No to opisujcie siebie, swoją jeździecką przygodę, ale nie tylko - tą "normalną", tzw. nie-końską tak samo. Dawajcie zdjęcia itd. :) To o mnie... : (zdjęcie załączyłam) No to ja jestem Monika, lat mam 13, mieszkam w Lodzi i konia trzymam w stajni Smolis (bardzo polecam!). Orlik to skarogniady walaszek (moj rowiesnik x D), bardzo spokojny (czasem az za bardzo), do rekreacji. Startowal podobno kiedys w skokach LL czy L, ale pewnosci nie mam. Ja sama jezdze konno od 3 lat - uczylam sie praktycznie jako samouk, glownie z ksiazek, poniewaz w stajni w ktorej zaczynalam nie bylo trenera (placilo sie wlascicielowi stajni, ktory zostawial jezdzca samego na ujezdzalni, czasem tylko przychodzil i mowil bez przerwy "skroc wodze" i "piety w dol". Twierdzil, ze zbiera sie konia szarpiac raz za lewa wodze, raz za druga, a ze skreca sie po prostu ciagnac za odpowiednia wodze. Hahaha.). Konia dostalam po pol roku jazdy, bylam przeszczesliwa - po tych wszystkich chabetach, ktorew ogole nie reagowaly na lydki ani dosiad, byly zaszarpane w pysku i byly non stop zestresowane, odkupiony od innego wlasciciela w tej samej stajni Orlik wyadawal mi sie cudem. Teraz wiem, ze to byl wielki blad - kupic konia drobnej dziewczynce (szczegolnie ze ten kon ma ponad 175cm w klebie!), ktora uczyla sie galopowac! Jednak po jakims czasie zaczelam sobie radzic. Jezdzilam bez problemu w tereny, skakalam tak do ok. 60cm (przeszkody to byly opony z dragami, a zamiast krytej hali byla stodola, a jezdzilo sie w niej jak na wolcie) i bylam zadowolona. Jednak przestalo mi to wystarczac i wypowiedzialam na glos moje od dawna "skrywane" marzenia o jezdzie sportowej. Bylam pare razy na lekcjach u swietnej trenerki (Ludmila Siergiej, BARDZO polecam), jednak bylo to bardzo daleko, a jesli ktos mnie nie zawiozl to nie mialam jak dojezdzac, wiec musialam zrezygnowac. Przenioslam sie do innej stajni, do Smolisa. Na Smulsku (gdzie bylam od poczatku) bylo drogo ze wzgledu na dobra lokalizacje, konie mialy zle warunki i byly zle traktowane, weterynarza nie widzialam tam w zyciu, a kowal przyjezdzal bardzo rzadko. Za to Smolis to byla stajnia marzen. O 100zl taniej niz na Smulsku, bogaty i przemily wlasciciel, ktory w stajnie porzadnie inwestuje (bo oprocz niej ma firme we Francji), zalozona 2 lata temu, wiec wszystko jest jeszcze w swietnym stanie. Namiot cyrkowy - srednica 45m - jako kryta hala, padoki sa ogromne, dwie ujezdzalnie odkryte w tym jeden duzy parkur, do wyboru boksy angielskie i zwykle (ja trzymam Orlika w angielskim), weterynarz i kowal regularnie przyjezdzaja, konie sa wypuszczane na padoku codziennie o ile nie pada snieg lub deszcz, jest duze pomieszczenie socjalne - zawsze czyste - gdzie mozna sie ogrzac, wypic kawe lub herbate etc, zawsze jest z kim pogadac. To jest stajnia pensjonatowa, a mimo to jest tam okolo 75 koni, a boksy bd dobudowywane. Na wiosne pan Smolis chce wybudowac basen dla koni, solarium i karuzele (mysle, ze to nie jest takie gadanie, tylko ze faktycznie do zrealizowania ), no i jest prawidzwy trener, ktorego mi tak brakowalo na Smulsku. Jestem bardzo zadowolna z tej stajni, choc ma jedna wade - jest bardzo daleko, wiec czesto nie moge tam jezdzic. Koniec o stajni, dalej o mnie i Orliku. ; D No wiec niedlugo po przeniesieniu trener zauwazyl, ze Orlik ma kurzy chod, wiec wezwali weterynarza, ktory stwierdzil, ze Orlik ma przesunieta miednice i to dlatego tak trudno chodzi na prawa strone. Mozemy albo tak zostawic (to go nie boli, czuje po prostu dyskomfort) albo zdecydowanie sie na "przestawienie" tej miednicy i wtedy bd chodzil normalnie. Moi rodzice wola pierwsze rozwiazanie, ja to drugie, ale jak do tej pory wygrywaja rodzice. :( Nie przeszkadza to jednak Orlikowi w normalnej jezdzie (oprocz tej prawej strony ofc) i skokach amatorskich. Chce niedlugo zdobyc brazowa odznake jezdziecka i zaczac startowac w niskich zawodach skokowych i ujezdzeniowych. Ostatnio troszke mi z Orlikiem nie szlo, gorzej sie dogadywalismy, no i ma juz swoje lata, wiec chcialam go sprzedac, jednak rodzice sie nie zgodzili. Chcialabym troszke mldszego konia, z ktorym moglabym popracowac i ja i trener, na ktorym moglabym startowac i skakac juz troche mniej amatorsko, no ale moj tata ktory raz na tydzien jezdzi w teeny na Orliku protestuje, bo kiedy sie rozkreci potrafi byc naprawde szybki, a mojemu tacie chodzi w tych terenach wylacznie o szybkosc. :/ Troche o charakterze Orzelka... No wiec to kon profesor, naprawde. Jest megaspokojnie, czasem wrecz mulasty. Nad inymi konmi dominuje, ale nade mna sie raczej nie stara. Nieplochwliy, nie boi sie praktycznie niczego procz wody ze szlaufa. Ma jelenia szyje, , ja mowiac szczerze po prostu nie potrafie zebrac czy chocby zganaszowac - nawet na wypinaczach czy czambonie to jest bardzo trudne! W terenie glownie jezdzi jako czolowy. Klus ma niestety bardzo , ale to BARDZO wybijajacy, cwiczebny to tortura, kazdy kto na nim jezdzil moze to potwierdzic bez problemu. Jest tez bardzo mocno wyklebiony, wiec jazda na oklep bez czapraka tez raczej odpada, bo jest to bolesne. Ciekawski to on nie jest, ceni sobie raczej spokoj, na padoku zamiast szalec z innymi konmi t je lub stoi z uszami na bok. ;d Ale to naprawde zloty kon. Jest dobrze ujezdzony, nie ponosi itede. Naprawde uwielbiam go, choc czasem naprawde marze o mlodszym koniu, zwawszym i takim bardziej chetnym do pracy. xpTo tyle o Orle, moze teraz o mnie...? No wiec jestem taka cicha, niesamiala,raczej leniwa. Uwielbiam czytac, nie tylko konskie ksiazki ale tez normalne. Mam swoje dziwactwa, a nawet bardzo duzo ich - boje sie orzechow wloskich (bardzo), pije tylko sok jablkowy i od niedawna wode niegazowana (wszystko co gazowane fuuuj, tak samo cos a"la mieta, herbata itd.). d. Kocham tez rysowac - jako dziecko mowili mi, ze mam talent, ale ja rysuje bardziej komiksowi, nie tak "powaznie". Niestety przestalam sie w tym kierunku rozwijac i teraz od czasu do czasu narysuje (a raczej naszkicuje, bo cenie sobie olowek miekki i nic wiecej, zadnych kredek czy - tym bardziej! - mazakow ;p). Jestem plochliwa, nienawidze strasznych np. filmow, mam prawdziwa obsesje. Boje sie kazdego rogu etc., bo wyobrazam sobie ze za nim jest morderca. x_x To brzmi zalosnie, ale to meczy, bardzo, nic na to nie poradzie niestet. Jestem tez bardzo roztargniona i mam niesamowicie krotka pamiec, trzeba mi milion razy o czyms przypominac, zebym to zrobila, bo inaczej zapomne. :D Jestem uczciwa i z reguly dobroduszna, ale jak mam zly dzien moge wyladowac na kims zlosc. Towarzyska, nie lubie raczej siedziec sama, wole w grupie przyjaciol. Moje inne pasje? Rysowanie, fotografia (!), pilka nozna, ksiazki. W przyszlosci chcialabym bardzo ich na medycyne - najlepiej stomatologie z wielu powodow), ale chyba ze zwzgledu na slabe oceny z chemii i fizyki moze mi sie to nie udac. ;P Jak macie pytania to zapraszam na gg 462368 lub e-mail m.cywinsk@buziaczek.pl . Photoblog - http://www.orliczek.fbl.pl , jest tam duzo zdjec moich i Orla, wiec jak ktos ciekawy, to... :DDodam, ze interesuje sie naturalem, ale mam za mala wiedze, zey zaczac cos kimbowac z nim, uwielbiam skoki (przy kazdym skoku mimowolnie robie taakie szeroki usmiech : D. Nie czuje tego, ale wychdozi na zdjeciach, no i nie moge nad tym w zaden sposob zapanowac). Ujezdzenie mnie fascynuje, podziwiam dresazowcow. Nie lubie jezdzic w tereny, wole na ujezdzalni, a juz najlepiej jak jestem sama i oprocz mnie nikt nie jezdzi, wtedy moge pobawic sie z koniem po swojemu, a tak to strasznie wstydze przed innymi.Ach, rozpisalam sie, watpie zeby ktokolwiek przeczytal, ale trudno. :D Skopiowałam z innego forum, hipologia.pl, nie chciało mi się pisać 2x.
