Witam, posiadam młodego konia jest w wieku 4 lat, od 4 miesięcy chodzi pod siodłem sama go ujeździłam i ułożyłam, konik ma temperament i potrafi byc wredny, przez pierwszy miesiąc przy zagalopowaniu zawsze brykał, strzelał z zadu i to mocno, ale dzięki wytrwaniu całkowicie sie tego można powiedziec wyzbył i przez te ostatnie 3 miesiące chodził jak skarb nie brykał, nie stawiał sie, poprostu konik jak złoto, i jak na tak młody wiek. Jeździłam i trenowałam z nim na czworoboku, po czym zdecydowałam się wyjechac na duży hektarowy padok, gdzie zawsze jeździmy by rozluźnic konia i aby poczuł się bardziej komfortowo i miał przestrzeń. Wzięłam go razem z dojrzałą klaczą, która już jest obyta z tym padokiem i bardzo spokojna...mój koń tak że zna tamte tereny ponieważ go tam lonżowałam itp i był spokojny....wiec tam po przejechaniu 300m Pasio stanął mi 2 razy dęba, ale to akurat zrozumiałe bo konik poczuł przestrzeń ale się uspokoił i przejechaliśmy cały padok i jak wracaliśmy zaczął mi się gwałtownie cofac i nie zareagował na moja komendę głosową:stęp jak i na łydki.Po zjechaniu na czworobok wszystko było ok.....ale niestety na drugi dzień, gdy zaczęłam na nim jeździc i chciałam przejśc z niższego na wyższy chód konik zaczął mi się buntowac, ale po skarceniu go głosem i użyciu odpowiednio pomocy bacika z łydką zaczął isc normalnie na 3 dzien było gorzej.....na dzień dzisiejszy gdy ze stępa przechodzę na kłus koń gwałtownie staje w miejscu i lekko się unosi ku gorze bądź bryka....a z przejścia kłus-galop, strasznie strzela z zadu bądź w ogóle nie chce zagalopowac....zaczęłam jeździc z powrotem na koralu sama gdzie zajeżdżamy młode konie, ale było to samo, tyle że mniej się stawia bo na koralu nie ma on tak dużo miejsca do wykonania większych manewrów czy ponoszenia....ale dalej mi się stawia, więc wróciłam do punktu wyjścia i poprosiłam swoją współtowarzyszkę o pomoc aby stała na środku koralu i mnie po prostu asekurował i w razie ponownego buntu konia po prostu go poganiała jak przy lonżowaniu....jest lekka poprawa bo już się nie zachowuje jak dzikus i idzie do przodu ale nie ma chwili by tego nie próbował, jeżeli jesteśmy tylko my dwoje....Potrzebuje porady co mam w takiej sytuacji zrobic bądź pomocy....każdą krytykę przyjmę, może jakiś błąd popełniłam...prosze o pomoc i szybkie odpisanie.
Po pierwsze popełniasz milion błędów w pracy z koniem od podstaw ;/.Po pierwsze kto widział, żeby jedna osoba lonżowała konia a druga osoba biegała z batem i tego konia popędzała, kto widział żeby karcić konia głosem ? Co to jest skarcenie konia głosem ? Bo Ty powiesz "ŹLE !" konik ma się poczuć skruszony i zrobić to poprawnie ? Do tego powiedz mu jeszcze dlaczego jest źle. Do tego co znaczy dawać łydkę równo z palcatem/batem tak jak się robi ? ;/ Z młodym koniem tak się robi ? Z koniem gdy się go zajeżdża tak się robi ? Jak tak, to się ciesz że ten koń jest taki spokojny i się nie boi Twojego palcatu/batu to jak by się bał to jakby wypruł do przodu to tylko krzyż na drogę. Ogólnie z tego co napisałaś wynika, że nigdy nie pracowałaś z koniem od zera, a to że na koniu umiesz wysiedzieć jak staje dębem albo strzela barany to nic nie znaczy, bo to nie jest problem. Do tego to pokazuje że nawet nie wiesz co jak masz robić i to kompletnie nic. Że tak brzydko powiem (ale nie bierz tego dosłownie do siebie) "mała dziewczynka pomyślała że złapie sobie dzikiego konika i będzie go trenować..." Teraz skąd te stwierdzenia ? Oczywiście argument jest jasny, u Ciebie trening zamiast iść do przodu się cofa ;/. Nie wiem co jak robisz bo słabo to opisałaś, poza pisaniem że karcisz konia głosem ;d, ale wiem że koń początkowo się uczył i zaczynał czuć respekt jakiś mały, (bo mówiłaś że było lepiej), ale najlepsze czego się przy tym treningu nauczył, to nauczył się Ciebie. Dowiedział się bardzo ważnych rzeczy na Twój temat. A mianowicie, że jesteś mało stanowcza, że karcisz głosem, a potem smyrasz jakimś tam bacikiem (co zapewne dla konika zdaje się być przyjemne), do tego w okolicach popręgu zapewne