hej, szukałam wszędzie i nie mogłam znaleźć opinii dotyczących tego obozu i ogólnie miejsca. chciałabym się tam wybrać w wakacje, a to, że koszta wynoszą 1700 zł za 3 jazdy dziennie (? tak było napisane w almatur :P) jeszcze bardziej mnie przyciąga... i ten łódzki szlak konny... :) mimo iż za tyle miałabym 40 jazd u siebie w stajni :P
Z tego co słyszałam, bardzo zachwalają stajnię i ponoć zimowy "obóz" był bardzo fajny. Generalnie rzecz biorąc, na warunki mieszkaniowe ani w stajni to nie ma co narzekać, bo widać na zdjęciach. O atmosferze słyszałam tyle, że ponoć są w tej stajni dziewczyny ze swoimi prywatnymi końmi, które są chamskie i myslą, że one i jej konie są najlepsze, zadzierają nosa. Ale ponoć opinię ma dobrą, dlatego wybieram się tam w tym roku.
Z tego co słyszałam, bardzo zachwalają stajnię i ponoć zimowy "obóz" był bardzo fajny. Generalnie rzecz biorąc, na warunki mieszkaniowe ani w stajni to nie ma co narzekać, bo widać na zdjęciach. O atmosferze słyszałam tyle, że ponoć są w tej stajni dziewczyny ze swoimi prywatnymi końmi, które są chamskie i myslą, że one i jej konie są najlepsze, zadzierają nosa. Ale ponoć opinię ma dobrą, dlatego wybieram się tam w tym roku.Hm... Niech nie przesadzają o tych dziewczynach. One (me too) mają konie pod opiekę.No ale ok, nie o tym mowa. ;)Jeżdżę w tej stajni powyżej roku, pomagam tam więc siedzę całe dnie i trochę wiem o tym klubie. Warunki mieszkalne są świetne, korytarz jest piękny, każdy pokój ma toaletę i z tego co pamiętam telewizję. Jest umieszczony nad jedną ze stajni. Koni jest sporo, więc dla nikogo nie zabraknie. Mają super konie. Są tam kuce i duże konie. W ogóle cały ośrodek jest ładny. Są tam dwie ujeżdżalnie i hala, koniowiązy i oczywiście siodlarnia (co raczej jest oczywiste). Każdy koń ma swój sprzęt. Słyszałam, że jedzenie też było dobre. Już nie wiem co pisać... Jak macie jakieś pytania to piszcie. :)Może się spotkamy w KJ "Zbyszko" w wakacje?
Też tam jadę ^^Slyszałam same dobre opinie, a poza tym, spełnia moje wszystkie wymagania: sportowy obiekt (o taki mi chodziło, bo nie będę telepać się w rekreacji), mają kuce (lepiej mi się na nich jeździ, jestem do nich dopasowana wzrostem), jest tam ładnie (a nie jakieś stare chatki) itd. :)Minusem jest to, ale nie jest to minus stajni, że na I turnus zapisały się moje niejeżdżące koleżanki, a początkowy plan był taki, że nie jadę tam z nikim znajomym... Ale mam nadzieję, że jak ktoś z Was przyjedzie, to się tam dobrze poznamy :Dinvista ;*
Ja jadę na I turnus z dwoma koleżankami :) Generalnie to jeżdżę w tej stajni co tydzień i uważam , że wcale nie ma tam chamskich osób. B. mili instruktorzy , mi już na 3 lekcji (chodziłam do innej stajni i byłam tam na razie 5 razy) instruktor pozwolił mi galopować. Koni jest od groma , do koloru do wyboru , ośrodek zrobiony przepięknie , dużo padoków , teren , 2 lub 3 stajnie (b duże) , pokoi wprawdzie nie widziałam ale na stronie Ośrodka wyglądają ładnie. Jadę tam z bardzo pozytywnym nastawieniem :) Mam nadzieję , że pomogłam i może z niektórymi się niedługo poznam ;DD Pozdrawiam <33
Wróciłam 2 dni temu z obozu w Wiączyniu Dolnym i szczerzę mogę polecić to miejsce. Zamierzam wybrać się za rok. Grupa zaawansowana, w której byłam ja miała 3h jazdy dziennie, średniozaawanosowani i lonże 2h dziennie. Konie są niesamowicie spokojne i dobrze wyszkolone, instruktorzy, trenerzy uczą naprawdę nieźle. Cała reszta oprócz jeździectwa, czyli zakwaterowanie, wyżywienie czy obiekt w kwesti wizualnej - bardzo dobrze :)Polecam!
