Reklama
  • redakcja2011-07-21 11:52:12

    W wielu stajnich naukę lonży prowadzi młodzież, która należy do szkółki jeździeckiej, a przecież ta młodzież(albo nawet jeszcze dzieci typu gimnazjum,podstawówka) sama nadal uczy się jeździć i z pewnością nie przekaże młodemu jeźdźcowi tyle potrzebnych informacji, ile instruktor. Nie wytłumaczy wszystkiego tak dobrze, jak instruktor.Co Wy o tym myślicie? Dla mnie jest to jakieś nieporozumienie, przecież od jazdy na lonży wszystko się zaczyna, to są najważniejsze nasze lekcje. Pisze o tym, bo ostatnio odwiedziłam pewną stadninę. Na lonży jeździła dziewczynka, która prowadziła inna młoda dziewczyna gdzieś w wieku(dopiero 13lat!)..po jakimś czasie znowu odwiedziłam tą stajnie i ta sama dziewczynka na lonży tyle, że z instruktorem. Ale jakim?! Krzyczał na nią, że kto ją uczył jeździć itp. itd. a przecież ta biedna dziewczynka uczyła się właśnie w tej stajni tyle, że z jakąś małolatą ;/Żal mi się tej małej zrobiło, że tak źle zaczyna swoją edukację jeździecką.No, to teraz wy piszcie, co sądzicie o uczeniu dzieci( bo najczęściej to one zaczynają jeździć na lonży) przez dzieci.

  • Felusia 2011-07-21 13:22:45

    Również tego nie popieram i wiele razy się z tym spotkałam. Oczywiście zależy jaka to młodzież uczy tej jazdy (czy osoba, która ma np. 16 lat i jeździ od 5 roku życia, ma własnego konia, startuje w zawodach itp. czy tak jak Ty mówisz 13-letnia dziewczynka).Często jest to praktykowane na obozach (ale nie takich z prawdziwego zdarzenia, tylko takich gdzie jazda konna raz dziennie to dodatkowa atrakcja). Tam liczy się czas. Więc na lonżę idzie idzie ok. 5-6 koni - jedna może dwie instruktorki wiedzą coś więcej o jeździectwie, reszta zwykłe stajenne, które przyjechały sobie "dorobić".Ja niestety także tak wpadłam 3 lata temu, kiedy to moja przygoda z końmi się rozpoczynała. Do tej pory zostało mi kilka "złych nawyków". Na szczęścia moja obecna instruktorka i kilka poprzednich większość wyeliminowała.    

  • redakcja 2011-07-21 14:12:17

    Na obozach też się zdarza, ale mi chodzi o to, że coraz więcej jest stajni, w których dzieci uczą dzieci, bez żadnego wykształcenia. Poprostu pracują za darmowe jazdy. I to w dodatku w takich stajniach ceny są kosmiczne. Nie wyobrażam sobie na miejscu rodzica płacić fortunę na lekcje, które prowadzą dzieci. A niestety u mnie nad morzem jest drogo i w większości stajni tak te lekcje są prowadzone ;/

  • superhorsepl 2011-07-21 15:23:57

    Ja również tego nie popieram ale nie ze względów przekazywania wiedzy, lecz ze względów bezpieczeństwa. W sumie tam gdzie ja jeździłem nie miało coś takiego miejsca, ale zdarzało się że jak gdzieś poszedłem do stajni do znajomych to coś takiego się działo, no i na Hipodromie w Sopocie też jest to częsty widok. Oczywiście czasami taka dziewczynka może mieć ogromną wiedzę na temat jeździectwa. Co do tego czy jest w stanie dobrze ją przekazać ? Na lonży jest w stanie dobrze ją przekazać, w dalszych naukach nie koniecznie. Dlaczego ?Lonża głównie opiera się na oswojeniu się z koniem, poznaniu technik prowadzenia konia, jak się jeździ (zupełne podstawy), a najważniejszym celem jest rozluźnienie, rozciągnięcie oraz zobaczenie jakie mięśnie pracują i jak pracują, po to się robi te ćwiczenia. A takie ćwiczonka do wykonania może zadać nawet 10 letnia dziewczynka jeśli się już troszkę na ćwiczyła i napatrzała co i jak koryguje instruktor/ka podczas lonży. Wtedy wie na co zwrócić uwagę podczas każdego ćwiczenia itd. A instruktorzy chętnie się wysługują młodszymi, gdyż sami nie lubią prowadzić lonży, dużo trzeba gadać, i jeszcze takie monotonne. Jak jest ładna pogoda to ok, ale jak jest 30 albo 40 stopni i trzeba stać na słońcu, lub jest minus 20 stopni mrozu i trzeba stać na śniegu, gdzie jeszcze wiatr zacina, to lepiej wysłać taką dziewczynkę, a ona w ten sposób na lekcję sobie zarobi :P

  • Reklama
  • BabaNaKoniu 2011-07-22 17:48:11

    Naukę jazdy konnej, w tym lonżę może prowadzić instruktor z uprawnieniami, a takich z pewnością nie ma nawet najlepiej jeżdżąca konno nastolatka. Na lonży uczymy się nie tylko jakoś utrzymać w kłusie ale poprawnego dosiadu i poprawnego używania pomocy. Osoba ucząca nie tylko musi umieć jeździć, ale musi umieć tę wiedzę przekazać- a do tego potrzebne jest doświadczenie, cierpliwość i umiejętność wyłapywania najistotniejszych problemów. Komendy muszą być precyzyjne, bo cóż oznaczać może dla początkującego jeźdźca tak często słyszane: "daj łydkę" (... którą? w jaki sposób? jak?). Jazda na lonży to bardzo ważny etap edukacji jeździeckiej- pół godziny intensywnej pracy pod okiem doświadczonego instruktora jest daje o niebo lepszy efekt szkoleniowy niż kilka godzin jazdy po ujeżdżalni "dla przyjemności".

