masz nad nim panowania zmień konia na spokojniejszego.
Jeśli to koń klubowy, to rzeczywiście ciężko Ci będzie pracować nad nim. Mój koń też sprawiał problemy w terenie. Rozpędzał się i gnał jak szalony. Dobrze jest wtedy wybić konia z rytmu. Pomagają lotne zmiany nóg w galopie co 2-3 takty. Sprawdza się to na wąskich przecinkach leśnych. My dużo pracowaliśmy na ujeżdżalni. I tak jakoś samo przyszło. Koń nagle przestał wariować. Chyba dojrzał. Skończył 6 lat.
No ja zaczynam mieć podobny problem... Mam z klubu przydzieloną klacz, zawsze na niej jeżdżę, zawsze świetnie się z nią dogadywałam, a nieraz jeździłam na bardzo trudnych koniach, z którymi sobie radziłam. Teraz tej klaczy nieźle odwala, bo skręca nagle w jakąś stronę, chodząc w stępie już chce galopować i nieraz ją powstrzymuję wszelkimi znanymi mi środkami, a ona pędzi jak szalona, wbiega na środek ujeżdżalni i robi jakieś wariactwa. Tak w ogóle zaczęła się bać np. krzaków i są miejsca, w które nie da się jej zaciągnąć, nawet po dobroci.Najgorsze w tym wszystkim jest to, że przygotowuję się teraz z nią do odznaki, a ona za skarby świata nie chce przejść spokojnie czworoboku. Na treningach ani razu nie przeszłam z nią całego programu, tylko przegalopowałam razem ze staniem dęba itp. Gdy ktoś inny na niej jeździ sytuacja dokładnie się powtarza...Poradźcie mi coś, bo ja nie wiem jak my się przygotujemy na odznakę, kiedy ta klacz tak szaleje. Nie mam możliwości zmienić konia, bo przydzielona jest mi ta jedna klacz - jest moją klubową klaczą. Co więcej instruktorka mi mówi, że jestem najwidoczniej dla niej zbyt delikatna - mam ją pociągnąć za pysk, żeby to poczuła. Albo, że mam jej robić piłę - rozumiecie... Ja tak nie potrafię kochanemu zwierzęciu sprawiać ból. Co wy o tym myślicie?
mój koń ma 4 lata i taka sama sytuacja ;D
wsiadła na niego dziewczynka, która twierdziła, że jeździ w teren skacze itd. i chciała wsiąść na mojego konia.
ok, wsiadaj ;) więc wsiadła i idzie jedno kółko i koń wszedł do stajni, spokojnie, stępem, jakby nikt na nim nie siedział, a ta się szamocze, krzyczy itd., żeby jej się posłuchał.
Bankier nigdy nie pozwoliłby sobie na takie coś jak ja bym na nim siedziała ;)
także... musisz być stanowcza, karać, za to co robi źle, a na pewno kon będzie miał większy respekt wobec Ciebie ;)
pozdrawiam ;)
Dzięki Karolla, pewnie masz rację, bo muszę być bardziej stanowcza. Spróbuję. Jutro znów z nią będę pracować to zobaczę. Choć ta klacz z nikogo sobie nic nie robi.... Czyli karanie jak najbardziej byłoby tu na miejscu? Głównie chodzi mi o to, czy stosować piłę, gdy ta szaleje, no i pociągnięcie za pysk w razie potrzeby? No bo jeśli tak to dobra, potrafię się przystosować, nawet jeśli nigdy nie musiałam tak robić....