masaż nóżkami, coś przyjemnego, po co pracować i się męczyć jak lepiej się odprężyć ?Tzn to są czyste spekulacje ale tak wnioskuję z tego co opisałaś. Koń Ciebie wyczuł i wie że może robić co chce.Do tego nie wiem jak robisz trening z koniem i nie wiem jak go kończysz, oraz nie wiem czy wiesz ale koniec treningu ZAWSZE MUSI BYĆ ZAKOŃCZONY CZYMŚ POZYTYWNYM. Czyli nie możesz czegoś zrobić, robisz, coś co koń już umie i ma zrobić to poprawnie, potem znowu to czego nie chce zrobić lub nie umie i tak w kółko a jak już chcesz zakończyć bo czas Ciebie nagli albo koń zmęczony to wówczas kończysz czymś co wiesz że koń zrobi dobrze. Wiesz np że dobrze cofa, no to na koniec cofasz i jak zrobi to poprawnie chwalisz i dajesz spokój. Bo jeśli koń nie chce czegoś zrobić a Ty taka padnięta i bezsilna mówisz do niego "Dobra niech Ci będzie, KONIEC, jutro będę Ciebie męczyć aż zrobisz" to robisz źle. Koń nie chce czegoś zrobić, a Ty chcesz skończyć trening skończ czymś co koń zrobi. I nie proś by ktoś biegał za koniem z batem, lepiej jest jak sama pracujesz z koniem, chyba że ta osoba ma lepsze doświadczenie w pracy z końmi to daj żeby ta osoba trenowała konia a Ty się przyglądaj. Do tego nie wiem też jak tam Twoje umiejętności jeździeckie, inne konie inaczej reaguje na łydkę, jeśli masz zły dosiad lub coś w tym stylu to też może mieć wpływ.Do tego rada na przyszłość, następnym razem nie opisuj jak zdobyłaś konika, w jakich okolicznościach i jaki konik był, tylko opisuj konkretny problem i bardziej szczegółowo. A mianowicie co robisz i jak koń reaguje, jeśli przykładasz łydkę to jak i gdzie, no i mogłaś opisać to karcenie konia głosem bo mnie to w sumie nawet zainteresowało :), i napisz czy działa takie uderzenie głosem w ambicję konia ;D.Pozdrawiam i powodzenia.
Podstawowy błąd z tego co opisujesz widać że dajesz "Bacika z łydką." Powinna być EWENTUALNIE jeśli już (i to najlepiej u starszego konia a nie młodziaka) powinna być "ŁYDKA z batem.". Koń może nie mieć do Ciebie zaufania. Mój po odstawieniu bacika zrobił się grzeczny. A wzięłam go z agro, gdzie w wieku 3 lat chodził pod dzieciakami na samym bacie (rekreacja). Więc to pomaga w przypadku braku zaufania.Wydaje mi się że popełniłaś jakiś błąd przy zajeżdżaniu. Może być że wzięłaś się za to za wcześnie. (mam na myśli że dla Ciebie za wcześnie a nie dla konia).No i to co mówi superhorsepl. Pozytywne zakończenie treningu. superhorsepl - Karcenie głosem to po prostu wykorzystanie "komunikacji końskiej " ;)Karcenie głosem : Powiedzmy, konisko bryka. Ale tak po prostu złośliwie. No to wtedy mówisz głośno i "ostro" NIE. Albo jak jeszcze się to powie wysokim tonem głosu, to ma lepszy efekt, chociaż u Ciebie może to być problem. Najłatwiej w takim przypadku, nam dziewczynom ;) ). Ponieważ jak zapewne sam mogłeś zauważyć, klacz, której nie podoba się np. zachowanie "zalotnego" świeżo wywałaszonego konia, "kwiczy" głośno (i "wysoko") a potem go odgania w ostateczności. Karcenie głosem na tym polega. Konisku wydaje się, że jak nie przestanie robić czegoś co nam nie pasuje, to zarobi kopa. (Niektóre nie kumają, ale to np. jak konik podgryza i się go za to kopnie czyli mu "odda", można dołączyć "NIE". Wtedy może skojarzyć że jak zrobi coś źle (złośliwie znaczy) to będzie kara.). Na moim Wikingu to działa. Z siodła i z ziemi i przy pracach stajennych jak np. z całym zaangażowaniem chce mi ukraść te arcyciekawe grabie. ;)
Dzięki za odpisanie i tak jak mówię krytykę przyjmę....w niektórych pouczeniach masz racje...ale nikt nie lata za mna z batem tylko koryguje w momencie gdy koń sie stawia....ponieważ poprosiłam trenera o podpowiedzenie mi jak moge sobie z tym poradzic i podał mi taki sposób to go wykonuje, ale nie widze za dużej poprawy a nie chce prosic tej osoby o pomoc bo wiem ze juz mi nie pomoże dlatego pisze na forum....nie smyram konia łydkami ani palcatem...tylko jak trzeba to i dostanie, ale staram sie tego unikac, a trenuje z młodymi konmi od 5 lat były wzloty i upadki na błędach sie człowiek uczy wiem, że to dopiero