  • superhorsepl 2011-07-22 18:02:09

    Owszem instruktor powinien mieć uprawnienia, a żeby je mieć trzeba jeździć na poziomie klasy L oraz mieć 18 lat i skończoną szkołę średnią. Z tym się zgodzę.Ale z tym że instruktor musi umieć bardzo dobrze jeździć i mieć wielkie doświadczenie, już się nie zgodzę. Dlaczego ? Czy uważasz że Ci wszyscy jeźdźcy, ludzie co jeżdżą wysokiej klasy zawody, co jeżdżą na olimpiadę, są trenowani przez olimpijczyków ? Otóż nie. Wspaniali jeźdźcy są trenowani przez wspaniałych trenerów. Owszem taki trener zna się na rzeczy, wie jak się jeździ konno ma ogromną wiedzę na temat wielu rzeczy związanych z końmi. Ale jak wsadzisz takiego jeźdźca którego on trenuje i jego jako trenera na tego samego konia, każecie im przejechać parkur to jeździec przejedzie lepiej. Dlaczego ? Bo doskonały trener i doskonały instruktor musi potrafić patrzeć a nie koniecznie jeździć. Bo jeśli jedziesz na koniu to wielu błędów jakie popełniasz nie zauważysz, a ten człowiek co stoi obok ma to wychwycić, powiedzieć co źle robisz i jak jest poprawnie, oraz co masz zrobić by było poprawnie, jak przy skoku konia wyciągnąć itd. Po prostu dobrzy trenerzy i instruktorzy mają być dobrzy w uczeniu a nie w jeżdżeniu. Załóżmy, masz instruktora, który kiedyś super jeździł i w ogóle był mistrzem, teraz uczy ludzi jeździć, już na koniu nie siedział od 5 lat albo dłużej, Ciebie doprowadził do dość wysokiego poziomu, to uważasz że on teraz wsiądzie na konia i będzie lepiej jeździł ? NIE. Ale jak Ty staniesz obok i zobaczysz jak on jeździ konno nie będziesz w stanie poprawić jego jazdy ani sylwetki, a przynajmniej tak jakby on sam mógł to zrobić widząc siebie. I to różni jeźdźca od instruktora/trenera.No i oczywiście na koniec zgodzę się z faktem że musi umieć wiedzę przekazać, bo co z tego że widzi błędy jak nie potrafi powiedzieć jak je poprawić:P

  • debiutantka 2011-08-24 11:47:36

    Przeczytałam teraz wszystkie wasze odpowiedzi...z kilkoma się zgadzam, a z kilkoma nie. ; pdudusiakowa, napisałaś: "W wielu stajnich naukę lonży prowadzi młodzież, która należy do szkółki jeździeckiej, a przecież ta młodzież(albo nawet jeszcze dzieci typu gimnazjum,podstawówka) sama nadal uczy się jeździć..."tak, racja...z pewnością ta młodzież nadal się uczy...każdy człowiek uczy się całe życie.! : )i uważam, że lepiej jak się uczy, niż za poprzestaje na danym etapie nauk."...z pewnością nie przekaże młodemu jeźdźcowi tyle potrzebnych informacji, ile instruktor. Nie wytłumaczy wszystkiego tak dobrze, jak instruktor..." może aż tyle nie...ale jeśli przychodzi na lonże małe dziecko, które za przeproszeniem g*wno wie o jeździectwie...to po co mu od razu na pierwszej lekcji truć całe kazanie.? z czego i tak zapamięta kilka początkowych słów...bo później po prostu się wyłączy gdyż i tak nie będzie rozumiało co do niego mówisz...na lonży muszą być podawana krótkie i zrozumiałe komendy...dopiero kiedy nauczy się już dobrze utrzymywać w siodle w stępie i kłusie, będzie gotów na samodzielną jazdę - władzę przejmuje instruktor, który teraz może mu przekazywać więcej informacji, bo już co nie co rozumie, a nie tak jak na samym początku... ;)uważam, że prowadzenie lonży przez młodzież to nic złego...jeżeli jest dobrze do tego przygotowana... :)w stajni do której chodzę lonże również prowadzą osoby niepełnoletnie, ale powyżej 14roku życia, a do tego z kilkuletnim doświadczeniem + odznakami - czyli poziom jazdy mogą zaprezentować dosyć wysoki. ;)także co nie co na temat jeździectwa mogą przekazać. :)

  • Hippika 2011-08-24 13:55:32

    A ja uważam, że to rzeczywiście prawda, że instruktorzy nie lubią prowadzić lonży etc. Ale czasami, szczególnie w weekendy, instruktor też po prostu nie ma czasu. Jeździłam w stajni, w której był jeden instruktor, a wielu chętnych i wtedy brałyśmy z koleżanką lonżę, a instruktorka podchodziła trochę do jednej trochę do drugiej i poprawiała. Na odległość mogła zadawać różne ćwiczenie, a jako, że wiemy jak to może wyglądać to wtedy rzucałyśmy też własne uwagi. I myślę, że tak jest najlepiej. A co do lonży to ona jest naprawdę bardzo ważna, bo uczymy się siedzieć na koniu i to cały czas procentuje. 

  • Reklama


Reklama
Reklama