Jadę na obóz konny - wakacje w siodle w Pałacu pod bocianim gniazdem (jest to w Runowie) . Ciekawi mnie jak tam jest np.: -Czy jest fajnie (atmosfera) ? -Jacy są instruktorzy ? -Czy cały czas jeździmy na jednym koniu czy na kilku ? I NAJWAŻNIEJSZE: -Jak wygląda przydzielenie do grupy (chodzi o to na czym to polega) ? Bardzo was proszę o odpowiedź i dopiszcie coś od siebie z tego obozu :) Z góry dziękuję :) :D
Koleżanka była w poprzednie wakacje, podobało jej się i wraca w te wakacje. Więc w pierwszy dzień po przyjeździe uczestnicy zapoznają się ze stajnią itp. oraz odbywa się podział na grupy. Niestety słyszałam (na tym forum) o tym, że podczas tego konie wspinają się. Moja koleżanka co prawda nauczyła się galopować w pół siadzie, ale z licznymi błędami (pięta w górze, leżenie na szyi konia, tyłek metr ponad siodłem, wodze oddane na maksa, a z uwagi, że konie jeżdżą dookoła cały rok przez całe życie nauczyły się chodzić po kole i nie robi im różnicy popuszczona wodza czy koń zebrany na kontakcie.) Szczerze mówiąc stajni dobrze nie oceniam ze względu na program, miała być nauka skoków, a był tylko galop. No i instruktorzy. Kompletnie nie zgadzam się z tym, że jeśli grupa nie wyjeżdża rogów na maneżu strzelanie batem tak, aż konie się płoszą i zaczynają galopować. Co z tego że jeźdźcy pospadają i będą wyjeżdżać rogi skoro konie się wtedy płoszą i zaczynają bać się bata. Poza tym może stać się komuś krzywda.
Byłam na tym obozie 2 lata temu i rok temu. To tam zaczęłam jazdę konną i szczerze tego żałuję. Atmosfera świetna, ale nie można było w czasie wolnym wchodzić na teren stajni. Lekcje to jest jedna wielka "masówka". Jeździmy tam tylko po to, żeby wyjeździć godziny. Popełniane jest mnóstwo błędów, na które oni nie zwracają uwagi. Konie są przyzwyczajone do chodzenia po kole i tak naprawdę możesz tylko siedzieć i nic nie robić, a one będą robić wszystko co ich poprzednik. Tereny 90% w stępie. Gdyby nie ta atmosfera, to byłoby to kompletne dno.... Ja już więcej tam nie wrócę....
Na każdej lekcji dostajesz innego konia. Lekcji zazwyczaj nie przeprowadza pani Hania (która jest tam głową tego wszystkiego), tylko też jest różnie. Są 3 grupy: początkująca, średniozaawansowana, zaawansowana. Na samym początku pani Hania pyta się kto w ogóle nie jeździł na koniu (ten idzie do początkującej i nawet nie wsiada na konia). Ci co jeździli wsiadają po kolei na 1! konia i mają zakłusować i zagalopować. Kto kłusuje idzie do średniej, a kto galopuje do zaawanosowanej. Uwierz, nie ma jakiś fenomenów. Tak naprawdę nic się tam nie nauczysz (no chyba, że jak popełniać błędy). Szczerze nie polecam
Byłam tam kilka lat temu. Podobno się wiele zmieniło, ale sam fakt, że byłam w średniozaawansowanej grupie, bo w zaawansowanej nie było już miejsca (na jeździe próbnej byłam pod koniec). Ogólnie przez pomyłkę wylądowałam w początkującej na sam początek. Jak byłam tam pierwszym razem to było super, ale już rok później miałam wrażenie, że chcą tylko zbić kasę i nie dać nic w zamian. "Tereny" w stępie, bo "konie będą zmęczone" (tak, niech jeszcze więcej obozowiczów przyjmą i to nie będą zmęczone). Klient płaci, klient wymaga, więc albo więcej koni, albo mniej uczestników.
