W tym temacie piszcie, jakieś swoje (prawdziwe) niezwykłe przygody (może być z końmi, lecz nie musi). To ma być coś takiego, co nie zdarza się od tak sobie, coś wyjątkowego! Jeżeli jakąś przygodę uważacie za taką, lub przynajmniej godną uwagi, to piszcie :)
Kiedyś przeżyłam bardzo niezwykłą chwilę. Byłam wtedy w Żarnówce, był wieczór - rozsiodłałam Posyłkę po jeździe i dałam jej marchewkę i poszłam. Wtedy usłyszałam jej rżenie - kiedy do niej wróciłam i weszłam do jej boksu - przytknęła łeb do mojego brzucha i znów zarżała. To było cudowne.
W tym temacie piszcie, jakieś swoje (prawdziwe) niezwykłe przygody (może być z końmi, lecz nie musi). To ma być coś takiego, co nie zdarza się od tak sobie, coś wyjątkowego! Jeżeli jakąś przygodę uważacie za taką, lub przynajmniej godną uwagi, to piszcie :)
mam jedną w atku nie chce mi sie jej drugi raz pisac "Miłosc przez cozy"
"miłosc przez oczy " mialo byc :d
Kiedyś przeżyłam bardzo niezwykłą chwilę. Byłam wtedy w Żarnówce, był wieczór - rozsiodłałam Posyłkę po jeździe i dałam jej marchewkę i poszłam. Wtedy usłyszałam jej rżenie - kiedy do niej wróciłam i weszłam do jej boksu - przytknęła łeb do mojego brzucha i znów zarżała. To było cudowne.