Chciałam w tym roku wziąć konia w dzierżawę. Konik którego mam dostać jest trochę szalony i nerwowy i wcale nie zwraca uwagę na jeźdźca podczas jazdy. Z tego co mi wiadomo wcześniej stał u takiego pana który parę razy spuścił mu lanie za to że koń przyparł go do muru. Na tym koniu jeżdżę od ponad 2 lat i zauważyłam że faktycznie jest trochę narowisty i ucieka od obcych osób. Czy jeżeli wezmę go do siebie to czy koń złagodnieje i nabierze więcej zaufania do człowieka?
Pogadaj z jakimś ekspertem od Naturalu,lub zapytaj znajomych,czy nie znają kogoś kto szkoli konie metodą naturalną i to może trochę kosztować,ale na pewno koń nabierze zaufania do człowieka,po prostu tacy ludzie znają się na zachowaniach koni i poradzą ci co robić :D
"ekspertem od naturalu" radze najpierw sie zorientować jak tak na parwde ten natural wygląda.A tobie radzę wziąć trenera, który ma obycie z końmi i który pomoże poprzez obserwacje zdiagnozować dlaczego ten koń się tak zachowuje i pomoże rozwiązać problem ;)
Za to, że koń przygniata człowieka do muru/ściany/barierki należy mu się lanie, tak więc poprzedni właściciel, przynajmniej w tej kwestii, był odpowiedzialnym, konsekwentnym opiekunem. Koń jest na tyle duży i silny, że swoim ciężarem może człowieka zabić. Jeżeli to kary cielesne są powodem niepokoju wierzchowca, o którym piszesz to musiały one być użyte niewłaściwie, bo same w sobie nie są krzywdzące dla konia, przeciwnie ich brak krzywdzi człowieka i, paradoksalnie, także konia, bo zaprzecza jego stadnej naturze. To, że koń jest nieufny wobec człowieka "na ziemi" może mieć źródło w zbyt częstym, zbyt gwałtownym lub zbyt późnym w stosunku do "błędu" zwierzęcia biciem, wówczas doszło do sytuacji kiedy koń zwyczajnie tej kary nie zrozumiał, ale przyczyna nie musi(!) leżeć właśnie tutaj, koń może mieć zwyczajnie płochliwą naturę lub być trenowany od początku zbyt gwałtownie i na złych bodźcach (np.: nieuzasadnione szarpanie podczas prowadzenia, podnoszenia nóg, karanie za rozglądanie się czy rżenie). Jakby nie było, takie nastawienie konia w pewnym stopniu (jeśli faktycznie wynika z jego nieufnego charakteru to niestety w niewielkim) da się skorygować. Tym łatwiej będzie jeśli koniem zajmie się jedna osoba i przyzwyczai go najpierw do konkretnych bodźców i sygnałów, bo od każdej osoby płyną troszeczkę inne (a więc dzierżawa to ułatwi), da zwierzęciu to punkt zaczepienia i pewną stałość, której najprawdopodobniej potrzebuje (jest nieufny z jakiegoś powodu, a dodatkowo atakują go setki różnych sygnałów i bodźców --szkółka-- które często są sprzeczne, potrzebuje on wyłapać z nich jeden dominujący styl i wówczas zapewne jemu ulegnie). Jeśli zdecydujesz się na pracę z tym koniem to musisz być łągodna i cierpliwa, ale stanowcza, nie możesz zawahać się uderzyć, jeśli będzie taka potrzeba, ale musisz to zrobić właściwie i we właściwym momencie, aby odniosło efekt (jeśli nie wiesz jak i kiedy to daj znać, chętnie wytłumaczę). Często czyść, prowadzaj, smaruj kopytka, daj mu zaobserwować swoje zwyczaje i przyzwyczaić się do nich (np.: wieszając sprzęt w konkretnym, właścwym dla Ciebie miejscu lub używając często stałych powiedzonek, głaskając w "twoich" miejscach).Nieufność na jeździe nie ma, na Twoją niekorzyść w tym przypadku, zazwyczaj źródła w obchodzeniu się z koniem przy oporządzaniu czy w jego naturze, ale w nieodpowiednim treningu czysto od strony "dosiadania". Tutaj potrzebny jest dobry instruktor, który takie rzeczy widzi i wie jak je korygować. Przyczyn może być wiele, nie znam przypadku, koń może być odgięty, zszarpany w pysku, poobijany na grzbiecie, nerkach, zagoniony na przód, zadźgany ostrogami, przepiłowany wędzidłem, niedopilnowany w rysunku, jeżdżony zbyt delikatnie w stosunku do potrzeb lub wszystko na raz. To co możesz zrobić sama to jeździć go na lekkim kontakcie i delikatnie w pysku, najlepiej na dosiadzie odciążeniowym, bez ostróg, munsztuków, czarnych wodzy i innych tego typu rzeczy, pozwoli mu to zaufać Tobie, a przede wszystkim rozluźnić się pod siodłem, a to podstawa do dalszej pracy niezależnie od jej kierunku. Daj mu odpocząć od klepiącego się po plecach tyłka i walącego w zęby wędzidła i zobacz jak to przyjmie, jeśli faktycznie się rozluźni, a tak powinno być, to tędy droga, trzeba go rozluźnić i odstresować- pokazać, że "nic się nie dzieje", niech se tupta i niech mu jest wygodnie, byleby tam gdzie chcesz, dopiero potem można zaczynać konkretniejszą pracę.Bez odpowiedniego trenera będzie to, ostrzegam, trudne.Pozdrawiam.
