Pierwszy galop miałam cudowny!Wiatr na twarzy i to powolne kiwanie w przód i w tył. Galopowałam po wzgórzu pod czas jesieni. Cudowny był widok z grzbiety konia. A jaki był wasz pierwszy galop??
Noooo! gratulacje!-tym razem widzę, że się udało (jeśli to był pierwszy galop!) wiatr we włosach piękne widoki itd zero stresu, koncentracji, niepewności etc.Ja jednak polecam pierwszy galop z instruktorem i na ląży i mam skromną nadzieję, że kolejne posty będą zgoła odmienne od Twojego.Pozdrawiam i życzę dalszego rozwoju talentu jeździeckiego.
Mój pierwszy galop był również na loży :D. Zbytnio się nim nie przejełam, ale swój kolejny był w terenie, wiatr we włosach, muchy w nosie widoki na jezioro...coś pięknego:D. Pozdrawiam :D
Mój pierwszy galop był w terenie i myślę że dlatego przeszło bez żadnego stresu.Nie było żadnego "a teraz usiądź, złap się siodła, będziemy galopować.."i wydaje mi się gdybym miała właśnie tak zaczynać galopować to tak bym się zestresowała tym faktem, że ktoś mnie o tym ostrzega, że spierdzieliłabym się pewnie z konia przy pierwszym foule.Jakoś tak mam że to co nowe wole odkrywać nieświadomie, bo jak człowiek nie wie, to się nawet nie zdąży zestresować i o tym myśleć :)
ja też pierwszy galop miałam w terenie w lesie. I też bez żadnego stresu. to znaczy wtedy bo za III terenem z galopem miałam swój pierwszy upadek (strasznie dziwny, bo klacz mi dwa razy pierdła, strzeliła barana i gleba ;P) i teraz troszkę, minimalnie ale jednak mam strach przed galopem ale za niedługo przejdzie ;)
Gratuluję!Również pamiętam swój pierwszy galop. Hmm... od czego tu zacząć... Nie jestem typem normalnej dziewczyny, która uczy się jazdy konno z instruktorem, więc wszystkiego się uczyłam sama z małymi podpowiedziami praktykantek w ośrodku. mój pierwszy galop był na najleniwszej klaczy, co było szokiem, że w ogóle zagalopowała, prawie wyleciałam z siodła, ale utrzymałam się i próbowałam kilka razy i w końcu wyszło, więc tak idealny to nie był, ale uczucie było NAJCUDOWNIEJSZE!
ja pierwszy galop mam jeszcze przed soba ale to juz niedlugo wiem ze pojade w teren galopowac co do stresu owszem jest wielki nawet nazwal bym to strachem ale coz jesli to przezyje podziele sie wrazeniami pozdrawiam
mój pierwszy galop był... lubie nowośli wiec sie nie denerwowałam , ale jechałam w tedy na dość twardo noszącym koniu w nie wygodnym siodle xDD ale z tego co pamietam mój pierwszy galop też był w terenie, ale wtedy nie dotarło do mnie to że galopuje... kiedy juz sie uczyłam zagalopowań było lepiej .
Moi przyjaciele i przyjaciółki:PDlaczego chcecie koniecznie się popisać-nie macie innej okazji?!!!Galopować pierwszy raz można bez instruktora, w terenie i siedząc pierwszy na grzbiecie konia którego 5 min wcześniej zobaczyliście pierwszy raz -nie przesadzajcie, trochę skromności!!!
Mój pierwszy galop miałam na klaczy na ,której nigdy wcześniej nie jeździłam. w momencie wejścia do stajni instruktor powiedział coś w stylu,że ja wsiadam na Panterę, i uczymy się galopu. Na początku mały sprawdzian nam zrobili czy umiemy wszystko,czy koń nas nie wywiezie itp. i oczywiście ja i moje szczęście zagalopować pierwsza miałam ja. Kłus anglezowany pół-siad i galop. Niesamowite to było. ^^ uwielbiam:D
Cóż na razie miałam tylko na lonży.Trochę mnie bujało.Świat jakby swtanoł w miejscu.Wiatr we włosach , aż nagle koń staje i wszysto wraca do normy.Tak jakbym śniła , ale w 100% za pierwszym razem nie było , tak fajnie.Dziwnie się czułam i mrowienie w żełądku.Pa dwóch kółkach zaczeło mi przypominać jakbym płyneła statkiem przez fale.
A mój pierwszy galop również na lonży ;) cudowne uczucie. W stajni w której jeżdżę póki nie nauczysz się wszystkiego na lonży nie bd jeździć sama ;p Ale cieszę się z tego, bo gdy w końcu po 15 lekcjach lonży wyszłam sama na padok, wiedziałam jak się zachowywać przy poszczególnych chodach i np jak koń wyrwie itp.
Mój pierwszy galop też był cudowny. To był dla mnie kompletny szok, bo zaczęło się zwyczajową stępo-kłusową jazdą na menażu ;) Nigdy go nie zapomnę. Miałam wtedy fajnego konia, dosyć miękkiego konia, więc poszło gładko ;)
Pierwszy galop miałam cudowny!Wiatr na twarzy i to powolne kiwanie w przód i w tył. Galopowałam po wzgórzu pod czas jesieni. Cudowny był widok z grzbiety konia. A jaki był wasz pierwszy galop??