No więc, ... ;d hMm. nie wiem co napisac zaczne od rzeczy podstawowych :
Nazywam sie Agata, mieszkam w woj. mazowieckim :), mam 14 lat. w maju , gdzieś tak pod konien będę ochchodizła rocznice, to juz rok jak wróciłam do jeździectwa ;]. pod koniec tego roku na święta chce prosić rodziców żeby zaczynali zbierać pieniądze na konika :). w wakacje planuje obóz jeździecki , ale zobaczymy czy wypali :(. obozy sa drogie a ja nie znam żadnych opiekunów i moi rodzce sie obawiają...| charakter raczej mam nie typowy , bo czasami jest wesoła, zabawna, a czasami kipi ze mnie pilność i powaga ;D przyjaciele mówią na mnie "nienormalna pozytywnie" nienawidze rozczesywać wlosów( dlatego, ze mam ich dużo, są długie i kręcone), nie nawidze fluidu, pódrów itp... raczej nie jestem "maistowa", nie lubie zakupów chyba że zakupy konia, lub coś z tym zwiazane :). kiedy instruktor sie odde mnie oddali lubi jeżdżąc na grzbiecie konie sobie pośpiewać ;d SPRÓBUJCIE ! najlepiej jeśli śpiewacie imie konia, koń reaguje-nasłuchuje (przynajmniej w moim przypadku nasluchiwal) lubie i nielubie dużo rzeczy ale by się zeszło jak bym zaczeła pisac o tym ;d jaka jestm wybredna itp xD .narazie tyle o mnie ;D
w swoim życiu jeździłam na 11 koniach xP. najczęściej jeżdżę na Atrakcji i Kamisi :). na Kamisi miałam swój pierwszy galop :). żaluje, ze nie na Markizie, ale niestety :((((. kiedys skoki? - o tak ,planuje ! ;] przez kilka meisiecy jeździm westernowo , moja instruktorka jeździ na zawody i wygrywa ;D więc mialam profesjonalne oko ;D . zrezygnowałam i teraz jeżdżę w kalyku jak na początku mojej przygody ;p.
marzenia: skoki na Markizie, koń, stadnina. mam też wymaganie jeżleli koń to już prawdziwy to również ma bycprawdizwa milość którą obdarzam Abrekadabre i Markize. zapomniałam jeszcze o obozie z świetnym towarzystwie. mam jeszcze inne marzenia ale to juz osobiste :) opisałam to co najwazneijsze :). gg 12332829 jesli macie pytania lub zastrzeżenia to tekstu ;]. pozd. ;*
zapomnialam dopisać, ze kiedy weszłam do stadniny pierwszy raz trzy lata temu w duchu sie śmaiłam , cieszyłam sie jak pięcioletnie dziecko na widok wielkiego misia ! czy wy cos takiego odczuliście?? do dzis nie potrafie tego wytlumaczyć, to takie boskie uczucie, a zarazem denerwujące, bo sama nie wiesz czy na zwenątrz to widac czy nie ;D. gdy istruktorka wspomniała o galopie rówież byłam w 7 niebie!!! ;D po pierwszej jeździe byłam tak szczęśliwa , że z godzine przed snem leżałam z zamknietymi oczami i wobrażałam sobei jak będzie cudownie jak naucze sie jeździć ;D kiedy zsiadam z konia już chce wrócić i tęsknie :)
Jestem Olga. Kiedyś uprawiałam taniec towarzyski, ale przez ciągły brak partnera zaczęłam stać w miejscu. Liczyłam jednak że w końcu się uda, że zacznę startować w turniejach. Wtedy w dziwny i przypadkowy sposób znalazłam się na obozie. Nie był to obóz jeździecki, a zwykły, na którym dwa razy mieliśmy jazdę konną. Sam stęp, ale jednak. Od tej pory zakochałam się w koniach, a może nie od razu zakochałam. Na pewno polubiłam konie i chciałam nauczyć się jeździć. Mówiłam- od czasu do czasu, może nawet bez galopu, nauczę się kłusować. Kiedy to było... Gdy wróciłam z obozu zaczęłam jeździć w stajni niedaleko mojego domu. Na Smulsku. Tam wiedziałam już że kocham konie. Po paru jazdach na lonży stwierdziłam że chyba na kłusie nie poprzestanę. Jednak stajnia na Smulsku pozostawia wiele do życzenia. Instruktor potrafiący powiedzieć tylko pięty w dół i skróć wodze. Wiecznie krzyczący, jak nie krzyczy to wcale go nie ma. To nie koniec wad tej stajni, a dopiero początek, ale przejdzmy dalej. W te same wakacje pojechałam na obóz konny. 1 godz jazdy dziennie, do stajni 20 min drogi. Trochę się tam nauczyłam, a gdy wróciłam do domu zaczęłam szukać innej stajni. Wreszcie znalazłam- Stajnia Oleńka. Już na pierwszej jeździe okazało się że umiem baaardzo mało. Na drugiej jeździe spadłam dwa razy. Nie wiedziałam czy chcę dalej jeździć, ale przemogłam się i zdecydowałam jeszcze spróbować. Wtedy trafiłam na konia Karino. Jemu zaufałam i był to pierwszy koń którego pokochałam. Długo jeździłam tylko na nim. Potem zaczęłam jeździć też na innych koniach. Zaczęłam galopować. A tego nauczyła mnie Bandola- moja druga love. Folblut niekiedy brykający przy zagalopowaniu. Gdy na nią wsiadłam miałam na niej nie galopować ale ona wyrwała folblutowym tempem. Dzięki niej nie bałam się już galopu, szybkości. Jeździłyśmy razem drągi w galopie, zaczełam na nij uczyć się lotnej zmiany nogi, niestety po paru miesiącach okulała, następnie miała problemy z kręgosłupem. ZOstała sprzedana do hodowli. Jeździłam dalej na różnych koniach. W wakacje pojechałam na obóz konny QŃ. Tam zaczęłam skakać. Po powrocie stwierdziłam że chcę uczyć się tego dalej. Trafiłam na wspaniałą stajnie Zbyszko, ze wspaniałą trenerką. Jeździłam już w dwóch stajniach. W między czasie do Stajni Oleńka z dzierżawy wróciła Buszla. Przemiły i rozbrykany konio. Moja następna love którą jest nadal. Następnie dowiedziałam się, że 10min drogi od mojego domu jest stajnia Wiki. I tam zaczęłam jeździć. Na dzień dzisiejszy jeżdżę w trzech stajniach i jest superowo :) Na tym chyba się moja historia kończy, chociaż właściwie jest to tylko jej streszczenie.
