Praca zależy od tego, z jakiego powodu koń ponosi. Jest inna, jeśli koń chce po prostu przestraszyć jeźdźca i mieć spokój, inna, jeśli ponosi ze strachu lub bólu, inna w innych przypadkach. Zmiana wędzidła na ostrzejsze tylko w konieczności, najpierw trzeba spróbować innych metod. Jeśli będziesz siłą zatrzymywać konia wędzidłem, dużo nie osiągniesz, on jest silniejszy. Jeśli nawet zmienisz na ostrzejsze, powód ponoszenia pewnie pozostanie, a koń po jakimś czasie przyzwyczai się do mocniejszego działania i zacznie znowu. I co potem? Jeszcze ostrzejsze wędzidło? Z taką taktyką w końcu nie będzie już nic mocniejszego, a Ty zostaniesz z koniem nie dość, że ponoszącym, to jeszcze znieczulonym na wszystko i bardzo zrażonym do ręki, co będzie trudno odpracować. Zmienienie po prostu wędzidła na ostrzejsze to rozwiązanie na krótki czas i może bardziej utrudnić dalszą pracę. Pewnie, są sytuacje, kiedy ostrzejsze wędzidło w odpowiednich rękach jest zwyczajnie lepsze dla konia, ale prawie na pewno nie w tym przypadku.
Koń ponosi, gdyż po treningu wyścigowym został sprzedany do osoby, która zaciągneła go w pysku, ponieważ koń kochał rozpędzać się do dużych prędkości. Koń niczego się nie boi, bardzo dobrze akceptuje jeźdźca na grzbiecie. Ponosi wyrywając się z obolałych rąk jeźdźca od wstrzymywania go i biegnie przed siebie lub podczas galopu jest nie do zatrzymania. Czy ostrzejsze wędzidło nie da efektu że łatwiej będzie go zatrzymać? Teraz ma normalne, raz łamane wędzidło 17mm.
Przez internet nikt Ci nie da dokładnych wskazówek, zwłaszcza że ten opis nie daje za dużo informacji. Czy koń ponosi zawsze? Czy może ponieść bez widocznego powodu nawet ze stępa na początku jazdy, czy np. z kłusa w galop albo tylko ponosi w galopie, tylko pod niektórymi albo tylko w terenie czy tylko na ujeżdżalni? Znam konie, które w terenie są cudowne, a na placu wszystkim poza dwiema osobami przewija się przed oczami całe życie. Oczywiście nie ma co tego próbować, jeśli to może pogorszyć sprawę.Krok pierwszy- zbadać, czy konia nic nie boli. Może mieć wilcze zęby, haki, obolałe mięśnie...Krok drugi- dopasowanie sprzętu sprawdzone przez kogoś znającego się na rzeczy. Czy pod innymi robi to samo? Czy jeździec wszystko robi dobrze? Czy próbujesz zatrzymać konia tylko wędzidłem, czy prawidłowo? Wiem, że ciężko jest o tym myśleć, kiedy koń zaczyna pędzić, ale niech ktoś z boku popatrzy. Jeśli ciągniesz za wodze, tylko pogłębisz koniowi uraz do ręki, a on wcale nie będzie musiał się zatrzymać. Pewnie po prostu zadrze głowę albo ją pochyli, uwiesi się na wodzach i będzie biegł dalej albo wręcz nauczy się wyrywać wodze. Jeśli już teraz nie chce słyszeć o reagowaniu na normalne pomoce, co się stanie, jeśli jeszcze bardziej go upewnisz, że ręka tylko sprawia ból? Będzie logiczne, że spróbuje uciec albo się bronić.Koń po wyścigach może być trudnym przypadkiem. Nie był uczony reagowania na bardziej skomplikowane pomoce, nikt nie chciał od niego przenoszenia ciężaru na zad, nikt raczej nie stosował bardziej złożonych pomocy ciężarem i łydkami, wymagano od niego głównie galopu. W dodatku właściciel nic raczej z tym nie zrobił. Niekoniecznie koń kochał prędkości- może inaczej nie umiał.To może być koń ponoszący z braku równowagi i ze strachu przed ręką. Kiedy ręce bolą od powstrzymywania konia, to coś