Roczny źrebak, z którym nikt wcześniej nie pracował gryzie. Jak go oduczyc? Dodam, że gryzie bez powodu po prostu ktoś stoi, a on co jakiś czas z zębami. Sprawdzałam, nic go nie boli więc to nie jest reakcja na ból podczas dotykania.
Najprościej (pewnie zostanę zjedzona przez koniareczki koffające swoje konisie) oddać natychmiast po takim ugryzieniu. Źrebak zachowuje się tak jak konie w stadzie. Tam zasady są proste, jak wyższemu rangą coś się nie podoba to ma prawo gryźć kogo sobie zażyczy. Źrebak obserwuje takie zachowanie i przekłada je na ludzi. Nie ma jeszcze zakodowanej pozycji w stosunku do człowieka i to trzeba wypracować. Najlepiej jak przebywasz w jego pobliżu to staraj się mieć przygotowany łokieć, jak będzie chciał za niego ugryźć to dostaje w pysk ale tak żeby sądził że sam się na niego nadział. On będzie to widział tak, że zrobił coś co z kolei okazało się nie być miłe dla niego, to może lepiej tego nie robić. Może to być też lekki kopniak, ale natychmiast lub nawet w tym samym czasie gdy próbuje gryźć i najlepiej w takie miejsce gdzie właściwie nie będzie wiedział co się stało. A jak zaboli to znów będzie miał zagatkę, "próbowałem ugryźć i znów coś zabolało". Przy konsekwentnym podejściu nie potrzeba długiego czasu żeby oduczyć go takiego zachowania.
wiolas ma racje, w mojej stajni nie stosujemy co do koni naturalu, ale próbujemy spokojnie podchodzić do konia, ale jak to moja instruktorka mówi : to my tu żądzimy , a nie koń. Ja próbuje być spokojna co do koni, ale sobie za dużo nie pozwalam, gdy koń prubuje cie ugryść, kopnąć bądź coś zrobić, nie chodzi o to żeby go nie wiadomo jak bić, ale jeden" strzał" w klate, lub koło brzucha powinien wystarczyć, a gdy koń gryzie, możesz mu lekko oddać po pysku, nawet nie to żeby go uderzyć, ale koń sam sie odsunie "bojąc sie ręki wiem że to okrutnie brzmi ale wcale tak źle nie wygląda, ja tam kocham konie z mojej stajni, często sie z nimi bawie i spędzam mnóstwo czasu, ale czasem im odbija, ale potrafią sie nauczyć :)
Właśnie dużo ludzi myśli, że jak konia się pacnie, albo nawet porządniej uderzy to znaczy że człowiek zły bo biednego konisia męczy. A wystarczy popatrzeć na zachowanie stada koni. Tam hierarchia jest jasno ustalona a te osobniki które coś kombinują są albo odganiane albo podgryzane albo wręcz kopane. To jest ich zachowanie naturalne i w ten sposób uczą się jak się zachowywać względem innych osobników w stadzie. Nie wychowasz konia mówiąc "mój kochany konisiu, jak tak bardzo cię kocham a ty mnie gryziesz. Masz może cukiereczka to mnie pokochasz". One nie rozumieją naszego języka, za to rozumieją swój koński a on właśnie tak wygląda jak opisałam.
Ja mam podobną metodę jak voltahorse. Jak koń gryzie to w momencie zaciskania zębów daję mu z kolanka między przednie nogi, tak aby on sobie zakodował "Aha. Ugryzienie = ból".A jeśli chodzi o ręce ( co wiele osób praktykuje) to ja nie uważam za dobry pomysł. Dlaczego ? Bo jak chcę koniowi coś przy głowie zrobić i przez przypadek zamiast spokojnie podnieść ręce do głowy, zrobię to szybko, gwałtownie i agresywnie to koń całym przodem się oddali podnosząc głowę bardzo wysoko i uciekając z nią, a niektóre ogólnie się boją rąk. Zresztą kopniaki są czymś naturalnym w stadzie i nigdy koń od konia nie ucieka z to że ten kiedyś go kopnął, ale ewentualnie czuje respekt.Voltahorse, a w jakiej stajni jeździsz ?
