Cześć . Mam takie pytanie czy w wieku 22 warto zacząć naukę jazdy konnej czy to po prostu już za późno ?? I jeszcze jedno pytanko w jakiem wieku dzieci mogą zacząć naukę jazdy konnej , czy cztery latka to jeszcze za mało ?? Z góry dzięki za odpowiedź ;-)
Ja aczęłam naukę w wieku 40 lat :) Poprostu musiałam sie nauczyć ( ciągle jestem w trakcie nauki). Czteroletnie dzieko? Owszem można zacząć pod warunkiem że dziecko jest roztropne i posłuszne...
Jasne, że można! :) Jazda konna jest dobra dla ludzi w każdym wieku. Np, 4-letnie dziecko może mieć oprowadzanki itp. Lonża od 7 lat zazwyczaj. A 22 lata - całe życie przed tobą, a życie w siodle brzmi kusząco ;p Na początku jeździj 1-2 w tygodniu, żeby mięśnie miały czas się przyzwyczaić. Przez wakacje polecam częściej - więcej czasu i zazwyczaj bardziej sprzyjająca pogoda <rano i wieczorem jest mniejszy upal i nie ma much tyle>. Powodzenia ^^
Czteroletnie dziecko może nie do końca łapać, o co chodzi w normalnej jeździe albo bać się konia, więc trzeba wyczuć, na ile jest gotowe. Może nie nadawać się jeszcze na lonżę i prawdziwą naukę, a już na pewno nie na normalnych, wysokich koniach, ale zawsze zostaje mniej lub bardziej samodzielnie pojeździć na kucyku. Oczywiście jeśli dziecko co jakiś czas tak po prostu wsiądzie na dużego konia, nic złego mu się od tego nie stanie, tylko prawdziwą naukę lepiej jest zaczynać na dopasowanym rumaku. I większa pewność siebie, i większa możliwość uczenia się od razu prawidłowych rzeczy. Zaleta jest też taka, że np. kuca szetlandzkiego swojej wielkości dziecko będzie mogło bez problemu wyczyścić czy poprowadzić kawałek pilnowane tylko przez dorosłego, a nie całkowicie wyręczane. I frajda, i obycie z końmi większe.Z ilością jazd u tak małego dziecka lepiej nie przesadzać, żeby nie przeciążyć organizmu, ale w rozsądnych ilościach nie ma problemu.Na początku najlepiej jest jeździć trochę częściej, bo po prostu łatwiej jest nie zapomnieć poprzedniej lekcji i móc pójść do przodu. Ja przez pierwsze dwa czy trzy tygodnie poważniejszej jazdy jeździłam co dzień albo dwa, ale to było na wakacyjnym wyjeździe, gdzie moi rodzice nie mieli do roboty nic pilniejszego niż wozić dziecko na konie:). Jeśli taka częstotliwość jest nieosiągalna, może być też rzadziej. Dwa razy w tygodniu byłyby ok, raz na tydzień to dla mnie była granica pamiętania, ale też można. Nauka może potrwać trochę dłużej, ale można. Kiedy już się dobrze nauczysz podstaw, raz na tydzień to jest taki odstęp, że się nie cofasz, a nawet robisz jakieś postępy. Nie tak szybko, jak by to było przy częstszej jeździe, ale robisz i można się tak czegoś nauczyć. Można też np. na wakacjach pojechać gdzieś, gdzie się będzie jeździć codziennie albo prawie codziennie. To da szansę nauczenia się i utrwalenia czegoś, a potem już niełatwo zapomnieć. Wakacje się zbliżają, wiem, że w wieku 22 lat to już nie to samo, co w szkole, że jest mnóstwo innych spraw, ale może dałoby się znaleźć parę dni na intensywny kurs :)
Spoko raz-dwa razy w tygodniu to dam radę pogodzić z pracą:) A tak mniej wiecej to ile czasu jeżeli bym miał jeździć po 2 razy w tygodniu . Sorki że sie tak dopytuję ale jestem kompletnie zielony w tym temacie :)