jest nie tak. Może po prostu odpala wrotki, gdy poczuje, że ktoś go ciągnie za pysk? Jeździłam na koniu, który z rzuconymi zupełnie wodzami galopował spokojnie i dawał sobą kierować bez problemu, a z za krótkimi zaczynał pędzić i skręcać, gdzie tylko chciał. Wszystko to była obrona przed bólem w pysku, jaki mu fundowała szkółka.Co do ostrzejszego wędzidła- może i sprawi, że koń się zatrzyma, ale głownie z bólu, nie ze zrozumienia i respektowania Twoich poleceń, a jeśli już teraz nie akceptuje Twojej (chyba za mocnej) ręki, to z ostrzejszym wędzidłem można tylko pogorszyć problem. Możesz nie czuć różnicy w ręce, ale wędzidło będzie działać mocniej, pewnie za mocno. Chyba nie chcesz konia na chama łapać za pysk? Ani to dobre, ani bezpieczne, a przede wszystkim BOLI.Koniowi musi być trudniej ponosić niż słuchać. Kiedy ponosi, możesz spróbować wprowadzić go na koło- na zakrętach koń zwalnia, poza tym dużo wygodniej mu jest iść po prostej niż na małym kole. Promień koła zależy od wyszkolenia- nie można robić za małego, bo koń może się nawet przewrócić. Trzeba nagradzać na początku malutkie odcinki posłuszeństwa- kawałeczek spokojnego stępa, kłusa czy galopu i przejście na chwilę do stępa na długiej wodzy, wygłaskiwanie i wychwalanie go, jakby właśnie wygrał Wielką Pardubicką. Musi odczuć, że zrobił dobrze, że jesteś z niego zadowolona, że jest dużo lepiej posłuchać, mieć Cię spokojną i jeszcze pochodzić chwilę spokojnie niż szarpać się z Tobą.0 Na koniec jazdy zawsze coś trzeba zrobić dobrze, żeby potem konia nagrodzić odpoczynkiem w stępie albo nawet zsiąść i postępować z nim w ręce. Oczywiście pod żadnym pozorem nie dajemy się przestraszyć. Poza tym trzeba ogólnie sprawdzić hierarchię z ziemi- czy jest w porządku lonżowanie, chodzenie na kantarze. Jeśli ogólnie słabo reaguje na pomoce, trzeba go z powrotem uwrażliwić. I najważniejsze- nie działaj tylko ręką! Wodze to pomoc dodatkowa, takie doprecyzowanie całości. Konia kontrolujesz, kiedy panujesz nad jego zadem, a wodze temu nie służą nawet w części tak bardzo jak dosiad. Na pewno nie zmieniaj wędzidła na ostrzejsze, dopóki nie będziesz mieć pewności, że robisz wszystko dobrze, a koń całkowicie Cię rozumie i jest w stanie posłuchać.
Z Twoich tekstów wnioskuję, że na prawdę się na tym znasz - bardzo to doceniam, i dziękuję Ci za pomoc. ;)Koń na luźnej wodzy rzeczywiście się uspokaja, a przy napiętych wodzach "świruje". Ale tylko na padoku... W terenie póki się nie wybiega jest to nie możliwe. Zatrzymuję go właśnie krótkimi kółkami po drodze, ale co to da, skoro jak wyjedziesz z koła znowu zacznie pędzić? Po takim terenie, jeździec ze spięcia dostaje kolki... Wysiłek wkładany w to, aby przy dużej prędkości, utrzymać się na koniu, który nie reaguje na żadny hamujący impuls wędzidłem jest bardzo męczące. Jeśli chodzi o zmianę wędzidła to nie mam zamiaru zmieniać mu je na munsztuk... Może takie z rolkami?
Ja sie tam za bardzi nie znam, ale....czy go lonżujesz przed praca z nim? Moja klacz ubrana bez lonżowania w pierwszej chwili bryka, jeżeli ją zmęczę na lonży i pozwolę wyskakać wyczesuję ją i ubieram potulną jak baranek. Na dodatek chcę zaznaczyć że sama nie umię jeżdżić więc wycisza to klacz do tego stopnia że nawet ja na nią wsiadam i jeżdżę :)
Jak pracować z ponoszącym koniem? Czy zmiana wędzidła coś daje?