Obóz
konny Wiączyń Dolny z Almatur NIE POLECAM!!!!
Musze
podzielić się z wami odczuciami z obozu w stadninie koni ZBYSZKO w Wiączyń
Dolny koło Łodzi. Policzyłam wszystkie godziny przez cały obóz i wyszło mi 11
godzin jazd, na mój rachunek po godzinie dziennie! Nie jak obiecuje Almatur
3 godziny dziennie jazd.
Byłam
na tym obozie od 1 sierpnia do 11 sierpnia 2013. Najpierw coś dobrego o ośrodku
Stadnina
jest piękna, nowoczesna, koni mnóstwo około 200, małe duże sportowe, kucyki
źrebaki i inne.
Pokoje
ładne czyste 3 i 4 osobowe w każdym pokoju telewizor, zamykane szafki na klucz
i komplet ręczników, łazienka jedna na dwa pokoje bardzo ładnie urządzona.
Posiłki czyli śniadania, obiady, kolacje dobre nie można narzekać. I to by było
na tyle zachwalania.
Wybierając
ten obóz kierowałam się przede wszystkim intensywnymi jazdami konnymi (3
godziny dziennie dla zaawansowanych) jednakże o trzech obiecanych godzinach
można pomarzyć, a i o intensywności na lekcjach również. Dzień zaczynaliśmy o 7:20
śniadaniem,
O
godzinie 8:15 zaczynała się lekcja grupy początkującej i średniozaawansowanej
która jeździła do 9:15 czyli 1 godzinę potem 15 minut rozsiodłanie konia i
UWAGA do godziny 12:00 nuda w pokoju rób ta co chce ta! NUDA! Panie opiekunki w
swoim pokoiku my w swoich (od jazd były inne panie)
Więc
dziewczyny siedziały i gapiły się w sufit. Lekcja jazd nudna jak cholera nic
tylko chodzenie z koniem stępem kłusem i dwa kółka galopem, od cała lekcja dla
średniozaawansowanych! Grupy liczyły po 5 osób. Liczyłam na skoki ponieważ
trenuje je od pół roku chciałam podszlifować je trochę na tym obozie no i naskakałam się przez cały obóz bo aż dwa razy,
przez 30-to centymetrowy płotek J . Lekcja dla
zaawansowanych wiele się nie różniła od lekcji dla średniozaawansowanych, po
prostu panie instruktorki chciały zaliczyć lekcję i koniec, panie instruktorki
nie wyglądały na kreatywne i nic ciekawego nie wymyślały, owszem były miłe ale
nic poza tym. Grupa zaawansowana miała ranne zajęcia które trwały 1.5 godziny. Przez
cały obóz nie było szans awansować do wyższej grupy, jak przypisały osobę na
początku tak już zostało do końca. A test w drugim dniu przyjazdu na obóz trwał
10 minut i już Panie decydowały gdzie do jakiej grupy kogo dać, porażka dwa
kółka i krótki wywiad na temat doświadczenia wcześniejszego z końmi i już
jesteś w jakiejś grupie tak żeby im pasowało liczbowo.
Obiad
o godzinie 12:00 i od godziny 1:00 zajęcia niby do 16:00
I
teraz zajęcia z lonżowania konia, woltyżerka, nauka powożenia są wliczone w te
niby 3 godziny jazd! A jakaż to jazda lonżowanie konia??? Lub powożenie lub
woltyżerka?
