Witam!Nie wiem, co wybrać. Co według was jest wygodniejsze i co lepiej ociepla? Specjalny ocieplacz pod kask czy zwykła opaska materiałowa?Z góry dziękuję za każdą odpowiedź!
Nigdy nie zakładałam ocieplacza pod kask, ale miałam opaskę. Mnie osobiście nie było za wygodnie, bo ciężko zakładało się na nia kask i było niewygodnie. Choc myślę, że to zależy też od tego jaka to miałaby byc opaska. Widziałam, że dużo osób jeździ w ocieplaczach. Ale wybór juz zależy od Ciebie. Musisz chyba przymierzyć obie rzeczy i założyć na to kask, żeby sprawdzić czy jest wygodnie. Pozdrawiam ;)
nateleek14 i Jaselle : to nie macie się czym chwalić. Jazda w zimę, po śniegu i często lodzie, bez kasku jest skrajną bezmyślnością (a już szczególnie skoki, co mnie rozbroiło). Wystarczy że koń się pośliźnie, uderzycie głową o lód, i więcej w życiu na konia nie wsiądziecie...Ja w zimę wykorzystuję to że mam długie i gęste włosy, nie związuję ich w ogóle, i same działają jak czapka :) A jeśli jestem po fryzjerze i są nieco krótsze, zakładam zwykłą opaskę, z tym że najpierw mocuję ją do włosów spinkami (bez ozdób, żeby nie uwierały. Często są to wsuwki bądź te najzwyklejsze spinki po 2,50 za 10 sztuk ;)) żeby się nie zsunęła mi na oczy. Ocieplać ociepla, jest cienka dosyć, więc nie uwiera pod kaskiem, a jak się ją umiejętnie przypnie to się o niej zupełnie nie pamięta.Pozdrawiam.
Wikusioweziowata od lat jeżdżę bez kasku, a swoje już przejeździłam, więc mnie nie pouczaj co może się stać, a zresztą jest to sprawa indywidualna. Na codzienne treningi i tereny nie zakładam kasku, ale jeżeli chodzi o np. Hubertusa to zawsze wkładam.
Ja mam polarową opaskę oraz kominiarkę , mi osobiście lepiej jeździ się w polarowej opasce bo daje więcej ciepła nie mam problemu z założeniem kasku ze względu na możliwą regulację.
Wikusioweziowata - nie chwalę się tym,bo wiem że to nie jest powód do chwalenia się..serio ;)Mam duże doświadczenie z końmi...i wiele wypadków za sobą.Jednak po prostu nie lubię jeździć w kasku..Jeśli nie znam konia,to oczywiście że zakładam kask..no i w tereny-tutaj jestem zdania,że powinno się wyjeżdżać w teren w kasku :)Ale w mojej stajni na żadnym koniu nie jeżdżę w kasku (nawet na tym,którego ujeżdżam)Choć wiem,jakie jest ryzyko i zdaję sobie z tego sprawę.Mój tata <też jeździ> jak przychodzi na ujeżdżalnie<czasem-często>,to jak skaczę to robi mi aferę o to,że nie mam kasku..;P W zimę nie skaczę po śniegu ;PPisząc miałam na myśli pory roku prócz zimy,źle mnie zrozumiałaś.. ;)Pozdrawiam ;)
Hm... nigdy nie miała i nie nosiłam ocieplacza pod kask. W zimę zawsze kładę opaskę i jest okey. Jest mi ciepło. Jak jeździłam bez opaski (zimą) to marzły tylko uszy, głowa pod kaskiem nie, :)
Popieram
Wikusioweziowata, bo jeźdźcom wydaje się, że nie wiadomo jak dobrzy są w tym, co robią, że jeżdżą bez toczków, kasków. Koń to tylko zwierzę, wszystko może się stać. Ok, stęp, kłus, ew. galop, sprawa indywidualna, ale jak ktoś skacze bez kasku to już przegięcie. A ja w zimę mam zwykłą opaskę z ryneczku za 4 zł. xD
Witam!Nie wiem, co wybrać. Co według was jest wygodniejsze i co lepiej ociepla? Specjalny ocieplacz pod kask czy zwykła opaska materiałowa?Z góry dziękuję za każdą odpowiedź!