Z całym szacunkiem, ale nie mogę się zgodzić z Twoim wpisem. Jestem z Runowem związana od dłuższego czasu, otóż tak, konie na sprawdzeniach NIE WSPINAJĄ SIĘ! Żaden z koni nie wspina się u nas. Jeżeli uważasz, że na jednym obozie nauczysz się galopować w pełnym siadzie i trzymać się w siodle idealnie to gratuluję, ale nie znam żadnej osoby, która osiągnęła aż tak wielkie postępy. To jest normalne, że na początku zadzierasz piętę do góry, leżenie na szyi. a my staramy się jak możemy, żeby te błędy zniwelować, ale jednak nie zawsze wszyscy potrafią zrozumieć co się do nich mówi ( uważają, że wiedzą lepiej). Wydaje mi się, że są to konie rekreacyjne, więc powinny być spokojne i opanowane i powinny chodzić po tym nieszczęsnym kole, lepsze takie konie, które chodzą jak wymieniłam wyżej niż żebyś nie mogła nic z nim zrobić, ponieważ koń schodzi do środka i nie pozawala na pracę z dziećmi, które przyjeżdżają do nas, żeby nauczyć się podstawowej jazdy!U nas konie nie są bite batem, nie wiem skąd Ci się to wzięło. Bat jest pomocą, a my jesteśmy przeciwnikami tego bicia!!!!! A bezpieczeństwo naszych obozowiczów jest najważniejsze ! Żeby nauczyć się skakać musisz mieć idealną równowagę w galopie, dobrze siedzieć w galopie, mieć dobry pół siad, żeby nie spaść nad przeszkodą i się nie połamać, bo koń to tylko zwierzę... Tak właśnie jest jak internetowi instruktorzy się wypowiadają i wiedzą najlepiej. Możesz się z instruktorem zamienić i zobaczymy czy Ty lepiej nauczysz, czy w ogóle nauczysz !
Na teren stajni nie wchodzimy sami, ponieważ nie ma nadzoru, a wiadomo, że dzieci jak to dzieci czasami maja głupkowate pomysły, niestety konie to tylko zwierzęta i nie wiedzą, że gryzienie i kopanie to złe zachowanie, a rodziców nie interesuje to tylko, że nikt ich dziecka nie dopilnował. Uważam, że jest to super pomysł jeżeli chodzi o zakaz wchodzenia w wolnym czasie. Poza tym wtedy konie mają odpoczynek i nikt nie powinien im przeszkadzać. Staramy się wyłapać wszystkie błędy i je poprawiać, niestety nikt nie jest idealny i jesteśmy tylko ludźmi. Jeżeli jesteś taka pewna, że konie są nauczone jazdy po kole to zapraszamy do nas jeszcze raz i przekonasz się sama, że musisz jednak współpracować z koniem, żeby coś osiągnąć, a nie "tylko klepać tyłek". tereny są prowadzone w 90 % w stępie, ponieważ wyjeżdżając z grupą zaawansowaną w teren, nie ma wyjścia jazdy stępem i kłusem, ponieważ młodzież/dzieci płaczą, piszczą, krzyczą, boją się, bo koń "strzelił baranka" z radości. Więc o czym tu rozmawiamy.Trudno, żeby dzieci wsiadały na 10 koni na sprawdzenie, to jest sprawdzenie umiejętności a nie pokaz. Trudno, żeby osoba, która w życiu nie siedziała na koniu miała sprawdzenie i wsiadała na konia bez jakichkolwiek umiejętności, trochę pomyślunku!Skoro ktoś jeździ i uważa się za osobę jeżdżącą na poziomie zaawansowanym to bez problemu wsiądzie i pokaże co potrafi. Większość dzieci chwali to miejsce. I nie wydaje mi się, że tu się nic nie nauczycie. Jest wiele stajni w których niczego się nie nauczycie. Spotkałam wiele osób, które jeżdżąc pół roku nie schodzą z lonży (jeżdżąc w innych stajniach), a prawie wszystkie dzieci w czasie 2 tygodniowego obozu schodzą z lonży i ćwiczą swoje umiejętności w zastępie.Nigdy nie spotkałam się z określeniem "bo konie będą zmęczone", w terenach jak już wspomniałam wyżej dzieci boją się jeździć, bo konie "szaleją" a czasami jest tak, że szybciej galopują, żeby dogonić zastęp. Dzieci spadają, krzyczą, płaczą więc chyba bardziej zgodziłabym się z określeniem "dzieci są zmęczone i przestraszone"
Jest wiele stajni w których niczego się nie nauczycie. Spotkałam wiele osób, które jeżdżąc pół roku nie schodzą z lonży (jeżdżąc w innych stajniach), a prawie wszystkie dzieci w czasie 2 tygodniowego obozu schodzą z lonży i ćwiczą swoje umiejętności w zastępie.