poczatek i jeszcze dużo mam do nauki siebie samej, ale nigdy sie nie waham jeżeli chodzi o jazde konna, jestem zdecydowana i to zawsze jeżdżę konno 10 lat, to nie jest pierwszy koń, z którym pracuje od zera....każdy jest inny.ZAWSZE TRENING KOŃCZĘ POZYTYWNIE, a mianowicie tak jak napisałaś, czyli czymś czym koń robi dobrze i czerpie z tego przyjemnośc...i po drugie mnie nigdy czas nie goni, bo konie czasu nie liczą i jak tak samo i wiem kiedy koń chce pracowac dzisiaj 10 min czy 40min, czy potrzebuje dzisiaj tylko stepu czy chce pogalopowac.Jak przykładam łydkę to on reaguje normalnie i, np. rusza kłusem ale po chwili gwałtownie sie zatrzymuje i lekko podnosi do góry, po czym jak go karce głosem mówiąc np. jego imię stanowczym i uniesionym głosem i mówiąc dalej + dodanie mu łydek to rusza do przodu, ale gdy próbuje to następnym razem to juz karce go batem.Mnie uczyły pewne osoby, znane osoby, żeby skarcic konia głosem, na początku też mi się to wydawało nierealne i śmieszne i nie dające skutku. Ale teraz zmieniłam zdanie bo wiem że to pomaga...jeżeli pracujesz z koniem od samego początku czyli pierwsze prace na lonży to uczy sie konie żeby wykonywał komendy: STĘP, KŁUS, GALOP,(pomijając samo chodzenie na lonży, przyzwyczajenie do wędzidła itp). Tak samo uczymy go na swój ton głosu kiedy koń coś dobrze wykona mówimy spokojnym głosem wynagradzajac go, że coś dobrze zrobił, a gdy źle wykona komendę bądź wykaże się nieposłuszeństwem to karcimy go podniesionym głosem, a jeżeli to nie pomoże to w ostateczności batem.
Owszem macie rację z tym karceniem głosem, też nie jednokrotnie krzyknę głośno na konia gdy coś mu zaczyna odwalać, ale przy młodym koniu, to powinno być karcenie głosem i jednocześnie czynem. Karcenia batem nie używam, bo nigdy nie używam bata. Ewentualnie używam bat długi ale też nim konia nie uderzę nigdy. Karcę konia zawsze łydkami bo wiem że wtedy mogę zareagować bardzo szybko, stanowczo i właściwie, a batem zależy, czasami źle się trafi, czasami nie w to miejsce co trzeba i jest lipa. Ewentualnie batem jeśli KARCIMY to warto świstnąć bacikiem ujeżdżeniowym, tak porządnie w zad, wtedy konik może bryknąć ale się zaczyna bardziej słuchać, lecz ja nie lubię czegoś takiego robić, dlatego nie praktykuję jazdy z batem. Jeśli koń rusza kłusem zatrzymuje się później dajesz znowu łydkę rusza zatrzymuje, to po prostu pilnuj go i pilnuj ciągle łydki.Zresztą tak jak mówię najlepiej pomóc widząc.Jakbyś mogła tutaj dorzucić filmik z treningu konia to by było zdecydowanie lepiej. Wtedy można obejrzeć, przeanalizować i wtedy można zobaczyć czy to błąd Twój czy błąd konia. Tyle że jeśli siedzisz na koniu to najlepiej aby kamera była stosunkowo blisko.
ja też zaczęłam swoją pracę z 4-o letnią klaczą . nie możesz karcić głosem , tyko bacikiem . na takiego młodego konia polecam ostrogi. z tym " jakby lonżowaniem " to dobra sprawa , tylko nie moze konai poganiać tylko lekko bacikiem w nogę w zależności ci staje dęba czy bryka , staje dęba - powinien dostać w przednie nogi , bryka - w tylne . pewna pani trener stosowała takie metody .. o dziwo pomogło , na ogiera , który przy łydce stawał dęba .. : /
Ostrogi na młodego konia??!! Dżizas <wow>Ostrogi najwcześniej można założyc po roku minimum 8 miesięcy w zależności od konia, ale tak to trening przeprowadza się na młodym koniu bez ostróg, dopiero zakładamy ostrogi jak chcemy konia zaczynac uczyc jakichkolwiek figur np. lotnych zmian nóg w galopie po to aby dac silniejszy sugnał ale przeważnie po roku czasu a nie po zajeżdżeniu....młodziaka ;/Zresztą ostrogi to ostatecznośc jeżeli chodzi o pomoce jeździeckie, zakłada sie je jak koń naprawde ma jakiś problem czy jest tzw. ciężki w prowadzeniu ale tak to nie ostrogi ;/;/Ale za resztę dzięki ;)
Jak na mnie 4-latek jest za młody na ostrogi I; Z maluchem należy zaczynać spokojnie, nie zrażać go niepotrzebnie biciem, a ostrogi w takiej sytuacji to chyba jak na łatwizne chcesz pójść bo mniej się męczysz i korygować błędy i karać łobuzowanie, ale chwalić też dobre zachowanie.
