A co sądzicie o mojej sytuacji: Mam gospodarstwo, rodzice hodują krowy, a ja nie mam własnego konika :( 12 ha to chyba wystarczająco dużo miejsca i dla krów i dla jednego konia. Jak wokoło byli hodowcy to chociaż miałam frajdę, bo przychodziłam pomagać przy źrebakach, a teraz wszyscy je sprzedają, bo hodowla się nie opłaca. Nawet miałam możliwość kupna, a w zasadzie wymiany byczka na ogierka, ale rodzice byli niechętni. Tata obiecuje mi źrebaka od 10 lat (tj. odkąd sprzedał naszą kobyłkę), a teraz mówią, że kupię sobie jak dorosnę. Ja już nie chcę czekać :(
jak nie chcą powiecmy dac dużp pieniędzy można wykupić z rzeźni albo z fundacji, jak na moje to mogłabyś ieć własnego konia :) troche dziwne ze nie chcą, tacy są rodzice, moja mama sie nie zgadza na psa :(
Poprostu z nimi porozmawiaj z nimi... Konikowi trzeba by bylo zrobic domek, weterynarz, kowal, siodło, ogłowie... to kosztuje. Zajmowac sie nim... A jak Ci sie np. znudzi albo zrobisz sobie krzywde ? Może też o to chodzi... No i kon to jednak nie krowa :-)
No tak. Możliwe, że myślą że mi się znudzi. Jak ostatnio poruszyłam ten temat to mama powiedziała, że zgodzi się na hucuła. Nie wiem co o tym sądzić. Kucyki są wredne, to fakt, ale słyszałam że one są dosyć spokojne, dobrze wykorzystują paszę i są odporne na wahania temperatury. Może dlatego mojej mamie się spodobały. Ale ja bym chciała większego konia. A może przystać na propozycję kucyka? Może ktoś miał doświadczenie lub kontakt z hucułami? Jakie one są naprawdę?
Mój tata kiedyś miał hucuła i prowadził na nim hipoterapie . Moim zdaniem są to dosyć spokojne koniki, idealne do hipoterapii, świetne do oprowadzanek. Podobno "Jak ruszysz hucuła to innego konia też ruszysz". Więc dla osób początkujących myślę, że hucuł odpada. No to tak jak piszesz hucuły wszystkim się najedzą (nasz służył jako swojego rodzaju "kosiarka" na łące).
Ja na Twoim miejscu poprosiłabym o większego konia a jeśli już nic a nic byś nie mogła wskórać to bym wzięła tego hucuła. A poza tym każdy koń ma inny charakter. Poszukaj jakiegoś spokojnego
Dlaczego nie chcesz hucułka? :) Tylko dlatego, że nie jest wystarczająco duży? Jeśli by bardzo Ci zależało na tym, żeby mieć własnego konia, to cieszyłabyś się nawet z hucuła. 12 ha to fakt, bardzo dużo. Ja, gdybym miała dom i własna matka zaproponowała by mi konia, a ZWŁASZCZA hucuła to chyba bym się poryczała z radości :) Ale niestety, mieszkam w bloku, więc jest niemożliwe, abym miała konia :/ Jeśli chodzi o konie huculskie to mam z nimi kontakt, bo w stadninie, w której jeżdżę są same hucuły i mnie się na nich jeździ świetnie :) Są towarzyskie, ciekawskie urocze, jednym słowem PRZE KOCHANE. :D Moim zdaniem zgódź się na hucuła, rodzice Ci go kupią i gdy zobaczą, że dobrze sobie radzisz i nie nudzi Ci się to może kupią Ci następnego tylko teraz takiego, jakiego sama byś chciała :) Pozdrawiam i powodzenia!
A może adoptuj... To będzie za darmo. Ale drugą sprawą jest miejsce, w którym koń będzie mieszkał, a trzecia jest to, ze koń to zwierzę stadne i będzie mu smutno samemu...
No jeden koń pewnie będzie się czuł samotnie.
Nigdy nie jeździłam na hucułach ale słyszałam że to bardzo przyjazne i spokojne koniki:) Do tego wytrwałe i odważne, przecież chodzą Ścieszki Huculskie:)))
Jak mama ci powiedziała że się zgodzi na hucuła to i tak masz szczęście... Jeździłam na Hucułach i Są bardzo fajne mało bo małe ale zawsze konie a poza tym hucuł to ni kucyk... Tylko trochę większe... Ale i tak są fajne...
Czy ja dobrze rozumiem że chesz trzymać jednego?? Konie to zwierzęta STADE!! Niby drugiego konia może zastąpić koza inne zwierze, ale ja nie miałabym sumienia!! Ile masz lat?Nie wiem jakie masz doświadczenie, ile umiesz ile nie, czy potrafisz współpracować z koniem ... Ale kupno konia to jest odpowiedzialność a nie frajda. Pomijając koszta utrzymania konia trzeba wziąść pod uwagę pracę przy nim, nad nim. Pomimo, że hucuły to konie niesprawiające zbyt wielu problemów one równierz mają instynkt stadny!! Czasami lepeij odpuścić, nauczyć się najpierw obchodzenia z koniem a później w przyszłości myśleć o własnym koniu. Koń zajmuje mnustwo czasu to nie jest piesek, kotek, świnka morksa czy nawet krowa. Rodzice bardzo rozsądnie podchodzą do sprawy. Musisz przemyśleć wszytskie za i przeciw, plusy i minusy, to ze w wakacje jesteś uwiązana, to że nie pójdziesz do kina bo koń potzrebuje nowego sprzętu i trzeba odłożyć pieniądze i wiele wiele innych ... Życie ...
Doświadczenia mam o koniach spore. Wiem dobrze że koń to zwierzę stadne i rodzice chcą zakupić stado zarodowe (ogier + 2 klacze), bo do hucułów są dopłaty. Nie wiem co sobie o mnie pomyślałaś. Wprawdzie mam tylko 16 lat, ale SAMA wychowuję cielaczki, byki (duże!), jałówki i krowy też doję od 8 roku życia. Plus wywalanie obornika i karmienie, układanie dawek żywieniowych dla krów w różnych okresach laktacji i okresie zasuszenia. Prawda koń to nie krowa. Ale ja mam duże doświadczenie. Jak miałam 5 lat to już wyprowadzałam z dziadkiem duże kobyły na łąkę. I to nie tak że dziadek prowadził, a ja szłam za nim. Sama je prowadziłam za linkę (do kantara nie sięgałam). Później już tych koni nie miałam. Za te wszystkie lata sumiennej pracy w gospodarstwie rodzice zgodzili się kupić mi kucyki, za to, że nie biegam za chłopakami po wsi (w ani przy mieście nie mieszkam), nie chodzę do kina, itp. 365/366 dni w roku jestem w domu (nie wliczając szkoły, wypadów na miasto czy do kościoła). W wakacje zawsze byłam "uwiązana", a tak to miałabym chociaż frajdę z pojeżdżenia na kucyku. Nawet jeśli chodziłoby o jednego konika, to kiedyś opiekowałam się starą kobyłką jednego pana. Była samotna, a kiedy przyprowadzałam ją na pastwisko do moich cieląt to jakoś smutno jej nie było. Jeżeli koń potrafi zaakceptować człowieka jako swoje stado (a potrafi) to prędzej zaakceptuje i krowę.Psy, koty i świnki morskie są dla mnie upierdliwe....