Nigdy nie zakładałam ocieplacza pod kask, ale miałam opaskę. Mnie osobiście nie było za wygodnie, bo ciężko zakładało się na nia kask i było niewygodnie. Choc myślę, że to zależy też od tego jaka to miałaby byc opaska. Widziałam, że dużo osób jeździ w ocieplaczach. Ale wybór juz zależy od Ciebie. Musisz chyba przymierzyć obie rzeczy i założyć na to kask, żeby sprawdzić czy jest wygodnie. Pozdrawiam ;)
Ja tam zimą jeżdżę tylko w czapce ;)
zgadzam się z Magdalenka ;)Ja osobiście nie jeżdżę w kasku,nawet skaczę duże przeszkody bez niego...Zakładam nauszniki i jest mi ciepło ;D
nateleek14 i Jaselle : to nie macie się czym chwalić. Jazda w zimę, po śniegu i często lodzie, bez kasku jest skrajną bezmyślnością (a już szczególnie skoki, co mnie rozbroiło). Wystarczy że koń się pośliźnie, uderzycie głową o lód, i więcej w życiu na konia nie wsiądziecie...Ja w zimę wykorzystuję to że mam długie i gęste włosy, nie związuję ich w ogóle, i same działają jak czapka :) A jeśli jestem po fryzjerze i są nieco krótsze, zakładam zwykłą opaskę, z tym że najpierw mocuję ją do włosów spinkami (bez ozdób, żeby nie uwierały. Często są to wsuwki bądź te najzwyklejsze spinki po 2,50 za 10 sztuk ;)) żeby się nie zsunęła mi na oczy. Ocieplać ociepla, jest cienka dosyć, więc nie uwiera pod kaskiem, a jak się ją umiejętnie przypnie to się o niej zupełnie nie pamięta.Pozdrawiam.
Polecam niezastąpioną kominiarkę! Nic jej nie przebije. Przetestowałam już przez wieeeeeele mroźnych zim :)
Wikusioweziowata od lat jeżdżę bez kasku, a swoje już przejeździłam, więc mnie nie pouczaj co może się stać, a zresztą jest to sprawa indywidualna. Na codzienne treningi i tereny nie zakładam kasku, ale jeżeli chodzi o np. Hubertusa to zawsze wkładam.
Ja mam polarową opaskę oraz kominiarkę , mi osobiście lepiej jeździ się w polarowej opasce bo daje więcej ciepła nie mam problemu z założeniem kasku ze względu na możliwą regulację.
Ja bym spróbowała ocieplacz
Ja mam regulowany kask na zimę go "rozkręcam" i mieści mi się czapka taka nie gruba dość cienka ,bawełniana
Wikusioweziowata - nie chwalę się tym,bo wiem że to nie jest powód do chwalenia się..serio ;)Mam duże doświadczenie z końmi...i wiele wypadków za sobą.Jednak po prostu nie lubię jeździć w kasku..Jeśli nie znam konia,to oczywiście że zakładam kask..no i w tereny-tutaj jestem zdania,że powinno się wyjeżdżać w teren w kasku :)Ale w mojej stajni na żadnym koniu nie jeżdżę w kasku (nawet na tym,którego ujeżdżam)Choć wiem,jakie jest ryzyko i zdaję sobie z tego sprawę.Mój tata <też jeździ> jak przychodzi na ujeżdżalnie<czasem-często>,to jak skaczę to robi mi aferę o to,że nie mam kasku..;P W zimę nie skaczę po śniegu ;PPisząc miałam na myśli pory roku prócz zimy,źle mnie zrozumiałaś.. ;)Pozdrawiam ;)
ja zazwyczaj jezdze bez toczka/kasku xdda jak juz mam zalozony to sam toczek bez tych wszystkich warstw xdd
Hm... nigdy nie miała i nie nosiłam ocieplacza pod kask. W zimę zawsze kładę opaskę i jest okey. Jest mi ciepło. Jak jeździłam bez opaski (zimą) to marzły tylko uszy, głowa pod kaskiem nie, :)
Popieram Wikusioweziowata, bo jeźdźcom wydaje się, że nie wiadomo jak dobrzy są w tym, co robią, że jeżdżą bez toczków, kasków. Koń to tylko zwierzę, wszystko może się stać. Ok, stęp, kłus, ew. galop, sprawa indywidualna, ale jak ktoś skacze bez kasku to już przegięcie. A ja w zimę mam zwykłą opaskę z ryneczku za 4 zł. xD
Ja mam opaskę pod kask. Zimą sprawdza się świetnie, jest cieplutko i super :) Ale ja np. nie słyszę poleceń trenera.