Co
do woltyżerki to zaczęła się o godzinie 1:00 podstawili 3 konie na 25 dziewczyn
i każda z nas miała zrobić po kolei parę ćwiczeń na koniu które wcześniej
pokazała jedna z dziewczyn. Patrzyłam na zegarek i każda z nas zrobiła to w
około 4-5 minut, śmiechu warte od cała nauka woltyżerki, podobnie wyglądało
lonżowanie i powożenie! o godzinie 14 było już po całych zajęciach i panie
powiedziały żeby przebrać się w stroje kąpielowe i iść się opalać i znowu nuda
do 16:30 rób ta co chce ta, o 16:30 szybciutki podwieczorek i nareszcie jakieś
zajęcia organizowane przez panie typu kalambury, skecze, gry w piłkę plażową,
tenis stołowy lub trampolina która była jedyną atrakcją ośrodka, (ale ileż
można skakać na trampolinie), to wszystko do 19:00 czyli do kolacji. Po kolacji
uwaga! Znowu nuda czas wolny no chyba że był grill-ognisko a był dwa razy,
wtedy organizowali jakieś zabawy. Co do obiecanych jazd w terenie, to znowu
można pomarzyć, nie uświadczyliśmy ani raz!!!! I tym jestem najbardziej
rozczarowana bo liczyłam na jazdy w terenie po lasach. Język Angielski hahaha
jaki angielski ani raz nikt nie powiedział słowa po Angielsku! Wycieczki
rowerowe hahaha rowery stały na ośrodku ale ani raz na nich nie jechaliśmy.
Dyskoteki???? Halooo jakie dyskoteki??? Lekcja teoretyczna była wielkim
zaskoczeniem bo nie dość że była w przedostatni dzień obozu to jeszcze z teorią
miała mało wspólnego. W przedostatni dzień nie było jazd wcale, zaplanowali na
ten dzień konkurs pielęgnacji konia i zawody końcowe (beznadziejne prawdę
mówiąc) jedna opiekunka pojechała w tym dniu do domu a druga miała chorą nogę i
siedziała cały dzień w pokoju a my przynosiłyśmy jej posiłki od cała opieka J . W ostatni dzień była wycieczka do parku wodnego i
do centrum handlowego czyli znowu zero jazd. Suma summarum jak policzyłam
grafik to wyszło z całego obozu 11 godzin prawdziwych jazd to znaczy że siedziałam
na koniu i coś na nim robiłam.
Podsumowując, jako że byłam już na innych obozach z Almatur jak np.
fabryka adrenaliny w Muszynie nie mogę powiedzieć że to wina Almatur i że ich
obozy to co opisują na swoich stronach to ich wyobraźnia, ponieważ na innych
obozach było fajnie. Opis obozu konnego w Wiączynie Dolnym na ich stronie
którym się kierowałam w wyborze obozu
nie pokrywa się wcale z tym co napisali a z tym co było! moim zdaniem Almatur musi pomyśleć o zmianie
kierownika obozu w Wiączynie Dolnym i rozważyć zmianę kadry opiekunek które
wolały siedzieć w pokojach niż urozmaicić nam czas wolny. Dziewczyny które były
na tym obozie rok temu też mówiły że są rozczarowane i więcej już nie przyjadą
na ten obóz. Mam nadzieję że tym opisem pomogę innym chętnym które chcą w
przyszłości rozważyć ten obóz.
hej, szukałam wszędzie i nie mogłam znaleźć opinii dotyczących tego obozu i ogólnie miejsca. chciałabym się tam wybrać w wakacje, a to, że koszta wynoszą 1700 zł za 3 jazdy dziennie (? tak było napisane w almatur :P) jeszcze bardziej mnie przyciąga... i ten łódzki szlak konny... :) mimo iż za tyle miałabym 40 jazd u siebie w stajni :P
http://forum.galopuje.pl/f,centrum-rekreacyjno-sportowe-almatur,76689,0.html tam się wypowiadam o ośrodku, generalnie rzecz biorąc pozytywny ;)
Aduskon, ale almatur oferuje wiele obozow konnych, wiec pytam sie akurat o ten konkretny...
