Jako jedna z jeźdźców Zabajki twierdzę, że musimy poważnie się przygotowywać do skoków. Niedawno widziałam jednego niedoświadczonego jeźdźca, który skacząc przez przeszkodę na Lancelocie spadł do tyłu i złamał 6 kręgów. To naprawdę niebezpieczne zajęcie. Jednak ci co jeżdżą przynajmniej pół roku są jak najbardziej gotowi, aby podjąć to wyzwanie. Jednak jeśli ktoś was do tego zmusza i wyzywa od tchórzów, nie zwracajcie na to uwagi i zostańcie przy swojej myśli. Życzę udanej jazdy. Jula (matrixowa)
Następna, która mierzy umiejętności na podstawie czasu jazdy. Czy was tego uczą w Zabajce? Chociaż trzeba przyznać, że miara KoniaryAliski (30 jazd) jest bardziej precyzyjna, bo "pół roku" nie mówi nic. Można przez pół roku jeździć codziennie, a można co dwa tygodnie. Większość przeciętnych rekreacyjnych jeźdźców (raz - dwa razy na tydzień) po pół roku telepie się niepewnie w galopie.A tak do całości postu - jazda konna to niebezpieczne zajęcie. Dlatego warto jeździć tam, gdzie nie pozwala się niedoświadczonym jeźdźcom skakać przez przeszkody, z którymi nie dają sobie rady.
Jak dla mnie 0,5 roku to nawet za mało.Ja jeżdżę 1,5 rou i mam wprowadzenie do skoków własnie ...Co prawda przez pierwsze kilka miesiecy jeździłam raz na miesiąc, ale teraz od około 7-8 miesięcy jeżdżę na poważnie i jestem w stajni 2-3 razy w tygodniu. Do skoków na prawde trzeba się przygotowac. Opanowac dosiady , i podstawowe 3 chody, półsiad.Dla mnie nauka " na szybko" to żadna nauka . ;/
@jestemzlasu: ""A tak do całości postu - jazda konna to
niebezpieczne zajęcie. Dlatego warto jeździć tam, gdzie nie pozwala się
niedoświadczonym jeźdźcom skakać przez przeszkody, z którymi nie dają
sobie rady."" - PRAWDA, PRAWDA I JESZCZE RAZ PRAWDA. Ale może nie udzielajmy się, bo wyzwą nas od "chamów", przecież trener KoniaraAliska zaraz i tak przyjdzie i profesjonalnie nam wszystko wyjaśni ;) @galopka7: jak dla mnie to nawet te marne 1,5 roku to jest za mało,tym bardziej, że napisałaś, że jeździłaś raz w miasiacu a teraz jesteś dwa -trzy razy w tygodniu. Ja się brałam za skoki po 5 latach jeździectwa, jak opanowałam wszystkie chody, podstawowe figury ujezdzeniowe i potrafiłam konia ustawić na pomoce jak i potrafic z nim pracować, bo innego sensu nie ma zaczynania skoków jak sie siedzi ja gówno w siodle, czego później konsekwencjami sa upadki takie jakie opisałaś, choć nawet i mistrzowie spadają...Pozdrawiam.
@jestemzlasu: ""A tak do całości postu - jazda konna to
niebezpieczne zajęcie. Dlatego warto jeździć tam, gdzie nie pozwala się
niedoświadczonym jeźdźcom skakać przez przeszkody, z którymi nie dają
sobie rady."" - PRAWDA, PRAWDA I JESZCZE RAZ PRAWDA. Ale może nie udzielajmy się, bo wyzwą nas od "chamów", przecież trener KoniaraAliska zaraz i tak przyjdzie i profesjonalnie nam wszystko wyjaśni ;) @galopka7: jak dla mnie to nawet te marne 1,5 roku to jest za mało,tym bardziej, że napisałaś, że jeździłaś raz w miasiacu a teraz jesteś dwa -trzy razy w tygodniu. Ja się brałam za skoki po 5 latach jeździectwa, jak opanowałam wszystkie chody, podstawowe figury ujezdzeniowe i potrafiłam konia ustawić na pomoce jak i potrafic z nim pracować, bo innego sensu nie ma zaczynania skoków jak sie siedzi ja gówno w siodle, czego później konsekwencjami sa upadki takie jakie opisałaś, choć nawet i mistrzowie spadają...Pozdrawiam.