A co złego jest w jeżdżeniu pół roku na lonży? Ja jeździłam chyba jeszcze dłużej, a teraz też zdarza mi się wsiąść na konia na lonży i uważam, że to bardzo dobre. Gdzie lepiej poćwiczyć sobie dosiad jak nie na lonży? Jestem w stanie wyciągnąć wniosek. W Pałacu pod bocianim gniazdem dzieci schodzą szybko z lonży, bo lepiej poświęcić 60 minut grupie osób niż po pół godziny dla każdego. Taka prawda. Byłam tam, w prawdzie już dawno, dwa razy. Za pierwszym razem było świetnie. Tereny były super, mój pierwszy galop pod górkę fajna sprawa. Rok później tragedia. I nawet zdarzały się dni bez ani jednej jazdy. Szczerze mówiąc wolę obóz w Lewadzie, gdzie w połowie turnusu nie chce mi się jeździć, bo wiem, że nie ma wożenia dupy w kółko.
Zgadzam się z Tobą, że lekcji nie prowadzi pani Hania, ponieważ jest, jak my wszyscy, człowiekiem, który potrafi się zmęczyć, wiesz? Następna sprawa, jazdę prowadzi tylko i wyłącznie osoba pełnoletnia, która ma doświadczenie. Spotkałam się, że w stajniach prowadzi jazdę dziewczyna, która ma 17 lat. Skoro nauczysz się tam " tylko tego, jak popełniać błędy " to mogę Ci podać imię i nazwisko na prawdę bardzo dużo osób, które kontynuowały swoją naukę jazdy konnej w Naszej stajni i zniwelowaliśmy ich błędy do minimum.Koni na sprawdzenie jest zazwyczaj 2/3, ponieważ dajemy te "najspokojniejsze", żeby nie przestraszyć dzieci.
Canter zacznijmy od tego, żeby odróżniać obozy. A w Runowie są dwa. Jest SK Runowo i Pałac pod Bocianim Gniazdem. Z tego co zauważyłam z obserwacji na Twoim koncie jesteś z tego pierwszego obozu. My rozmawiamy o Pałacu.Odnośnie Twojego drugiego wpisu. Skoro "dzieci" (nie mam pojęcia o jaki przedział wiekowy Ci chodziło) "spadają, krzyczą, płaczą", to nie mogą być zbyt doświadczone by jeździć w "takie" tereny. Może warto byłoby się najpierw zastanowić, po co w ogóle jechać w teren z osobą niedoświadczoną, skoro trener naraża go tylko tak naprawdę na niebezpieczeństwo. W terenach dzieją się naprawdę przeróżne rzeczy, więc niech tam jedzie doświadczony jeździec, a nie dziecko, które dopiero co wsiadło na konia. Skoro jest to grupa zaawansowana to gratuluję.Ja tylko odpowiedziałam na pytanie funia15302 i napisałam, że osoby, które nigdy nie siedziały na koniu nie wsiadają na niego, tylko od razu idą do grupy początkującej.Co Ci przeszkadza w osobach, które ciągle są na lonży? Każdy uczy się inaczej. Jeden może mieć to "we krwi", a drugi może musi poczuć się pewniej w siodle i potrzebuję dłużej tej lonży. Każdy jest inny. I to, że u Was schodzi się jeszcze w ciągu 2 tygodni dobrze o Was świadczy, jednak to wszystko zależy od jeźdźca.
saymezelka naprawdę rozumiem i nie mam nic do pani Hani, bo jest naprawdę porządnym człowiekiem. Ja uczyłam się w Pałacu tak naprawdę od samego początku, bo tam 1 raz wsiadłam na konia. Rok później znowu pojechałam tam na obóz. Od razu po drugim obozie postanowiłam, że znajdę jakąś stadninę blisko mnie. I uwierz tam gdzie bym nie pojechała zawsze były te same błędy, na które w Runowie nie zwrócili nawet uwagi.