a ja wypowiadam się o tym konkretnym, nie znam obozu a samą stajnię ;)
Hej. Ja też tam jadę (z biura almatur). Szukałam opini i z tego co wyczytałam jest to całkiem fajny obóz. Napisz na który turnus jedziesz.
ja mam zamiar tam pojechać lecz równiesz szukam różnych opini o tym obozie i do tej pory nie znalazlam .. ;)
Hej ja też tam jadę.Może się spotkamy.Nigdy tam nie byłam , ale czytałam opinie innych i były bardzo dobre.Wejdź na www.stajnia zbyszko.pl
Z tego co słyszałam, bardzo zachwalają stajnię i ponoć zimowy "obóz" był bardzo fajny. Generalnie rzecz biorąc, na warunki mieszkaniowe ani w stajni to nie ma co narzekać, bo widać na zdjęciach. O atmosferze słyszałam tyle, że ponoć są w tej stajni dziewczyny ze swoimi prywatnymi końmi, które są chamskie i myslą, że one i jej konie są najlepsze, zadzierają nosa. Ale ponoć opinię ma dobrą, dlatego wybieram się tam w tym roku.
Z tego co słyszałam, bardzo zachwalają stajnię i ponoć zimowy "obóz" był bardzo fajny. Generalnie rzecz biorąc, na warunki mieszkaniowe ani w stajni to nie ma co narzekać, bo widać na zdjęciach. O atmosferze słyszałam tyle, że ponoć są w tej stajni dziewczyny ze swoimi prywatnymi końmi, które są chamskie i myslą, że one i jej konie są najlepsze, zadzierają nosa. Ale ponoć opinię ma dobrą, dlatego wybieram się tam w tym roku.Hm... Niech nie przesadzają o tych dziewczynach. One (me too) mają konie pod opiekę.No ale ok, nie o tym mowa. ;)Jeżdżę w tej stajni powyżej roku, pomagam tam więc siedzę całe dnie i trochę wiem o tym klubie. Warunki mieszkalne są świetne, korytarz jest piękny, każdy pokój ma toaletę i z tego co pamiętam telewizję. Jest umieszczony nad jedną ze stajni. Koni jest sporo, więc dla nikogo nie zabraknie. Mają super konie. Są tam kuce i duże konie. W ogóle cały ośrodek jest ładny. Są tam dwie ujeżdżalnie i hala, koniowiązy i oczywiście siodlarnia (co raczej jest oczywiste). Każdy koń ma swój sprzęt. Słyszałam, że jedzenie też było dobre. Już nie wiem co pisać... Jak macie jakieś pytania to piszcie. :)Może się spotkamy w KJ "Zbyszko" w wakacje?
Też tam jadę ^^Slyszałam same dobre opinie, a poza tym, spełnia moje wszystkie wymagania: sportowy obiekt (o taki mi chodziło, bo nie będę telepać się w rekreacji), mają kuce (lepiej mi się na nich jeździ, jestem do nich dopasowana wzrostem), jest tam ładnie (a nie jakieś stare chatki) itd. :)Minusem jest to, ale nie jest to minus stajni, że na I turnus zapisały się moje niejeżdżące koleżanki, a początkowy plan był taki, że nie jadę tam z nikim znajomym... Ale mam nadzieję, że jak ktoś z Was przyjedzie, to się tam dobrze poznamy :Dinvista ;*
Ja jeżdżę w Zbyszko i niema tam osób chamskich, jest dużo koni dla każdego coś się znajdzie, ciągle coś dobudowują i są świetne instruktorki :*
Jedzie ktoś w tym roku? Bo ja się wybieram i szukam osób ;)
Ja jadę na I turnus z dwoma koleżankami :) Generalnie to jeżdżę w tej stajni co tydzień i uważam , że wcale nie ma tam chamskich osób. B. mili instruktorzy , mi już na 3 lekcji (chodziłam do innej stajni i byłam tam na razie 5 razy) instruktor pozwolił mi galopować. Koni jest od groma , do koloru do wyboru , ośrodek zrobiony przepięknie , dużo padoków , teren , 2 lub 3 stajnie (b duże) , pokoi wprawdzie nie widziałam ale na stronie Ośrodka wyglądają ładnie. Jadę tam z bardzo pozytywnym nastawieniem :) Mam nadzieję , że pomogłam i może z niektórymi się niedługo poznam ;DD Pozdrawiam <33
Na który turnus ?? :)
Pierwszy :) ;D
oo, ja na 3 turnus, od 21 lipca ;)
A jest tam zdawanie na odznakę na obozie?