Nie karolss nie kupuj sobie ostróg z gwiazkami ostro zakończonymi a najlepiej w ogóle nie używaj ostróg. Bo z tego co piszesz wynika (że na konia tzw. świeżaka, ludzie mają brać i je układać w ostrogach, to dzięki za taki trening, jeśli uważasz że koń źle reaguje na łydkę i na ostrogi też słabo to znak że trzeba zacząć się wziąć za siebie a nie za konia).Zresztą ja zawsze ludziom mówię jedno, kiedyś koń porządnie Ciebie zrzuci, kiedyś porządnie Ciebie kopnie, albo porządnie ugryzie, wtedy wyrobisz pewność siebie i zaufanie do tegoż zwierzaka oraz wówczas będziesz zdobywać doświadczenie. W takim wypadku skoro pracujesz z młodymi końmi, ile raz koń Ciebie kopnął, ile razy ugryzł, ile razy brykał tak że spadłaś ? A teraz kolejne pytania.Ile młodych koni zajeździłaś/ułożyłaś ?Z iloma końmi wygrałaś walkę o przywództwo w stadzie ? (nie liczy się koń z którym walczyć nie musiałaś)Ile koni oduczyłaś gryźć ? Ile razy utrzymałaś się przez pierwsze serie bryknięć, walenia z zadu i stawania dębem ?
" Zresztą ja zawsze ludziom mówię jedno, kiedyś koń porządnie Ciebie zrzuci, kiedyś porządnie Ciebie kopnie, albo porządnie ugryzie, wtedy wyrobisz pewność siebie i zaufanie do tegoż zwierzaka oraz wówczas będziesz zdobywać doświadczenie. " Tu masz 100 % racji. Jak mnie pierwszy raz w życiu koń zwalił z siebie tak porządnie, że nie wiedziałam jak się nazywam przez kolejne pół godziny to zemściłam się na gadzie i go kupiłam ;) Po roku poznawania siebie nawzajem, prób gryzienia, kopania i brykania, staliśmy się najlepszymi przyjaciółmi. Dogadaliśmy się idealnie, co nie znaczy, że konisko od czasu do czasu nie próbuje sprawdzić mojej czujności ;) A kupiłam 4,5 letniego araba zaraz po zakończonej karierze na wyścigach.
Przeczytałem kilka udzielonych Ci porad w zasadzie to wszystko jest prawda.Jeden podstawowy problem jest taki ,że jeżeli nie umiesz zajeżdżać koni to się do tego nie bierz bo "zepsujesz"konia.Sama chęć i miłość do konia nie wystarczy.Nauki jazdy samochodem też nie uczymy się sami tylko ktoś uczy co się na tym zna - a auto nie myśli i nie czuje.Znajdź kogoś co się na tym zna i poprawi to co zepsułaś.
hehe ;d Wiolas22 domyślam się że to była aluzja, ale z drugiej strony jeszcze jeździec pomyśli sobie że "o jaki super pomysł" i poleci do sklepu, wtedy współczuję konikowi. Do tego ja zawsze uważam się, że każdy uczy się na własnych błędach i dlatego jest istotne ich popełnianie, ale nie krzywdząc konie, jedynie konie mogą krzywdzić nas :P.Kiedyś miałem nawet sytuację że się pokopałem z jednym ogierem :D. Ogólnie sprawa się miała tak, że (naszczęście miałem luźną i długą koszulę) koń mnie chwycił i to tak chamsko że widać było, iż jest to złośliwe. Ja się wkurzyłem, pociągnąłem mu z buta w zad, a on z kolei wziął i mi z lewej nogi oddał z zadu, a ja niestety nie zdążyłem mu oddać ;/. Dużo osób do mnie mówi że przegrałem. Ja tego nie uważam za przegraną. Po prostu uważam że z nim pogadałem w taki sposób, iż on mnie ugryzł, mi się nie spodobało to, więc dostał z buta w tyłek, z kolei on jak mi oddał to oddał z kopyta, więc ja to zinterpretowałem (nie wiem czy właściwie) że mu się nie spodobało iż ja go kopnąłem, więc mi to musiał jakoś okazać. Uznałem że jeśli chciałby rozpocząć walkę to raczej z zębami by się na mnie rzucił. Wiem to, bo miewałem tego typu sytuacje gdzie koń dosłownie zębami mnie atakował i to tak ostro (nawet to był wałach a nie ogier). Mało tego, raz biegł centralnie na mnie galopem takim mega dzikim, ja przed nim stoję a on centralnie na mnie, w ostatniej chwili odskoczyłem na bok, a ten biegnąc po tym samym torze co wcześniej (czyli jakbym tam stał by mnie staranował i to tak konkretnie) wyciągnął głowę na bok i centralnie zdołał mnie ugryźć w rękę. Więc serio z takimi końmi nie ma przelewek jeśli chodzi o trudne konie. Oczywiście oba te konie oraz wiele innych koni które gryzły a wręcz momentami atakowały zębami, oduczyłem zupełnie gryzienia. Tzn ten koń co był tak szalony że biegł centralnie na mnie, został oduczony gryzienia, ale tylko mnie. Ja mogłem przy nim wszystko zrobić, mogłem siedzieć na ziemi a koń mi nic nie zrobił. Z kolei jeśli chodzi o innych ludzi łącznie z właścicielami to nadal na nich się rzucał z zębami. Lecz co się dziwić skoro oni go bili i to tak konkretnie ? ;/.Szkoda tylko że ludzie bez wiedzy i doświadczenia często udzielają tutaj odpowiedzi ;/, a jej udzielają bo "im się wydaje że tak jest" ;/. Nawet w paru wypowiedziach jest takie stwierdzenie napisane - więc po co tych odpowiedzi udzielają ?
