Witam,Dwa dni temu zastałam konia z dość mocno opuchniętymi przednimi nogami, prawie na całej długości. Klacz była bardzo "sztywna", tak jakby bolały ją mięśnie , nie chciała nawet wyjść z boksu, ruszyć się. Oprócz tego trzęsła się w okolicach zadu. Następnego dnia ból jakby ustał, bo chętnie wyszła na korytarz i nie miała problemów z chodzeniem, wszystko było dobrze, jednak opuchlizna nie zeszła, mimo wcierek rozgrzewających, jakie zalecił weterynarz. Może ktoś wie, co jest tego przyczyną ? A może lepiej było schłodzić nogi ? Proszę o pomoc.
Dzwoniliśmy wczoraj do czterech weterynarzy, pech chciał, że wszyscy byli gdzieś na wyjeździe. Każdy mówił co innego i inną profilaktykę zalecał.Jeden mówił o schłodzeniu nóg, drugi o ich rozgrzaniu. Ostatni z nich zalecił dużo stępa i chwilkę kłusa, po czym obserwować nogi. Po dwóch takich próbach opuchlizna w dużej mierze zeszła. Może są to problemy z krążeniem? Czekamy aż któryś wróci z majówki i zdiagnozuje to dokładnie. Kobyłka ma 12 lat i nigdy nie miała żadnych problemów zdrowotnych. Zobaczę jeszcze dziś , jak tam te nogi :)
U mnie w stajni po zawodach klaczy tez masakrycznie spuchnęły wszystkie nogi. Co prawda zadzwoniliśmy po weterynarza, ale najlepszym, skutecznym rozwiązaniem w naszym przypadku było schłodzenie nóg w pobliskiej rzece. Równiez polacem zabrac ją na lekki spacer żeby troszke sie rozruszała :)
Wczoraj opuchlizna zeszła w całości, weterynarz zalecił wziąć ją pod siodło na 30 minut(dużo stępa, kłus, stęp, kłus, stęp) i po jeździe obserwować. Nie spuchły ponownie :)
Witam,Dwa dni temu zastałam konia z dość mocno opuchniętymi przednimi nogami, prawie na całej długości. Klacz była bardzo "sztywna", tak jakby bolały ją mięśnie , nie chciała nawet wyjść z boksu, ruszyć się. Oprócz tego trzęsła się w okolicach zadu. Następnego dnia ból jakby ustał, bo chętnie wyszła na korytarz i nie miała problemów z chodzeniem, wszystko było dobrze, jednak opuchlizna nie zeszła, mimo wcierek rozgrzewających, jakie zalecił weterynarz. Może ktoś wie, co jest tego przyczyną ? A może lepiej było schłodzić nogi ? Proszę o pomoc.
powiem tak, my tej sytuacji ani konia nie widzimy niestety...najlepiej było by skontaktować się z innym weterynarzem, może on pomoże ?
Dzwoniliśmy wczoraj do czterech weterynarzy, pech chciał, że wszyscy byli gdzieś na wyjeździe. Każdy mówił co innego i inną profilaktykę zalecał.Jeden mówił o schłodzeniu nóg, drugi o ich rozgrzaniu. Ostatni z nich zalecił dużo stępa i chwilkę kłusa, po czym obserwować nogi. Po dwóch takich próbach opuchlizna w dużej mierze zeszła. Może są to problemy z krążeniem? Czekamy aż któryś wróci z majówki i zdiagnozuje to dokładnie. Kobyłka ma 12 lat i nigdy nie miała żadnych problemów zdrowotnych. Zobaczę jeszcze dziś , jak tam te nogi :)
U mnie w stajni po zawodach klaczy tez masakrycznie spuchnęły wszystkie nogi. Co prawda zadzwoniliśmy po weterynarza, ale najlepszym, skutecznym rozwiązaniem w naszym przypadku było schłodzenie nóg w pobliskiej rzece. Równiez polacem zabrac ją na lekki spacer żeby troszke sie rozruszała :)
To mógł być mięśniochwat.
Wczoraj opuchlizna zeszła w całości, weterynarz zalecił wziąć ją pod siodło na 30 minut(dużo stępa, kłus, stęp, kłus, stęp) i po jeździe obserwować. Nie spuchły ponownie :)
to się cieszę i życzę aby się to nie powtórzyło ;)
Polecam Absorbine LiquidEmbrocation- wcierka