Yhy no to widzisz tego, że to ma być stado zarodkowe, niedoczytałam albo ty nie napisałaś.Nie rzecz w wieku bo można mieć 50 lat i bark odpowiedzialności, doświadczenia w tej dziedzinie.Widać że jesteś osobą pracowitą, sumienną ale z tego co piszesz obycie z koniem miałaś kilka dobrych lat temu -chyba ze znowu źle zrozumiałam. Nie wiem na jakiej zasadzie chcesz na tym koniu jeździć, czy poprostu chasać po łąkach czy coś bardziej pod sport - ale myślę że dla zwykłej przyjemności. Miałaś zapewne styczność z końmi pociągowymi, wiec nawet lepeij że będą to hucuły- może i nie zimnokrwiste no ale tym bardziej nie gorącokrwiste konie które jednak mają inne charaktery i inne upodobania czy to żywnościowe czy inne (wiadomo dopłaty z UE są równierz pomocne przy hodowli). Co do tego, że koń może stać sam i nic mu się nie dzieje się nie zgodze. Oczywiście koń powinien traktować człowieka jako swoje stado -konia alfe- ale ty nie będziesz z nim biegać po pastwisku, brykać, a tym samym zabierasz mu w ten sposób część jego natury. A to, że inni trzymają konie w samotności (czyt. bez drugiego konia) nie oznacza, że powinno się iść w ich ślady. Jako rozsądny człowiek nalezy wybrać NAJLEPSZĄ opcję dla swojego towarzysza a nie BYLE JAKĄ, byle by była. Pozdrawiam i nie odbieraj mojej wypowiedzi złośliwie. Ja poprostu wole więcej napisać niż później mieć wyrzuty że na coś nie zwróciłąm uwagi, przeszłam obok czegoś obojętnie a że dużo w życiu widziałam (a jestem rok od ciebie starsza) to wiesz ... :)
Nie no z mojej strony też był błąd, bo nie pisałam o stadku. Dlatego szukam hodowcy z mazowieckiego, bo bliżej będzie mi dojechać, lub mniej zapłacę za transport...
Jeżeli masz zamiar kupić stadko to ok. Mi się wydaje że konie ci się nie znudzą ( to jest coś co się nie nudzi ). To ile masz lat nie mówi czy możesz mieć konia czy nie. Ja mam 12 lat i mam konia. Chodzi o to czy będziesz się nimi opiekowała. No ale jeszcze stajnia, siodła, ogłowia i to wszystko jednak mało nie kosztuje. Nie wiem ile budowa stajni kosztuje, bo ja swojego konia trzymam tam gdzie jeżdżę, ale za boks też nie mam tanio. Wiem, że wszystkie inne akkceosria Cię troche wyniosą wszczególności, że kupujesz pare koników.
Powodzenia. Oby Ci się udało uprosić rodziców.
Mariolcia XDX miedzy warszawą, a wołominem jest stajnia w której hoduja hucuły przejeżdzałam obok raczej mało tam mają miejsca, ale gdybyś chciała moge dać jakieś namiary.
Ja również mieszkałam na wsi i dokładnie 8 lat temu gdy mialam 14 lat dostałam klaczkę dwuletnią, jednak towarzystwo krów jej nie wystarczało i stała się agresywna w stosunku do innych koni, dopiero jakieś 5 lat temu miałam szczęście i pewien rolnik chciał kupić od nas krowę ale nie miał pieniedzy więc zaoferował zamianę na kobyłkę małopolską i teraz mam dwie wspaniałe szkapy. Co do hucułów, pracuję w jednej stajni pod Giżyckiem właśnie z hucułami i są fajniutkie, bardzo wygodne ale żeby na nich poskakać czy poszaleć w terenie trzeba mieć już trochę doświadczenia bo są uparte. A dopłaty są na konie huculskie, małopolskie, śląskie i PKZ. Ale nie wystarczy kupić dwie klacze i już z głowy -nie, nie -każdy koń wpisany do programu ras zachowawczych do 7-go roku życia musi zaliczyć próbę wytrzymałościową. Hucuły muszą zaliczyć np. "ścieżkę huculska" -jeśli koń jej nie zaliczy to zostaje wyrzucony z programu i nie dostaniesz na niego dopłat.
poprosi spokojnie rodziców o konia a jak nie to moze chodzi z brak srodków bo masz miejsce ale jeszcze do konia trzeba kupic siodło ogłowie i rózne inne rzeczy potrzebne dla konia
tylko, że z koniem to nei jest tak hop siup i powiesz "kup mi konia" to Ci kupują. Koń to nie chomik, że dasz jeść i pójdziesz. Też tak myślałam, że będzie łatwo, ale dostałam w dupę (za przeproszeniem) do domu wracam po 17, wywalam obornik, noszę wodę, ściele, daje jeść no i jeżdze na nich bo to też ważne, zastanów sie czy jesteś gotowa aby kupić konia bo to nei zabawka ;)
dragonowamariolcia juz napisala ze jest pracowita, i pomaga przy krowach (a ta praca jest 100razy gorsza niz praca przy koniach tzn. obornik jest ... no comment, zapach tez i nie masz tej samej przyjemnosci, bo konia odchody sa latwe to posprzatania, porzyteczne w ogrotku[male ilsoci] i nie sa tak obrzydliwe jak krowie, i konie to konie przyjemnosc z pracy jest :)jak rodzice zobacza jak sie zajmujesz huculami moze za rok lub dwa zgodza sie na wiekszego konianie wiem jakie masz doswiatczenie, jak jezdzisz ale nie wnikam bo kazdy wie co i jak z posiadaniem konia, a po za tym jest duzo informacji na ten temat, ksiazki, interet fora, blogi - warto poczytac, jak masz insturktora to spytaj sie o ten pomysl albo tych hodowcow koni o ktorych wspominalalasa i poczytaj o tych dodacjach!kiedys gdzies slyszalam o hodowcy huculow w nowym duninowie (zalew wloclawski)z kad dokladnie jestes?
