Dziś o mało nie spadłam z Italii . Niby ochłonęłam zaraz bo ponownym włożeniu stóp do strzemion ale od tego czasu ciągle myślę co by było gdyby... mam również problem z latającą łydką ,o której wspomniałam w innym poście. Polecono mi jazdę bez strzemion. No i mam zamiar poprosić instruktorkę o dłuższą jazdę bez strzemion. Niestety panicznie boje się ,że mój "Czarny Scenariusz" się spełni. Co mam zrobić? Boje się ,że zablokuję psychikę i nie będę chciała jeździć bez strzemion :(
To ja Ci życzę, żebyś spadła (bo wydaje mi się, że jeszcze nigdy nie zaliczyłaś gleby) Jak już raz spadniesz to się dowiesz, że to nie takie straszne i Ci przejdzie. A równowagę trzeba mieć i bez strzemion. Jeśli Ci ułatwi to na poczatek sprawę to może złap się grzywy.
Hippika - Przepraszam że cię poprawię, ale nie powinno się łapać grzywy. Uczyłam kilka dziewczynek jeździć ( w agroturystyce, właśnie wróciłam do domciu) i pod koniec pierwszego "turnusu" wszystkie łapały się siodła za każdym razem jak koń robił coś niespodziewanego. Dlatego pierwsza rzecz jaką mówię jak uczę jeździć to ... NIE ŁAP SIĘ SIODŁA/GRZYWY!! sama oduczałam się takiego nawyku pół roku. (jazdy co tydzień )
Ja tam nie widzę w tym nic złego. Każdy ma inną szkołę. Ja się łapałam w ogóle siodła zawsze, co jest jeszcze gorsze, ale nie maiłam problemów z "oduczaniem się". A jak ktoś się na początku niepewnie czuje to lepiej, żeby się złapał grzywy niż spadł i jeszcze się zraził.
Sama raz spadłam,gdzy po raz pierwszy sama kłusowałam.Potem strasznie się bałam i stałam ciągle w miejscu,a nawet się cofałam.Pamiętam,że nawet kiedyś całą godzinę stępowałam i bałam się zakłusować,bo ubzdurałam sobie,że na pewno spadnę.Ale gdy zaczełam robić postępy samo przeszło.A bez strzemion trzeba jeździć,bo potam lepiej radzisz sobie w nich :)
Nie ma jeźdźca, który nie spada. |Strach trzeba pokonać- ze strachem przed galopem, upadkiem nie da się jeździć, bo to już nie przyjemność. Doskonale Cię rozumiem, bo po moim upadku, gdy byłam młodsza bałam się różnych wybryków koni, ale ten strach w końcu minął. Przełam się, nie jest to powiedziane, że musisz spaść.;)
Mam lepszy pomysł. jak koń bryknie, np. wejdzie w galop bez naszego rozkazu, odchylić się do tyłu, kolana do siodła i pięta do dołu. No, albo puścić wodze i robić pogo w powietrzu.reansumując:sraj na upadki, zapierdzielaj jak dyliżans.
Dziś o mało nie spadłam z Italii . Niby ochłonęłam zaraz bo ponownym włożeniu stóp do strzemion ale od tego czasu ciągle myślę co by było gdyby... mam również problem z latającą łydką ,o której wspomniałam w innym poście. Polecono mi jazdę bez strzemion. No i mam zamiar poprosić instruktorkę o dłuższą jazdę bez strzemion. Niestety panicznie boje się ,że mój "Czarny Scenariusz" się spełni. Co mam zrobić? Boje się ,że zablokuję psychikę i nie będę chciała jeździć bez strzemion :(
To ja Ci życzę, żebyś spadła (bo wydaje mi się, że jeszcze nigdy nie zaliczyłaś gleby) Jak już raz spadniesz to się dowiesz, że to nie takie straszne i Ci przejdzie. A równowagę trzeba mieć i bez strzemion. Jeśli Ci ułatwi to na poczatek sprawę to może złap się grzywy.
Hippika - Przepraszam że cię poprawię, ale nie powinno się łapać grzywy. Uczyłam kilka dziewczynek jeździć ( w agroturystyce, właśnie wróciłam do domciu) i pod koniec pierwszego "turnusu" wszystkie łapały się siodła za każdym razem jak koń robił coś niespodziewanego. Dlatego pierwsza rzecz jaką mówię jak uczę jeździć to ... NIE ŁAP SIĘ SIODŁA/GRZYWY!! sama oduczałam się takiego nawyku pół roku. (jazdy co tydzień )
Ja tam nie widzę w tym nic złego. Każdy ma inną szkołę. Ja się łapałam w ogóle siodła zawsze, co jest jeszcze gorsze, ale nie maiłam problemów z "oduczaniem się". A jak ktoś się na początku niepewnie czuje to lepiej, żeby się złapał grzywy niż spadł i jeszcze się zraził.
Sama raz spadłam,gdzy po raz pierwszy sama kłusowałam.Potem strasznie się bałam i stałam ciągle w miejscu,a nawet się cofałam.Pamiętam,że nawet kiedyś całą godzinę stępowałam i bałam się zakłusować,bo ubzdurałam sobie,że na pewno spadnę.Ale gdy zaczełam robić postępy samo przeszło.A bez strzemion trzeba jeździć,bo potam lepiej radzisz sobie w nich :)
no dobra... no a co z tą grzywą?
Nie ma jeźdźca, który nie spada. |Strach trzeba pokonać- ze strachem przed galopem, upadkiem nie da się jeździć, bo to już nie przyjemność. Doskonale Cię rozumiem, bo po moim upadku, gdy byłam młodsza bałam się różnych wybryków koni, ale ten strach w końcu minął. Przełam się, nie jest to powiedziane, że musisz spaść.;)
Mam lepszy pomysł. jak koń bryknie, np. wejdzie w galop bez naszego rozkazu, odchylić się do tyłu, kolana do siodła i pięta do dołu. No, albo puścić wodze i robić pogo w powietrzu.reansumując:sraj na upadki, zapierdzielaj jak dyliżans.