Źrebak nie musi być źle traktowany żeby tak się zachowywać. To tak jak dziecko. Dopiero się uczy życia i próbuje na co może sobie pozwolić a na co nie. Dopiero jak w porę się nie oduczy złego zachowania to jest prawie pewne że z takiego źrebaka wyrośnie niezły łobuz. Jak dostanie jasne sygnały co może a czego nie może to będzie się do nich stosował. Miałam podobny przypadek. Źrebol zaczął badać teren. Gryzł, kopał, nawet próbował z rozpędu przednimi kopytami na człowieka skoczyć. A ogólnie straszna przytulanka z niego była. Właściciel ogarnięty więc szybko nauczył dzieciaka że takie zachowania nie będą tolerowane. W tej chwili koń ma 2 lata i nawet nie pomyśli żeby kogoś ugryźć czy kopnąć. Za to dalej uwielbia być głaskany, drapany i żadnych złych wspomnień raczej nie ma.
jeżdże za kolbudami, buszkowy mała stajnia ale kochana, moja instruktorka ma też konia w zaprzyjaźnionej stajni w bielkówku, to jest przed kolbudami, jest tam chyba z 8 koni, jeden mojej instruktorki jeden takiej dziewczyny, która niedaleko mieszka jeden też zaprzyjaźnionej dziewczyny, a reszata właścicieli terenu, moja instruktorka prowadzi też hipoterapie w niestępowie niedaleko gdańska, a gdy moje instruktorki mają urlop to jeżdże czasem do otomina - do swojaka rzadko tam bywam, ale bardzo sympatyczni ludzie , instruktorka też bardzo sympatyczna i konie fajne, lubie tam jeździć, bo konie są badzo ułożone, w mojej stajni nie zawsze jest idealnie, stajnia nie bogata a konie są może nie w złym stanie ale trzeba z nimi pracować, chociaz uważam że są naprawde kochane a dzięki naszej pracy dajemy z rade :) kurcze sie rozpisałam, a ty też jeździsz w gdańsku ?
Próbowałam wcześniej tego z kolankiem to ona z kopytami. Ale uderzanie po pysku w trakcie gryzienia chyba pomaga.nie pozwalaj sobie jak na ciebie z kopytami to jeszcze raz, ale np. ręką . nie wiem, ja zawsze mówie do koni, chociaż wiem że nie rozumieją naszego języka to napewno przyzwyczajają się do tępa i sposobu wymawiania słowa, może to dziwne, nie wiem ale ja np mówie do kkonia nawet jak coś robi to mówie energicznie żeby przestał lub wypowiadam jego imię, to jestśmieszne ale one naprawde reagują na imiona, nawet jak jestem w drugim końcu stajni i widze z korytarza że sktóryś podgryza innego czy coś to "krzycze" jjego imie i najczęściej przestaje, + jak będziesz mu oddawać to sie nie bój, bądź pewna, ale uważaj na siebie, bo bezpieczeństwo najważniejsze :)
Ja też mówię do koni, wydaje mi się że konie doskonale rozróżniają ton w jakim się do nich mówi, nie tyle słowa. Chociaż na imię mój zwierz reaguje. Ale myślę, że to też jest kwestia nauczenia/przyzwyczajenia konia do reagowania na mowę. Właściwie to niedawno zauważyłam, że moje konisko reaguje jak do niego mówię. Jednak są sytuacje gdzie tylko mowa ciała czyt. końska mowa, jest w stanie coś poradzić. Już dawno też zauważyłam, że co koń to inny przypadek i inne postępowanie jest potrzebne. Mój jest specyficzny. Był czas kiedy zaciął się i nie chciał podawać nóg. Bez powodu. Przyjechał kowal i rozczyścił kopyta bez powodu. A mi przestał je podawać. Ja byłam wtedy jeszcze zupełnym laikiem, ale domyśliłam się, że konisko mnie sprawdza. Jeździłam wtedy z trenerką, która poinstruowała mnie że jak nie będzie chciał podać nogi to próbować do skutku, a nawet przyłożyć mu. Podobnie jak już poda nogę a będzie chciał wyrwać to też pacnąć porządnie. No cóż może w przypadku niektórych koni to się sprawdza, ale z moim nie wyszło. Tylko pogorszyło sprawę bo na mój widok od razu tulił uszy, a jak chciałam unieść nogę to próbował gryźć. Zaczęłam działać po swojemu i choć to trwało dobry tydzień (pracowałam nad tym codziennie) to w końcu się udało. Teraz jak podchodzę z kopystką to koń automatycznie podnosi odpowiednią nogę i nie ma z tym żadnych problemów. A co z nim robiłam? A właśnie gadałam do niego. Głaskałam po nodze mówiąc uspokajającym głosem. Oczywiście na początku próbował gryźć ale za taką próbę od razu dostawał kopniaka. I wracałam spokojnie do nogi. Jak podniósł choć na chwilę to odpuszczałam, głaskałam i szłam do następnej. Ale są konie które po dobroci nic nie zrobią, dlatego najtrudniejszym chyba zadaniem jest wstępna weryfikacja z jakim przypadkiem mamy do czynienia
Roczny źrebak, z którym nikt wcześniej nie pracował gryzie. Jak go oduczyc? Dodam, że gryzie bez powodu po prostu ktoś stoi, a on co jakiś czas z zębami. Sprawdzałam, nic go nie boli więc to nie jest reakcja na ból podczas dotykania.