Ale my mamy ponad 400 sztuk trzody chlewnej i myślisz, że ja nie pomagam? :) Znam takie kwiatki które mówią, że chcą konia a potem sprzedają je na rzeź bo nie umieją sobie z nim poradzić dlatego jestem "surowa"
czy ja o tobie cos mowiam, tylko powiedzialam ze mariolciaXDX mowi ze jest pracowita i wspomnialam ze opieka nad koniem jest przyjemniejsza niz praca przy krowachja nic nie mowilam ze ty pomagasz czy nie!jak kupowlas konia to jaka bylas? wiedzialas wszystko wszysciutko? nie bylo prawdopodobienstwa ze ci sie znudzi ze sobie nie poradzisz? ile masz lat?non stop sie uczymy
nie nie wiedziałam wszystkiego ale miałam już doświadczenie bo moja siostra dostała ponad pół roku prze de mną konia i w sumie czasami chciałam zrezygnować. Teraz mam 13 lat. W sumie to tytuł tematu wygląda dziecinnie i to być może było przyczyną mojego "naskoku" ;)
a po za tym dziewczyna kupując konia powinna wiedzieć, że koń sam nie powinien być i powinien mieć choćby towarzystwo kucyka ;) Wiec kupując jednego powinna kupić dwa ;)
troche mni irytuje ""obiecal zrebaka"" tzn. ze chcialas zrebaka? to nieodpowiedzialne gdy mialas stycznosc z konmi tak ja pisalas, nawet na doroslego konia masz dosc male doswiatczenie bo prowadzanie koni za linke to male, lub frajda z hodowcamimoje domysly z twoich postowkon nie krowa, tymbardziej ogiery! krowie doswiatczenie nie zastapi konskiego
hucuły są średnimi końmi od około 134 cm do 145 cm w kłębie . Są końmi bardzo wytrwałymi i można je trzymać cały rok pod gołym niebem (w zagrodzie )Są silne mądre i potrafią pokochać człowieka. Mogą ciągnąć wozy w parę lub w pojedynkę. I nadają się pod siodło bo mogą nosić na grzbiecie aż 120 kg a na takiego konia to bardzo dużo.Ale przez to że mają słabo zarysowany kłąb muszą mieć podogonie . Zazwyczaj są łagodne i spokojne a także bardzo cierpliwe.Są rasą która jest odporna na choroby. Jeżeli potrzebujesz więcej informacji to pisz śmiało. Tekst: Konikowapani9
Mhm , czytając wypowiedzi innych zgadzam się tylko z Eqinestra.Bzdurą jest to że jeśli kupujesz jednego konia to od razu musisz kupić drugiego. Większej bzdury nie słyszałam. Kupując konia musimy pamiętać że koń to nie zabawka na miesiąc tylko na długi czas . Musimy tej istocie poświęcić większość swojego wolnego czasu. Co innego kiedy kupujemy konia ale zaczyna nam nie starczać dosyć dużo czasu. W tedy dzierżawimy go z kimś lub dokupujemy właśnie drugiego konia . Nie musi być koniecznie koń .może to być kuc, osiołek lub koza. Konie to duży obowiązek i duże wydadki . Niestety konie to jedne z droższych do utrzymania zwierząt.
Naprawdę? A doczytałaś, że ten koń miałby stać bez innych koni? Z krowami? Dalej nie słyszałaś większej bzdury?Bzdurą jest to, że człowiek zapewni koniowi odpowiednie towarzystwo. Albo krowa czy koza. Nikt nie każe kupować dwóch koni naraz, o ile ten jeden będzie trzymany w towarzystwie innych koni - w pensjonacie, w stajni u sąsiada, gdziekolwiek. Jak człowiek miałby zastąpić koniowi stado?
Patrycja64, twój wpis nie pierwszy raz budzi kontrowersje... Mam wrażenie, że jesteś zbyt pewna siebie, jeśli chodzi o swoją wiedzę jeździecką i to niezbyt słusznie. Pogadaj z profesjonalistami, poczytaj o prawidłowym chowie koni i podaj choć jeden dowód (źródło inne niż twoje prywatne zdanie, lub zdanie innych laików, czy przesadnie "nawiedzonych") na to, że człowiek w pełni może zastąpić koniowi towarzystwo innych koni. To jest właśnie bzdura, a twoja własna opinia ma się nijak do rzeczywistości.
Pół roku temu kupowałam swojego pierwszego konia i nawet przez moment mi nie przyszlo do glowy aby kipic jednego.. wzielam z jednej stajni 2 sztuki. jedna z klaczy okazala sie zbyt zlosliwa w stosunku do mlodszej kolezanki ( kopala ją , gryzła, nie pozwalała się zbliżać do wiaty itp... ja tylko leczylam rany młodej klaczce.zamienilam agresorkę ja na arabkę- konia spokojnego ale to arab wiec z powerem, grzeczną , ułożoną itp. jednak arabeczka nie przywykła do towarzystwa tylko 1 konika i gdy biore mlodziaka na nauke, ta biedna biega zrozpaczona, nerwowa i rży rozpaczliwie. Na wiosnę będzie trzeci konik mloda arabka, aby ta, która zostaje, nie stresowała się za bardzo.i tez sama sie zajmuję się końmi i serio potrzeba na to masę czasu. zwykłe rozczyszczenie koni, które spędzają 24/24 na wolnym wybiegu to dobra godzina-półtora na glowę. wyczesanie,sprawdzenie nóg, kopyta, pielęgnacja ew ranek, szczotkowanie grzywy ogona i wyjęcie chwastów. jak kończę to padam nie raz na pysk a tu jeszcze jezdzic trzeba. arabka nie musi jezdzic kazdego dnia, czy 4 razy w tygodniu, ja wystarczy na lonzownik wrzucic i pol godziny pracy jej wystarczy, aby zachowac forme ( ma 18 lat ) poza tym razem biegają po padoku, więc biegają kiedy chcą i jak chcą, ona jest podsiodłem raz -dwa w tygodniu maks, bo jazda na niej to sama przyjemnosc :) a mloda musi byc min 2 razy pod siodlem moze byc czesciej ale krocej, ale jest po naukach, wiec utrwalamy.no i tak min 3 godziny gdzy tylko je czyszcze i karmie do ... gdy robimy calosc :))jak sobie pomyślę,że miały by być rozmnażane, to nie miałabym już czasu chyba na nic.. a tu male dzieci i firma i inne obwiazki..a konie żyją bardzo długo... zawsze można sprzedac, ale ja nie bylam w stanie sprzedac mlodej. Kocham je jak dzieci a i do zlosliwej klaczki moge zajechac w odwiedziny, bo jezdzi w zaprzyjaznionej stajni :)wiec czasu ,czasu i jeszcze raz czasu potrzeba, aby ogarnąć zwierzaki nie mając pomocy
SrokatyArab , nie wiem czy jest ktoś z profesjonalistów kto też tak sądzi jak ja ale wiem jedno . Ja z moim koniem spędzam więcej czasu niż ktokolwiek kogo znam . Zliczając czas jaki spędzam z moim koniem dziennie wynosi około 15 godzin . Idę do szkoły, wracam , jem obiad i idę na dół do mojego pupila . Traktuje mnie jak przywódcę stada . Nie będę się rozpisywać o tym jak on reaguje jak od niego odchodzę i jak do niego przychodzę bo tego nie da się opisać to magia . To tak jak byś był złączony z koniem sprężyną . Gdy odchodzisz ona się wydłuża ale jest tak silna że jak się cofniesz ona ciągnie cię do drugiego jej końca .Napisałeś że jestem zbyt pewna siebie . Taka już jestem i się nie zmienię , byłam uczona obcowania z koniem pod okiem bardzo dobrej osoby . Może nie jest ona sławna ale według mnie jest gwiazdą wśród obcowania z końmi . Nauczyła mnie jak rozmawiać z tymi istotami bez słów . I nigdy , z jakimkolwiek koniem bym się nie spotkała żaden nie położysz uszu do tył . Żaden nawet nie spróbował mnie podgryzać . Wiem że to może wszystko głupio brzmi i wgl . Jestem pewna tego co robię i w moich przypadkach to działa . Może nie działa u innych ale u mnie tak . Fakt , przyznam że profesjonalistą w jeździectwie nie jestem ale jeśli chodzi o hodowlę koni wiem bardzo dużo .
