Reklama
  • koniara9262010-11-11 18:32:09

    Czy kiedykolwiek spadliście z konia? Jeśli tak opowiedzcie tu o tym ;) W jakich okolicznościach, jakie były tego skutki, co sobie zrobiliście itd.Ja niestety nigdy nie spadłam i w sumie jestem ciekawa jak to jest ;P

  • Ksekresi 2010-11-11 18:38:21

    Ja nigdy nie spadlam i chce wiedziec czy boli xD

  • redakcja 2010-11-11 20:44:17

    Hehe, raz spadłam i mnie nic nie bolało, nawet gdy dodatkowo mnie koń podeptał xDNie pamiętam dokładnie, ale były to pierwsze sekundy galopu, po czym koń przyspieszył i ostro zahamował wyrzucając mnie przed siebie. Gdy zbierałam się z ziemi podeptał mi nogi i potem miałam tylko dwa siniaki, ale nic nie bolało ;D Powód był taki, że był to koń, który regularnie kogoś wyrzucał z siodła co dwa dni a czasem nawet codziennie ;)

  • Olka96 2010-11-11 20:58:08

    Ja na swoim koncie mam w sumie 4 upadki a jeżdżę od niedawna. Szczerze mówiąc trzeba to przeżyć bo różni ludzie różnie reagują w takiej sytuacji... Ja np. wstałam po pierwszym upadku (nie umiałam dobrze kłusować kiedy koń mi zagalopował) wsiadłam z powrotem na konia i zaczęłam się z siebie śmiać. Nic mi się wtedy nie stało a działo się to tak szybko że nie zdążyłam dobrze się przestraszyć jak byłam na ziemi i patrzyłam w niebo, trzymając w górze ręce, w których trzymałam wodze xD 2 to był taki pseudo upadek bo spadłam na nogi na oklep. 3 to też z galopu, a 4 koń mi się spłoszył i z szybkiego kłusa nagle ostro skręcił. Szczerze mówiąc to cieszę się że mam już ten 1 raz za sobą :D

  • Reklama
  • amazons 2010-11-11 22:19:57

    Do tej pory zaliczyłam ich 8. Moja pierwsza gleba była gdy miałam 5 lat. Na lonży wykonywałam jakieś ćwiczenie i zsunęłam się z siodła . Najgorsze moje upadki to:1. gdy przejeżdżaliśmy pod mostem kolejowym i nadjechał ekspres ;( spadłam i straciłam przytomność. Potem w ogóle nie pamiętałam tego dnia.2. Po dłuższej przerwie pojechałam w teren na dopiero co zajeżdżonym koniu. Na łące taki gościu chciał zagalopować z instruktorem a ja z koleżanką miałyśmy kłusować za nimi... Miałam plejadę baranków po czym zleciałam. Przez 2 miesiące miałam nogę w szynie!3. Po kolejnej przerwie!!! Pojechałam w teren, bo na ujeżdżalni mi już super szło, na spokojny galop. Konie od 3 mies. nie były w terenie. Kiedy wjechaliśmy na łąkę i zaczęliśmy dookoła śmigać klacz na której jechałam(folblut), była niewybiegana (bo każdy bał się na niej jeździć), pełna energii tak ścinała zakręty, że nie było mowy, żebym się utrzymała. Gleba na trawę z chwastami. Byłam cała podrapana...

  • nostalgiaa 2010-11-11 22:40:00

    ja miałam w sumie cztery upadki.1. w czasie zimowego terenu. i na dodatek w moje urodziny. to było na obozie. pojechaliśmy w teren. no i wyminął nas ciągnik. kierowca zamiast się zatrzymać jechał dalej. konie się spłoszyły, a ja straciłam równowagę i runęłam w zaspę.2. tak jak wyżej. tylko w drodze powrotnej i wyprzedził nas samochód z plandeką.3. przed skokiem. najeżdżałam na Palomie na przeszkodę. najpierw były koziołki. było wszystko ok.jechałam prosto, a przed samą przeszkodą Paloma w bok, a ja się nie utrzymałam i nad przeszkodą przeleciałam. niby mnie nic nie bolało. dopiero jak wróciłam do domu. :)4. ostatnio byłam u koleżanki. sprowadzaliśmy konie z padoku. i jednego nie mogliśmy złapać (a raczej Krzysiek sprowadzał) jak ją w końcu złapałyśmy. no i Karolina wzięła ja ode mnie a ja miałam wsiąść na oklep. karola podsadziła mnie a ja usiadłam trochę za daleko. xd no i Misia zaczęła strzelać barnaki. niby się trzymałam ale jednak rąbnęłam o ziemię. xd