Circus, piszę od koleżanki z konta, ponieważ nie mogę swojego założyć, ale canter również jeździ już w Runowie, a z tego konta bardzo rzadko korzysta. W tym problem, że tereny są bardzo spokojne, jest trochę stępa, trochę kłusa i odrobina galopu. I w tereny niestety nie jeżdżą osoby, które pierwszy raz wsiadły na konia, tylko grupa zaawansowana. osoby, które już galopują i zaczynają skakać. Nigdy nie powiedziałam, że jeżdżą osoby z grupy początkującej, bo oni chodzą na spacery ( z koniem w ręku, ktoś je prowadzi). W tereny już nie jeździmy w ogóle, chyba, że serio trafi się grupa zaawansowana, którajeździ i nie boi się jeździć w tereny. Nic nie poradzę, że nasze konie są końmi wesołymi, które czasami mają wesołe dni, oczywiście nie strasząc nikogo, bo nie są jakimiś dzikusami czy sztanami. Ale to chyba powinno dobrze świadczyć, że konie mają dobre humory i się cieszą, że mogą pobiegać, a nie idą, bo muszą znowu chodzić, takie jest przynajmniej moje zdanie. Co do lonży, wiem, że każdy jest inny i nie każdy łapie tak dobrze. Po prostu się nie zrozumiałyśmy, chodzi mi o to, że mamy indywidualne podejście do każdego dziecka na lonży i staramy się jak najszybciej nauczyć podstaw, aby dalej ćwiczyć swoje umiejętności, owszem mieliśmy dzieci, które nie łapały anglezowania od razu, potrzebowały na to całych 2 tygodni, żeby zejść z lonży dzień przed końcem obozu, czy tam dwa dni.Niestety nie jesteśmy w stanie wyłapać wszystkich błędów jeźdźców tych "lepszych" jak i tych "słabszych", ponieważ jak ktoś napisał jest to "masówka", ale jest to chyba na każdym obozie jeździeckim ( w tych większych ośrodkach ) i nie jesteśmy w stanie. Jesteśmy tylko ludźmi. Są osoby, które naprawdę osiągnęły duże postępy jeżdżąc tutaj, ale nie oszukujmy się, co można osiągnąć na 2 tygodniowym obozie? żeby osiągnąć naprawdę dużo i mieć satysfakcję z tego co się robi trzeba jeździć regularnie i trzeba się zgrać z koniem, trzeba osiągnąć "harmonie z koniem". Jeżeli ktoś chce osiągnąć bardzo dużo, niech sobie wydzierżawi lub kupi konia i niech sobie załatwi trenera i jeździ regularnie. U nas jest tylko rekreacja, a może aż rekreacja, ponieważ uważam, że potrafimy nauczyć duuuużo więcej niż inne stajnie. Lata lecą, czasy się zmieniają, miejsca również, więc to co się działo xxx lat temu nie oznacza, że teraz tez tak jest ;)I zdania ludzi niestety nie zmienię ani ja ani nikt inny. Ja mogę tylko z całego serca mogę polecić te stajnie. Ale żeby to zobaczyć (jak jest, co się dzieje i w ogóle) trzeba przyjechać i samemu ocenić. Możecie sami ocenić wchodząc chociażby na nasze strony na facebooku : pałac pod bocianim gniazdem, stajnia pałac runowo.
1. Nie jeździcie w tereny?? Moja koleżanka rok temu była chyba w 3 normalnie i nie było żadnych baranków itp. 2. Na waszej stronie było wyraźnie napisane "Grupa średniozaawansowana- początki galopu i skoków..." 3. Jeśli uważacie że tereny to męczarnia dla koni to po co w nie zabieracie dzieci??4. Około 4 miesiące temu nie wyjeżdżałam rogów na ujeżdżalni moja koleżanka wpadła na pomysł żeby strzelać batem jak w pałacu i konik się wystraszył podskoczył na tyle niespodziewanie, aby mógł mnie zrzucić na ogrodzenie i tak właśnie połamałam sobie kręgosłup.5. Zagalopować to może każdy, ale utrzymać się w galopie dobrze jeżdżący! Czyli rekrutacja wygląda następującą "Zagalopował spadł, ale do zaawansowanej bo był galop" To raczej o stajni zbyt dobrze nie świadczy.6. No i słyszałam, że konie gryzą, kopią, straszą i nie chcą przyjąć wędzidła.7. Który koń nie nauczyłby się chodzić do o koła po 2 miesiącach jazdy dzień w dzień, przez cały rok od kilku lat?!
