Konie były kiedyś w Hiszpanii synonimem prosperity, teraz na ich utrzymanie stać nielicznych. Stajnie bankrutują, hodowcy i rolnicy pozbywają się zwierząt w bardziej, lub mniej cywilizowany sposób. I tylko koni żal. 4 tysiące euro rocznie, tyle kosztuje utrzymanie konia w Hiszpanii. Na taki wydatek, w czasach kryzysu, niewielu rolników może sobie pozwolić, dlatego coraz częściej konie czeka okrutny los. Wiele jest porzucanych i nie ma szans na przeżycie. Inne przywożone są do specjalnych schronisk, które działają dzięki fundacjom broniącym praw zwierząt. Problem w tym, że są one już przepełnione. O skali kryzysu świadczy też fakt że przed kryzysem konie sporadycznie trafiały do rzeźni w cenie 800 € a obecnie 20 , 30 sztuk dziennie za maksymalnie 200 € sztuka . Dręczy mnie następujące pytanie , kiedy ten problem wystąpi w Polsce , przy 14% bezrobociu i ono dalej rośnie , początku recesji w wielu gałęziach gospodarki narodowej , jesteśmy o krok od tej tragedii
Nie jestem Marią, ale dorzucę coś od siebie. Problemy Hiszpanii i Irlandii z porzucaniem i sprzedawaniem na rzeź koni zaczęły się, kiedy ludzie przestali mieć pieniądze na ich utrzymanie i nie widzieli innego wyjścia. U nas z kolei około połowa koni to konie zimnokrwiste z przeznaczeniem na rzeź i nie ma co się co do tego oszukiwać. Jeśli zakażą uboju koni, co ludzie zrobią z tymi wszystkimi zimniakami? Nie będą mogli ich wysłać do rzeźni, nikt ich raczej nie kupi jako konia wierzchowego, najwyżej kilku pasjonatów weźmie po jednym i tyle. Nie można nic zarobić, a utrzymanie kosztuje. Więc co zrobią ludzie? Pewnie pozbędą się problemu- porzucą konie gdzieś w lesie, spróbują wyprzedać za bezcen, w skrajnej sytuacji może nawet zabiją na własną rękę, jak to się zdarzało w Irlandii. Wiadomo, że norm co do ogłuszenia zwierzęcia, minimalizacji bólu itp. nie będą raczej przestrzegać. Pół biedy, jeśli zapłacą weterynarzowi za uśpienie (wątpię) albo po prostu konia zastrzelą, ale kto wie, co niektórym przyjdzie do głowy, zwłaszcza jak się "rozweselą" wodnym roztworem alkoholu etylowego? Zakaz uboju w Polsce spowoduje, że:-część hodowców koni rzeźnych po prostu się podda i rozpędzi konie po okolicy -część posprzedaje za śmieszną cenę (nagły zalew koni za 2000 zł pogorszy jeszcze bardziej sytuację hodowców, którym się chce) -część zabije swoje konie-część zabije konie i nielegalnie wprowadzi do obiegu mięso niezbadane, pozyskane bez żadnej kontroli, bez inspekcji, badań, być może z pozostałościami leków albo od chorego/padłego wcześniej konia-cześć uprze się i jednak wyśle konie do rzeźni, tylko nie w Polsce, a na przykład we Włoszech albo jeszcze dalej. W USA wprowadzono ten pomysł i efekt był taki, że konie zamiast zostać przewiezione kilkadziesiąt, sto, dwieście kilometrów do najbliższej rzeźni jechały nawet i przez kilkanaście dni do ubojni w Meksyku czy Kanadzie. Trudno mi wyobrazić sobie jedzenie koniny i nigdy, przenigdy nie posłałabym konia do rzeźni, ale jestem przede wszystkim za humanitarnym podejściem. Jeśli już te konie muszą umrzeć, niech chociaż ludzie oszczędzą im tej trasy. Przekonywać, zachęcać, argumentować można, ale nikt nie powinien narzucać innym swojego punktu widzenia. Są ludzie, którzy koninę jeść będą i to się raczej nie zmieni. Jeśli nie masz możliwości zrobić dla zwierząt/ludzi/idei tego, co chcesz, zrób chociaż to, co możesz. W tym wypadku- ogranicz cierpienie. Zakaz uboju temu nie będzie służył. U nas- wiadomo, sporo i tak kupują Włosi, ale teraz jedzie tam część koni, a wtedy trzeba będzie wywieźć wszystkie. Nie wspominając o tym, że ludzie utrzymujący się z hodowli tego rodzaju stracą pracę, dochody i to inni obywatele będą musieli ich utrzymywać, co nie polepszy sytuacji finansów państwa i zwykłych ludzi.