Noooo! gratulacje!-tym razem widzę, że się udało (jeśli to był pierwszy galop!) wiatr we włosach piękne widoki itd zero stresu, koncentracji, niepewności etc.Ja jednak polecam pierwszy galop z instruktorem i na ląży i mam skromną nadzieję, że kolejne posty będą zgoła odmienne od Twojego.Pozdrawiam i życzę dalszego rozwoju talentu jeździeckiego.
Mój pierwszy galop był również na loży :D. Zbytnio się nim nie przejełam, ale swój kolejny był w terenie, wiatr we włosach, muchy w nosie widoki na jezioro...coś pięknego:D. Pozdrawiam :D
Mój pierwszy galop był w terenie i myślę że dlatego przeszło bez żadnego stresu.Nie było żadnego "a teraz usiądź, złap się siodła, będziemy galopować.."i wydaje mi się gdybym miała właśnie tak zaczynać galopować to tak bym się zestresowała tym faktem, że ktoś mnie o tym ostrzega, że spierdzieliłabym się pewnie z konia przy pierwszym foule.Jakoś tak mam że to co nowe wole odkrywać nieświadomie, bo jak człowiek nie wie, to się nawet nie zdąży zestresować i o tym myśleć :)
ja też pierwszy galop miałam w terenie w lesie. I też bez żadnego stresu. to znaczy wtedy bo za III terenem z galopem miałam swój pierwszy upadek (strasznie dziwny, bo klacz mi dwa razy pierdła, strzeliła barana i gleba ;P) i teraz troszkę, minimalnie ale jednak mam strach przed galopem ale za niedługo przejdzie ;)
Gratuluję!Również pamiętam swój pierwszy galop. Hmm... od czego tu zacząć... Nie jestem typem normalnej dziewczyny, która uczy się jazdy konno z instruktorem, więc wszystkiego się uczyłam sama z małymi podpowiedziami praktykantek w ośrodku. mój pierwszy galop był na najleniwszej klaczy, co było szokiem, że w ogóle zagalopowała, prawie wyleciałam z siodła, ale utrzymałam się i próbowałam kilka razy i w końcu wyszło, więc tak idealny to nie był, ale uczucie było NAJCUDOWNIEJSZE!
ja pierwszy galop mam jeszcze przed soba ale to juz niedlugo wiem ze pojade w teren galopowac co do stresu owszem jest wielki nawet nazwal bym to strachem ale coz jesli to przezyje podziele sie wrazeniami pozdrawiam
mój pierwszy galop był... lubie nowośli wiec sie nie denerwowałam , ale jechałam w tedy na dość twardo noszącym koniu w nie wygodnym siodle xDD ale z tego co pamietam mój pierwszy galop też był w terenie, ale wtedy nie dotarło do mnie to że galopuje... kiedy juz sie uczyłam zagalopowań było lepiej .
Moi przyjaciele i przyjaciółki:PDlaczego chcecie koniecznie się popisać-nie macie innej okazji?!!!Galopować pierwszy raz można bez instruktora, w terenie i siedząc pierwszy na grzbiecie konia którego 5 min wcześniej zobaczyliście pierwszy raz -nie przesadzajcie, trochę skromności!!!
No ... straszny bo był nagły i niewedziałam co sie dzieje teraz się już nie boje .
Mój pierwszy galop miałam na klaczy na ,której nigdy wcześniej nie jeździłam. w momencie wejścia do stajni instruktor powiedział coś w stylu,że ja wsiadam na Panterę, i uczymy się galopu. Na początku mały sprawdzian nam zrobili czy umiemy wszystko,czy koń nas nie wywiezie itp. i oczywiście ja i moje szczęście zagalopować pierwsza miałam ja. Kłus anglezowany pół-siad i galop. Niesamowite to było. ^^ uwielbiam:D
Cóż na razie miałam tylko na lonży.Trochę mnie bujało.Świat jakby swtanoł w miejscu.Wiatr we włosach , aż nagle koń staje i wszysto wraca do normy.Tak jakbym śniła , ale w 100% za pierwszym razem nie było , tak fajnie.Dziwnie się czułam i mrowienie w żełądku.Pa dwóch kółkach zaczeło mi przypominać jakbym płyneła statkiem przez fale.
A mój pierwszy galop również na lonży ;) cudowne uczucie. W stajni w której jeżdżę póki nie nauczysz się wszystkiego na lonży nie bd jeździć sama ;p Ale cieszę się z tego, bo gdy w końcu po 15 lekcjach lonży wyszłam sama na padok, wiedziałam jak się zachowywać przy poszczególnych chodach i np jak koń wyrwie itp.
Mój pierwszy galop też był cudowny. To był dla mnie kompletny szok, bo zaczęło się zwyczajową stępo-kłusową jazdą na menażu ;) Nigdy go nie zapomnę. Miałam wtedy fajnego konia, dosyć miękkiego konia, więc poszło gładko ;)