Jeśli faktycznie u ciebie jest tak jak piszesz i koń jest taki szczęśliwy to mi nic do tego (choć i tak twierdzę, że byłoby mu lepiej gdyby miał końskie towarzystwo, a ciebie traktuje jak stado bo nie ma wyjścia, nie mając kontaktu z innymi końmi), ale na litość boską nie pisz, że koniom w ogóle nie potrzebne jest stado, a człowiek w pełni może je zastąpić. Udzielanie takich rad jest bardzo niebezpieczne, bo na świecie jest mnóstwo nieodpowiedzialnych osób, które skazują konie na samotność. Tobie się z koniem układa - super, ale kolejne 1000 osób bardzo skrzywdzi zwierzaka trzymając go samego. Oddzielanie konia od stada jest oderwaniem od jego naturalnego środowiska życia, ogranicza wiele naturalnych zachowań i nawyków.Osobiście na ładnych kilkaset koni, z którymi miałam do czynienia znałam jednego, który faktycznie źle czuł się w stadzie, nie był akceptowany, ani nie akceptował innych koni i najlepiej odnajdował się w odosobnieniu. Ale to był jeden jedyny przypadek, pozostałe kilkaset bez towarzystwa byłoby bardzo nieszczęśliwe.Jeszcze co do twojej pewności siebie - nie jest to zła cecha, dobrze, że wiesz czego chcesz i starasz się jak najlepiej dbać o swojego konia, ale nie możesz zamykać się na rady innych. Musisz nauczyć się przyjmować krytykę, poszerzać swoją wiedzę i zdobywać doświadczenie, bo kiedy ograniczysz się tylko do własnych przekonań i intuicji możesz nawet nie zauważyć, kiedy popełnisz błąd, który będzie dla ciebie, a przede wszystkim dla konia bardzo przykry w skutkach. Intuicja, dobre podejście i budowanie więzi są ważne, ale bez fachowej wiedzy można bardzo łatwo skrzywdzić konia, nawet kochając go nad życie.dopisek: Zastanawia mnie jeszcze jakim cudem spędzasz z koniem 15 godzin dziennie. Śpisz z nim w boksie? Super, że koń cię szanuje i słucha, ale czy to aby na pewno wystarczy? Co z czasem kiedy jesteś w szkole? Nie odrabiasz lekcji, nie masz żadnych zajęć dodatkowych ani znajomych? A jak poznasz chłopaka i się zakochasz? Będzie cały wolny czas spędzał z tobą i koniem na pastwisku? Chyba, że masz zamiar zrezygnować z życia prywatnego i zawodowego i całkowicie poświęcić się koniowi, w przeciwnym razie niestety skazujesz konia na długie godziny samotności.
Patrycjaa dałas kiedykolwiek szanse swojemu podopiecznemu na odnalezienie sie w stadzie? skąd mozesz wiedziec, ze nie potrzebuje konskich towarzyszy?nikt nie podwaza tego, ze dobrze zajmujesz sie koniem, tylko jestem ciekawa, bo wmaszwiasz nam , ze kon jest szczesliwy... skoro nie dostal innej szansy to musi sie cieszyc z tego, co ma..i sadze, ze to Ty jestes bardziej szczesliwa niz ten kon.kon-zwierzę stadne ( stado-grupa osobnikow tego samego gatunku )takie jest moje zdanie.
Srokaty Arab:Mieszkam w domku i koło domu mam zaraz stajnie i pastwisko . Odrabiam lekcje i chodzę do szkoły i mam czas na spędzanie czasu u konia. Chłopak nie jest mi potrzebny do szczęścia . Mam trzy konie a nie jednego ( zapomniałam dopisać) . Mam jednego u siebie natomiast dwa są w Rydzynkach ( nie ważne dlaczego) . Wiem że życie to nie bajka i nie zawsze wszyscy zgadzają się z moim zdaniem. Wiem że nie mogę zamykać się tylko na swoją wiedzę a wręcz odwrotnie bo , bardzo lubię przyjmować wiedzę na temat koni :) . Dzięki za radę i te inne ale nie musicie wszyscy się rzucać z krytykowaniem mnie . Jak widzicie że jedna osoba napisała to co trzeba to nie musicie pisać drugi raz tego samego :D . Nie musicie mnie pouczać ...