Nigdy nie jest za późno, aby zacząć uczyć się jeździć. Ja osobiście znam pana, który już po 40 uczył się jeździć i panią, która na emeryturze też zaczęła naukę :) Nauczyć się można w każdym wieku. A co do dzieci. Sądzę, że 4 lata to trochę za wcześnie na naukę, ale na oprowadzanie na koniu- to może być. Moim zdaniem dziecko 6-7 letnie może zacząć się uczyć, wcześniej nie ma sensu, ponieważ dziecko to dziecko- nie zrozumie, że ma do czynienia z żywym i dosyć silnym zwierzęciem. Podejrzewam, że skoro dziecko ma się uczyć, to na kucu, a kuce to krnąbrne stworzenia :) Oczywiście to tylko moje zdanie i można się z nim nie zgodzić. Wypowiadam się tylko i wyłącznie z własnego doświadczenia. Pozdrawiam :)
Rozumiem, że chodzi o to, ile się trzeba uczyć, żeby się nauczyć? Trudno powiedzieć, bo to zależy od indywidualnej szybkości łapania, o co chodzi, wysportowania na starcie, instruktora i tego, co kto uznaje za wystarczające. Tak naprawdę nikt nigdy nie będzie w stanie naprawdę NAuczyć się jeździć, nawet gwiazdy sportu mają coś do poprawienia. Jeśli chodzi o to, ile trzeba się uczyć, żeby ogólnie ogarniać stęp i kłus, czyli jeździć w miarę bezpiecznie i z grubsza w zamyślonym kierunku, to pewnie z parę miesięcy. Przy czym nie mówię tu o poprawności książkowej, tylko takiej "mniej więcej", wystarczającej do zrobienia podstawowych rzeczy raczej skutecznie, chociaż mało elegancko. Ten etap to ciągle jeszcze początkujący, ale już bardziej na zasadzie doskonalenia, a nie zupełnego uczenia się od początku. Dalej jest etap szlifowania kłusa. Bez dobrego kłusa lepiej nie galopować, bo to po prostu mija się z celem, nie dość, że nic nie uczy, to jeszcze niebezpieczne. Trudno powiedzieć, ile to może trwać, u niektórych rok, u niektórych dwa, u jeszcze innych inaczej. Dużo zależy od metod instruktora- jedni uczą, aż wyuczą naprawdę dobrze i dopiero potem przechodzą do dalszych rzeczy, inni uczą wszystkiego tylko do jakiegoś akceptowalnego poziomu i lecą dalej. Nie ma co się spieszyć, lepiej wszystko przepracować tyle, ile będzie trzeba. To żaden wstyd poświęcać czas na naukę. Jeśli ktoś chodzi do podstawówki, to logiczne, że nie pójdzie od razu do liceum. Jeśli chodzi o skoki i średnio zaawansowane ćwiczenia, to już zupełnie się nie podejmę tego określać dokładnie, ale pewnie z parę lat. Może dwa, może trzy, może cztery- zależy. Nigdy nie ma tak, że po prostu kończysz się czegoś uczyć, np. ja nie zaczęłam wczoraj, czeka mnie długi okres szlifowania skoków, a jestem często niezadowolona choćby ze swojego stępa. Jak to powiedział Beethoven do kogoś, kto chciał zostać jego uczniem:"Musi pan jeszcze długo grać na fortepianie, zanim pan zauważy, że nic nie umie." I tak samo z końmi- im więcej wiesz i dłużej jeździsz, tym więcej dostrzegasz u siebie mankamentów, ale też lepiej wiesz, jak sobie z nimi poradzić i dostarcza to coraz więcej satysfakcji:)
Ja zaczynałam jeździć w wieku 21 lat :) I ogólnie początki są najgorsze potem to już z górki ;) Ja jeździłam dosyć rzadko przez co wolno nabywałam umiejętności i nadal mam z wieloma rzeczami problemy, ale w stajni której jeżdżę jeździ para koło 30 lat i jeżdżą od rok raz w tygodniu i obecnie już galopują, jeżdżą w tereny i zaczynają skakać :) Więc dla chcącego nic trudnego. A z zaczynaniem jazdy u dzieci jest tak że ciałko 4 latki jest jeszcze nie do końca wykształcone i jeżeli chcecie aby zaczęła jeździć w miarę regularnie to tylko na kucach. Wsadzanie na większe (i szersze) konie może spowodować późniejsze problemy z bioderkami. Dlatego najlepszy czas na zaczęcie jazdy dla dziecka to 7-8 rok życia (albo i później). Wcześniej lepiej się ograniczyć do oprowadzanek.