Najprościej (pewnie zostanę zjedzona przez koniareczki koffające swoje konisie) oddać natychmiast po takim ugryzieniu. Źrebak zachowuje się tak jak konie w stadzie. Tam zasady są proste, jak wyższemu rangą coś się nie podoba to ma prawo gryźć kogo sobie zażyczy. Źrebak obserwuje takie zachowanie i przekłada je na ludzi. Nie ma jeszcze zakodowanej pozycji w stosunku do człowieka i to trzeba wypracować. Najlepiej jak przebywasz w jego pobliżu to staraj się mieć przygotowany łokieć, jak będzie chciał za niego ugryźć to dostaje w pysk ale tak żeby sądził że sam się na niego nadział. On będzie to widział tak, że zrobił coś co z kolei okazało się nie być miłe dla niego, to może lepiej tego nie robić. Może to być też lekki kopniak, ale natychmiast lub nawet w tym samym czasie gdy próbuje gryźć i najlepiej w takie miejsce gdzie właściwie nie będzie wiedział co się stało. A jak zaboli to znów będzie miał zagatkę, "próbowałem ugryźć i znów coś zabolało". Przy konsekwentnym podejściu nie potrzeba długiego czasu żeby oduczyć go takiego zachowania.
Tak samo zresztą źrebak będzie ukarany przez innego konia, jak pozwoli sobie na zbyt dużo.
wiolas ma racje, w mojej stajni nie stosujemy co do koni naturalu, ale próbujemy spokojnie podchodzić do konia, ale jak to moja instruktorka mówi : to my tu żądzimy , a nie koń. Ja próbuje być spokojna co do koni, ale sobie za dużo nie pozwalam, gdy koń prubuje cie ugryść, kopnąć bądź coś zrobić, nie chodzi o to żeby go nie wiadomo jak bić, ale jeden" strzał" w klate, lub koło brzucha powinien wystarczyć, a gdy koń gryzie, możesz mu lekko oddać po pysku, nawet nie to żeby go uderzyć, ale koń sam sie odsunie "bojąc sie ręki wiem że to okrutnie brzmi ale wcale tak źle nie wygląda, ja tam kocham konie z mojej stajni, często sie z nimi bawie i spędzam mnóstwo czasu, ale czasem im odbija, ale potrafią sie nauczyć :)
Właśnie dużo ludzi myśli, że jak konia się pacnie, albo nawet porządniej uderzy to znaczy że człowiek zły bo biednego konisia męczy. A wystarczy popatrzeć na zachowanie stada koni. Tam hierarchia jest jasno ustalona a te osobniki które coś kombinują są albo odganiane albo podgryzane albo wręcz kopane. To jest ich zachowanie naturalne i w ten sposób uczą się jak się zachowywać względem innych osobników w stadzie. Nie wychowasz konia mówiąc "mój kochany konisiu, jak tak bardzo cię kocham a ty mnie gryziesz. Masz może cukiereczka to mnie pokochasz". One nie rozumieją naszego języka, za to rozumieją swój koński a on właśnie tak wygląda jak opisałam.
Ja mam podobną metodę jak voltahorse. Jak koń gryzie to w momencie zaciskania zębów daję mu z kolanka między przednie nogi, tak aby on sobie zakodował "Aha. Ugryzienie = ból".A jeśli chodzi o ręce ( co wiele osób praktykuje) to ja nie uważam za dobry pomysł. Dlaczego ? Bo jak chcę koniowi coś przy głowie zrobić i przez przypadek zamiast spokojnie podnieść ręce do głowy, zrobię to szybko, gwałtownie i agresywnie to koń całym przodem się oddali podnosząc głowę bardzo wysoko i uciekając z nią, a niektóre ogólnie się boją rąk. Zresztą kopniaki są czymś naturalnym w stadzie i nigdy koń od konia nie ucieka z to że ten kiedyś go kopnął, ale ewentualnie czuje respekt.Voltahorse, a w jakiej stajni jeździsz ?