wg mnie zabka91 nie popełniła aż tak wiele błędów (no może trochę w opisaniu swojej metody, bo ja wyciągnęłam inne wnioski niż superhorse:) Dobrze że jak jej sie nie udawało to zwróciła sie do kogoś o pomoc, widać że ma sporo pokory i potrafi przyznać się do błędów, a także kiedy widzi problem stara się wrócić do podstaw i go naprawić. To naprawdę dobra postawa z którą można dojść daleko. Cóż, jedyne co mi pozostwło to życzyć wam powodzenia, nie ma co pisać 2 razy tego samego, myśle że rady superhorsepl i wikusiowej (troche skróciłam sorki:P) są super. Więc powodzenia!
Witam, posiadam młodego konia jest w wieku 4 lat, od 4 miesięcy chodzi pod siodłem sama go ujeździłam i ułożyłam, konik ma temperament i potrafi byc wredny, przez pierwszy miesiąc przy zagalopowaniu zawsze brykał, strzelał z zadu i to mocno, ale dzięki wytrwaniu całkowicie sie tego można powiedziec wyzbył i przez te ostatnie 3 miesiące chodził jak skarb nie brykał, nie stawiał sie, poprostu konik jak złoto, i jak na tak młody wiek. Jeździłam i trenowałam z nim na czworoboku, po czym zdecydowałam się wyjechac na duży hektarowy padok, gdzie zawsze jeździmy by rozluźnic konia i aby poczuł się bardziej komfortowo i miał przestrzeń. Wzięłam go razem z dojrzałą klaczą, która już jest obyta z tym padokiem i bardzo spokojna...mój koń tak że zna tamte tereny ponieważ go tam lonżowałam itp i był spokojny....wiec tam po przejechaniu 300m Pasio stanął mi 2 razy dęba, ale to akurat zrozumiałe bo konik poczuł przestrzeń ale się uspokoił i przejechaliśmy cały padok i jak wracaliśmy zaczął mi się gwałtownie cofac i nie zareagował na moja komendę głosową:stęp jak i na łydki.Po zjechaniu na czworobok wszystko było ok.....ale niestety na drugi dzień, gdy zaczęłam na nim jeździc i chciałam przejśc z niższego na wyższy chód konik zaczął mi się buntowac, ale po skarceniu go głosem i użyciu odpowiednio pomocy bacika z łydką zaczął isc normalnie na 3 dzien było gorzej.....na dzień dzisiejszy gdy ze stępa przechodzę na kłus koń gwałtownie staje w miejscu i lekko się unosi ku gorze bądź bryka....a z przejścia kłus-galop, strasznie strzela z zadu bądź w ogóle nie chce zagalopowac....zaczęłam jeździc z powrotem na koralu sama gdzie zajeżdżamy młode konie, ale było to samo, tyle że mniej się stawia bo na koralu nie ma on tak dużo miejsca do wykonania większych manewrów czy ponoszenia....ale dalej mi się stawia, więc wróciłam do punktu wyjścia i poprosiłam swoją współtowarzyszkę o pomoc aby stała na środku koralu i mnie po prostu asekurował i w razie ponownego buntu konia po prostu go poganiała jak przy lonżowaniu....jest lekka poprawa bo już się nie zachowuje jak dzikus i idzie do przodu ale nie ma chwili by tego nie próbował, jeżeli jesteśmy tylko my dwoje....Potrzebuje porady co mam w takiej sytuacji zrobic bądź pomocy....każdą krytykę przyjmę, może jakiś błąd popełniłam...prosze o pomoc i szybkie odpisanie.