Chciałam w tym roku wziąć konia w dzierżawę. Konik którego mam dostać jest trochę szalony i nerwowy i wcale nie zwraca uwagę na jeźdźca podczas jazdy. Z tego co mi wiadomo wcześniej stał u takiego pana który parę razy spuścił mu lanie za to że koń przyparł go do muru. Na tym koniu jeżdżę od ponad 2 lat i zauważyłam że faktycznie jest trochę narowisty i ucieka od obcych osób. Czy jeżeli wezmę go do siebie to czy koń złagodnieje i nabierze więcej zaufania do człowieka?
Pogadaj z jakimś ekspertem od Naturalu,lub zapytaj znajomych,czy nie znają kogoś kto szkoli konie metodą naturalną i to może trochę kosztować,ale na pewno koń nabierze zaufania do człowieka,po prostu tacy ludzie znają się na zachowaniach koni i poradzą ci co robić :D
"ekspertem od naturalu" radze najpierw sie zorientować jak tak na parwde ten natural wygląda.A tobie radzę wziąć trenera, który ma obycie z końmi i który pomoże poprzez obserwacje zdiagnozować dlaczego ten koń się tak zachowuje i pomoże rozwiązać problem ;)
Za to, że koń przygniata człowieka do muru/ściany/barierki należy mu się lanie, tak więc poprzedni właściciel, przynajmniej w tej kwestii, był odpowiedzialnym, konsekwentnym opiekunem. Koń jest na tyle duży i silny, że swoim ciężarem może człowieka zabić. Jeżeli to kary cielesne są powodem niepokoju wierzchowca, o którym piszesz to musiały one być użyte niewłaściwie, bo same w sobie nie są krzywdzące dla konia, przeciwnie ich brak krzywdzi człowieka i, paradoksalnie, także konia, bo zaprzecza jego stadnej naturze. To, że koń jest nieufny wobec człowieka "na ziemi" może mieć źródło w zbyt częstym, zbyt gwałtownym lub zbyt późnym w stosunku do "błędu" zwierzęcia biciem, wówczas doszło do sytuacji kiedy koń zwyczajnie tej kary nie zrozumiał, ale przyczyna nie musi(!) leżeć właśnie tutaj, koń może mieć zwyczajnie płochliwą naturę lub być trenowany od początku zbyt gwałtownie i na złych bodźcach (np.: nieuzasadnione szarpanie podczas prowadzenia, podnoszenia nóg, karanie za rozglądanie się czy rżenie). Jakby nie było, takie nastawienie konia w pewnym stopniu (jeśli faktycznie wynika z jego nieufnego charakteru to niestety w niewielkim) da się skorygować. Tym łatwiej będzie jeśli koniem zajmie się jedna osoba i przyzwyczai go najpierw do konkretnych bodźców i sygnałów, bo od każdej osoby płyną troszeczkę inne (a więc dzierżawa to ułatwi), da zwierzęciu to punkt zaczepienia i pewną stałość, której najprawdopodobniej potrzebuje (jest nieufny z jakiegoś powodu, a dodatkowo atakują go setki różnych sygnałów i bodźców --szkółka-- które często są sprzeczne, potrzebuje on wyłapać z nich jeden dominujący styl i wówczas zapewne jemu ulegnie). Jeśli zdecydujesz się na pracę z tym koniem to musisz być łągodna i cierpliwa, ale stanowcza, nie możesz zawahać się uderzyć, jeśli będzie taka potrzeba, ale musisz to zrobić właściwie i we właściwym momencie, aby odniosło efekt (jeśli nie wiesz jak i kiedy to daj znać, chętnie wytłumaczę). Często czyść, prowadzaj, smaruj kopytka, daj mu zaobserwować swoje zwyczaje i przyzwyczaić się do nich (np.: wieszając sprzęt w konkretnym, właścwym dla Ciebie miejscu lub używając często stałych powiedzonek, głaskając w "twoich" miejscach).Nieufność na jeździe nie ma, na Twoją niekorzyść w tym przypadku, zazwyczaj źródła w obchodzeniu się z koniem przy oporządzaniu czy w jego naturze, ale w nieodpowiednim treningu czysto od strony "dosiadania". Tutaj potrzebny jest dobry instruktor, który takie rzeczy widzi i wie jak je korygować. Przyczyn może być wiele, nie znam przypadku, koń może być odgięty, zszarpany w pysku, poobijany na grzbiecie, nerkach, zagoniony na przód, zadźgany ostrogami, przepiłowany wędzidłem, niedopilnowany w rysunku, jeżdżony zbyt delikatnie w stosunku do potrzeb lub wszystko na raz. To co możesz zrobić sama to jeździć go na lekkim kontakcie i delikatnie w pysku, najlepiej na dosiadzie odciążeniowym, bez ostróg, munsztuków, czarnych wodzy i innych tego typu rzeczy, pozwoli mu to zaufać Tobie, a przede wszystkim rozluźnić się pod siodłem, a to podstawa do dalszej pracy niezależnie od jej kierunku. Daj mu odpocząć od klepiącego się po plecach tyłka i walącego w zęby wędzidła i zobacz jak to przyjmie, jeśli faktycznie się rozluźni, a tak powinno być, to tędy droga, trzeba go rozluźnić i odstresować- pokazać, że "nic się nie dzieje", niech se tupta i niech mu jest wygodnie, byleby tam gdzie chcesz, dopiero potem można zaczynać konkretniejszą pracę.Bez odpowiedniego trenera będzie to, ostrzegam, trudne.Pozdrawiam.