Jadę na obóz konny - wakacje w siodle w Pałacu pod bocianim gniazdem (jest to w Runowie) . Ciekawi mnie jak tam jest np.: -Czy jest fajnie (atmosfera) ? -Jacy są instruktorzy ? -Czy cały czas jeździmy na jednym koniu czy na kilku ? I NAJWAŻNIEJSZE: -Jak wygląda przydzielenie do grupy (chodzi o to na czym to polega) ? Bardzo was proszę o odpowiedź i dopiszcie coś od siebie z tego obozu :) Z góry dziękuję :) :D
Koleżanka była w poprzednie wakacje, podobało jej się i wraca w te wakacje. Więc w pierwszy dzień po przyjeździe uczestnicy zapoznają się ze stajnią itp. oraz odbywa się podział na grupy. Niestety słyszałam (na tym forum) o tym, że podczas tego konie wspinają się. Moja koleżanka co prawda nauczyła się galopować w pół siadzie, ale z licznymi błędami (pięta w górze, leżenie na szyi konia, tyłek metr ponad siodłem, wodze oddane na maksa, a z uwagi, że konie jeżdżą dookoła cały rok przez całe życie nauczyły się chodzić po kole i nie robi im różnicy popuszczona wodza czy koń zebrany na kontakcie.) Szczerze mówiąc stajni dobrze nie oceniam ze względu na program, miała być nauka skoków, a był tylko galop. No i instruktorzy. Kompletnie nie zgadzam się z tym, że jeśli grupa nie wyjeżdża rogów na maneżu strzelanie batem tak, aż konie się płoszą i zaczynają galopować. Co z tego że jeźdźcy pospadają i będą wyjeżdżać rogi skoro konie się wtedy płoszą i zaczynają bać się bata. Poza tym może stać się komuś krzywda.
Byłam na tym obozie 2 lata temu i rok temu. To tam zaczęłam jazdę konną i szczerze tego żałuję. Atmosfera świetna, ale nie można było w czasie wolnym wchodzić na teren stajni. Lekcje to jest jedna wielka "masówka". Jeździmy tam tylko po to, żeby wyjeździć godziny. Popełniane jest mnóstwo błędów, na które oni nie zwracają uwagi. Konie są przyzwyczajone do chodzenia po kole i tak naprawdę możesz tylko siedzieć i nic nie robić, a one będą robić wszystko co ich poprzednik. Tereny 90% w stępie. Gdyby nie ta atmosfera, to byłoby to kompletne dno.... Ja już więcej tam nie wrócę....
Na każdej lekcji dostajesz innego konia. Lekcji zazwyczaj nie przeprowadza pani Hania (która jest tam głową tego wszystkiego), tylko też jest różnie. Są 3 grupy: początkująca, średniozaawansowana, zaawansowana. Na samym początku pani Hania pyta się kto w ogóle nie jeździł na koniu (ten idzie do początkującej i nawet nie wsiada na konia). Ci co jeździli wsiadają po kolei na 1! konia i mają zakłusować i zagalopować. Kto kłusuje idzie do średniej, a kto galopuje do zaawanosowanej. Uwierz, nie ma jakiś fenomenów. Tak naprawdę nic się tam nie nauczysz (no chyba, że jak popełniać błędy). Szczerze nie polecam
Byłam tam kilka lat temu. Podobno się wiele zmieniło, ale sam fakt, że byłam w średniozaawansowanej grupie, bo w zaawansowanej nie było już miejsca (na jeździe próbnej byłam pod koniec). Ogólnie przez pomyłkę wylądowałam w początkującej na sam początek. Jak byłam tam pierwszym razem to było super, ale już rok później miałam wrażenie, że chcą tylko zbić kasę i nie dać nic w zamian. "Tereny" w stępie, bo "konie będą zmęczone" (tak, niech jeszcze więcej obozowiczów przyjmą i to nie będą zmęczone). Klient płaci, klient wymaga, więc albo więcej koni, albo mniej uczestników.