No to może zancznę najpierw od siebie :)
Jestem Monika i mam praktycznie 15 lat xD Mieszkam w Łodzi i niestety nie mam własnego konia chociaż bardzo bym chciała. Jestem no hmm wysoką? ciemną blondynką :) Jestem raczej taka trochę zwariowana, ale nie zawsze, lubie czasem posiedzieć w spokoju. Jestem znana z tego, że nie wierzę w siebie w każdej kwestii. Zawsze uważam, że wszystko co robie jest złe, nigdy nic mi nie wyjdzie...Lubię czytać(wszystko prócz lektur) i fotografować(choć za bardzo nie mam czym xD).
Moją przygodę z końmi zaczęlam cztery lata temu w ferie... poszłam wtedy pierwszy raz na konie. Była to stadnina na Smulsku. Na początku nie zwracałam uwagi na syf i inne zła tej stajni. Widziałam tylko konie :) Na poczatku wszystko było fajnie, lubiłam tamte konie i jazdy... "instruktor" nie uczył za bardzo jak już tu wcześniej pisałyście :) dlatego po nauce kłusa reszty uczyłam się sama. Pamiętam mój pierwszy galop :) Był na Arii w terenie :) Wtedy uwielbiałam Arie jak chyba każdy na początku xD Ten grubas. POtem zmieniałam na różne konie, ale różnie to bywało. Nie pamiętam już swojego pierwszego skoku, ale myślę, że było to chyba po roku mojej nauki jazdy. Po czasie gdy wraz z koleżanką należałam już do grupy dobrze jeżdżących w tej stajni robiłyśmy praktycznie wszystko co tylko chciałyśmy :)
Pewnego razu gdy wsiadłam na Karminkę moją jedyną miłość w tej stajni, poczułam, że to jest właśnie ten koń ! Mięciutka, grzeczna (choć nie zawsze), skacząca (najlepiej w tej stajni nie licząc prywatnych koni) I wtedy jeździłam już tylko na niej:) To było chyba w wiosnę 2009. W lato wydzierżawiłam ją i jeździłam na niej codziennie :) Była wspaniała galop skoki :* Jednak dzierżawa się skończyła... ceny wzrosły... a ja uwielbiałam skakać, ale ta stajnia nie zapewniała mi rozwoju w tym kierunku. Postanowiłam szukać nowej stajni... nic nie mogłam znaleźć blisko... w trakcie szukania jeździłam jeszcze na smulsku, na szalone tereny z przyjaciółką :) To były nie zapomniane chwile. Dzikie galopy na łące, wiatr we włosach (pod toczkiem oczywiście). I moja ostatnia jazda. Było już zimno chyba koniec października. POstanowiłam wziąśćmamy sukienkę ślubną i zrobić sobie w niej zdjęcia. Sesja była by fajna, jak by był dobry fotograf i aparat xD I wtedy ostatni raz (jak na razie) siedziałam na jej grzbiecie. Od tamtego czasu nie pokazywałam się tam, do 17 stycznia :) Przyszłam do tej piękności :) Ale nie jeździłam.
Od tamtej pory (wrzesień 2009) zaczęlam jeździć w stadninie na lublinku (Wiki). Bardzo mi się tam spodobało. Co prawda koni jest tam mało, ale stajnia się rozwija. Na wiosne ma być już duża stajnia, więcej koni rekreacyjnych i sportowych. Ma być ujeżdżalnia biiiig (40x60), no poprostu spełnienie marzeń :) A i trener sportowy :) I tak już jeżdżę tam 5 miesięcy i mimo, że nikt ze mną nie jeździ to jestem zadowolona bo z jazdy na jazdę czegoś się uczę :)
Gdy po raz pierwszy przyszłam do tej stajni i zaczęłam jeździć to dowiedziałam się, że robię sporo błędów (wynikających z jazdy na smulsku, bo były to błędy, których uczył mnie tam gościu). Ale teraz czuje wielką poprawę, choć były momenty, gdzie na parwdę myślałam, że wogóle nie umiem jeździć. Ale każdemu się zdażają wzloty i upadki :) Już zaczynam treningi skokowe. Szlifuje swój dosiad i koryguje każdy błąd.
Tak na koniec, czytając wypowiedzi poprzedniczek to widzę, że wiele osób ma podobne zdanie o smulsku... Na pewno nie polecam tej stajni chyba, że na własną jazdę dla przyjemności... bo ktoś ma am blisko... ale to praktycznie same tereny... oprócz tego nie za wiele można sie tam nauczyć... A Mucia ja wszystko przeczytałam !!
Pytania:
gg: 7133906
email: moniakk95@vp.pl
moja przygoda z końmi zaczela sie jak mialam jakieś 4 lata i nad morzem mialam oprowadzanki ... ale może to ominę bo to nie jes zbyt ciekawe :Ppotem gdy bardziej zaczelam sie interesowac końmi jeździlam do stadniny "Mustang" w łodygowicach ale jeździlam tam rzadko bo nie mieszkalam w tamtych okolicach tylko mialam domek letniskowy <w którym obecnie mieszkam> potem sie przeprowdzilam do MB i częściej jeździlam do mustanga gdzie mialam swój pierwszy klus pierwszy galop i już mial byc pierwszy teren...aleniestety stadnina ta już nie byla do rekreacji i nie bylo pierwszego terenu ani pierwszego skoku ;( tęsknie za tamtymi końmi nie widzialam już ich od 2 lat ;(teraz jeżdżę na "Rancho na widoku" w Kętach <polecam>gdzie musialam zacząc od początku więc znów byl pierwszy galop, pierwszy skok i niedawno pierwszy teren konie na rancho są cudowne ludzie fajni <nie żałuję ze nie jeźdzę w mustangu >moimi ukochanymi końmi są : NORMA, HERMES i BARTHEZ <nie mam własnego konia;(>teraz jestem na etapie skoków (80cm) i trenuje dalej ale osobiście wole terenyy :D bo są różne przygody itd.moja przygoda z końmi nie jes dośc dluga ...
Bajszli => A kto Ci powiedział o stajni Zbyszko, hehe? :D Najcudowniejsza trenerka na świecie, szkoda, że strasznie daleko. Ja chcę zacząć tam regularnie jeździć, ej! Chcę też zobaczyć jacy są trenerzy w Wiki, w Oleńce, w Centaurze, w ŁKJ...
Mony95 => Co nic nie powiedziałaś, że byłaś na Sml niedawno? :p Spotkałaś R.? Wkurzał się jeszcze o karnet? ;D A w tej stajni wiki jak jest, nadal są 4 konie? Hala tam jest? Bo ja nie wiem. I gdzie to jest dokładnie?
No Ty Muciu mi powiedziałaś xDD
W oleńce z tego co wiem trenerem dla prywaciarzy jest pan Łukasz. Albo przynajmniej był bo dawno go nie widziałam. W stajni wywiesili karteczke że są jakieś treningi skokowe wieczorem ale nie wiem z kim. No ale to byś musiała Orlika przestawić do oleńki :) Bo w rekreacji... można się sporo nauczyć, jak sie trafi na mały zastęp, ale i tak nie ma porównania z Ludmiłą. W Wiki jest dość nową stajnią i narazie jest b. mała stajenka cztery konie i mała ujeżdżalnia, ale jak tylko śnieg stopnieje maja zacząć budować. Więc pod koniec wiosny będzie wymiarowa ujeżdżalnia stajnia na 10 koni. 10 koni, chyba hotel. Kiedyś pani Gosia cos mowiła że może nawet oddział ŁKJ. Hali nie ma i raczej nie będzie, bo po śniegu jeździ się super a konie bardzo dobrze sobie radzą z wkręconymi hacelami :) A tu strona: http://www.jazda-konna.com/index.htm
W Centaurze byłam raz, ale nie na skoki więc nie wiem. W ŁKJ nie byłam ale słyszałam że nie miła atmosfera.