wiem co to jest piła i myślę, że jeśli klaczka będzie Ci wariowała możesz tak zrobić. zapamięta to i będzie miała większy respekt. ale nie rób tego często. próbuj zatrzymanie pulsacyjne, spokojnego głosu... ;)
a takie "straszne" praktyki na samym końcu ;) jak juz nic nie działa ;)
i jeszcze. jak ona tak ci leci to popuść jej wodzę i skręć ją nogami i wodzą. Tylko nie używaj wodzy "łyżeczką" tylko lekko odchyl rękę i tułów w stronę, w którą chcesz skręcić i pociągnij stanowczo, ale nie za mocno ;)
powinno podziałać. Koń powinien skręcić i i się zatrzymać ;) albo jesli się nie zatrzyma cały czas ją skręcaj. zwolni to ją poklep i zatrzymaj ;)
Ćwiczyłam dziś z moją Deborką i zastosowałam się do Twoich rad Karolla, instruktorka też mnie w tym poparła. Więc tak: pierwszy przejazd na czworoboku to była makabra, szarpała się, gnała przed siebie szalona kobyła, ale w momentach gdy jej nie pozwalałam na to stosując szarpnięcia i piłę uspokajała się. Drugi przejazd już mnie zaczynała słuchać, ale co jakiś czas się rwała do galopu, jakby sprawdzała, czy tym razem też jej na to nie pozwolę. Trzeci przejazd był najlepszy, Debora grzeczna, nie musiałam się z nią szarpać i było całkiem nieźle ;) Zrobiłam tylko jeden błąd, bo nie dała się zatrzymać w odpowiednim miejscu, ale to można jeszcze dopracować.Zobaczymy, może się uda na odznace. Pod koniec lekcji Debora nawet ładnie skręcała na łydkę, robiła piękne serpentyny itp.Pozostaje jeszcze problem jej płochliwości, bała się dziś silnego wiatru ;)
W naszej stajni jest jeden narowisty koń (no dobra, jest więcej, ale chodzi mi o jednego). Kompletnie nie da się go opanować. Ostatnio np. w terenie trzeba było zejść po dość łagodnym stoku, a on, mimo że chwilę wcześniej grzecznie szedł, obrócił się i pognał cwałem do stajni. Nie to, że się spłoszył- po prostu nie chciało mu się zejść po tym stoku. Nie reagował na nic- ani na "hamowanie pulsacyjne", czyli zbieranie i popuszczanie wodzy na przemian, ani na próbę skręcania, ani na hamowanie i uspokajanie dosiadem. Nie sądzę też, żeby się denerwował moim strachem, bo akurat dość dobrze trzymam się w siodle i nie bałam się, że spadnę. I co robić, kiedy koń wpadnie na taki pomysł? Instruktorka poradziła mi, żebym użyła palcata, ale nie chciałam tego robić, bo a) zapewne przyśpieszyłby jeszcze bardziej, b) mógłby zacząc strzelać baranki albo stanąć dęba. Wybaczcie mi beznadziejny dosiad na zdjęciu, ale jest już stare i pochodzi z podobnej sytuacji na ujeżdżalni.
też znam takie konie ;) i też miałam takie przypadki ..hmmm .. no nie wiem , pracowałam później z tymi końmi dużo , w terenie spokojnie , gdy pokonał daną " przeszkodę głaskałam po szyi + cały czas mówiłam do niego " dobry konik , nie bój się , tak , dobrze itp ) ;D pomogło .;)
Tak, tylko że to koń klubowy, nie mam możliwości z nim pracować...
A ile koń ma lat, jakie Ty masz doświadczenie? Może kon po prostu to robić bo wie, że może sobie na to pozwolić. Skoro nie możesz sobie poradzić z tym koniem to poproś kogoś doświadczonego aby wsiadł / pojechał w teren na nim. Jeśli będzie zmiana w zachowaniu konia to wtedy problem będzie tkwił w Tobie a nie w koniu . ;)
Ha! Ja doskonale wiem, że robi to bo sądzi, że może sobie na to pozwolić. Pytam przecież, jak mu na to NIE pozwolić. A konik jest młody, ma cztery czy pięć lat.
Zastanów sie dobrze czy warto ryzykować i wyjeżdżać w teren .Jeżeli chcesz dalej jeździć na tym koniu , to najpierw dogadaj się z nim na ujeżdżalni , potem na jakimś większym ogrodzonym terenie . Sama przed sobą zrób test czy koń podąża wszędzie gdzie tego chcesz ,jeżeli czujesz że tak to super jeżeli nie ,nie śpiesz się z terenami .Co do ponoszenia nie możesz apsolutnie go bić ,musisz wyczuć dość szybko kiedy tracisz nad nim kontrole i zacząć od razu działać zanim się rozpędzi , kręć nim małe kółka .To w jedną strone ,to w drugą aż się uspokoi.A jeżeli nie masz nad nim panowania zmień konia na spokojniejszego.
4 czy 5 lat , to nie takie bardzooo młody konik , ale poproś kogoś doświadczonego , albo po prostu zmień konia ; )
Jeśli to koń klubowy, to rzeczywiście ciężko Ci będzie pracować nad nim. Mój koń też sprawiał problemy w terenie. Rozpędzał się i gnał jak szalony. Dobrze jest wtedy wybić konia z rytmu. Pomagają lotne zmiany nóg w galopie co 2-3 takty. Sprawdza się to na wąskich przecinkach leśnych. My dużo pracowaliśmy na ujeżdżalni. I tak jakoś samo przyszło. Koń nagle przestał wariować. Chyba dojrzał. Skończył 6 lat.