A co sądzicie o mojej sytuacji: Mam gospodarstwo, rodzice hodują krowy, a ja nie mam własnego konika :( 12 ha to chyba wystarczająco dużo miejsca i dla krów i dla jednego konia. Jak wokoło byli hodowcy to chociaż miałam frajdę, bo przychodziłam pomagać przy źrebakach, a teraz wszyscy je sprzedają, bo hodowla się nie opłaca. Nawet miałam możliwość kupna, a w zasadzie wymiany byczka na ogierka, ale rodzice byli niechętni. Tata obiecuje mi źrebaka od 10 lat (tj. odkąd sprzedał naszą kobyłkę), a teraz mówią, że kupię sobie jak dorosnę. Ja już nie chcę czekać :(
jak nie chcą powiecmy dac dużp pieniędzy można wykupić z rzeźni albo z fundacji, jak na moje to mogłabyś ieć własnego konia :) troche dziwne ze nie chcą, tacy są rodzice, moja mama sie nie zgadza na psa :(
Poprostu z nimi porozmawiaj z nimi... Konikowi trzeba by bylo zrobic domek, weterynarz, kowal, siodło, ogłowie... to kosztuje. Zajmowac sie nim... A jak Ci sie np. znudzi albo zrobisz sobie krzywde ? Może też o to chodzi... No i kon to jednak nie krowa :-)
No tak. Możliwe, że myślą że mi się znudzi. Jak ostatnio poruszyłam ten temat to mama powiedziała, że zgodzi się na hucuła. Nie wiem co o tym sądzić. Kucyki są wredne, to fakt, ale słyszałam że one są dosyć spokojne, dobrze wykorzystują paszę i są odporne na wahania temperatury. Może dlatego mojej mamie się spodobały. Ale ja bym chciała większego konia. A może przystać na propozycję kucyka? Może ktoś miał doświadczenie lub kontakt z hucułami? Jakie one są naprawdę?
Mój tata kiedyś miał hucuła i prowadził na nim hipoterapie . Moim zdaniem są to dosyć spokojne koniki, idealne do hipoterapii, świetne do oprowadzanek. Podobno "Jak ruszysz hucuła to innego konia też ruszysz". Więc dla osób początkujących myślę, że hucuł odpada. No to tak jak piszesz hucuły wszystkim się najedzą (nasz służył jako swojego rodzaju "kosiarka" na łące).
Ja na Twoim miejscu poprosiłabym o większego konia a jeśli już nic a nic byś nie mogła wskórać to bym wzięła tego hucuła. A poza tym każdy koń ma inny charakter. Poszukaj jakiegoś spokojnego
A poza tym są jeszcze inne rasy koni które nie są wymagające
Dlaczego nie chcesz hucułka? :) Tylko dlatego, że nie jest wystarczająco duży? Jeśli by bardzo Ci zależało na tym, żeby mieć własnego konia, to cieszyłabyś się nawet z hucuła. 12 ha to fakt, bardzo dużo. Ja, gdybym miała dom i własna matka zaproponowała by mi konia, a ZWŁASZCZA hucuła to chyba bym się poryczała z radości :) Ale niestety, mieszkam w bloku, więc jest niemożliwe, abym miała konia :/ Jeśli chodzi o konie huculskie to mam z nimi kontakt, bo w stadninie, w której jeżdżę są same hucuły i mnie się na nich jeździ świetnie :) Są towarzyskie, ciekawskie urocze, jednym słowem PRZE KOCHANE. :D Moim zdaniem zgódź się na hucuła, rodzice Ci go kupią i gdy zobaczą, że dobrze sobie radzisz i nie nudzi Ci się to może kupią Ci następnego tylko teraz takiego, jakiego sama byś chciała :) Pozdrawiam i powodzenia!
A może adoptuj... To będzie za darmo. Ale drugą sprawą jest miejsce, w którym koń będzie mieszkał, a trzecia jest to, ze koń to zwierzę stadne i będzie mu smutno samemu...
No jeden koń pewnie będzie się czuł samotnie. Nigdy nie jeździłam na hucułach ale słyszałam że to bardzo przyjazne i spokojne koniki:) Do tego wytrwałe i odważne, przecież chodzą Ścieszki Huculskie:)))
Jak mama ci powiedziała że się zgodzi na hucuła to i tak masz szczęście... Jeździłam na Hucułach i Są bardzo fajne mało bo małe ale zawsze konie a poza tym hucuł to ni kucyk... Tylko trochę większe... Ale i tak są fajne...
Przystanę jednak na hucułka. Wiecie czy może gdzieś na Mazowszu nie ma ktoś do sprzedania?
Czy ja dobrze rozumiem że chesz trzymać jednego?? Konie to zwierzęta STADE!! Niby drugiego konia może zastąpić koza inne zwierze, ale ja nie miałabym sumienia!! Ile masz lat?Nie wiem jakie masz doświadczenie, ile umiesz ile nie, czy potrafisz współpracować z koniem ... Ale kupno konia to jest odpowiedzialność a nie frajda. Pomijając koszta utrzymania konia trzeba wziąść pod uwagę pracę przy nim, nad nim. Pomimo, że hucuły to konie niesprawiające zbyt wielu problemów one równierz mają instynkt stadny!! Czasami lepeij odpuścić, nauczyć się najpierw obchodzenia z koniem a później w przyszłości myśleć o własnym koniu. Koń zajmuje mnustwo czasu to nie jest piesek, kotek, świnka morksa czy nawet krowa. Rodzice bardzo rozsądnie podchodzą do sprawy. Musisz przemyśleć wszytskie za i przeciw, plusy i minusy, to ze w wakacje jesteś uwiązana, to że nie pójdziesz do kina bo koń potzrebuje nowego sprzętu i trzeba odłożyć pieniądze i wiele wiele innych ... Życie ...
Doświadczenia mam o koniach spore. Wiem dobrze że koń to zwierzę stadne i rodzice chcą zakupić stado zarodowe (ogier + 2 klacze), bo do hucułów są dopłaty. Nie wiem co sobie o mnie pomyślałaś. Wprawdzie mam tylko 16 lat, ale SAMA wychowuję cielaczki, byki (duże!), jałówki i krowy też doję od 8 roku życia. Plus wywalanie obornika i karmienie, układanie dawek żywieniowych dla krów w różnych okresach laktacji i okresie zasuszenia. Prawda koń to nie krowa. Ale ja mam duże doświadczenie. Jak miałam 5 lat to już wyprowadzałam z dziadkiem duże kobyły na łąkę. I to nie tak że dziadek prowadził, a ja szłam za nim. Sama je prowadziłam za linkę (do kantara nie sięgałam). Później już tych koni nie miałam. Za te wszystkie lata sumiennej pracy w gospodarstwie rodzice zgodzili się kupić mi kucyki, za to, że nie biegam za chłopakami po wsi (w ani przy mieście nie mieszkam), nie chodzę do kina, itp. 365/366 dni w roku jestem w domu (nie wliczając szkoły, wypadów na miasto czy do kościoła). W wakacje zawsze byłam "uwiązana", a tak to miałabym chociaż frajdę z pojeżdżenia na kucyku. Nawet jeśli chodziłoby o jednego konika, to kiedyś opiekowałam się starą kobyłką jednego pana. Była samotna, a kiedy przyprowadzałam ją na pastwisko do moich cieląt to jakoś smutno jej nie było. Jeżeli koń potrafi zaakceptować człowieka jako swoje stado (a potrafi) to prędzej zaakceptuje i krowę.Psy, koty i świnki morskie są dla mnie upierdliwe....