No na oprowadzanie na kucykach już z małą jeżdżę , byliśmy 2razy i mamy zamiar jeździć raz w tygodniu regularnie. Polubiła kucki i jazdę na nich mam nadzieje że zainteresuje się tym na dłużej:) A ja mam zamiar zacząć jeździ od przyszłego miesiąca regularnie dwa razy w tygodniu po półtorej godziny:-)
u "mnie" jeździ mała dziewczynka na szetlandzie. taki malutki drobny smyk. jeździ po 20 minut. są różne zabawy, szukanie spinaczy do bielizny ( są na grzywie, siodle, czapraku), tak żeby rzucanie piłki jakiś kostek itd. żeby sie oswoiła i nabrała równowagi :)
Nie wiem czy na początek dwa razy w tygodniu po półtorej godziny to nie za dużo? Po prostu mięśnie są nie przyzwyczajone i możesz to bardzo boleśnie odczuwać. Fajnie że dzieciątko tak polubiło koniki ;) Dla takich maluchów fajnie jest też wprowadzać elementy woltyżerki w stępie z asekuracją drugiej osoby, naprawdę fajnie im to wychodzi. ;)
A na początek po pierwszych lonżach trochę dłuższy odstęp czasu się przyda bo pupa będzie Cię na pewno bolec ;) Myślę że 2 lonże po 30 minut w tygodniu spokojnie wystarczą.
Mój mąż zaczął uczyć się jeżdzić konno gdy skończył 30 lat. On uczył się tu: http://www.stadninakopytko.pl/. Instruktor powtarzał, że na naukę nigdy nie jest za późno.
Na jazdę konno nigdy nie jest za późno! Piękno tego sportu objawia się również w tym, że może jeździć każdy niezależnie od wieku, płci czy wyglądu :) Wystarczy czas i chęć :) Jeśli chodzi o 4letnie dziecko, to myślę, że moze być zapoznawane z końmi, czyli przychodzić do stajni, chodzić na oprowadzanki itp. Żeby coś osiągnąć, przydałby się trening 2-3 razy w tygodniu. Oczywiście, nie każdy ma czas, ale dobrze by było być chociaz te 2 razy w ciągu tygodnia. Pozdrawiam serdecznie! :)
Jeśli ma się 22 lata to już za późno tak mówiła mi moja instruktorka. A co do drugiego pytania to raczej tak od 5,6 lat tak to jak się dorośnie to się będzie mistrzem. :) Mam nadzieję że pomogłam :D
Moim zdaniem, na początku, żeby robić jakieś dość widoczne postępy należałoby jeździć ze dwa razy w tygodniu, albo częściej.nie zgodzę się z tym, ja jak zaczęłam jazdę miałam 17 lat, tak do 22, to 5 lat różnicy, do czego zmierzam, a no do tego, że ja jeżdżę raz w tygodniu i robię ogromne postępy, także nie uważam, że trzeba jeździć co najmniej 2-3 razy w tygodniu.pozdrawiam
Cześć . Mam takie pytanie czy w wieku 22 warto zacząć naukę jazdy konnej czy to po prostu już za późno ?? I jeszcze jedno pytanko w jakiem wieku dzieci mogą zacząć naukę jazdy konnej , czy cztery latka to jeszcze za mało ?? Z góry dzięki za odpowiedź ;-)
Ja aczęłam naukę w wieku 40 lat :) Poprostu musiałam sie nauczyć ( ciągle jestem w trakcie nauki). Czteroletnie dzieko? Owszem można zacząć pod warunkiem że dziecko jest roztropne i posłuszne...