Święta prawda i w jednym i w drugim przypadku. Znam trenera, który 3/4 osób, które ma uczyć skoków odsyła na lonżę, żeby nauczyli się siedzieć, a dopiero potem bierze się za skoki. Ma niekonwencjonalne metody, bo zazwyczaj zabiera strzemiona i wodze ;) , ale widząc po tym jak jeżdżą jego jeźdźcy to to działa. I nie ma się co spieszyć. Jeśli zacznie się skakać za wcześnie to można się tylko nabawić złych nawyków. A oduczyć się jest trudniej niż nauczyć. Lepiej jest zacząć później niż za wcześnie.
Hippika co do złych nawyków, zgadzam się w 100%....jestem idealnym przykładem na Twoją teorię ;dPo roku nauki jazdy konnej (zazwyczaj 1 w tyg), jako 13-letnia dziewczyna, jak głupia napaliłam się na skoki. Naoglądałam się zawodowców, wszystko wydawało się takie proste.... Pierwsze skoki nie były najgorsze, ale ja chciałam wyżej i wyżej.....i coraz więcej.... Co z tego mam ?Do dzisiaj mam problemy z postawą......nie umiem podążać za ruchem konia. Oczywiście można to spokojnie poprawić, ale nie jeżdżąc raz na tydzień, czy dwa. W ten sposób nie da się poprawić tych nawyków.Żałuję, ze ktoś mnie wtedy puścił na skoki. Potem zmieniłam stajnię i do dzisiaj jeżdżę praktycznie na własną rękę, więc skakać mogę ile mi się podoba, ale co z tego skoro jedyne co mi pozostaje to przeszkody 50-70 cm i korygowanie postawy.Za pewne jeśli KoniaraAliska zobaczy moją odpowiedź, to stwierdzi, że jestem chamska, ale dziecko po 30 jazdach nie bierz się za skoki, nie bierz się za dzierżawę "hucułka skokowego", chyba, że masz zamiar regularnie ćwiczyć na nim swój dosiad, bo marzenia o skokach dla własnego dobra zostaw na później. W jeździe konnej pośpiech jest największy przekleństwem. Twoi rodzice, być może nie zdają sobie sprawy z tego, że dzierżawa w celach treningu skokowego nie jest dla Ciebie dobrą decyzją. Twój jakże mocny argument "30 jazd" jest tak naprawdę niczym...to żaden pretekst do nauki skoków, więc nie wspominaj już o tym, bo tak naprawdę jeśli nigdy nie skakałaś, to głupotą z Twojej strony jest wypowiadanie się na ten temat. Tym bardziej wpajanie innym osobom, że 30 jazd wystarczy. Po prostu bierz się do roboty.Pozdrawiam ;)
Co do KoniaryAliski to się z tobą zgadzam. Twierdzę też, że poprzednie komentarze co do częstotliwości jazd także mają ogromne znaczenie. Oglądając w telewizji zawody można powiedzieć, że wszystko jest proste np. zawsze chciałam jeździć konno, bo twierdziłam że będzie to bardzo przyjemne i jest, ale gdy usiadłam po raz pierwszy na grzbiecie konia wszystko co wydawało się łatwe, stało się w mgnieniu oka strasznie trudne. Na razie zabieram się tylko za przeszkody 30-45cm, lecz potrzebowałam na to ok. 60 lekcji nauki.