  • redakcja 2010-11-11 23:17:01

    Oj spadałam i to często :1. Na lonży z kobyły o imieniu Lawenda, ja kłusować nie umiałam a ona się spłoszyła, spadłam na głowę i do szpitala mnie zawieźli ;P2. z Moni też na lonży, upadek dość nie przyjemny bo an szlakę na kolana ;/3. również z Moni kobyła się spłoszyła folii jak stajnie budowaliśmy ;P4. z Moni w zimę, dosłownie się z niej zjeba*** :D Wyglądało to jak bym na kacu była ;P5. z Dragona na oklep, spadłam na głowę po czym pojechałam do szpitala6. z Dragona z zimę po przeszkodzie wpadłam w zaspę śniegu7. z Dragona we wiosnę, on w wyniku buntu zadębował i razem ze mną się do tyły wywrócił, ja skręciłam nogę a koniu nic się nei stało ;)8. z Dragona po przeszkodzie ;P9. No i Dragon się spłoszył a ja poleciałam w bok :P

  • redakcja 2010-11-12 09:23:03

    Trenerka kazała mi galopować bez strzemion i jak chciałam zatrzymać koni do przyłożyłam mu łydkę (wtedy jeszcze nie wiedziałm zbyt dużo o jeździe) a ten kon jest bardzo wrażliwy na łydkę i jak mu dodałam łydke to poleciał szybkim galopem do stajni na szczęsce spadłam na snopek siana. było super.trochę bolało.

  • Reklama
  • Epoka 2010-11-12 11:27:43

    1. Przy zsiadaniu po ułańsku szturnęłam wrażliwom na to klacz w zad, ona fiknęła, a ja spadłam ;D2. Podczas szybkiego kłusa koń mi się zatrzymał zaczął fikać i głową w dole potrząsać - nie utrzymałam się i przeleciałam przez głowę jemu. Po jednym okrążeniu w tym samym miejscu konik zrobił mi to samo, ale już się utrzymałam.3. Na tej samej jeździe co poprzedni upadek tylko, że z innego konia, w tym samym miejscu i w ten sam sposób ;D

  • piorunek 2010-11-12 21:21:41

    Ja spadłam już 15 razy wszystkich nie pamiętam . ale 3 najlepsze tak . : D 1 . to było niedawno , pojechaliśmy na kucykach w teren . zapowiadało się fajnie , prowadziłam zastęp . byliśmy koło bramy od stajni i zagalopowałam sobie , i zapomniałam że muszę trzymać mu głowę w górze ( apcio jak tylko dostanie luźną wodzę to łeb w duł i rodeo ) no i oddał z zadu ( byłam na oklep ) , spadłam przez szyje i wylądował pod nim . a na koniec staną mi na głowe i plecy i stał jak gdyby nigdy nic . heheh . : P kocham tego malucha , chociaż czasem jest niemożliwy . : P 2 . zaczynałam jeździć przez drągi , najechałam kłusem na drągi i okazało się że są ustawione na dużego konia ( byłam na hucule ) . koń potkną się , ja nie utrzymałam równowagi i spadłam , ale trzymałam się szyi i pociągnęłam go ze sobą . i obydwoje wylądowaliśmy na ziemi i to ja w kałuży w dodatku . : D 3 . mój pierwszy galop w terenie , była wtedy zima . leżało sobie drzewo i nie chciało nam się wracać więc skakaliśmy ( mój pierwszy skok ) . koń skoczył normalnie , ale ja spadłam , już w skoku , tylko że wylądowałam za przeszkodą . wpadłam w śnieg , a koń nawet nie zauważył że mnie niema i dopiero po jakimś czasie zobaczył że coś jest nie tak i się zatrzymał . byłam cała mokra , no ale było fajnie . : P



Reklama
Reklama