Z całym szacunkiem, ale nie mogę się zgodzić z Twoim wpisem. Jestem z Runowem związana od dłuższego czasu, otóż tak, konie na sprawdzeniach NIE WSPINAJĄ SIĘ! Żaden z koni nie wspina się u nas. Jeżeli uważasz, że na jednym obozie nauczysz się galopować w pełnym siadzie i trzymać się w siodle idealnie to gratuluję, ale nie znam żadnej osoby, która osiągnęła aż tak wielkie postępy. To jest normalne, że na początku zadzierasz piętę do góry, leżenie na szyi. a my staramy się jak możemy, żeby te błędy zniwelować, ale jednak nie zawsze wszyscy potrafią zrozumieć co się do nich mówi ( uważają, że wiedzą lepiej). Wydaje mi się, że są to konie rekreacyjne, więc powinny być spokojne i opanowane i powinny chodzić po tym nieszczęsnym kole, lepsze takie konie, które chodzą jak wymieniłam wyżej niż żebyś nie mogła nic z nim zrobić, ponieważ koń schodzi do środka i nie pozawala na pracę z dziećmi, które przyjeżdżają do nas, żeby nauczyć się podstawowej jazdy!U nas konie nie są bite batem, nie wiem skąd Ci się to wzięło. Bat jest pomocą, a my jesteśmy przeciwnikami tego bicia!!!!! A bezpieczeństwo naszych obozowiczów jest najważniejsze ! Żeby nauczyć się skakać musisz mieć idealną równowagę w galopie, dobrze siedzieć w galopie, mieć dobry pół siad, żeby nie spaść nad przeszkodą i się nie połamać, bo koń to tylko zwierzę... Tak właśnie jest jak internetowi instruktorzy się wypowiadają i wiedzą najlepiej. Możesz się z instruktorem zamienić i zobaczymy czy Ty lepiej nauczysz, czy w ogóle nauczysz !
Na teren stajni nie wchodzimy sami, ponieważ nie ma nadzoru, a wiadomo, że dzieci jak to dzieci czasami maja głupkowate pomysły, niestety konie to tylko zwierzęta i nie wiedzą, że gryzienie i kopanie to złe zachowanie, a rodziców nie interesuje to tylko, że nikt ich dziecka nie dopilnował. Uważam, że jest to super pomysł jeżeli chodzi o zakaz wchodzenia w wolnym czasie. Poza tym wtedy konie mają odpoczynek i nikt nie powinien im przeszkadzać. Staramy się wyłapać wszystkie błędy i je poprawiać, niestety nikt nie jest idealny i jesteśmy tylko ludźmi. Jeżeli jesteś taka pewna, że konie są nauczone jazdy po kole to zapraszamy do nas jeszcze raz i przekonasz się sama, że musisz jednak współpracować z koniem, żeby coś osiągnąć, a nie "tylko klepać tyłek". tereny są prowadzone w 90 % w stępie, ponieważ wyjeżdżając z grupą zaawansowaną w teren, nie ma wyjścia jazdy stępem i kłusem, ponieważ młodzież/dzieci płaczą, piszczą, krzyczą, boją się, bo koń "strzelił baranka" z radości. Więc o czym tu rozmawiamy.Trudno, żeby dzieci wsiadały na 10 koni na sprawdzenie, to jest sprawdzenie umiejętności a nie pokaz. Trudno, żeby osoba, która w życiu nie siedziała na koniu miała sprawdzenie i wsiadała na konia bez jakichkolwiek umiejętności, trochę pomyślunku!Skoro ktoś jeździ i uważa się za osobę jeżdżącą na poziomie zaawansowanym to bez problemu wsiądzie i pokaże co potrafi. Większość dzieci chwali to miejsce. I nie wydaje mi się, że tu się nic nie nauczycie. Jest wiele stajni w których niczego się nie nauczycie. Spotkałam wiele osób, które jeżdżąc pół roku nie schodzą z lonży (jeżdżąc w innych stajniach), a prawie wszystkie dzieci w czasie 2 tygodniowego obozu schodzą z lonży i ćwiczą swoje umiejętności w zastępie.Nigdy nie spotkałam się z określeniem "bo konie będą zmęczone", w terenach jak już wspomniałam wyżej dzieci boją się jeździć, bo konie "szaleją" a czasami jest tak, że szybciej galopują, żeby dogonić zastęp. Dzieci spadają, krzyczą, płaczą więc chyba bardziej zgodziłabym się z określeniem "dzieci są zmęczone i przestraszone"
Jest wiele stajni w których niczego się nie nauczycie. Spotkałam wiele osób, które jeżdżąc pół roku nie schodzą z lonży (jeżdżąc w innych stajniach), a prawie wszystkie dzieci w czasie 2 tygodniowego obozu schodzą z lonży i ćwiczą swoje umiejętności w zastępie. A co złego jest w jeżdżeniu pół roku na lonży? Ja jeździłam chyba jeszcze dłużej, a teraz też zdarza mi się wsiąść na konia na lonży i uważam, że to bardzo dobre. Gdzie lepiej poćwiczyć sobie dosiad jak nie na lonży? Jestem w stanie wyciągnąć wniosek. W Pałacu pod bocianim gniazdem dzieci schodzą szybko z lonży, bo lepiej poświęcić 60 minut grupie osób niż po pół godziny dla każdego. Taka prawda. Byłam tam, w prawdzie już dawno, dwa razy. Za pierwszym razem było świetnie. Tereny były super, mój pierwszy galop pod górkę fajna sprawa. Rok później tragedia. I nawet zdarzały się dni bez ani jednej jazdy. Szczerze mówiąc wolę obóz w Lewadzie, gdzie w połowie turnusu nie chce mi się jeździć, bo wiem, że nie ma wożenia dupy w kółko.