Mam jeszcze takie pytanie. Ile trzeba jeździć w tygodniu że coś się nauczyć.
Moim zdaniem, na początku, żeby robić jakieś dość widoczne postępy należałoby jeździć ze dwa razy w tygodniu, albo częściej.
Jasne, że można! :) Jazda konna jest dobra dla ludzi w każdym wieku. Np, 4-letnie dziecko może mieć oprowadzanki itp. Lonża od 7 lat zazwyczaj. A 22 lata - całe życie przed tobą, a życie w siodle brzmi kusząco ;p Na początku jeździj 1-2 w tygodniu, żeby mięśnie miały czas się przyzwyczaić. Przez wakacje polecam częściej - więcej czasu i zazwyczaj bardziej sprzyjająca pogoda <rano i wieczorem jest mniejszy upal i nie ma much tyle>. Powodzenia ^^
Czteroletnie dziecko może nie do końca łapać, o co chodzi w normalnej jeździe albo bać się konia, więc trzeba wyczuć, na ile jest gotowe. Może nie nadawać się jeszcze na lonżę i prawdziwą naukę, a już na pewno nie na normalnych, wysokich koniach, ale zawsze zostaje mniej lub bardziej samodzielnie pojeździć na kucyku. Oczywiście jeśli dziecko co jakiś czas tak po prostu wsiądzie na dużego konia, nic złego mu się od tego nie stanie, tylko prawdziwą naukę lepiej jest zaczynać na dopasowanym rumaku. I większa pewność siebie, i większa możliwość uczenia się od razu prawidłowych rzeczy. Zaleta jest też taka, że np. kuca szetlandzkiego swojej wielkości dziecko będzie mogło bez problemu wyczyścić czy poprowadzić kawałek pilnowane tylko przez dorosłego, a nie całkowicie wyręczane. I frajda, i obycie z końmi większe.Z ilością jazd u tak małego dziecka lepiej nie przesadzać, żeby nie przeciążyć organizmu, ale w rozsądnych ilościach nie ma problemu.Na początku najlepiej jest jeździć trochę częściej, bo po prostu łatwiej jest nie zapomnieć poprzedniej lekcji i móc pójść do przodu. Ja przez pierwsze dwa czy trzy tygodnie poważniejszej jazdy jeździłam co dzień albo dwa, ale to było na wakacyjnym wyjeździe, gdzie moi rodzice nie mieli do roboty nic pilniejszego niż wozić dziecko na konie:). Jeśli taka częstotliwość jest nieosiągalna, może być też rzadziej. Dwa razy w tygodniu byłyby ok, raz na tydzień to dla mnie była granica pamiętania, ale też można. Nauka może potrwać trochę dłużej, ale można. Kiedy już się dobrze nauczysz podstaw, raz na tydzień to jest taki odstęp, że się nie cofasz, a nawet robisz jakieś postępy. Nie tak szybko, jak by to było przy częstszej jeździe, ale robisz i można się tak czegoś nauczyć. Można też np. na wakacjach pojechać gdzieś, gdzie się będzie jeździć codziennie albo prawie codziennie. To da szansę nauczenia się i utrwalenia czegoś, a potem już niełatwo zapomnieć. Wakacje się zbliżają, wiem, że w wieku 22 lat to już nie to samo, co w szkole, że jest mnóstwo innych spraw, ale może dałoby się znaleźć parę dni na intensywny kurs :)
Spoko raz-dwa razy w tygodniu to dam radę pogodzić z pracą:) A tak mniej wiecej to ile czasu jeżeli bym miał jeździć po 2 razy w tygodniu . Sorki że sie tak dopytuję ale jestem kompletnie zielony w tym temacie :)
Nigdy nie jest za późno, aby zacząć uczyć się jeździć. Ja osobiście znam pana, który już po 40 uczył się jeździć i panią, która na emeryturze też zaczęła naukę :) Nauczyć się można w każdym wieku. A co do dzieci. Sądzę, że 4 lata to trochę za wcześnie na naukę, ale na oprowadzanie na koniu- to może być. Moim zdaniem dziecko 6-7 letnie może zacząć się uczyć, wcześniej nie ma sensu, ponieważ dziecko to dziecko- nie zrozumie, że ma do czynienia z żywym i dosyć silnym zwierzęciem. Podejrzewam, że skoro dziecko ma się uczyć, to na kucu, a kuce to krnąbrne stworzenia :) Oczywiście to tylko moje zdanie i można się z nim nie zgodzić. Wypowiadam się tylko i wyłącznie z własnego doświadczenia. Pozdrawiam :)