Napisałaś brutalną prawdę , od
początku do końca . Zakaz uboju koni w jednym kraju nic nie da
zostaną przewiezione do drugiego i tam zamordowane , a na ogól no
Europejski zakaz uboju koni nie ma co liczyć . Dopóki będzie
zapotrzebowanie na koninę i będzie to opłacalne to nic się nie
da zrobić . Ewentualnie możemy wspierać finansowo, jak kto może
, różne fundacje ratujące konie , zawsze to parę koni będzie
uratowanych.
Nie jem koniny i nigdy jadł jej nie
będę , nie lubię ludzi którzy gustują w tym mięsie
Zmierzamy do kryzysu i wojny domowej, m. in. dlatego, że UE pragnie wykończyć nas jako kraj, np. w Polsce można zabijać konie niehumanitranie, natomiast kraje w UE wprowadziły zupełnie przeciwne prawo, dodatkowo bezrobocie rośnie, zamkneli stocznie, gdzie Polska produkowała, jedne z najlepszych statków na świecie, co raz więcej ludzi nie nawidzi polityków (nie będę rzucała nazwiskami :)). I jak Honeonna napisała skreślenie koni z listy zwierząt ubojnych podniosłaby bezrobocie. Jeśli chodzi o Irlandię to słyszałam, że można było złapać sobie gdzieś konia (w lesie, koło drogi), bo nikogo nie obchodzi to co się z nimi stanie.Jeśli mam być szczera kiedy byłam mała spróbowałam koniny i mięso złe nie jest :). Może ktoś wie coś więcej na temat, "afery z koniną mieszaną z wołowiną"? Zaciekawiło mnie to , bo po co mieszać tańsze mięso z drogim??
Off top co do koniny w wołowinieW Polsce konina w wołowinie pochodziło z importu 800 ton z Rumunii, co się widać opłacało. Mięso nie było skażone, nie zagrażało ludziom, było to po prostu oszustwo. W Wielkiej Brytanii konina pochodziła z konii po wyscigach, których kariera zakończyła się porażką. Były sprzedawane po 40 funtów (250 zł) na karmę dla psów, gdyż ich mięso było zatrute środkami dopingowymi tak, że nie nadawało sie do spożycia przez ludzi.
Konie były kiedyś w Hiszpanii synonimem prosperity, teraz na ich utrzymanie stać nielicznych. Stajnie bankrutują, hodowcy i rolnicy pozbywają się zwierząt w bardziej, lub mniej cywilizowany sposób. I tylko koni żal. 4 tysiące euro rocznie, tyle kosztuje utrzymanie konia w Hiszpanii. Na taki wydatek, w czasach kryzysu, niewielu rolników może sobie pozwolić, dlatego coraz częściej konie czeka okrutny los. Wiele jest porzucanych i nie ma szans na przeżycie. Inne przywożone są do specjalnych schronisk, które działają dzięki fundacjom broniącym praw zwierząt. Problem w tym, że są one już przepełnione. O skali kryzysu świadczy też fakt że przed kryzysem konie sporadycznie trafiały do rzeźni w cenie 800 € a obecnie 20 , 30 sztuk dziennie za maksymalnie 200 € sztuka . Dręczy mnie następujące pytanie , kiedy ten problem wystąpi w Polsce , przy 14% bezrobociu i ono dalej rośnie , początku recesji w wielu gałęziach gospodarki narodowej , jesteśmy o krok od tej tragedii
Tak było w Irlandii, tak będzie i w Polsce gdy zostanie zakazana hodowla koni na rzeź.
Mario co ma wspólnego hodowla koni rzeźnych z kryzysem i wydarzeniami w w Irlandii oraz Hiszpanii
Te same skutki, co w poprzednim poście.