Zgadzam się z Tobą, że lekcji nie prowadzi pani Hania, ponieważ jest, jak my wszyscy, człowiekiem, który potrafi się zmęczyć, wiesz? Następna sprawa, jazdę prowadzi tylko i wyłącznie osoba pełnoletnia, która ma doświadczenie. Spotkałam się, że w stajniach prowadzi jazdę dziewczyna, która ma 17 lat. Skoro nauczysz się tam " tylko tego, jak popełniać błędy " to mogę Ci podać imię i nazwisko na prawdę bardzo dużo osób, które kontynuowały swoją naukę jazdy konnej w Naszej stajni i zniwelowaliśmy ich błędy do minimum.Koni na sprawdzenie jest zazwyczaj 2/3, ponieważ dajemy te "najspokojniejsze", żeby nie przestraszyć dzieci.
Canter zacznijmy od tego, żeby odróżniać obozy. A w Runowie są dwa. Jest SK Runowo i Pałac pod Bocianim Gniazdem. Z tego co zauważyłam z obserwacji na Twoim koncie jesteś z tego pierwszego obozu. My rozmawiamy o Pałacu.Odnośnie Twojego drugiego wpisu. Skoro "dzieci" (nie mam pojęcia o jaki przedział wiekowy Ci chodziło) "spadają, krzyczą, płaczą", to nie mogą być zbyt doświadczone by jeździć w "takie" tereny. Może warto byłoby się najpierw zastanowić, po co w ogóle jechać w teren z osobą niedoświadczoną, skoro trener naraża go tylko tak naprawdę na niebezpieczeństwo. W terenach dzieją się naprawdę przeróżne rzeczy, więc niech tam jedzie doświadczony jeździec, a nie dziecko, które dopiero co wsiadło na konia. Skoro jest to grupa zaawansowana to gratuluję.Ja tylko odpowiedziałam na pytanie funia15302 i napisałam, że osoby, które nigdy nie siedziały na koniu nie wsiadają na niego, tylko od razu idą do grupy początkującej.Co Ci przeszkadza w osobach, które ciągle są na lonży? Każdy uczy się inaczej. Jeden może mieć to "we krwi", a drugi może musi poczuć się pewniej w siodle i potrzebuję dłużej tej lonży. Każdy jest inny. I to, że u Was schodzi się jeszcze w ciągu 2 tygodni dobrze o Was świadczy, jednak to wszystko zależy od jeźdźca.
saymezelka naprawdę rozumiem i nie mam nic do pani Hani, bo jest naprawdę porządnym człowiekiem. Ja uczyłam się w Pałacu tak naprawdę od samego początku, bo tam 1 raz wsiadłam na konia. Rok później znowu pojechałam tam na obóz. Od razu po drugim obozie postanowiłam, że znajdę jakąś stadninę blisko mnie. I uwierz tam gdzie bym nie pojechała zawsze były te same błędy, na które w Runowie nie zwrócili nawet uwagi.