Po pierwsze popełniasz milion błędów w pracy z koniem od podstaw ;/.Po pierwsze kto widział, żeby jedna osoba lonżowała konia a druga osoba biegała z batem i tego konia popędzała, kto widział żeby karcić konia głosem ? Co to jest skarcenie konia głosem ? Bo Ty powiesz "ŹLE !" konik ma się poczuć skruszony i zrobić to poprawnie ? Do tego powiedz mu jeszcze dlaczego jest źle. Do tego co znaczy dawać łydkę równo z palcatem/batem tak jak się robi ? ;/ Z młodym koniem tak się robi ? Z koniem gdy się go zajeżdża tak się robi ? Jak tak, to się ciesz że ten koń jest taki spokojny i się nie boi Twojego palcatu/batu to jak by się bał to jakby wypruł do przodu to tylko krzyż na drogę. Ogólnie z tego co napisałaś wynika, że nigdy nie pracowałaś z koniem od zera, a to że na koniu umiesz wysiedzieć jak staje dębem albo strzela barany to nic nie znaczy, bo to nie jest problem. Do tego to pokazuje że nawet nie wiesz co jak masz robić i to kompletnie nic. Że tak brzydko powiem (ale nie bierz tego dosłownie do siebie) "mała dziewczynka pomyślała że złapie sobie dzikiego konika i będzie go trenować..." Teraz skąd te stwierdzenia ? Oczywiście argument jest jasny, u Ciebie trening zamiast iść do przodu się cofa ;/. Nie wiem co jak robisz bo słabo to opisałaś, poza pisaniem że karcisz konia głosem ;d, ale wiem że koń początkowo się uczył i zaczynał czuć respekt jakiś mały, (bo mówiłaś że było lepiej), ale najlepsze czego się przy tym treningu nauczył, to nauczył się Ciebie. Dowiedział się bardzo ważnych rzeczy na Twój temat. A mianowicie, że jesteś mało stanowcza, że karcisz głosem, a potem smyrasz jakimś tam bacikiem (co zapewne dla konika zdaje się być przyjemne), do tego w okolicach popręgu zapewne masaż nóżkami, coś przyjemnego, po co pracować i się męczyć jak lepiej się odprężyć ?Tzn to są czyste spekulacje ale tak wnioskuję z tego co opisałaś. Koń Ciebie wyczuł i wie że może robić co chce.Do tego nie wiem jak robisz trening z koniem i nie wiem jak go kończysz, oraz nie wiem czy wiesz ale koniec treningu ZAWSZE MUSI BYĆ ZAKOŃCZONY CZYMŚ POZYTYWNYM. Czyli nie możesz czegoś zrobić, robisz, coś co koń już umie i ma zrobić to poprawnie, potem znowu to czego nie chce zrobić lub nie umie i tak w kółko a jak już chcesz zakończyć bo czas Ciebie nagli albo koń zmęczony to wówczas kończysz czymś co wiesz że koń zrobi dobrze. Wiesz np że dobrze cofa, no to na koniec cofasz i jak zrobi to poprawnie chwalisz i dajesz spokój. Bo jeśli koń nie chce czegoś zrobić a Ty taka padnięta i bezsilna mówisz do niego "Dobra niech Ci będzie, KONIEC, jutro będę Ciebie męczyć aż zrobisz" to robisz źle. Koń nie chce czegoś zrobić, a Ty chcesz skończyć trening skończ czymś co koń zrobi. I nie proś by ktoś biegał za koniem z batem, lepiej jest jak sama pracujesz z koniem, chyba że ta osoba ma lepsze doświadczenie w pracy z końmi to daj żeby ta osoba trenowała konia a Ty się przyglądaj. Do tego nie wiem też jak tam Twoje umiejętności jeździeckie, inne konie inaczej reaguje na łydkę, jeśli masz zły dosiad lub coś w tym stylu to też może mieć wpływ.Do tego rada na przyszłość, następnym razem nie opisuj jak zdobyłaś konika, w jakich okolicznościach i jaki konik był, tylko opisuj konkretny problem i bardziej szczegółowo. A mianowicie co robisz i jak koń reaguje, jeśli przykładasz łydkę to jak i gdzie, no i mogłaś opisać to karcenie konia głosem bo mnie to w sumie nawet zainteresowało :), i napisz czy działa takie uderzenie głosem w ambicję konia ;D.Pozdrawiam i powodzenia.
Podstawowy błąd z tego co opisujesz widać że dajesz "Bacika z łydką." Powinna być EWENTUALNIE jeśli już (i to najlepiej u starszego konia a nie młodziaka) powinna być "ŁYDKA z batem.". Koń może nie mieć do Ciebie zaufania. Mój po odstawieniu bacika zrobił się grzeczny. A wzięłam go z agro, gdzie w wieku 3 lat chodził pod dzieciakami na samym bacie (rekreacja). Więc to pomaga w przypadku braku zaufania.Wydaje mi się że popełniłaś jakiś błąd przy zajeżdżaniu. Może być że wzięłaś się za to za wcześnie. (mam na myśli że dla Ciebie za wcześnie a nie dla konia).No i to co mówi superhorsepl. Pozytywne zakończenie treningu. superhorsepl - Karcenie głosem to po prostu wykorzystanie "komunikacji końskiej " ;)Karcenie głosem : Powiedzmy, konisko bryka. Ale tak po prostu złośliwie. No to wtedy mówisz głośno i "ostro" NIE. Albo jak jeszcze się to powie wysokim tonem głosu, to ma lepszy efekt, chociaż u Ciebie może to być problem. Najłatwiej w takim przypadku, nam dziewczynom ;) ). Ponieważ jak zapewne sam mogłeś zauważyć, klacz, której nie podoba się np. zachowanie "zalotnego" świeżo wywałaszonego konia, "kwiczy" głośno (i "wysoko") a potem go odgania w ostateczności. Karcenie głosem na tym polega. Konisku wydaje się, że jak nie przestanie robić czegoś co nam nie pasuje, to zarobi kopa. (Niektóre nie kumają, ale to np. jak konik podgryza i się go za to kopnie czyli mu "odda", można dołączyć "NIE". Wtedy może skojarzyć że jak zrobi coś źle (złośliwie znaczy) to będzie kara.). Na moim Wikingu to działa. Z siodła i z ziemi i przy pracach stajennych jak np. z całym zaangażowaniem chce mi ukraść te arcyciekawe grabie. ;)