No byłam bo Marta mnie wyciągnęła. A R. spotkałam, ale nic nie mówł o karnecie xD. Są na razie tylko 4, hali nie będzi bo nie pozwalają wybudować ze względu na latnisko. Nie umiem Ci dokładnie wytłumaczyć xD Ja będzie wiosna i będę jeździć rowerem to możesz kiedyś ze mną pojechac :)
No to może teraz ja opisze swoją przygode jeździeckąMam na imie Julia i mam 15 lat, jestem z pomorza. Konno jeżdże z 4 lata. Niestety nie posiada swojego konia. Na początku jeździłam rekreacyjnie na rekreacyjnych koniach, ale tak już od ponad roku walcze ze swoimi wpojonymi błędami a przy jeździe raz w tygodniu lub krócej za dużo nie mozna sie nauczyć. Aktualnie jeżdze w dwóch stajniach w sulminie . W starszej stajni jest piękny siwy koń Hidalgo. Na początku nie umiałam sie z nim dogadać. Nikt na nim nie lubił jeździć po za mną. Nie umiałam na nim utrzymać galopu zrobił pare kroków i do kłusa.Nikt na nim nie lubił jeździć bo na nim trzebabyło troche umiec jeździć i nie był to prosty koń, ale sie zmienił na lato i teraz jest zupełnie inny:) Jak ma humor (powera) i chęci umie skoczyć metrowy okser,a jak trzeba go pchać to sie skoczy krzyżaczek. Ja i tak go kocham :)W stajni są jeszcze inne konie Kama, która też fajnie skacze, persja oaza spokoju i sonia kucyk, ale też b fajny.W drugiej stajni jeżdze głównie na Niuni (koń sportowy instruktorki) i na Idze, która też nie jest lubiana , bo potrzebuje stanowczego jeźdzca, a tam jeżdza na niej początkujący jeźdzcy i ją rozpuszczają. Niunia ma swoje humorki jednego dnia leci jak strzała, a drugiego trzeba ją troche pchać. Na razie na niej trenuje najazdy na przeszkody , bo ona sie strasznie rozpędza, jak sie chce ją na siłe zatrzymać , ale z jazdy na jazde jest coraz lepiej.Teraz aktualnie mam przerwę jeździecką przez tą cudowną pogodę na jazdę. A na wiosnę zacznę znowu skakać. Kocham to , a ujeżdżania nie znoszę ,a często mam na zmianę treningi:) Jestem nieśmiała, ale staram sie z tym walczyć. Mam arachnofobię , bardzo sie przejmuje szkołą np. jak jakiś nauczyciel mi coś przykrego powie to umiem sie przejmować z tydzień jak nie dłużej i podobnie jak dostane 1 też to dość długo przeżywam.Ale staram sie być zawsze być pomocna i zadowolona :)
No to może teraz ja opisze swoją przygode jeździecką
Mam na imie Julia i mam 15 lat, jestem z pomorza. Konno jeżdże z 4
lata. Niestety nie posiada swojego konia. Na początku jeździłam
rekreacyjnie na rekreacyjnych koniach, ale tak już od ponad roku walcze
ze swoimi wpojonymi błędami a przy jeździe raz w tygodniu lub krócej za
dużo nie mozna sie nauczyć. Aktualnie jeżdze w dwóch stajniach w
sulminie .
W starszej stajni jest piękny siwy koń Hidalgo. Na początku nie
umiałam sie z nim dogadać. Nikt na nim nie lubił jeździć po za mną. Nie
umiałam na nim utrzymać galopu zrobił pare kroków i do kłusa.Nikt na
nim nie lubił jeździć bo na nim trzebabyło troche umiec jeździć i nie
był to prosty koń, ale sie zmienił na lato i teraz jest zupełnie inny:)
Jak ma humor (powera) i chęci umie skoczyć metrowy okser,a jak trzeba
go pchać to sie skoczy krzyżaczek. Ja i tak go kocham :)
W stajni są jeszcze inne konie Kama, która też fajnie skacze, persja oaza spokoju i sonia kucyk, ale też b fajny.
W drugiej stajni jeżdze głównie na Niuni (koń sportowy instruktorki) i
na Idze, która też nie jest lubiana , bo potrzebuje stanowczego
jeźdzca, a tam jeżdza na niej początkujący jeźdzcy i ją rozpuszczają.
Niunia ma swoje humorki jednego dnia leci jak strzała, a drugiego
trzeba ją troche pchać. Na razie na niej trenuje najazdy na przeszkody
, bo ona sie strasznie rozpędza, jak sie chce ją na siłe zatrzymać ,
ale z jazdy na jazde jest coraz lepiej.
Teraz aktualnie mam przerwę jeździecką przez tą cudowną pogodę na
jazdę. A na wiosnę zacznę znowu skakać. Kocham to , a ujeżdżania nie
znoszę ,a często mam na zmianę treningi:) Jestem nieśmiała, ale staram
sie z tym walczyć. Mam arachnofobię , bardzo sie przejmuje szkołą np.
jak jakiś nauczyciel mi coś przykrego powie to umiem sie przejmować z
tydzień jak nie dłużej i podobnie jak dostane 1 też to dość długo
przeżywam.Ale staram sie być zawsze być pomocna i zadowolona :)
No to może teraz ja opisze swoją przygode jeździecką
Mam na imie Julia i mam 15 lat, jestem z pomorza. Konno jeżdże z 4
lata. Niestety nie posiada swojego konia. Na początku jeździłam
rekreacyjnie na rekreacyjnych koniach, ale tak już od ponad roku walcze
ze swoimi wpojonymi błędami a przy jeździe raz w tygodniu lub krócej za
dużo nie mozna sie nauczyć. Aktualnie jeżdze w dwóch stajniach w
sulminie .
W starszej stajni jest piękny siwy koń Hidalgo. Na początku nie
umiałam sie z nim dogadać. Nikt na nim nie lubił jeździć po za mną. Nie
umiałam na nim utrzymać galopu zrobił pare kroków i do kłusa.Nikt na
nim nie lubił jeździć bo na nim trzebabyło troche umiec jeździć i nie
był to prosty koń, ale sie zmienił na lato i teraz jest zupełnie inny:)
Jak ma humor (powera) i chęci umie skoczyć metrowy okser,a jak trzeba
go pchać to sie skoczy krzyżaczek. Ja i tak go kocham :)
W stajni są jeszcze inne konie Kama, która też fajnie skacze, persja oaza spokoju i sonia kucyk, ale też b fajny.
W drugiej stajni jeżdze głównie na Niuni (koń sportowy instruktorki) i
na Idze, która też nie jest lubiana , bo potrzebuje stanowczego
jeźdzca, a tam jeżdza na niej początkujący jeźdzcy i ją rozpuszczają.
Niunia ma swoje humorki jednego dnia leci jak strzała, a drugiego
trzeba ją troche pchać. Na razie na niej trenuje najazdy na przeszkody
, bo ona sie strasznie rozpędza, jak sie chce ją na siłe zatrzymać ,
ale z jazdy na jazde jest coraz lepiej.
Teraz aktualnie mam przerwę jeździecką przez tą cudowną pogodę na
jazdę. A na wiosnę zacznę znowu skakać. Kocham to , a ujeżdżania nie
znoszę ,a często mam na zmianę treningi:) Jestem nieśmiała, ale staram
sie z tym walczyć. Mam arachnofobię , bardzo sie przejmuje szkołą np.
jak jakiś nauczyciel mi coś przykrego powie to umiem sie przejmować z
tydzień jak nie dłużej i podobnie jak dostane 1 też to dość długo
przeżywam.Ale staram sie być zawsze być pomocna i zadowolona :)
Teraz moja kolej opisania mojej przygody z komi.Nazywam się Karolina i mam trzynaście lat jeżdżę od półtora roku w S.D. w klubie.No ja zaczęłam jeździć dzięki mojej koleżance która zawsze miała zamiłowanie do koni i postanowiła jedzić regularnie i ja zaczęłam z nią jeździć.Z nami jeździła jeszcze jedna osoba Marlena która pokochała odrazu swojego ukochanego konia Karego ale przed nim było parę innych koni. Moja piersz jazda była na najspokojniejszym koni troszkę otyłym i pięknie Siwym.I na początku jak jeździłam to pani instruktor myślała że ze mnie nic nie będzie jako jadzice ,ale jakoś zaczęło mi powoli wychodzić (mam nadzieje przynajmniej taką ).Moim ulubionym końmi są Ares(krówka) i Karol Diana lubie jeździć na Habiku.Mojego pieszego galopu nie pamiętam :((( Ale za to mój pieszy teren był fajny i 10 lekcja w życiu i muj pieszy oklep był wspaniały.Powodzenia we jeździeckich sukcesów.