Praca zależy od tego, z jakiego powodu koń ponosi. Jest inna, jeśli koń chce po prostu przestraszyć jeźdźca i mieć spokój, inna, jeśli ponosi ze strachu lub bólu, inna w innych przypadkach. Zmiana wędzidła na ostrzejsze tylko w konieczności, najpierw trzeba spróbować innych metod. Jeśli będziesz siłą zatrzymywać konia wędzidłem, dużo nie osiągniesz, on jest silniejszy. Jeśli nawet zmienisz na ostrzejsze, powód ponoszenia pewnie pozostanie, a koń po jakimś czasie przyzwyczai się do mocniejszego działania i zacznie znowu. I co potem? Jeszcze ostrzejsze wędzidło? Z taką taktyką w końcu nie będzie już nic mocniejszego, a Ty zostaniesz z koniem nie dość, że ponoszącym, to jeszcze znieczulonym na wszystko i bardzo zrażonym do ręki, co będzie trudno odpracować. Zmienienie po prostu wędzidła na ostrzejsze to rozwiązanie na krótki czas i może bardziej utrudnić dalszą pracę. Pewnie, są sytuacje, kiedy ostrzejsze wędzidło w odpowiednich rękach jest zwyczajnie lepsze dla konia, ale prawie na pewno nie w tym przypadku.
Koń ponosi, gdyż po treningu wyścigowym został sprzedany do osoby, która zaciągneła go w pysku, ponieważ koń kochał rozpędzać się do dużych prędkości. Koń niczego się nie boi, bardzo dobrze akceptuje jeźdźca na grzbiecie. Ponosi wyrywając się z obolałych rąk jeźdźca od wstrzymywania go i biegnie przed siebie lub podczas galopu jest nie do zatrzymania. Czy ostrzejsze wędzidło nie da efektu że łatwiej będzie go zatrzymać? Teraz ma normalne, raz łamane wędzidło 17mm.
Przez internet nikt Ci nie da dokładnych wskazówek, zwłaszcza że ten opis nie daje za dużo informacji. Czy koń ponosi zawsze? Czy może ponieść bez widocznego powodu nawet ze stępa na początku jazdy, czy np. z kłusa w galop albo tylko ponosi w galopie, tylko pod niektórymi albo tylko w terenie czy tylko na ujeżdżalni? Znam konie, które w terenie są cudowne, a na placu wszystkim poza dwiema osobami przewija się przed oczami całe życie. Oczywiście nie ma co tego próbować, jeśli to może pogorszyć sprawę.Krok pierwszy- zbadać, czy konia nic nie boli. Może mieć wilcze zęby, haki, obolałe mięśnie...Krok drugi- dopasowanie sprzętu sprawdzone przez kogoś znającego się na rzeczy. Czy pod innymi robi to samo? Czy jeździec wszystko robi dobrze? Czy próbujesz zatrzymać konia tylko wędzidłem, czy prawidłowo? Wiem, że ciężko jest o tym myśleć, kiedy koń zaczyna pędzić, ale niech ktoś z boku popatrzy. Jeśli ciągniesz za wodze, tylko pogłębisz koniowi uraz do ręki, a on wcale nie będzie musiał się zatrzymać. Pewnie po prostu zadrze głowę albo ją pochyli, uwiesi się na wodzach i będzie biegł dalej albo wręcz nauczy się wyrywać wodze. Jeśli już teraz nie chce słyszeć o reagowaniu na normalne pomoce, co się stanie, jeśli jeszcze bardziej go upewnisz, że ręka tylko sprawia ból? Będzie logiczne, że spróbuje uciec albo się bronić.Koń po wyścigach może być trudnym przypadkiem. Nie był uczony reagowania na bardziej skomplikowane pomoce, nikt nie chciał od niego przenoszenia ciężaru na zad, nikt raczej nie stosował bardziej złożonych pomocy ciężarem i łydkami, wymagano od niego głównie galopu. W dodatku właściciel nic raczej z tym nie zrobił. Niekoniecznie koń kochał prędkości- może inaczej nie umiał.To może być koń ponoszący z braku równowagi i ze strachu przed ręką. Kiedy ręce bolą od