Yhy no to widzisz tego, że to ma być stado zarodkowe, niedoczytałam albo ty nie napisałaś.Nie rzecz w wieku bo można mieć 50 lat i bark odpowiedzialności, doświadczenia w tej dziedzinie.Widać że jesteś osobą pracowitą, sumienną ale z tego co piszesz obycie z koniem miałaś kilka dobrych lat temu -chyba ze znowu źle zrozumiałam. Nie wiem na jakiej zasadzie chcesz na tym koniu jeździć, czy poprostu chasać po łąkach czy coś bardziej pod sport - ale myślę że dla zwykłej przyjemności. Miałaś zapewne styczność z końmi pociągowymi, wiec nawet lepeij że będą to hucuły- może i nie zimnokrwiste no ale tym bardziej nie gorącokrwiste konie które jednak mają inne charaktery i inne upodobania czy to żywnościowe czy inne (wiadomo dopłaty z UE są równierz pomocne przy hodowli). Co do tego, że koń może stać sam i nic mu się nie dzieje się nie zgodze. Oczywiście koń powinien traktować człowieka jako swoje stado -konia alfe- ale ty nie będziesz z nim biegać po pastwisku, brykać, a tym samym zabierasz mu w ten sposób część jego natury. A to, że inni trzymają konie w samotności (czyt. bez drugiego konia) nie oznacza, że powinno się iść w ich ślady. Jako rozsądny człowiek nalezy wybrać NAJLEPSZĄ opcję dla swojego towarzysza a nie BYLE JAKĄ, byle by była. Pozdrawiam i nie odbieraj mojej wypowiedzi złośliwie. Ja poprostu wole więcej napisać niż później mieć wyrzuty że na coś nie zwróciłąm uwagi, przeszłam obok czegoś obojętnie a że dużo w życiu widziałam (a jestem rok od ciebie starsza) to wiesz ... :)
Nie no z mojej strony też był błąd, bo nie pisałam o stadku. Dlatego szukam hodowcy z mazowieckiego, bo bliżej będzie mi dojechać, lub mniej zapłacę za transport...
Jeżeli masz zamiar kupić stadko to ok. Mi się wydaje że konie ci się nie znudzą ( to jest coś co się nie nudzi ). To ile masz lat nie mówi czy możesz mieć konia czy nie. Ja mam 12 lat i mam konia. Chodzi o to czy będziesz się nimi opiekowała. No ale jeszcze stajnia, siodła, ogłowia i to wszystko jednak mało nie kosztuje. Nie wiem ile budowa stajni kosztuje, bo ja swojego konia trzymam tam gdzie jeżdżę, ale za boks też nie mam tanio. Wiem, że wszystkie inne akkceosria Cię troche wyniosą wszczególności, że kupujesz pare koników. Powodzenia. Oby Ci się udało uprosić rodziców.
Mariolcia XDX miedzy warszawą, a wołominem jest stajnia w której hoduja hucuły przejeżdzałam obok raczej mało tam mają miejsca, ale gdybyś chciała moge dać jakieś namiary.
nom rodzice powinni kupic ci tego hucuła. mpja kumpela ma taką sytuacje że ma 30ha i ma 6 koni po 170cm około.
Tak, tak, tak. Bardzo proszę o jakieś info o tej stadninie z hucułami!
Ja również mieszkałam na wsi i dokładnie 8 lat temu gdy mialam 14 lat dostałam klaczkę dwuletnią, jednak towarzystwo krów jej nie wystarczało i stała się agresywna w stosunku do innych koni, dopiero jakieś 5 lat temu miałam szczęście i pewien rolnik chciał kupić od nas krowę ale nie miał pieniedzy więc zaoferował zamianę na kobyłkę małopolską i teraz mam dwie wspaniałe szkapy. Co do hucułów, pracuję w jednej stajni pod Giżyckiem właśnie z hucułami i są fajniutkie, bardzo wygodne ale żeby na nich poskakać czy poszaleć w terenie trzeba mieć już trochę doświadczenia bo są uparte. A dopłaty są na konie huculskie, małopolskie, śląskie i PKZ. Ale nie wystarczy kupić dwie klacze i już z głowy -nie, nie -każdy koń wpisany do programu ras zachowawczych do 7-go roku życia musi zaliczyć próbę wytrzymałościową. Hucuły muszą zaliczyć np. "ścieżkę huculska" -jeśli koń jej nie zaliczy to zostaje wyrzucony z programu i nie dostaniesz na niego dopłat.
poprosi spokojnie rodziców o konia a jak nie to moze chodzi z brak srodków bo masz miejsce ale jeszcze do konia trzeba kupic siodło ogłowie i rózne inne rzeczy potrzebne dla konia
tylko, że z koniem to nei jest tak hop siup i powiesz "kup mi konia" to Ci kupują. Koń to nie chomik, że dasz jeść i pójdziesz. Też tak myślałam, że będzie łatwo, ale dostałam w dupę (za przeproszeniem) do domu wracam po 17, wywalam obornik, noszę wodę, ściele, daje jeść no i jeżdze na nich bo to też ważne, zastanów sie czy jesteś gotowa aby kupić konia bo to nei zabawka ;)
dragonowamariolcia juz napisala ze jest pracowita, i pomaga przy krowach (a ta praca jest 100razy gorsza niz praca przy koniach tzn. obornik jest ... no comment, zapach tez i nie masz tej samej przyjemnosci, bo konia odchody sa latwe to posprzatania, porzyteczne w ogrotku[male ilsoci] i nie sa tak obrzydliwe jak krowie, i konie to konie przyjemnosc z pracy jest :)jak rodzice zobacza jak sie zajmujesz huculami moze za rok lub dwa zgodza sie na wiekszego konianie wiem jakie masz doswiatczenie, jak jezdzisz ale nie wnikam bo kazdy wie co i jak z posiadaniem konia, a po za tym jest duzo informacji na ten temat, ksiazki, interet fora, blogi - warto poczytac, jak masz insturktora to spytaj sie o ten pomysl albo tych hodowcow koni o ktorych wspominalalasa i poczytaj o tych dodacjach!kiedys gdzies slyszalam o hodowcy huculow w nowym duninowie (zalew wloclawski)z kad dokladnie jestes?