No to opisujcie siebie, swoją jeździecką przygodę, ale nie tylko - tą "normalną", tzw. nie-końską tak samo. Dawajcie zdjęcia itd. :) To o mnie... : (zdjęcie załączyłam) No to ja jestem Monika, lat mam 13, mieszkam w Lodzi i konia trzymam w stajni Smolis (bardzo polecam!). Orlik to skarogniady walaszek (moj rowiesnik x D), bardzo spokojny (czasem az za bardzo), do rekreacji. Startowal podobno kiedys w skokach LL czy L, ale pewnosci nie mam. Ja sama jezdze konno od 3 lat - uczylam sie praktycznie jako samouk, glownie z ksiazek, poniewaz w stajni w ktorej zaczynalam nie bylo trenera (placilo sie wlascicielowi stajni, ktory zostawial jezdzca samego na ujezdzalni, czasem tylko przychodzil i mowil bez przerwy "skroc wodze" i "piety w dol". Twierdzil, ze zbiera sie konia szarpiac raz za lewa wodze, raz za druga, a ze skreca sie po prostu ciagnac za odpowiednia wodze. Hahaha.). Konia dostalam po pol roku jazdy, bylam przeszczesliwa - po tych wszystkich chabetach, ktorew ogole nie reagowaly na lydki ani dosiad, byly zaszarpane w pysku i byly non stop zestresowane, odkupiony od innego wlasciciela w tej samej stajni Orlik wyadawal mi sie cudem. Teraz wiem, ze to byl wielki blad - kupic konia drobnej dziewczynce (szczegolnie ze ten kon ma ponad 175cm w klebie!), ktora uczyla sie galopowac! Jednak po jakims czasie zaczelam sobie radzic. Jezdzilam bez problemu w tereny, skakalam tak do ok. 60cm (przeszkody to byly opony z dragami, a zamiast krytej hali byla stodola, a jezdzilo sie w niej jak na wolcie) i bylam zadowolona. Jednak przestalo mi to wystarczac i wypowiedzialam na glos moje od dawna "skrywane" marzenia o jezdzie sportowej. Bylam pare razy na lekcjach u swietnej trenerki (Ludmila Siergiej, BARDZO polecam), jednak bylo to bardzo daleko, a jesli ktos mnie nie zawiozl to nie mialam jak dojezdzac, wiec musialam zrezygnowac. Przenioslam sie do innej stajni, do Smolisa. Na Smulsku (gdzie bylam od poczatku) bylo drogo ze wzgledu na dobra lokalizacje, konie mialy zle warunki i byly zle traktowane, weterynarza nie widzialam tam w zyciu, a kowal przyjezdzal bardzo rzadko. Za to Smolis to byla stajnia marzen. O 100zl taniej niz na Smulsku, bogaty i przemily wlasciciel, ktory w stajnie porzadnie inwestuje (bo oprocz niej ma firme we Francji), zalozona 2 lata temu, wiec wszystko jest jeszcze w swietnym stanie. Namiot cyrkowy - srednica 45m - jako kryta hala, padoki sa ogromne, dwie ujezdzalnie odkryte w tym jeden duzy parkur, do wyboru boksy angielskie i zwykle (ja trzymam Orlika w angielskim), weterynarz i kowal regularnie przyjezdzaja, konie sa wypuszczane na padoku codziennie o ile nie pada snieg lub deszcz, jest duze pomieszczenie socjalne - zawsze czyste - gdzie mozna sie ogrzac, wypic kawe lub herbate etc, zawsze jest z kim pogadac. To jest stajnia pensjonatowa, a mimo to jest tam okolo 75 koni, a boksy bd dobudowywane. Na wiosne pan Smolis chce wybudowac basen dla koni, solarium i karuzele (mysle, ze to nie jest takie gadanie, tylko ze faktycznie do zrealizowania ), no i jest prawidzwy trener, ktorego mi tak brakowalo na Smulsku. Jestem bardzo zadowolna z tej stajni, choc ma jedna wade - jest bardzo daleko, wiec czesto nie moge tam jezdzic. Koniec o stajni, dalej o mnie i Orliku. ; D No wiec niedlugo po przeniesieniu trener zauwazyl, ze Orlik ma kurzy chod, wiec wezwali weterynarza, ktory stwierdzil, ze Orlik ma przesunieta miednice i to dlatego tak trudno chodzi na prawa strone. Mozemy albo tak zostawic (to go nie boli, czuje po prostu dyskomfort) albo zdecydowanie sie na "przestawienie" tej miednicy i wtedy bd chodzil normalnie. Moi rodzice wola pierwsze rozwiazanie, ja to drugie, ale jak do tej pory wygrywaja rodzice. :( Nie przeszkadza to jednak Orlikowi w normalnej jezdzie (oprocz tej prawej strony ofc) i skokach amatorskich. Chce niedlugo zdobyc brazowa odznake jezdziecka i zaczac startowac w niskich zawodach skokowych i ujezdzeniowych. Ostatnio troszke mi z Orlikiem nie szlo, gorzej sie dogadywalismy, no i ma juz swoje lata, wiec chcialam go sprzedac, jednak rodzice sie nie zgodzili. Chcialabym troszke mldszego konia, z ktorym moglabym popracowac i ja i trener, na ktorym moglabym startowac i skakac juz troche mniej amatorsko, no ale moj tata ktory raz na tydzien jezdzi w teeny na Orliku protestuje, bo kiedy sie rozkreci potrafi byc naprawde szybki, a mojemu tacie chodzi w tych terenach wylacznie o szybkosc. :/ Troche o charakterze Orzelka... No wiec to kon profesor, naprawde. Jest megaspokojnie, czasem wrecz mulasty. Nad inymi konmi dominuje, ale nade mna sie raczej nie stara. Nieplochwliy, nie boi sie praktycznie niczego procz wody ze szlaufa. Ma jelenia szyje, , ja mowiac szczerze po prostu nie potrafie zebrac czy chocby zganaszowac - nawet na wypinaczach czy czambonie to jest bardzo trudne! W terenie glownie jezdzi jako czolowy. Klus ma niestety bardzo , ale to BARDZO wybijajacy, cwiczebny to tortura, kazdy kto na nim jezdzil moze to potwierdzic bez problemu. Jest tez bardzo mocno wyklebiony, wiec jazda na oklep bez czapraka tez raczej odpada, bo jest to bolesne. Ciekawski to on nie jest, ceni sobie raczej spokoj, na padoku zamiast szalec z innymi konmi t je lub stoi z uszami na bok. ;d Ale to naprawde zloty kon. Jest dobrze ujezdzony, nie ponosi itede. Naprawde uwielbiam go, choc czasem naprawde marze o mlodszym koniu, zwawszym i takim bardziej chetnym do pracy. xpTo tyle o Orle, moze teraz o mnie...? No wiec jestem taka cicha, niesamiala,raczej leniwa. Uwielbiam czytac, nie tylko konskie ksiazki ale tez normalne. Mam swoje dziwactwa, a nawet bardzo duzo ich - boje sie orzechow wloskich (bardzo), pije tylko sok jablkowy i od niedawna wode niegazowana (wszystko co gazowane fuuuj, tak samo cos a"la mieta, herbata itd.). d. Kocham tez rysowac - jako dziecko mowili mi, ze mam talent, ale ja rysuje bardziej komiksowi, nie tak "powaznie". Niestety przestalam sie w tym kierunku rozwijac i teraz od czasu do czasu narysuje (a raczej naszkicuje, bo cenie sobie olowek miekki i nic wiecej, zadnych kredek czy - tym bardziej! - mazakow ;p). Jestem plochliwa, nienawidze strasznych np. filmow, mam prawdziwa obsesje. Boje sie kazdego rogu etc., bo wyobrazam sobie ze za nim jest morderca. x_x To brzmi zalosnie, ale to meczy, bardzo, nic na to nie poradzie niestet. Jestem tez bardzo roztargniona i mam niesamowicie krotka pamiec, trzeba mi milion razy o czyms przypominac, zebym to zrobila, bo inaczej zapomne. :D Jestem uczciwa i z reguly dobroduszna, ale jak mam zly dzien moge wyladowac na kims zlosc. Towarzyska, nie lubie raczej siedziec sama, wole w grupie przyjaciol. Moje inne pasje? Rysowanie, fotografia (!), pilka nozna, ksiazki. W przyszlosci chcialabym bardzo ich na medycyne - najlepiej stomatologie z wielu powodow), ale chyba ze zwzgledu na slabe oceny z chemii i fizyki moze mi sie to nie udac. ;P Jak macie pytania to zapraszam na gg 462368 lub e-mail m.cywinsk@buziaczek.pl . Photoblog - http://www.orliczek.fbl.pl , jest tam duzo zdjec moich i Orla, wiec jak ktos ciekawy, to... :DDodam, ze interesuje sie naturalem, ale mam za mala wiedze, zey zaczac cos kimbowac z nim, uwielbiam skoki (przy kazdym skoku mimowolnie robie taakie szeroki usmiech : D. Nie czuje tego, ale wychdozi na zdjeciach, no i nie moge nad tym w zaden sposob zapanowac). Ujezdzenie mnie fascynuje, podziwiam dresazowcow. Nie lubie jezdzic w tereny, wole na ujezdzalni, a juz najlepiej jak jestem sama i oprocz mnie nikt nie jezdzi, wtedy moge pobawic sie z koniem po swojemu, a tak to strasznie wstydze przed innymi.Ach, rozpisalam sie, watpie zeby ktokolwiek przeczytal, ale trudno. :D Skopiowałam z innego forum, hipologia.pl, nie chciało mi się pisać 2x.