Próbowałam wcześniej tego z kolankiem to ona z kopytami. Ale uderzanie po pysku w trakcie gryzienia chyba pomaga.
nie był denerwowany ? albo po prostu ma już taki charakter,co na to poradzić. trzeba go oduczyć narowu. albo źle traktowany
Źrebak nie musi być źle traktowany żeby tak się zachowywać. To tak jak dziecko. Dopiero się uczy życia i próbuje na co może sobie pozwolić a na co nie. Dopiero jak w porę się nie oduczy złego zachowania to jest prawie pewne że z takiego źrebaka wyrośnie niezły łobuz. Jak dostanie jasne sygnały co może a czego nie może to będzie się do nich stosował. Miałam podobny przypadek. Źrebol zaczął badać teren. Gryzł, kopał, nawet próbował z rozpędu przednimi kopytami na człowieka skoczyć. A ogólnie straszna przytulanka z niego była. Właściciel ogarnięty więc szybko nauczył dzieciaka że takie zachowania nie będą tolerowane. W tej chwili koń ma 2 lata i nawet nie pomyśli żeby kogoś ugryźć czy kopnąć. Za to dalej uwielbia być głaskany, drapany i żadnych złych wspomnień raczej nie ma.
jeżdże za kolbudami, buszkowy mała stajnia ale kochana, moja instruktorka ma też konia w zaprzyjaźnionej stajni w bielkówku, to jest przed kolbudami, jest tam chyba z 8 koni, jeden mojej instruktorki jeden takiej dziewczyny, która niedaleko mieszka jeden też zaprzyjaźnionej dziewczyny, a reszata właścicieli terenu, moja instruktorka prowadzi też hipoterapie w niestępowie niedaleko gdańska, a gdy moje instruktorki mają urlop to jeżdże czasem do otomina - do swojaka rzadko tam bywam, ale bardzo sympatyczni ludzie , instruktorka też bardzo sympatyczna i konie fajne, lubie tam jeździć, bo konie są badzo ułożone, w mojej stajni nie zawsze jest idealnie, stajnia nie bogata a konie są może nie w złym stanie ale trzeba z nimi pracować, chociaz uważam że są naprawde kochane a dzięki naszej pracy dajemy z rade :) kurcze sie rozpisałam, a ty też jeździsz w gdańsku ?
Próbowałam wcześniej tego z kolankiem to ona z kopytami. Ale uderzanie po pysku w trakcie gryzienia chyba pomaga.nie pozwalaj sobie jak na ciebie z kopytami to jeszcze raz, ale np. ręką . nie wiem, ja zawsze mówie do koni, chociaż wiem że nie rozumieją naszego języka to napewno przyzwyczajają się do tępa i sposobu wymawiania słowa, może to dziwne, nie wiem ale ja np mówie do kkonia nawet jak coś robi to mówie energicznie żeby przestał lub wypowiadam jego imię, to jestśmieszne ale one naprawde reagują na imiona, nawet jak jestem w drugim końcu stajni i widze z korytarza że sktóryś podgryza innego czy coś to "krzycze" jjego imie i najczęściej przestaje, + jak będziesz mu oddawać to sie nie bój, bądź pewna, ale uważaj na siebie, bo bezpieczeństwo najważniejsze :)
Ja też mówię do koni, wydaje mi się że konie doskonale rozróżniają ton w jakim się do nich mówi, nie tyle słowa. Chociaż na imię mój zwierz reaguje. Ale myślę, że to też jest kwestia nauczenia/przyzwyczajenia konia do reagowania na mowę. Właściwie to niedawno zauważyłam, że moje konisko reaguje jak do niego mówię. Jednak są sytuacje gdzie tylko mowa ciała czyt. końska mowa, jest w stanie coś poradzić. Już dawno też zauważyłam, że co koń to inny przypadek i inne postępowanie jest potrzebne. Mój jest specyficzny. Był czas kiedy zaciął się i nie chciał podawać nóg. Bez powodu. Przyjechał kowal i rozczyścił kopyta bez powodu. A mi przestał je podawać. Ja byłam wtedy jeszcze zupełnym laikiem, ale domyśliłam się, że konisko mnie sprawdza. Jeździłam wtedy z trenerką, która poinstruowała mnie że jak nie będzie chciał podać nogi to próbować do skutku, a nawet przyłożyć mu. Podobnie jak już poda nogę a będzie chciał wyrwać to też pacnąć porządnie. No cóż może w przypadku niektórych koni to się sprawdza, ale z moim nie wyszło. Tylko pogorszyło sprawę bo na mój widok od razu tulił uszy, a jak chciałam unieść nogę to próbował gryźć. Zaczęłam działać po swojemu i choć to trwało dobry tydzień (pracowałam nad tym codziennie) to w końcu się udało. Teraz jak podchodzę z kopystką to koń automatycznie podnosi odpowiednią nogę i nie ma z tym żadnych problemów. A co z nim robiłam? A właśnie gadałam do niego. Głaskałam po nodze mówiąc uspokajającym głosem. Oczywiście na początku próbował gryźć ale za taką próbę od razu dostawał kopniaka. I wracałam spokojnie do nogi. Jak podniósł choć na chwilę to odpuszczałam, głaskałam i szłam do następnej. Ale są konie które po dobroci nic nie zrobią, dlatego najtrudniejszym chyba zadaniem jest wstępna weryfikacja z jakim przypadkiem mamy do czynienia