powstrzymywania konia, to coś jest nie tak. Może po prostu odpala wrotki, gdy poczuje, że ktoś go ciągnie za pysk? Jeździłam na koniu, który z rzuconymi zupełnie wodzami galopował spokojnie i dawał sobą kierować bez problemu, a z za krótkimi zaczynał pędzić i skręcać, gdzie tylko chciał. Wszystko to była obrona przed bólem w pysku, jaki mu fundowała szkółka.Co do ostrzejszego wędzidła- może i sprawi, że koń się zatrzyma, ale głownie z bólu, nie ze zrozumienia i respektowania Twoich poleceń, a jeśli już teraz nie akceptuje Twojej (chyba za mocnej) ręki, to z ostrzejszym wędzidłem można tylko pogorszyć problem. Możesz nie czuć różnicy w ręce, ale wędzidło będzie działać mocniej, pewnie za mocno. Chyba nie chcesz konia na chama łapać za pysk? Ani to dobre, ani bezpieczne, a przede wszystkim BOLI.Koniowi musi być trudniej ponosić niż słuchać. Kiedy ponosi, możesz spróbować wprowadzić go na koło- na zakrętach koń zwalnia, poza tym dużo wygodniej mu jest iść po prostej niż na małym kole. Promień koła zależy od wyszkolenia- nie można robić za małego, bo koń może się nawet przewrócić. Trzeba nagradzać na początku malutkie odcinki posłuszeństwa- kawałeczek spokojnego stępa, kłusa czy galopu i przejście na chwilę do stępa na długiej wodzy, wygłaskiwanie i wychwalanie go, jakby właśnie wygrał Wielką Pardubicką. Musi odczuć, że zrobił dobrze, że jesteś z niego zadowolona, że jest dużo lepiej posłuchać, mieć Cię spokojną i jeszcze pochodzić chwilę spokojnie niż szarpać się z Tobą.0 Na koniec jazdy zawsze coś trzeba zrobić dobrze, żeby potem konia nagrodzić odpoczynkiem w stępie albo nawet zsiąść i postępować z nim w ręce. Oczywiście pod żadnym pozorem nie dajemy się przestraszyć. Poza tym trzeba ogólnie sprawdzić hierarchię z ziemi- czy jest w porządku lonżowanie, chodzenie na kantarze. Jeśli ogólnie słabo reaguje na pomoce, trzeba go z powrotem uwrażliwić. I najważniejsze- nie działaj tylko ręką! Wodze to pomoc dodatkowa, takie doprecyzowanie całości. Konia kontrolujesz, kiedy panujesz nad jego zadem, a wodze temu nie służą nawet w części tak bardzo jak dosiad. Na pewno nie zmieniaj wędzidła na ostrzejsze, dopóki nie będziesz mieć pewności, że robisz wszystko dobrze, a koń całkowicie Cię rozumie i jest w stanie posłuchać.
Z Twoich tekstów wnioskuję, że na prawdę się na tym znasz - bardzo to doceniam, i dziękuję Ci za pomoc. ;)Koń na luźnej wodzy rzeczywiście się uspokaja, a przy napiętych wodzach "świruje". Ale tylko na padoku... W terenie póki się nie wybiega jest to nie możliwe. Zatrzymuję go właśnie krótkimi kółkami po drodze, ale co to da, skoro jak wyjedziesz z koła znowu zacznie pędzić? Po takim terenie, jeździec ze spięcia dostaje kolki... Wysiłek wkładany w to, aby przy dużej prędkości, utrzymać się na koniu, który nie reaguje na żadny hamujący impuls wędzidłem jest bardzo męczące. Jeśli chodzi o zmianę wędzidła to nie mam zamiaru zmieniać mu je na munsztuk... Może takie z rolkami?
?
Ja sie tam za bardzi nie znam, ale....czy go lonżujesz przed praca z nim? Moja klacz ubrana bez lonżowania w pierwszej chwili bryka, jeżeli ją zmęczę na lonży i pozwolę wyskakać wyczesuję ją i ubieram potulną jak baranek. Na dodatek chcę zaznaczyć że sama nie umię jeżdżić więc wycisza to klacz do tego stopnia że nawet ja na nią wsiadam i jeżdżę :)