No więc, ... ;d hMm. nie wiem co napisac zaczne od rzeczy podstawowych : Nazywam sie Agata, mieszkam w woj. mazowieckim :), mam 14 lat. w maju , gdzieś tak pod konien będę ochchodizła rocznice, to juz rok jak wróciłam do jeździectwa ;]. pod koniec tego roku na święta chce prosić rodziców żeby zaczynali zbierać pieniądze na konika :). w wakacje planuje obóz jeździecki , ale zobaczymy czy wypali :(. obozy sa drogie a ja nie znam żadnych opiekunów i moi rodzce sie obawiają...| charakter raczej mam nie typowy , bo czasami jest wesoła, zabawna, a czasami kipi ze mnie pilność i powaga ;D przyjaciele mówią na mnie "nienormalna pozytywnie" nienawidze rozczesywać wlosów( dlatego, ze mam ich dużo, są długie i kręcone), nie nawidze fluidu, pódrów itp... raczej nie jestem "maistowa", nie lubie zakupów chyba że zakupy konia, lub coś z tym zwiazane :). kiedy instruktor sie odde mnie oddali lubi jeżdżąc na grzbiecie konie sobie pośpiewać ;d SPRÓBUJCIE ! najlepiej jeśli śpiewacie imie konia, koń reaguje-nasłuchuje (przynajmniej w moim przypadku nasluchiwal) lubie i nielubie dużo rzeczy ale by się zeszło jak bym zaczeła pisac o tym ;d jaka jestm wybredna itp xD .narazie tyle o mnie ;D w swoim życiu jeździłam na 11 koniach xP. najczęściej jeżdżę na Atrakcji i Kamisi :). na Kamisi miałam swój pierwszy galop :). żaluje, ze nie na Markizie, ale niestety :((((. kiedys skoki? - o tak ,planuje ! ;] przez kilka meisiecy jeździm westernowo , moja instruktorka jeździ na zawody i wygrywa ;D więc mialam profesjonalne oko ;D . zrezygnowałam i teraz jeżdżę w kalyku jak na początku mojej przygody ;p. marzenia: skoki na Markizie, koń, stadnina. mam też wymaganie jeżleli koń to już prawdziwy to również ma bycprawdizwa milość którą obdarzam Abrekadabre i Markize. zapomniałam jeszcze o obozie z świetnym towarzystwie. mam jeszcze inne marzenia ale to juz osobiste :) opisałam to co najwazneijsze :). gg 12332829 jesli macie pytania lub zastrzeżenia to tekstu ;]. pozd. ;*
zapomnialam dopisać, ze kiedy weszłam do stadniny pierwszy raz trzy lata temu w duchu sie śmaiłam , cieszyłam sie jak pięcioletnie dziecko na widok wielkiego misia ! czy wy cos takiego odczuliście?? do dzis nie potrafie tego wytlumaczyć, to takie boskie uczucie, a zarazem denerwujące, bo sama nie wiesz czy na zwenątrz to widac czy nie ;D. gdy istruktorka wspomniała o galopie rówież byłam w 7 niebie!!! ;D po pierwszej jeździe byłam tak szczęśliwa , że z godzine przed snem leżałam z zamknietymi oczami i wobrażałam sobei jak będzie cudownie jak naucze sie jeździć ;D kiedy zsiadam z konia już chce wrócić i tęsknie :)
Jestem Olga. Kiedyś uprawiałam taniec towarzyski, ale przez ciągły brak partnera zaczęłam stać w miejscu. Liczyłam jednak że w końcu się uda, że zacznę startować w turniejach. Wtedy w dziwny i przypadkowy sposób znalazłam się na obozie. Nie był to obóz jeździecki, a zwykły, na którym dwa razy mieliśmy jazdę konną. Sam stęp, ale jednak. Od tej pory zakochałam się w koniach, a może nie od razu zakochałam. Na pewno polubiłam konie i chciałam nauczyć się jeździć. Mówiłam- od czasu do czasu, może nawet bez galopu, nauczę się kłusować. Kiedy to było... Gdy wróciłam z obozu zaczęłam jeździć w stajni niedaleko mojego domu. Na Smulsku. Tam wiedziałam już że kocham konie. Po paru jazdach na lonży stwierdziłam że chyba na kłusie nie poprzestanę. Jednak stajnia na Smulsku pozostawia wiele do życzenia. Instruktor potrafiący powiedzieć tylko pięty w dół i skróć wodze. Wiecznie krzyczący, jak nie krzyczy to wcale go nie ma. To nie koniec wad tej stajni, a dopiero początek, ale przejdzmy dalej. W te same wakacje pojechałam na obóz konny. 1 godz jazdy dziennie, do stajni 20 min drogi. Trochę się tam nauczyłam, a gdy wróciłam do domu zaczęłam szukać innej stajni. Wreszcie znalazłam- Stajnia Oleńka. Już na pierwszej jeździe okazało się że umiem baaardzo mało. Na drugiej jeździe spadłam dwa razy. Nie wiedziałam czy chcę dalej jeździć, ale przemogłam się i zdecydowałam jeszcze spróbować. Wtedy trafiłam na konia Karino. Jemu zaufałam i był to pierwszy koń którego pokochałam. Długo jeździłam tylko na nim. Potem zaczęłam jeździć też na innych koniach. Zaczęłam galopować. A tego nauczyła mnie Bandola- moja druga love. Folblut niekiedy brykający przy zagalopowaniu. Gdy na nią wsiadłam miałam na niej nie galopować ale ona wyrwała folblutowym tempem. Dzięki niej nie bałam się już galopu, szybkości. Jeździłyśmy razem drągi w galopie, zaczełam na nij uczyć się lotnej zmiany nogi, niestety po paru miesiącach okulała, następnie miała problemy z kręgosłupem. ZOstała sprzedana do hodowli. Jeździłam dalej na różnych koniach. W wakacje pojechałam na obóz konny QŃ. Tam zaczęłam skakać. Po powrocie stwierdziłam że chcę uczyć się tego dalej. Trafiłam na wspaniałą stajnie Zbyszko, ze wspaniałą trenerką. Jeździłam już w dwóch stajniach. W między czasie do Stajni Oleńka z dzierżawy wróciła Buszla. Przemiły i rozbrykany konio. Moja następna love którą jest nadal. Następnie dowiedziałam się, że 10min drogi od mojego domu jest stajnia Wiki. I tam zaczęłam jeździć. Na dzień dzisiejszy jeżdżę w trzech stajniach i jest superowo :) Na tym chyba się moja historia kończy, chociaż właściwie jest to tylko jej streszczenie.