Jako jedna z jeźdźców Zabajki twierdzę, że musimy poważnie się przygotowywać do skoków. Niedawno widziałam jednego niedoświadczonego jeźdźca, który skacząc przez przeszkodę na Lancelocie spadł do tyłu i złamał 6 kręgów. To naprawdę niebezpieczne zajęcie. Jednak ci co jeżdżą przynajmniej pół roku są jak najbardziej gotowi, aby podjąć to wyzwanie. Jednak jeśli ktoś was do tego zmusza i wyzywa od tchórzów, nie zwracajcie na to uwagi i zostańcie przy swojej myśli. Życzę udanej jazdy. Jula (matrixowa)
Następna, która mierzy umiejętności na podstawie czasu jazdy. Czy was tego uczą w Zabajce? Chociaż trzeba przyznać, że miara KoniaryAliski (30 jazd) jest bardziej precyzyjna, bo "pół roku" nie mówi nic. Można przez pół roku jeździć codziennie, a można co dwa tygodnie. Większość przeciętnych rekreacyjnych jeźdźców (raz - dwa razy na tydzień) po pół roku telepie się niepewnie w galopie.A tak do całości postu - jazda konna to niebezpieczne zajęcie. Dlatego warto jeździć tam, gdzie nie pozwala się niedoświadczonym jeźdźcom skakać przez przeszkody, z którymi nie dają sobie rady.
Jak dla mnie 0,5 roku to nawet za mało.Ja jeżdżę 1,5 rou i mam wprowadzenie do skoków własnie ...Co prawda przez pierwsze kilka miesiecy jeździłam raz na miesiąc, ale teraz od około 7-8 miesięcy jeżdżę na poważnie i jestem w stajni 2-3 razy w tygodniu. Do skoków na prawde trzeba się przygotowac. Opanowac dosiady , i podstawowe 3 chody, półsiad.Dla mnie nauka " na szybko" to żadna nauka . ;/
@jestemzlasu: ""A tak do całości postu - jazda konna to niebezpieczne zajęcie. Dlatego warto jeździć tam, gdzie nie pozwala się niedoświadczonym jeźdźcom skakać przez przeszkody, z którymi nie dają sobie rady."" - PRAWDA, PRAWDA I JESZCZE RAZ PRAWDA. Ale może nie udzielajmy się, bo wyzwą nas od "chamów", przecież trener KoniaraAliska zaraz i tak przyjdzie i profesjonalnie nam wszystko wyjaśni ;) @galopka7: jak dla mnie to nawet te marne 1,5 roku to jest za mało,tym bardziej, że napisałaś, że jeździłaś raz w miasiacu a teraz jesteś dwa -trzy razy w tygodniu. Ja się brałam za skoki po 5 latach jeździectwa, jak opanowałam wszystkie chody, podstawowe figury ujezdzeniowe i potrafiłam konia ustawić na pomoce jak i potrafic z nim pracować, bo innego sensu nie ma zaczynania skoków jak sie siedzi ja gówno w siodle, czego później konsekwencjami sa upadki takie jakie opisałaś, choć nawet i mistrzowie spadają...Pozdrawiam.
Hmm ... tak jak pisałam jeszcze nie skaczę :)Dopiero mam powoli wprowadzane drągi w galopie .