No ja zaczynam mieć podobny problem... Mam z klubu przydzieloną klacz, zawsze na niej jeżdżę, zawsze świetnie się z nią dogadywałam, a nieraz jeździłam na bardzo trudnych koniach, z którymi sobie radziłam. Teraz tej klaczy nieźle odwala, bo skręca nagle w jakąś stronę, chodząc w stępie już chce galopować i nieraz ją powstrzymuję wszelkimi znanymi mi środkami, a ona pędzi jak szalona, wbiega na środek ujeżdżalni i robi jakieś wariactwa. Tak w ogóle zaczęła się bać np. krzaków i są miejsca, w które nie da się jej zaciągnąć, nawet po dobroci.Najgorsze w tym wszystkim jest to, że przygotowuję się teraz z nią do odznaki, a ona za skarby świata nie chce przejść spokojnie czworoboku. Na treningach ani razu nie przeszłam z nią całego programu, tylko przegalopowałam razem ze staniem dęba itp. Gdy ktoś inny na niej jeździ sytuacja dokładnie się powtarza...Poradźcie mi coś, bo ja nie wiem jak my się przygotujemy na odznakę, kiedy ta klacz tak szaleje. Nie mam możliwości zmienić konia, bo przydzielona jest mi ta jedna klacz - jest moją klubową klaczą. Co więcej instruktorka mi mówi, że jestem najwidoczniej dla niej zbyt delikatna - mam ją pociągnąć za pysk, żeby to poczuła. Albo, że mam jej robić piłę - rozumiecie... Ja tak nie potrafię kochanemu zwierzęciu sprawiać ból. Co wy o tym myślicie?
Dodam, że nie mam możliwości jej odczulać na straszne miejsca, których zaczyna się bać...
mój koń ma 4 lata i taka sama sytuacja ;D wsiadła na niego dziewczynka, która twierdziła, że jeździ w teren skacze itd. i chciała wsiąść na mojego konia. ok, wsiadaj ;) więc wsiadła i idzie jedno kółko i koń wszedł do stajni, spokojnie, stępem, jakby nikt na nim nie siedział, a ta się szamocze, krzyczy itd., żeby jej się posłuchał. Bankier nigdy nie pozwoliłby sobie na takie coś jak ja bym na nim siedziała ;) także... musisz być stanowcza, karać, za to co robi źle, a na pewno kon będzie miał większy respekt wobec Ciebie ;) pozdrawiam ;)
Dzięki Karolla, pewnie masz rację, bo muszę być bardziej stanowcza. Spróbuję. Jutro znów z nią będę pracować to zobaczę. Choć ta klacz z nikogo sobie nic nie robi.... Czyli karanie jak najbardziej byłoby tu na miejscu? Głównie chodzi mi o to, czy stosować piłę, gdy ta szaleje, no i pociągnięcie za pysk w razie potrzeby? No bo jeśli tak to dobra, potrafię się przystosować, nawet jeśli nigdy nie musiałam tak robić....
wiem co to jest piła i myślę, że jeśli klaczka będzie Ci wariowała możesz tak zrobić. zapamięta to i będzie miała większy respekt. ale nie rób tego często. próbuj zatrzymanie pulsacyjne, spokojnego głosu... ;) a takie "straszne" praktyki na samym końcu ;) jak juz nic nie działa ;) i jeszcze. jak ona tak ci leci to popuść jej wodzę i skręć ją nogami i wodzą. Tylko nie używaj wodzy "łyżeczką" tylko lekko odchyl rękę i tułów w stronę, w którą chcesz skręcić i pociągnij stanowczo, ale nie za mocno ;) powinno podziałać. Koń powinien skręcić i i się zatrzymać ;) albo jesli się nie zatrzyma cały czas ją skręcaj. zwolni to ją poklep i zatrzymaj ;)
No dobra, dzięki wielkie za rady, jutro tak spróbuję z tym szaleńcem jednym ;)
Ćwiczyłam dziś z moją Deborką i zastosowałam się do Twoich rad Karolla, instruktorka też mnie w tym poparła. Więc tak: pierwszy przejazd na czworoboku to była makabra, szarpała się, gnała przed siebie szalona kobyła, ale w momentach gdy jej nie pozwalałam na to stosując szarpnięcia i piłę uspokajała się. Drugi przejazd już mnie zaczynała słuchać, ale co jakiś czas się rwała do galopu, jakby sprawdzała, czy tym razem też jej na to nie pozwolę. Trzeci przejazd był najlepszy, Debora grzeczna, nie musiałam się z nią szarpać i było całkiem nieźle ;) Zrobiłam tylko jeden błąd, bo nie dała się zatrzymać w odpowiednim miejscu, ale to można jeszcze dopracować.Zobaczymy, może się uda na odznace. Pod koniec lekcji Debora nawet ładnie skręcała na łydkę, robiła piękne serpentyny itp.Pozostaje jeszcze problem jej płochliwości, bała się dziś silnego wiatru ;)
Oczywiście chwaliłam ją za każdy postęp w jeździe :D