Rozumiem, że chodzi o to, ile się trzeba uczyć, żeby się nauczyć? Trudno powiedzieć, bo to zależy od indywidualnej szybkości łapania, o co chodzi, wysportowania na starcie, instruktora i tego, co kto uznaje za wystarczające. Tak naprawdę nikt nigdy nie będzie w stanie naprawdę NAuczyć się jeździć, nawet gwiazdy sportu mają coś do poprawienia. Jeśli chodzi o to, ile trzeba się uczyć, żeby ogólnie ogarniać stęp i kłus, czyli jeździć w miarę bezpiecznie i z grubsza w zamyślonym kierunku, to pewnie z parę miesięcy. Przy czym nie mówię tu o poprawności książkowej, tylko takiej "mniej więcej", wystarczającej do zrobienia podstawowych rzeczy raczej skutecznie, chociaż mało elegancko. Ten etap to ciągle jeszcze początkujący, ale już bardziej na zasadzie doskonalenia, a nie zupełnego uczenia się od początku. Dalej jest etap szlifowania kłusa. Bez dobrego kłusa lepiej nie galopować, bo to po prostu mija się z celem, nie dość, że nic nie uczy, to jeszcze niebezpieczne. Trudno powiedzieć, ile to może trwać, u niektórych rok, u niektórych dwa, u jeszcze innych inaczej. Dużo zależy od metod instruktora- jedni uczą, aż wyuczą naprawdę dobrze i dopiero potem przechodzą do dalszych rzeczy, inni uczą wszystkiego tylko do jakiegoś akceptowalnego poziomu i lecą dalej. Nie ma co się spieszyć, lepiej wszystko przepracować tyle, ile będzie trzeba. To żaden wstyd poświęcać czas na naukę. Jeśli ktoś chodzi do podstawówki, to logiczne, że nie pójdzie od razu do liceum. Jeśli chodzi o skoki i średnio zaawansowane ćwiczenia, to już zupełnie się nie podejmę tego określać dokładnie, ale pewnie z parę lat. Może dwa, może trzy, może cztery- zależy. Nigdy nie ma tak, że po prostu kończysz się czegoś uczyć, np. ja nie zaczęłam wczoraj, czeka mnie długi okres szlifowania skoków, a jestem często niezadowolona choćby ze swojego stępa. Jak to powiedział Beethoven do kogoś, kto chciał zostać jego uczniem:"Musi pan jeszcze długo grać na fortepianie, zanim pan zauważy, że nic nie umie." I tak samo z końmi- im więcej wiesz i dłużej jeździsz, tym więcej dostrzegasz u siebie mankamentów, ale też lepiej wiesz, jak sobie z nimi poradzić i dostarcza to coraz więcej satysfakcji:)
Ja zaczynałam jeździć w wieku 21 lat :) I ogólnie początki są najgorsze potem to już z górki ;) Ja jeździłam dosyć rzadko przez co wolno nabywałam umiejętności i nadal mam z wieloma rzeczami problemy, ale w stajni której jeżdżę jeździ para koło 30 lat i jeżdżą od rok raz w tygodniu i obecnie już galopują, jeżdżą w tereny i zaczynają skakać :) Więc dla chcącego nic trudnego. A z zaczynaniem jazdy u dzieci jest tak że ciałko 4 latki jest jeszcze nie do końca wykształcone i jeżeli chcecie aby zaczęła jeździć w miarę regularnie to tylko na kucach. Wsadzanie na większe (i szersze) konie może spowodować późniejsze problemy z bioderkami. Dlatego najlepszy czas na zaczęcie jazdy dla dziecka to 7-8 rok życia (albo i później). Wcześniej lepiej się ograniczyć do oprowadzanek.