za dopłatą chyba jest zdawanie na odznaki :) ale pewna 100% nie jestem!
Wróciłam 2 dni temu z obozu w Wiączyniu Dolnym i szczerzę mogę polecić to miejsce. Zamierzam wybrać się za rok. Grupa zaawansowana, w której byłam ja miała 3h jazdy dziennie, średniozaawanosowani i lonże 2h dziennie. Konie są niesamowicie spokojne i dobrze wyszkolone, instruktorzy, trenerzy uczą naprawdę nieźle. Cała reszta oprócz jeździectwa, czyli zakwaterowanie, wyżywienie czy obiekt w kwesti wizualnej - bardzo dobrze :)Polecam!
Obóz konny Wiączyń Dolny z Almatur NIE POLECAM!!!! Musze podzielić się z wami odczuciami z obozu w stadninie koni ZBYSZKO w Wiączyń Dolny koło Łodzi. Policzyłam wszystkie godziny przez cały obóz i wyszło mi 11 godzin jazd, na mój rachunek po godzinie dziennie! Nie jak obiecuje Almatur 3 godziny dziennie jazd. Byłam na tym obozie od 1 sierpnia do 11 sierpnia 2013. Najpierw coś dobrego o ośrodku Stadnina jest piękna, nowoczesna, koni mnóstwo około 200, małe duże sportowe, kucyki źrebaki i inne. Pokoje ładne czyste 3 i 4 osobowe w każdym pokoju telewizor, zamykane szafki na klucz i komplet ręczników, łazienka jedna na dwa pokoje bardzo ładnie urządzona. Posiłki czyli śniadania, obiady, kolacje dobre nie można narzekać. I to by było na tyle zachwalania. Wybierając ten obóz kierowałam się przede wszystkim intensywnymi jazdami konnymi (3 godziny dziennie dla zaawansowanych) jednakże o trzech obiecanych godzinach można pomarzyć, a i o intensywności na lekcjach również. Dzień zaczynaliśmy o 7:20 śniadaniem, O godzinie 8:15 zaczynała się lekcja grupy początkującej i średniozaawansowanej która jeździła do 9:15 czyli 1 godzinę potem 15 minut rozsiodłanie konia i UWAGA do godziny 12:00 nuda w pokoju rób ta co chce ta! NUDA! Panie opiekunki w swoim pokoiku my w swoich (od jazd były inne panie) Więc dziewczyny siedziały i gapiły się w sufit. Lekcja jazd nudna jak cholera nic tylko chodzenie z koniem stępem kłusem i dwa kółka galopem, od cała lekcja dla średniozaawansowanych! Grupy liczyły po 5 osób. Liczyłam na skoki ponieważ trenuje je od pół roku chciałam podszlifować je trochę na tym obozie no i naskakałam się przez cały obóz bo aż dwa razy, przez 30-to centymetrowy płotek J . Lekcja dla zaawansowanych wiele się nie różniła od lekcji dla średniozaawansowanych, po prostu panie instruktorki chciały zaliczyć lekcję i koniec, panie instruktorki nie wyglądały na kreatywne i nic ciekawego nie wymyślały, owszem były miłe ale nic poza tym. Grupa zaawansowana miała ranne zajęcia które trwały 1.5 godziny. Przez cały obóz nie było szans awansować do wyższej grupy, jak przypisały osobę na początku tak już zostało do końca. A test w drugim dniu przyjazdu na obóz trwał 10 minut i już Panie decydowały gdzie do jakiej grupy kogo dać, porażka dwa kółka i krótki wywiad na temat doświadczenia wcześniejszego z końmi i już jesteś w jakiejś grupie tak żeby im pasowało liczbowo. Obiad o godzinie 