Reklama
  • ariam2013-04-25 08:09:53

    Jakie są rasy odpornych koni na choroby oprócz prymitywnych czyli hucułków, fiordów, polskich i haflingery... >Jakieś jeszcze? >Da się rozpoznać takiego konia? >Jak?Dziękuję!:) 

  • Honeonna 2013-04-25 17:26:21

    Odporność na choroby bardzo zależy od sposobu wychowu, aktualnych warunków i genetycznych predyspozycji. Te cechy trudno wiązać ściśle z jakąś rasą, zwłaszcza że teraz w popularniejszych rasach prawie wszystko się ze wszystkim pomieszało. Zależy też, o jakie choroby Ci chodzi- rozumiem, że o takie zwykłe katarki i przeziębienia.1.Można wymienić jeszcze na przykład konie (Islandczycy się obrażają za "kucyki" :)) islandzkie (to bardziej odporność na trudne warunki ogólnie, niekoniecznie na choroby- z tymi islandy przez lata izolacji bardzo mało się spotykały), różne rasy kuców brytyjskich, koniki bośniackie, dulmeńskie, żmudzkie, konie kabardyńskie. Te rasy są jednak często w Polsce nieosiągalne, a sprowadzenie by dużo kosztowało (i pieniędzy, i nerwów- kuce z Dulmen można kupić w Niemczech prosto z rezerwatu... Prawie spełnienie marzeń o wychowaniu sobie dzikiego konia.). Jak widać, spora większość jest jednak w typie kuca (potrzebuje mniej jedzenia, łatwiej przetrwać na wolności w trudnych, kształtujących odporność warunkach).2. Często się da. 3.Obserwując przez dłuższy czas. Koń nie ma na czole naklejki "Prawie nie choruję", inaczej wszyscy by się o niego bili. Po samym wyglądzie nie można tego powiedzieć. Trzeba znać konia i wiedzieć, ile razy jego koledzy się przeziębili, a ile razy on. Ile razy inne konie się od siebie pozarażały, a on został zdrowy. Nawet najlepiej wyglądający koń może wymagać ciągłego chuchania i dmuchania, żeby tylko niczego nie złapał, chociaż oczywiście jeśli zwierz wygląda ciągle nie za dobrze, to można myśleć, czy czasami już nie jest chory albo czy nie ma jakiejś stałej dolegliwości, przez którą wiecznie nie może dojść do siebie.Jeszcze raz napiszę, że odporność zależy przede wszystkim od wychowu i warunków. Jeśli koń w młodości miał pastwisko, ruch, dobre żywienie i czasami pozwolono, by popadał na niego deszczyk, zamiast zabierać do stajni, jest duża szansa, że będzie zdrowy przez sporą część życia. Jeśli zależy Ci na jak najczęściej zdrowym koniu, a nie chcesz mieć kuca, nic to, gorącokrwisty koń też może być całkiem dobry pod tym względem.Konie prymitywne i hodowane półdziko albo od takich pochodzące są odporniejsze z jeszcze jednego powodu: jeśli mały Dulmen nie ucieka szybko, bo jest chory, to coś go zje. I już po wadliwych genach. Tak samo jeśli koń na Islandii zachoruje albo nie potrafi przeżyć na bardzo słabej paszy (trochę trawy wygrzebanej spod śniegu, kora i gałązki z krzaków), umrze zimą, a silniejsze, odporniejsze i bardziej zaradne konie będą się rozmnażać. Wśród ras hodowanych konwencjonalnie przez ludzi to już nie jest tak ważne, bo konia można schować do stajni, zaderkować, nakarmić, ile potrzebuje, obronić przed drapieżnikiem, wyleczyć. Jeśli koń często choruje, a ma mnóstwo innych zalet, i tak wykorzysta się go w hodowli. Z tego powodu odporności rezerwatowego konika polskiego raczej nie należy się spodziewać po koniu gorącokrwistym trzymanym w stajni, chociaż można się do tego zbliżać.



Reklama
Reklama