No na oprowadzanie na kucykach już z małą jeżdżę , byliśmy 2razy i mamy zamiar jeździć raz w tygodniu regularnie. Polubiła kucki i jazdę na nich mam nadzieje że zainteresuje się tym na dłużej:) A ja mam zamiar zacząć jeździ od przyszłego miesiąca regularnie dwa razy w tygodniu po półtorej godziny:-)
u "mnie" jeździ mała dziewczynka na szetlandzie. taki malutki drobny smyk. jeździ po 20 minut. są różne zabawy, szukanie spinaczy do bielizny ( są na grzywie, siodle, czapraku), tak żeby rzucanie piłki jakiś kostek itd. żeby sie oswoiła i nabrała równowagi :)
Nie wiem czy na początek dwa razy w tygodniu po półtorej godziny to nie za dużo? Po prostu mięśnie są nie przyzwyczajone i możesz to bardzo boleśnie odczuwać. Fajnie że dzieciątko tak polubiło koniki ;) Dla takich maluchów fajnie jest też wprowadzać elementy woltyżerki w stępie z asekuracją drugiej osoby, naprawdę fajnie im to wychodzi. ;)
To ile czasu na początek radzicie:)
Zazwyczaj lonża trwa 30 min, max 45. Tyle 2x w tygodniu spokojnie wystarczy ;) I pamiętaj o przylegających spodniach, żeby nóg nie obtarło ;p
A na początek po pierwszych lonżach trochę dłuższy odstęp czasu się przyda bo pupa będzie Cię na pewno bolec ;) Myślę że 2 lonże po 30 minut w tygodniu spokojnie wystarczą.
Mój mąż zaczął uczyć się jeżdzić konno gdy skończył 30 lat. On uczył się tu: http://www.stadninakopytko.pl/. Instruktor powtarzał, że na naukę nigdy nie jest za późno.
Na jazdę konno nigdy nie jest za późno! Piękno tego sportu objawia się również w tym, że może jeździć każdy niezależnie od wieku, płci czy wyglądu :) Wystarczy czas i chęć :) Jeśli chodzi o 4letnie dziecko, to myślę, że moze być zapoznawane z końmi, czyli przychodzić do stajni, chodzić na oprowadzanki itp. Żeby coś osiągnąć, przydałby się trening 2-3 razy w tygodniu. Oczywiście, nie każdy ma czas, ale dobrze by było być chociaz te 2 razy w ciągu tygodnia. Pozdrawiam serdecznie! :)
Jeśli ma się 22 lata to już za późno tak mówiła mi moja instruktorka. A co do drugiego pytania to raczej tak od 5,6 lat tak to jak się dorośnie to się będzie mistrzem. :) Mam nadzieję że pomogłam :D
Moim zdaniem, na początku, żeby robić jakieś dość widoczne postępy należałoby jeździć ze dwa razy w tygodniu, albo częściej.nie zgodzę się z tym, ja jak zaczęłam jazdę miałam 17 lat, tak do 22, to 5 lat różnicy, do czego zmierzam, a no do tego, że ja jeżdżę raz w tygodniu i robię ogromne postępy, także nie uważam, że trzeba jeździć co najmniej 2-3 razy w tygodniu.pozdrawiam