Ale my mamy ponad 400 sztuk trzody chlewnej i myślisz, że ja nie pomagam? :) Znam takie kwiatki które mówią, że chcą konia a potem sprzedają je na rzeź bo nie umieją sobie z nim poradzić dlatego jestem "surowa"
czy ja o tobie cos mowiam, tylko powiedzialam ze mariolciaXDX mowi ze jest pracowita i wspomnialam ze opieka nad koniem jest przyjemniejsza niz praca przy krowachja nic nie mowilam ze ty pomagasz czy nie!jak kupowlas konia to jaka bylas? wiedzialas wszystko wszysciutko? nie bylo prawdopodobienstwa ze ci sie znudzi ze sobie nie poradzisz? ile masz lat?non stop sie uczymy
nie nie wiedziałam wszystkiego ale miałam już doświadczenie bo moja siostra dostała ponad pół roku prze de mną konia i w sumie czasami chciałam zrezygnować. Teraz mam 13 lat. W sumie to tytuł tematu wygląda dziecinnie i to być może było przyczyną mojego "naskoku" ;)
a po za tym dziewczyna kupując konia powinna wiedzieć, że koń sam nie powinien być i powinien mieć choćby towarzystwo kucyka ;) Wiec kupując jednego powinna kupić dwa ;)
kuc to najmniejszy problem :Pa po za tym niedopisalaale zakup konia to powazne decyzje i bardzo trudna praca
troche mni irytuje ""obiecal zrebaka"" tzn. ze chcialas zrebaka? to nieodpowiedzialne gdy mialas stycznosc z konmi tak ja pisalas, nawet na doroslego konia masz dosc male doswiatczenie bo prowadzanie koni za linke to male, lub frajda z hodowcamimoje domysly z twoich postowkon nie krowa, tymbardziej ogiery! krowie doswiatczenie nie zastapi konskiego
heh ale polska to nie stany, gdzie na kazdy ranczo musi byc koń dla mieszkańców..... kon to też obowiazek
hucuły są średnimi końmi od około 134 cm do 145 cm w kłębie . Są końmi bardzo wytrwałymi i można je trzymać cały rok pod gołym niebem (w zagrodzie )Są silne mądre i potrafią pokochać człowieka. Mogą ciągnąć wozy w parę lub w pojedynkę. I nadają się pod siodło bo mogą nosić na grzbiecie aż 120 kg a na takiego konia to bardzo dużo.Ale przez to że mają słabo zarysowany kłąb muszą mieć podogonie . Zazwyczaj są łagodne i spokojne a także bardzo cierpliwe.Są rasą która jest odporna na choroby. Jeżeli potrzebujesz więcej informacji to pisz śmiało. Tekst: Konikowapani9
Kto ci powiedział,że powinna kupić dwa konie?! Jak będzie się nim zajmować,w zupełności jeden wystarczy. :O
Mhm , czytając wypowiedzi innych zgadzam się tylko z Eqinestra.Bzdurą jest to że jeśli kupujesz jednego konia to od razu musisz kupić drugiego. Większej bzdury nie słyszałam. Kupując konia musimy pamiętać że koń to nie zabawka na miesiąc tylko na długi czas . Musimy tej istocie poświęcić większość swojego wolnego czasu. Co innego kiedy kupujemy konia ale zaczyna nam nie starczać dosyć dużo czasu. W tedy dzierżawimy go z kimś lub dokupujemy właśnie drugiego konia . Nie musi być koniecznie koń .może to być kuc, osiołek lub koza. Konie to duży obowiązek i duże wydadki . Niestety konie to jedne z droższych do utrzymania zwierząt.
Naprawdę? A doczytałaś, że ten koń miałby stać bez innych koni? Z krowami? Dalej nie słyszałaś większej bzdury?Bzdurą jest to, że człowiek zapewni koniowi odpowiednie towarzystwo. Albo krowa czy koza. Nikt nie każe kupować dwóch koni naraz, o ile ten jeden będzie trzymany w towarzystwie innych koni - w pensjonacie, w stajni u sąsiada, gdziekolwiek. Jak człowiek miałby zastąpić koniowi stado?
Wyobraź sobie że da się ...
Patrycja64, twój wpis nie pierwszy raz budzi kontrowersje... Mam wrażenie, że jesteś zbyt pewna siebie, jeśli chodzi o swoją wiedzę jeździecką i to niezbyt słusznie. Pogadaj z profesjonalistami, poczytaj o prawidłowym chowie koni i podaj choć jeden dowód (źródło inne niż twoje prywatne zdanie, lub zdanie innych laików, czy przesadnie "nawiedzonych") na to, że człowiek w pełni może zastąpić koniowi towarzystwo innych koni. To jest właśnie bzdura, a twoja własna opinia ma się nijak do rzeczywistości.