Dzięki za odpisanie i tak jak mówię krytykę przyjmę....w niektórych pouczeniach masz racje...ale nikt nie lata za mna z batem tylko koryguje w momencie gdy koń sie stawia....ponieważ poprosiłam trenera o podpowiedzenie mi jak moge sobie z tym poradzic i podał mi taki sposób to go wykonuje, ale nie widze za dużej poprawy a nie chce prosic tej osoby o pomoc bo wiem ze juz mi nie pomoże dlatego pisze na forum....nie smyram konia łydkami ani palcatem...tylko jak trzeba to i dostanie, ale staram sie tego unikac, a trenuje z młodymi konmi od 5 lat były wzloty i upadki na błędach sie człowiek uczy wiem, że to dopiero poczatek i jeszcze dużo mam do nauki siebie samej, ale nigdy sie nie waham jeżeli chodzi o jazde konna, jestem zdecydowana i to zawsze jeżdżę konno 10 lat, to nie jest pierwszy koń, z którym pracuje od zera....każdy jest inny.ZAWSZE TRENING KOŃCZĘ POZYTYWNIE, a mianowicie tak jak napisałaś, czyli czymś czym koń robi dobrze i czerpie z tego przyjemnośc...i po drugie mnie nigdy czas nie goni, bo konie czasu nie liczą i jak tak samo i wiem kiedy koń chce pracowac dzisiaj 10 min czy 40min, czy potrzebuje dzisiaj tylko stepu czy chce pogalopowac.Jak przykładam łydkę to on reaguje normalnie i, np. rusza kłusem ale po chwili gwałtownie sie zatrzymuje i lekko podnosi do góry, po czym jak go karce głosem mówiąc np. jego imię stanowczym i uniesionym głosem i mówiąc dalej + dodanie mu łydek to rusza do przodu, ale gdy próbuje to następnym razem to juz karce go batem.Mnie uczyły pewne osoby, znane osoby, żeby skarcic konia głosem, na początku też mi się to wydawało nierealne i śmieszne i nie dające skutku. Ale teraz zmieniłam zdanie bo wiem że to pomaga...jeżeli pracujesz z koniem od samego początku czyli pierwsze prace na lonży to uczy sie konie żeby wykonywał komendy: STĘP, KŁUS, GALOP,(pomijając samo chodzenie na lonży, przyzwyczajenie do wędzidła itp). Tak samo uczymy go na swój ton głosu kiedy koń coś dobrze wykona mówimy spokojnym głosem wynagradzajac go, że coś dobrze zrobił, a gdy źle wykona komendę bądź wykaże się nieposłuszeństwem to karcimy go podniesionym głosem, a jeżeli to nie pomoże to w ostateczności batem.
Owszem macie rację z tym karceniem głosem, też nie jednokrotnie krzyknę głośno na konia gdy coś mu zaczyna odwalać, ale przy młodym koniu, to powinno być karcenie głosem i jednocześnie czynem. Karcenia batem nie używam, bo nigdy nie używam bata. Ewentualnie używam bat długi ale też nim konia nie uderzę nigdy. Karcę konia zawsze łydkami bo wiem że wtedy mogę zareagować bardzo szybko, stanowczo i właściwie, a batem zależy, czasami źle się trafi, czasami nie w to miejsce co trzeba i jest lipa. Ewentualnie batem jeśli KARCIMY to warto świstnąć bacikiem ujeżdżeniowym, tak porządnie w zad, wtedy konik może bryknąć ale się zaczyna bardziej słuchać, lecz ja nie lubię czegoś takiego robić, dlatego nie praktykuję jazdy z batem. Jeśli koń rusza kłusem zatrzymuje się później dajesz znowu łydkę rusza zatrzymuje, to po prostu pilnuj go i pilnuj ciągle łydki.Zresztą tak jak mówię najlepiej pomóc widząc.Jakbyś mogła tutaj dorzucić filmik z treningu konia to by było zdecydowanie lepiej. Wtedy można obejrzeć, przeanalizować i wtedy można zobaczyć czy to błąd Twój czy błąd konia. Tyle że jeśli siedzisz na koniu to najlepiej aby kamera była stosunkowo blisko.
Ok, postaram się filmik nagrac jutro i jak najszybciej go pokazac! Dzięki!
ja też zaczęłam swoją pracę z 4-o letnią klaczą . nie możesz karcić głosem , tyko bacikiem . na takiego młodego konia polecam ostrogi. z tym " jakby lonżowaniem " to dobra sprawa , tylko nie moze konai poganiać tylko lekko bacikiem w nogę w zależności ci staje dęba czy bryka , staje dęba - powinien dostać w przednie nogi , bryka - w tylne . pewna pani trener stosowała takie metody .. o dziwo pomogło , na ogiera , który przy łydce stawał dęba .. : /
że jak ?????????????OSTROGI ???????????Najpierw trzeba używać ostrogi, ostrogi to nie jest pomoc typu bacik.