No to może zancznę najpierw od siebie :) Jestem Monika i mam praktycznie 15 lat xD Mieszkam w Łodzi i niestety nie mam własnego konia chociaż bardzo bym chciała. Jestem no hmm wysoką? ciemną blondynką :) Jestem raczej taka trochę zwariowana, ale nie zawsze, lubie czasem posiedzieć w spokoju. Jestem znana z tego, że nie wierzę w siebie w każdej kwestii. Zawsze uważam, że wszystko co robie jest złe, nigdy nic mi nie wyjdzie...Lubię czytać(wszystko prócz lektur) i fotografować(choć za bardzo nie mam czym xD). Moją przygodę z końmi zaczęlam cztery lata temu w ferie... poszłam wtedy pierwszy raz na konie. Była to stadnina na Smulsku. Na początku nie zwracałam uwagi na syf i inne zła tej stajni. Widziałam tylko konie :) Na poczatku wszystko było fajnie, lubiłam tamte konie i jazdy... "instruktor" nie uczył za bardzo jak już tu wcześniej pisałyście :) dlatego po nauce kłusa reszty uczyłam się sama. Pamiętam mój pierwszy galop :) Był na Arii w terenie :) Wtedy uwielbiałam Arie jak chyba każdy na początku xD Ten grubas. POtem zmieniałam na różne konie, ale różnie to bywało. Nie pamiętam już swojego pierwszego skoku, ale myślę, że było to chyba po roku mojej nauki jazdy. Po czasie gdy wraz z koleżanką należałam już do grupy dobrze jeżdżących w tej stajni robiłyśmy praktycznie wszystko co tylko chciałyśmy :) Pewnego razu gdy wsiadłam na Karminkę moją jedyną miłość w tej stajni, poczułam, że to jest właśnie ten koń ! Mięciutka, grzeczna (choć nie zawsze), skacząca (najlepiej w tej stajni nie licząc prywatnych koni) I wtedy jeździłam już tylko na niej:) To było chyba w wiosnę 2009. W lato wydzierżawiłam ją i jeździłam na niej codziennie :) Była wspaniała galop skoki :* Jednak dzierżawa się skończyła... ceny wzrosły... a ja uwielbiałam skakać, ale ta stajnia nie zapewniała mi rozwoju w tym kierunku. Postanowiłam szukać nowej stajni... nic nie mogłam znaleźć blisko... w trakcie szukania jeździłam jeszcze na smulsku, na szalone tereny z przyjaciółką :) To były nie zapomniane chwile. Dzikie galopy na łące, wiatr we włosach (pod toczkiem oczywiście). I moja ostatnia jazda. Było już zimno chyba koniec października. POstanowiłam wziąśćmamy sukienkę ślubną i zrobić sobie w niej zdjęcia. Sesja była by fajna, jak by był dobry fotograf i aparat xD I wtedy ostatni raz (jak na razie) siedziałam na jej grzbiecie. Od tamtego czasu nie pokazywałam się tam, do 17 stycznia :) Przyszłam do tej piękności :) Ale nie jeździłam. Od tamtej pory (wrzesień 2009) zaczęlam jeździć w stadninie na lublinku (Wiki). Bardzo mi się tam spodobało. Co prawda koni jest tam mało, ale stajnia się rozwija. Na wiosne ma być już duża stajnia, więcej koni rekreacyjnych i sportowych. Ma być ujeżdżalnia biiiig (40x60), no poprostu spełnienie marzeń :) A i trener sportowy :) I tak już jeżdżę tam 5 miesięcy i mimo, że nikt ze mną nie jeździ to jestem zadowolona bo z jazdy na jazdę czegoś się uczę :) Gdy po raz pierwszy przyszłam do tej stajni i zaczęłam jeździć to dowiedziałam się, że robię sporo błędów (wynikających z jazdy na smulsku, bo były to błędy, których uczył mnie tam gościu). Ale teraz czuje wielką poprawę, choć były momenty, gdzie na parwdę myślałam, że wogóle nie umiem jeździć. Ale każdemu się zdażają wzloty i upadki :) Już zaczynam treningi skokowe. Szlifuje swój dosiad i koryguje każdy błąd. Tak na koniec, czytając wypowiedzi poprzedniczek to widzę, że wiele osób ma podobne zdanie o smulsku... Na pewno nie polecam tej stajni chyba, że na własną jazdę dla przyjemności... bo ktoś ma am blisko... ale to praktycznie same tereny... oprócz tego nie za wiele można sie tam nauczyć... A Mucia ja wszystko przeczytałam !! Pytania: gg: 7133906 email: moniakk95@vp.pl
moja przygoda z końmi zaczela sie jak mialam jakieś 4 lata i nad morzem mialam oprowadzanki ... ale może to ominę bo to nie jes zbyt ciekawe :Ppotem gdy bardziej zaczelam sie interesowac końmi jeździlam do stadniny "Mustang" w łodygowicach ale jeździlam tam rzadko bo nie mieszkalam w tamtych okolicach tylko mialam domek letniskowy <w którym obecnie mieszkam> potem sie przeprowdzilam do MB i częściej jeździlam do mustanga gdzie mialam swój pierwszy klus pierwszy galop i już mial byc pierwszy teren...aleniestety stadnina ta już nie byla do rekreacji i nie bylo pierwszego terenu ani pierwszego skoku ;( tęsknie za tamtymi końmi nie widzialam już ich od 2 lat ;(teraz jeżdżę na "Rancho na widoku" w Kętach <polecam>gdzie musialam zacząc od początku więc znów byl pierwszy galop, pierwszy skok i niedawno pierwszy teren konie na rancho są cudowne ludzie fajni <nie żałuję ze nie jeźdzę w mustangu >moimi ukochanymi końmi są : NORMA, HERMES i BARTHEZ <nie mam własnego konia;(>teraz jestem na etapie skoków (80cm) i trenuje dalej ale osobiście wole terenyy :D bo są różne przygody itd.moja przygoda z końmi nie jes dośc dluga ...
to jest z najlepszym koniem na świecie :***
na takim jestem etapie w jeździectwie :PP
na takim jestem etapie w jeździectwie :PP <ale będzie lepiej> xD
Bajszli => A kto Ci powiedział o stajni Zbyszko, hehe? :D Najcudowniejsza trenerka na świecie, szkoda, że strasznie daleko. Ja chcę zacząć tam regularnie jeździć, ej! Chcę też zobaczyć jacy są trenerzy w Wiki, w Oleńce, w Centaurze, w ŁKJ... Mony95 => Co nic nie powiedziałaś, że byłaś na Sml niedawno? :p Spotkałaś R.? Wkurzał się jeszcze o karnet? ;D A w tej stajni wiki jak jest, nadal są 4 konie? Hala tam jest? Bo ja nie wiem. I gdzie to jest dokładnie?
No Ty Muciu mi powiedziałaś xDD W oleńce z tego co wiem trenerem dla prywaciarzy jest pan Łukasz. Albo przynajmniej był bo dawno go nie widziałam. W stajni wywiesili karteczke że są jakieś treningi skokowe wieczorem ale nie wiem z kim. No ale to byś musiała Orlika przestawić do oleńki :) Bo w rekreacji... można się sporo nauczyć, jak sie trafi na mały zastęp, ale i tak nie ma porównania z Ludmiłą. W Wiki jest dość nową stajnią i narazie jest b. mała stajenka cztery konie i mała ujeżdżalnia, ale jak tylko śnieg stopnieje maja zacząć budować. Więc pod koniec wiosny będzie wymiarowa ujeżdżalnia stajnia na 10 koni. 10 koni, chyba hotel. Kiedyś pani Gosia cos mowiła że może nawet oddział ŁKJ. Hali nie ma i raczej nie będzie, bo po śniegu jeździ się super a konie bardzo dobrze sobie radzą z wkręconymi hacelami :) A tu strona: http://www.jazda-konna.com/index.htm W Centaurze byłam raz, ale nie na skoki więc nie wiem. W ŁKJ nie byłam ale słyszałam że nie miła atmosfera.
No byłam bo Marta mnie wyciągnęła. A R. spotkałam, ale nic nie mówł o karnecie xD. Są na razie tylko 4, hali nie będzi bo nie pozwalają wybudować ze względu na latnisko. Nie umiem Ci dokładnie wytłumaczyć xD Ja będzie wiosna i będę jeździć rowerem to możesz kiedyś ze mną pojechac :)
A jak jest w Centaurze? gdzie to jest? Są tam skoki?