Nie jestem Marią, ale dorzucę coś od siebie. Problemy Hiszpanii i Irlandii z porzucaniem i sprzedawaniem na rzeź koni zaczęły się, kiedy ludzie przestali mieć pieniądze na ich utrzymanie i nie widzieli innego wyjścia. U nas z kolei około połowa koni to konie zimnokrwiste z przeznaczeniem na rzeź i nie ma co się co do tego oszukiwać. Jeśli zakażą uboju koni, co ludzie zrobią z tymi wszystkimi zimniakami? Nie będą mogli ich wysłać do rzeźni, nikt ich raczej nie kupi jako konia wierzchowego, najwyżej kilku pasjonatów weźmie po jednym i tyle. Nie można nic zarobić, a utrzymanie kosztuje. Więc co zrobią ludzie? Pewnie pozbędą się problemu- porzucą konie gdzieś w lesie, spróbują wyprzedać za bezcen, w skrajnej sytuacji może nawet zabiją na własną rękę, jak to się zdarzało w Irlandii. Wiadomo, że norm co do ogłuszenia zwierzęcia, minimalizacji bólu itp. nie będą raczej przestrzegać. Pół biedy, jeśli zapłacą weterynarzowi za uśpienie (wątpię) albo po prostu konia zastrzelą, ale kto wie, co niektórym przyjdzie do głowy, zwłaszcza jak się "rozweselą" wodnym roztworem alkoholu etylowego? Zakaz uboju w Polsce spowoduje, że:-część hodowców koni rzeźnych po prostu się podda i rozpędzi konie po okolicy -część posprzedaje za śmieszną cenę (nagły zalew koni za 2000 zł pogorszy jeszcze bardziej sytuację hodowców, którym się chce) -część zabije swoje konie-część zabije konie i nielegalnie wprowadzi do obiegu mięso niezbadane, pozyskane bez żadnej kontroli, bez inspekcji, badań, być może z pozostałościami leków albo od chorego/padłego wcześniej konia-cześć uprze się i jednak wyśle konie do rzeźni, tylko nie w Polsce, a na przykład we Włoszech albo jeszcze dalej. W USA wprowadzono ten pomysł i efekt był taki, że konie zamiast zostać przewiezione kilkadziesiąt, sto, dwieście kilometrów do najbliższej rzeźni jechały nawet i przez kilkanaście dni do ubojni w Meksyku czy Kanadzie. Trudno mi wyobrazić sobie jedzenie koniny i nigdy, przenigdy nie posłałabym konia do rzeźni, ale jestem przede wszystkim za humanitarnym podejściem. Jeśli już te konie muszą umrzeć, niech chociaż ludzie oszczędzą im tej trasy. Przekonywać, zachęcać, argumentować można, ale nikt nie powinien narzucać innym swojego punktu widzenia. Są ludzie, którzy koninę jeść będą i to się raczej nie zmieni. Jeśli nie masz możliwości zrobić dla zwierząt/ludzi/idei tego, co chcesz, zrób chociaż to, co możesz. W tym wypadku- ogranicz cierpienie. Zakaz uboju temu nie będzie służył. U nas- wiadomo, sporo i tak kupują Włosi, ale teraz jedzie tam część koni, a wtedy trzeba będzie wywieźć wszystkie. Nie wspominając o tym, że ludzie utrzymujący się z hodowli tego rodzaju stracą pracę, dochody i to inni obywatele będą musieli ich utrzymywać, co nie polepszy sytuacji finansów państwa i zwykłych ludzi.
Napisałaś brutalną prawdę , od początku do końca . Zakaz uboju koni w jednym kraju nic nie da zostaną przewiezione do drugiego i tam zamordowane , a na ogól no Europejski zakaz uboju koni nie ma co liczyć . Dopóki będzie zapotrzebowanie na koninę i będzie to opłacalne to nic się nie da zrobić . Ewentualnie możemy wspierać finansowo, jak kto może , różne fundacje ratujące konie , zawsze to parę koni będzie uratowanych. Nie jem koniny i nigdy jadł jej nie będę , nie lubię ludzi którzy gustują w tym mięsie
Zmierzamy do kryzysu i wojny domowej, m. in. dlatego, że UE pragnie wykończyć nas jako kraj, np. w Polsce można zabijać konie niehumanitranie, natomiast kraje w UE wprowadziły zupełnie przeciwne prawo, dodatkowo bezrobocie rośnie, zamkneli stocznie, gdzie Polska produkowała, jedne z najlepszych statków na świecie, co raz więcej ludzi nie nawidzi polityków (nie będę rzucała nazwiskami :)). I jak Honeonna napisała skreślenie koni z listy zwierząt ubojnych podniosłaby bezrobocie. Jeśli chodzi o Irlandię to słyszałam, że można było złapać sobie gdzieś konia (w lesie, koło drogi), bo nikogo nie obchodzi to co się z nimi stanie.Jeśli mam być szczera kiedy byłam mała spróbowałam koniny i mięso złe nie jest :). Może ktoś wie coś więcej na temat, "afery z koniną mieszaną z wołowiną"? Zaciekawiło mnie to , bo po co mieszać tańsze mięso z drogim??
Off top co do koniny w wołowinieW Polsce konina w wołowinie pochodziło z importu 800 ton z Rumunii, co się widać opłacało. Mięso nie było skażone, nie zagrażało ludziom, było to po prostu oszustwo. W Wielkiej Brytanii konina pochodziła z konii po wyscigach, których kariera zakończyła się porażką. Były sprzedawane po 40 funtów (250 zł) na karmę dla psów, gdyż ich mięso było zatrute środkami dopingowymi tak, że nie nadawało sie do spożycia przez ludzi.