12:00 i od godziny 1:00 zajęcia niby do 16:00 I teraz zajęcia z lonżowania konia, woltyżerka, nauka powożenia są wliczone w te niby 3 godziny jazd! A jakaż to jazda lonżowanie konia??? Lub powożenie lub woltyżerka? Co do woltyżerki to zaczęła się o godzinie 1:00 podstawili 3 konie na 25 dziewczyn i każda z nas miała zrobić po kolei parę ćwiczeń na koniu które wcześniej pokazała jedna z dziewczyn. Patrzyłam na zegarek i każda z nas zrobiła to w około 4-5 minut, śmiechu warte od cała nauka woltyżerki, podobnie wyglądało lonżowanie i powożenie! o godzinie 14 było już po całych zajęciach i panie powiedziały żeby przebrać się w stroje kąpielowe i iść się opalać i znowu nuda do 16:30 rób ta co chce ta, o 16:30 szybciutki podwieczorek i nareszcie jakieś zajęcia organizowane przez panie typu kalambury, skecze, gry w piłkę plażową, tenis stołowy lub trampolina która była jedyną atrakcją ośrodka, (ale ileż można skakać na trampolinie), to wszystko do 19:00 czyli do kolacji. Po kolacji uwaga! Znowu nuda czas wolny no chyba że był grill-ognisko a był dwa razy, wtedy organizowali jakieś zabawy. Co do obiecanych jazd w terenie, to znowu można pomarzyć, nie uświadczyliśmy ani raz!!!! I tym jestem najbardziej rozczarowana bo liczyłam na jazdy w terenie po lasach. Język Angielski hahaha jaki angielski ani raz nikt nie powiedział słowa po Angielsku! Wycieczki rowerowe hahaha rowery stały na ośrodku ale ani raz na nich nie jechaliśmy. Dyskoteki???? Halooo jakie dyskoteki??? Lekcja teoretyczna była wielkim zaskoczeniem bo nie dość że była w przedostatni dzień obozu to jeszcze z teorią miała mało wspólnego. W przedostatni dzień nie było jazd wcale, zaplanowali na ten dzień konkurs pielęgnacji konia i zawody końcowe (beznadziejne prawdę mówiąc) jedna opiekunka pojechała w tym dniu do domu a druga miała chorą nogę i siedziała cały dzień w pokoju a my przynosiłyśmy jej posiłki od cała opieka J . W ostatni dzień była wycieczka do parku wodnego i do centrum handlowego czyli znowu zero jazd. Suma summarum jak policzyłam grafik to wyszło z całego obozu 11 godzin prawdziwych jazd to znaczy że siedziałam na koniu i coś na nim robiłam. Podsumowując, jako że byłam już na innych obozach z Almatur jak np. fabryka adrenaliny w Muszynie nie mogę powiedzieć że to wina Almatur i że ich obozy to co opisują na swoich stronach to ich wyobraźnia, ponieważ na innych obozach było fajnie. Opis obozu konnego w Wiączynie Dolnym na ich stronie którym się kierowałam w wyborze obozu nie pokrywa się wcale z tym co napisali a z tym co było! moim zdaniem Almatur musi pomyśleć o zmianie kierownika obozu w Wiączynie Dolnym i rozważyć zmianę kadry opiekunek które wolały siedzieć w pokojach niż urozmaicić nam czas wolny. Dziewczyny które były na tym obozie rok temu też mówiły że są rozczarowane i więcej już nie przyjadą na ten obóz. Mam nadzieję że tym opisem pomogę innym chętnym które chcą w przyszłości rozważyć ten obóz.