@jestemzlasu: ""A tak do całości postu - jazda konna to niebezpieczne zajęcie. Dlatego warto jeździć tam, gdzie nie pozwala się niedoświadczonym jeźdźcom skakać przez przeszkody, z którymi nie dają sobie rady."" - PRAWDA, PRAWDA I JESZCZE RAZ PRAWDA. Ale może nie udzielajmy się, bo wyzwą nas od "chamów", przecież trener KoniaraAliska zaraz i tak przyjdzie i profesjonalnie nam wszystko wyjaśni ;) @galopka7: jak dla mnie to nawet te marne 1,5 roku to jest za mało,tym bardziej, że napisałaś, że jeździłaś raz w miasiacu a teraz jesteś dwa -trzy razy w tygodniu. Ja się brałam za skoki po 5 latach jeździectwa, jak opanowałam wszystkie chody, podstawowe figury ujezdzeniowe i potrafiłam konia ustawić na pomoce jak i potrafic z nim pracować, bo innego sensu nie ma zaczynania skoków jak sie siedzi ja gówno w siodle, czego później konsekwencjami sa upadki takie jakie opisałaś, choć nawet i mistrzowie spadają...Pozdrawiam. Święta prawda i w jednym i w drugim przypadku. Znam trenera, który 3/4 osób, które ma uczyć skoków odsyła na lonżę, żeby nauczyli się siedzieć, a dopiero potem bierze się za skoki. Ma niekonwencjonalne metody, bo zazwyczaj zabiera strzemiona i wodze ;) , ale widząc po tym jak jeżdżą jego jeźdźcy to to działa. I nie ma się co spieszyć. Jeśli zacznie się skakać za wcześnie to można się tylko nabawić złych nawyków. A oduczyć się jest trudniej niż nauczyć. Lepiej jest zacząć później niż za wcześnie.
Hippika co do złych nawyków, zgadzam się w 100%....jestem idealnym przykładem na Twoją teorię ;dPo roku nauki jazdy konnej (zazwyczaj 1 w tyg), jako 13-letnia dziewczyna, jak głupia napaliłam się na skoki. Naoglądałam się zawodowców, wszystko wydawało się takie proste.... Pierwsze skoki nie były najgorsze, ale ja chciałam wyżej i wyżej.....i coraz więcej.... Co z tego mam ?Do dzisiaj mam problemy z postawą......nie umiem podążać za ruchem konia. Oczywiście można to spokojnie poprawić, ale nie jeżdżąc raz na tydzień, czy dwa. W ten sposób nie da się poprawić tych nawyków.Żałuję, ze ktoś mnie wtedy puścił na skoki. Potem zmieniłam stajnię i do dzisiaj jeżdżę praktycznie na własną rękę, więc skakać mogę ile mi się podoba, ale co z tego skoro jedyne co mi pozostaje to przeszkody 50-70 cm i korygowanie postawy.Za pewne jeśli KoniaraAliska zobaczy moją odpowiedź, to stwierdzi, że jestem chamska, ale dziecko po 30 jazdach nie bierz się za skoki, nie bierz się za dzierżawę "hucułka skokowego", chyba, że masz zamiar regularnie ćwiczyć na nim swój dosiad, bo marzenia o skokach dla własnego dobra zostaw na później. W jeździe konnej pośpiech jest największy przekleństwem. Twoi rodzice, być może nie zdają sobie sprawy z tego, że dzierżawa w celach treningu skokowego nie jest dla Ciebie dobrą decyzją. Twój jakże mocny argument "30 jazd" jest tak naprawdę niczym...to żaden pretekst do nauki skoków, więc nie wspominaj już o tym, bo tak naprawdę jeśli nigdy nie skakałaś, to głupotą z Twojej strony jest wypowiadanie się na ten temat. Tym bardziej wpajanie innym osobom, że 30 jazd wystarczy. Po prostu bierz się do roboty.Pozdrawiam ;)
Co do KoniaryAliski to się z tobą zgadzam. Twierdzę też, że poprzednie komentarze co do częstotliwości jazd także mają ogromne znaczenie. Oglądając w telewizji zawody można powiedzieć, że wszystko jest proste np. zawsze chciałam jeździć konno, bo twierdziłam że będzie to bardzo przyjemne i jest, ale gdy usiadłam po raz pierwszy na grzbiecie konia wszystko co wydawało się łatwe, stało się w mgnieniu oka strasznie trudne. Na razie zabieram się tylko za przeszkody 30-45cm, lecz potrzebowałam na to ok. 60 lekcji nauki.
Jak dla mnie 0,5 roku to nawet za mało.Zgadzam się ,ja jeżdżę trochę ponad pół roku i dopiero zaczynam galopować.