Circus, piszę od koleżanki z konta, ponieważ nie mogę swojego założyć, ale canter również jeździ już w Runowie, a z tego konta bardzo rzadko korzysta. W tym problem, że tereny są bardzo spokojne, jest trochę stępa, trochę kłusa i odrobina galopu. I w tereny niestety nie jeżdżą osoby, które pierwszy raz wsiadły na konia, tylko grupa zaawansowana. osoby, które już galopują i zaczynają skakać. Nigdy nie powiedziałam, że jeżdżą osoby z grupy początkującej, bo oni chodzą na spacery ( z koniem w ręku, ktoś je prowadzi). W tereny już nie jeździmy w ogóle, chyba, że serio trafi się grupa zaawansowana, którajeździ i nie boi się jeździć w tereny. Nic nie poradzę, że nasze konie są końmi wesołymi, które czasami mają wesołe dni, oczywiście nie strasząc nikogo, bo nie są jakimiś dzikusami czy sztanami. Ale to chyba powinno dobrze świadczyć, że konie mają dobre humory i się cieszą, że mogą pobiegać, a nie idą, bo muszą znowu chodzić, takie jest przynajmniej moje zdanie. Co do lonży, wiem, że każdy jest inny i nie każdy łapie tak dobrze. Po prostu się nie zrozumiałyśmy, chodzi mi o to, że mamy indywidualne podejście do każdego dziecka na lonży i staramy się jak najszybciej nauczyć podstaw, aby dalej ćwiczyć swoje umiejętności, owszem mieliśmy dzieci, które nie łapały anglezowania od razu, potrzebowały na to całych 2 tygodni, żeby zejść z lonży dzień przed końcem obozu, czy tam dwa dni.Niestety nie jesteśmy w stanie wyłapać wszystkich błędów jeźdźców tych "lepszych" jak i tych "słabszych", ponieważ jak ktoś napisał jest to "masówka", ale jest to chyba na każdym obozie jeździeckim ( w tych większych ośrodkach ) i nie jesteśmy w stanie. Jesteśmy tylko ludźmi. Są osoby, które naprawdę osiągnęły duże postępy jeżdżąc tutaj, ale nie oszukujmy się, co można osiągnąć na 2 tygodniowym obozie? żeby osiągnąć naprawdę dużo i mieć satysfakcję z tego co się robi trzeba jeździć regularnie i trzeba się zgrać z koniem, trzeba osiągnąć "harmonie z koniem". Jeżeli ktoś chce osiągnąć bardzo dużo, niech sobie wydzierżawi lub kupi konia i niech sobie załatwi trenera i jeździ regularnie. U nas jest tylko rekreacja, a może aż rekreacja, ponieważ uważam, że potrafimy nauczyć duuuużo więcej niż inne stajnie. Lata lecą, czasy się zmieniają, miejsca również, więc to co się działo xxx lat temu nie oznacza, że teraz tez tak jest ;)I zdania ludzi niestety nie zmienię ani ja ani nikt inny. Ja mogę tylko z całego serca mogę polecić te stajnie. Ale żeby to zobaczyć (jak jest, co się dzieje i w ogóle) trzeba przyjechać i samemu ocenić. Możecie sami ocenić wchodząc chociażby na nasze strony na facebooku : pałac pod bocianim gniazdem, stajnia pałac runowo.
1. Nie jeździcie w tereny?? Moja koleżanka rok temu była chyba w 3 normalnie i nie było żadnych baranków itp. 2. Na waszej stronie było wyraźnie napisane "Grupa średniozaawansowana- początki galopu i skoków..." 3. Jeśli uważacie że tereny to męczarnia dla koni to po co w nie zabieracie dzieci??4. Około 4 miesiące temu nie wyjeżdżałam rogów na ujeżdżalni moja koleżanka wpadła na pomysł żeby strzelać batem jak w pałacu i konik się wystraszył podskoczył na tyle niespodziewanie, aby mógł mnie zrzucić na ogrodzenie i tak właśnie połamałam sobie kręgosłup.5. Zagalopować to może każdy, ale utrzymać się w galopie dobrze jeżdżący! Czyli rekrutacja wygląda następującą "Zagalopował spadł, ale do zaawansowanej bo był galop" To raczej o stajni zbyt dobrze nie świadczy.6. No i słyszałam, że konie gryzą, kopią, straszą i nie chcą przyjąć wędzidła.7. Który koń nie nauczyłby się chodzić do o koła po 2 miesiącach jazdy dzień w dzień, przez cały rok od kilku lat?!