Pół roku temu kupowałam swojego pierwszego konia i nawet przez moment mi nie przyszlo do glowy aby kipic jednego.. wzielam z jednej stajni 2 sztuki. jedna z klaczy okazala sie zbyt zlosliwa w stosunku do mlodszej kolezanki ( kopala ją , gryzła, nie pozwalała się zbliżać do wiaty itp... ja tylko leczylam rany młodej klaczce.zamienilam agresorkę ja na arabkę- konia spokojnego ale to arab wiec z powerem, grzeczną , ułożoną itp. jednak arabeczka nie przywykła do towarzystwa tylko 1 konika i gdy biore mlodziaka na nauke, ta biedna biega zrozpaczona, nerwowa i rży rozpaczliwie. Na wiosnę będzie trzeci konik mloda arabka, aby ta, która zostaje, nie stresowała się za bardzo.i tez sama sie zajmuję się końmi i serio potrzeba na to masę czasu. zwykłe rozczyszczenie koni, które spędzają 24/24 na wolnym wybiegu to dobra godzina-półtora na glowę. wyczesanie,sprawdzenie nóg, kopyta, pielęgnacja ew ranek, szczotkowanie grzywy ogona i wyjęcie chwastów. jak kończę to padam nie raz na pysk a tu jeszcze jezdzic trzeba. arabka nie musi jezdzic kazdego dnia, czy 4 razy w tygodniu, ja wystarczy na lonzownik wrzucic i pol godziny pracy jej wystarczy, aby zachowac forme ( ma 18 lat ) poza tym razem biegają po padoku, więc biegają kiedy chcą i jak chcą, ona jest podsiodłem raz -dwa w tygodniu maks, bo jazda na niej to sama przyjemnosc :) a mloda musi byc min 2 razy pod siodlem moze byc czesciej ale krocej, ale jest po naukach, wiec utrwalamy.no i tak min 3 godziny gdzy tylko je czyszcze i karmie do ... gdy robimy calosc :))jak sobie pomyślę,że miały by być rozmnażane, to nie miałabym już czasu chyba na nic.. a tu male dzieci i firma i inne obwiazki..a konie żyją bardzo długo... zawsze można sprzedac, ale ja nie bylam w stanie sprzedac mlodej. Kocham je jak dzieci a i do zlosliwej klaczki moge zajechac w odwiedziny, bo jezdzi w zaprzyjaznionej stajni :)wiec czasu ,czasu i jeszcze raz czasu potrzeba, aby ogarnąć zwierzaki nie mając pomocy
SrokatyArab , nie wiem czy jest ktoś z profesjonalistów kto też tak sądzi jak ja ale wiem jedno . Ja z moim koniem spędzam więcej czasu niż ktokolwiek kogo znam . Zliczając czas jaki spędzam z moim koniem dziennie wynosi około 15 godzin . Idę do szkoły, wracam , jem obiad i idę na dół do mojego pupila . Traktuje mnie jak przywódcę stada . Nie będę się rozpisywać o tym jak on reaguje jak od niego odchodzę i jak do niego przychodzę bo tego nie da się opisać to magia . To tak jak byś był złączony z koniem sprężyną . Gdy odchodzisz ona się wydłuża ale jest tak silna że jak się cofniesz ona ciągnie cię do drugiego jej końca .Napisałeś że jestem zbyt pewna siebie . Taka już jestem i się nie zmienię , byłam uczona obcowania z koniem pod okiem bardzo dobrej osoby . Może nie jest ona sławna ale według mnie jest gwiazdą wśród obcowania z końmi . Nauczyła mnie jak rozmawiać z tymi istotami bez słów . I nigdy , z jakimkolwiek koniem bym się nie spotkała żaden nie położysz uszu do tył . Żaden nawet nie spróbował mnie podgryzać . Wiem że to może wszystko głupio brzmi i wgl . Jestem pewna tego co robię i w moich przypadkach to działa . Może nie działa u innych ale u mnie tak . Fakt , przyznam że profesjonalistą w jeździectwie nie jestem ale jeśli chodzi o hodowlę koni wiem bardzo dużo .
Jeśli faktycznie u ciebie jest tak jak piszesz i koń jest taki szczęśliwy to mi nic do tego (choć i tak twierdzę, że byłoby mu lepiej gdyby miał końskie towarzystwo, a ciebie traktuje jak stado bo nie ma wyjścia, nie mając kontaktu z innymi końmi), ale na litość boską nie pisz, że koniom w ogóle nie potrzebne jest stado, a człowiek w pełni może je zastąpić. Udzielanie takich rad jest bardzo niebezpieczne, bo na świecie jest mnóstwo nieodpowiedzialnych osób, które skazują konie na samotność. Tobie się z koniem układa - super, ale kolejne 1000 osób bardzo skrzywdzi zwierzaka trzymając go samego. Oddzielanie konia od stada jest oderwaniem od jego naturalnego środowiska życia, ogranicza wiele naturalnych zachowań i nawyków.Osobiście na ładnych kilkaset koni, z którymi miałam do czynienia znałam jednego, który faktycznie źle czuł się w stadzie, nie był akceptowany, ani nie akceptował innych koni i najlepiej odnajdował się w odosobnieniu. Ale to był jeden jedyny przypadek, pozostałe kilkaset bez towarzystwa byłoby bardzo nieszczęśliwe.Jeszcze co do twojej pewności siebie - nie jest to zła cecha, dobrze, że wiesz czego chcesz i starasz się jak najlepiej dbać o swojego konia, ale nie możesz zamykać się na rady innych. Musisz nauczyć się przyjmować krytykę, poszerzać swoją wiedzę i zdobywać doświadczenie, bo kiedy ograniczysz się tylko do własnych przekonań i intuicji możesz nawet nie zauważyć, kiedy popełnisz błąd, który będzie dla ciebie, a przede wszystkim dla konia bardzo przykry w skutkach. Intuicja, dobre podejście i budowanie więzi są ważne, ale bez fachowej wiedzy można bardzo łatwo skrzywdzić konia, nawet kochając go nad życie.dopisek: Zastanawia mnie jeszcze jakim cudem spędzasz z koniem 15 godzin dziennie. Śpisz z nim w boksie? Super, że koń cię szanuje i słucha, ale czy to aby na pewno wystarczy? Co z czasem kiedy jesteś w szkole? Nie odrabiasz lekcji, nie masz żadnych zajęć dodatkowych ani znajomych? A jak poznasz chłopaka i się zakochasz? Będzie cały wolny czas spędzał z tobą i koniem na pastwisku? Chyba, że masz zamiar zrezygnować z życia prywatnego i zawodowego i całkowicie poświęcić się koniowi, w przeciwnym razie niestety skazujesz konia na długie godziny samotności.
Patrycjaa dałas kiedykolwiek szanse swojemu podopiecznemu na odnalezienie sie w stadzie? skąd mozesz wiedziec, ze nie potrzebuje konskich towarzyszy?nikt nie podwaza tego, ze dobrze zajmujesz sie koniem, tylko jestem ciekawa, bo wmaszwiasz nam , ze kon jest szczesliwy... skoro nie dostal innej szansy to musi sie cieszyc z tego, co ma..i sadze, ze to Ty jestes bardziej szczesliwa niz ten kon.kon-zwierzę stadne ( stado-grupa osobnikow tego samego gatunku )takie jest moje zdanie.
Srokaty Arab:Mieszkam w domku i koło domu mam zaraz stajnie i pastwisko . Odrabiam lekcje i chodzę do szkoły i mam czas na spędzanie czasu u konia. Chłopak nie jest mi potrzebny do szczęścia . Mam trzy konie a nie jednego ( zapomniałam dopisać) . Mam jednego u siebie natomiast dwa są w Rydzynkach ( nie ważne dlaczego) . Wiem że życie to nie bajka i nie zawsze wszyscy zgadzają się z moim zdaniem. Wiem że nie mogę zamykać się tylko na swoją wiedzę a wręcz odwrotnie bo , bardzo lubię przyjmować wiedzę na temat koni :) . Dzięki za radę i te inne ale nie musicie wszyscy się rzucać z krytykowaniem mnie . Jak widzicie że jedna osoba napisała to co trzeba to nie musicie pisać drugi raz tego samego :D . Nie musicie mnie pouczać ...