No to może teraz ja opisze swoją przygode jeździeckąMam na imie Julia i mam 15 lat, jestem z pomorza. Konno jeżdże z 4 lata. Niestety nie posiada swojego konia. Na początku jeździłam rekreacyjnie na rekreacyjnych koniach, ale tak już od ponad roku walcze ze swoimi wpojonymi błędami a przy jeździe raz w tygodniu lub krócej za dużo nie mozna sie nauczyć. Aktualnie jeżdze w dwóch stajniach w sulminie . W starszej stajni jest piękny siwy koń Hidalgo. Na początku nie umiałam sie z nim dogadać. Nikt na nim nie lubił jeździć po za mną. Nie umiałam na nim utrzymać galopu zrobił pare kroków i do kłusa.Nikt na nim nie lubił jeździć bo na nim trzebabyło troche umiec jeździć i nie był to prosty koń, ale sie zmienił na lato i teraz jest zupełnie inny:) Jak ma humor (powera) i chęci umie skoczyć metrowy okser,a jak trzeba go pchać to sie skoczy krzyżaczek. Ja i tak go kocham :)W stajni są jeszcze inne konie Kama, która też fajnie skacze, persja oaza spokoju i sonia kucyk, ale też b fajny.W drugiej stajni jeżdze głównie na Niuni (koń sportowy instruktorki) i na Idze, która też nie jest lubiana , bo potrzebuje stanowczego jeźdzca, a tam jeżdza na niej początkujący jeźdzcy i ją rozpuszczają. Niunia ma swoje humorki jednego dnia leci jak strzała, a drugiego trzeba ją troche pchać. Na razie na niej trenuje najazdy na przeszkody , bo ona sie strasznie rozpędza, jak sie chce ją na siłe zatrzymać , ale z jazdy na jazde jest coraz lepiej.Teraz aktualnie mam przerwę jeździecką przez tą cudowną pogodę na jazdę. A na wiosnę zacznę znowu skakać. Kocham to , a ujeżdżania nie znoszę ,a często mam na zmianę treningi:) Jestem nieśmiała, ale staram sie z tym walczyć. Mam arachnofobię , bardzo sie przejmuje szkołą np. jak jakiś nauczyciel mi coś przykrego powie to umiem sie przejmować z tydzień jak nie dłużej i podobnie jak dostane 1 też to dość długo przeżywam.Ale staram sie być zawsze być pomocna i zadowolona :)
No to może teraz ja opisze swoją przygode jeździecką Mam na imie Julia i mam 15 lat, jestem z pomorza. Konno jeżdże z 4 lata. Niestety nie posiada swojego konia. Na początku jeździłam rekreacyjnie na rekreacyjnych koniach, ale tak już od ponad roku walcze ze swoimi wpojonymi błędami a przy jeździe raz w tygodniu lub krócej za dużo nie mozna sie nauczyć. Aktualnie jeżdze w dwóch stajniach w sulminie . W starszej stajni jest piękny siwy koń Hidalgo. Na początku nie umiałam sie z nim dogadać. Nikt na nim nie lubił jeździć po za mną. Nie umiałam na nim utrzymać galopu zrobił pare kroków i do kłusa.Nikt na nim nie lubił jeździć bo na nim trzebabyło troche umiec jeździć i nie był to prosty koń, ale sie zmienił na lato i teraz jest zupełnie inny:) Jak ma humor (powera) i chęci umie skoczyć metrowy okser,a jak trzeba go pchać to sie skoczy krzyżaczek. Ja i tak go kocham :) W stajni są jeszcze inne konie Kama, która też fajnie skacze, persja oaza spokoju i sonia kucyk, ale też b fajny. W drugiej stajni jeżdze głównie na Niuni (koń sportowy instruktorki) i na Idze, która też nie jest lubiana , bo potrzebuje stanowczego jeźdzca, a tam jeżdza na niej początkujący jeźdzcy i ją rozpuszczają. Niunia ma swoje humorki jednego dnia leci jak strzała, a drugiego trzeba ją troche pchać. Na razie na niej trenuje najazdy na przeszkody , bo ona sie strasznie rozpędza, jak sie chce ją na siłe zatrzymać , ale z jazdy na jazde jest coraz lepiej. Teraz aktualnie mam przerwę jeździecką przez tą cudowną pogodę na jazdę. A na wiosnę zacznę znowu skakać. Kocham to , a ujeżdżania nie znoszę ,a często mam na zmianę treningi:) Jestem nieśmiała, ale staram sie z tym walczyć. Mam arachnofobię , bardzo sie przejmuje szkołą np. jak jakiś nauczyciel mi coś przykrego powie to umiem sie przejmować z tydzień jak nie dłużej i podobnie jak dostane 1 też to dość długo przeżywam.Ale staram sie być zawsze być pomocna i zadowolona :)
No to może teraz ja opisze swoją przygode jeździecką Mam na imie Julia i mam 15 lat, jestem z pomorza. Konno jeżdże z 4 lata. Niestety nie posiada swojego konia. Na początku jeździłam rekreacyjnie na rekreacyjnych koniach, ale tak już od ponad roku walcze ze swoimi wpojonymi błędami a przy jeździe raz w tygodniu lub krócej za dużo nie mozna sie nauczyć. Aktualnie jeżdze w dwóch stajniach w sulminie . W starszej stajni jest piękny siwy koń Hidalgo. Na początku nie umiałam sie z nim dogadać. Nikt na nim nie lubił jeździć po za mną. Nie umiałam na nim utrzymać galopu zrobił pare kroków i do kłusa.Nikt na nim nie lubił jeździć bo na nim trzebabyło troche umiec jeździć i nie był to prosty koń, ale sie zmienił na lato i teraz jest zupełnie inny:) Jak ma humor (powera) i chęci umie skoczyć metrowy okser,a jak trzeba go pchać to sie skoczy krzyżaczek. Ja i tak go kocham :) W stajni są jeszcze inne konie Kama, która też fajnie skacze, persja oaza spokoju i sonia kucyk, ale też b fajny. W drugiej stajni jeżdze głównie na Niuni (koń sportowy instruktorki) i na Idze, która też nie jest lubiana , bo potrzebuje stanowczego jeźdzca, a tam jeżdza na niej początkujący jeźdzcy i ją rozpuszczają. Niunia ma swoje humorki jednego dnia leci jak strzała, a drugiego trzeba ją troche pchać. Na razie na niej trenuje najazdy na przeszkody , bo ona sie strasznie rozpędza, jak sie chce ją na siłe zatrzymać , ale z jazdy na jazde jest coraz lepiej. Teraz aktualnie mam przerwę jeździecką przez tą cudowną pogodę na jazdę. A na wiosnę zacznę znowu skakać. Kocham to , a ujeżdżania nie znoszę ,a często mam na zmianę treningi:) Jestem nieśmiała, ale staram sie z tym walczyć. Mam arachnofobię , bardzo sie przejmuje szkołą np. jak jakiś nauczyciel mi coś przykrego powie to umiem sie przejmować z tydzień jak nie dłużej i podobnie jak dostane 1 też to dość długo przeżywam.Ale staram sie być zawsze być pomocna i zadowolona :)
Teraz moja kolej opisania mojej przygody z komi.Nazywam się Karolina i mam trzynaście lat jeżdżę od półtora roku w S.D. w klubie.No ja zaczęłam jeździć dzięki mojej koleżance która zawsze miała zamiłowanie do koni i postanowiła jedzić regularnie i ja zaczęłam z nią jeździć.Z nami jeździła jeszcze jedna osoba Marlena która pokochała odrazu swojego ukochanego konia Karego ale przed nim było parę innych koni. Moja piersz jazda była na najspokojniejszym koni troszkę otyłym i pięknie Siwym.I na początku jak jeździłam to pani instruktor myślała że ze mnie nic nie będzie jako jadzice ,ale jakoś zaczęło mi powoli wychodzić (mam nadzieje przynajmniej taką ).Moim ulubionym końmi są Ares(krówka) i Karol Diana lubie jeździć na Habiku.Mojego pieszego galopu nie pamiętam :((( Ale za to mój pieszy teren był fajny i 10 lekcja w życiu i muj pieszy oklep był wspaniały.Powodzenia we jeździeckich sukcesów.