Ostrogi na młodego konia??!! Dżizas <wow>Ostrogi najwcześniej można założyc po roku minimum 8 miesięcy w zależności od konia, ale tak to trening przeprowadza się na młodym koniu bez ostróg, dopiero zakładamy ostrogi jak chcemy konia zaczynac uczyc jakichkolwiek figur np. lotnych zmian nóg w galopie po to aby dac silniejszy sugnał ale przeważnie po roku czasu a nie po zajeżdżeniu....młodziaka ;/Zresztą ostrogi to ostatecznośc jeżeli chodzi o pomoce jeździeckie, zakłada sie je jak koń naprawde ma jakiś problem czy jest tzw. ciężki w prowadzeniu ale tak to nie ostrogi ;/;/Ale za resztę dzięki ;)
Jak na mnie 4-latek jest za młody na ostrogi I; Z maluchem należy zaczynać spokojnie, nie zrażać go niepotrzebnie biciem, a ostrogi w takiej sytuacji to chyba jak na łatwizne chcesz pójść bo mniej się męczysz i korygować błędy i karać łobuzowanie, ale chwalić też dobre zachowanie.
ostróg używam jeżeli kobyła słabo , albo wcale zareagowała na łydkę , chociaż w jej przypadku ostrogi również słabo działają.
To kup sobie ostrogi z gwiazdkami ostro zakończonymi. Na to na pewno zareaguje.
Nie karolss nie kupuj sobie ostróg z gwiazkami ostro zakończonymi a najlepiej w ogóle nie używaj ostróg. Bo z tego co piszesz wynika (że na konia tzw. świeżaka, ludzie mają brać i je układać w ostrogach, to dzięki za taki trening, jeśli uważasz że koń źle reaguje na łydkę i na ostrogi też słabo to znak że trzeba zacząć się wziąć za siebie a nie za konia).Zresztą ja zawsze ludziom mówię jedno, kiedyś koń porządnie Ciebie zrzuci, kiedyś porządnie Ciebie kopnie, albo porządnie ugryzie, wtedy wyrobisz pewność siebie i zaufanie do tegoż zwierzaka oraz wówczas będziesz zdobywać doświadczenie. W takim wypadku skoro pracujesz z młodymi końmi, ile raz koń Ciebie kopnął, ile razy ugryzł, ile razy brykał tak że spadłaś ? A teraz kolejne pytania.Ile młodych koni zajeździłaś/ułożyłaś ?Z iloma końmi wygrałaś walkę o przywództwo w stadzie ? (nie liczy się koń z którym walczyć nie musiałaś)Ile koni oduczyłaś gryźć ? Ile razy utrzymałaś się przez pierwsze serie bryknięć, walenia z zadu i stawania dębem ?
Superhorsepl mam nadzieję, że wiesz, że mój poprzedni post to była aluzja ;)
" Zresztą ja zawsze ludziom mówię jedno, kiedyś koń porządnie Ciebie zrzuci, kiedyś porządnie Ciebie kopnie, albo porządnie ugryzie, wtedy wyrobisz pewność siebie i zaufanie do tegoż zwierzaka oraz wówczas będziesz zdobywać doświadczenie. " Tu masz 100 % racji. Jak mnie pierwszy raz w życiu koń zwalił z siebie tak porządnie, że nie wiedziałam jak się nazywam przez kolejne pół godziny to zemściłam się na gadzie i go kupiłam ;) Po roku poznawania siebie nawzajem, prób gryzienia, kopania i brykania, staliśmy się najlepszymi przyjaciółmi. Dogadaliśmy się idealnie, co nie znaczy, że konisko od czasu do czasu nie próbuje sprawdzić mojej czujności ;) A kupiłam 4,5 letniego araba zaraz po zakończonej karierze na wyścigach.
Przeczytałem kilka udzielonych Ci porad w zasadzie to wszystko jest prawda.Jeden podstawowy problem jest taki ,że jeżeli nie umiesz zajeżdżać koni to się do tego nie bierz bo "zepsujesz"konia.Sama chęć i miłość do konia nie wystarczy.Nauki jazdy samochodem też nie uczymy się sami tylko ktoś uczy co się na tym zna - a auto nie myśli i nie czuje.Znajdź kogoś co się na tym zna i poprawi to co zepsułaś.
hehe ;d Wiolas22 domyślam się że to była aluzja, ale z drugiej strony jeszcze jeździec pomyśli sobie że "o jaki super pomysł" i poleci do sklepu, wtedy współczuję konikowi. Do tego ja zawsze uważam się, że każdy uczy się na własnych błędach i dlatego jest istotne ich popełnianie, ale nie krzywdząc konie, jedynie konie mogą krzywdzić nas :P.Kiedyś miałem nawet sytuację że się pokopałem z jednym ogierem :D. Ogólnie sprawa się miała tak, że (naszczęście miałem luźną i długą koszulę) koń mnie chwycił i to tak chamsko że widać było, iż jest to złośliwe. Ja się wkurzyłem, pociągnąłem mu z buta w zad, a on z kolei wziął i mi z lewej nogi oddał z zadu, a ja niestety nie zdążyłem mu oddać ;/. Dużo osób do mnie mówi że przegrałem. Ja tego nie uważam za przegraną. Po prostu uważam że z nim pogadałem w taki sposób, iż on mnie ugryzł, mi się nie spodobało to, więc dostał z buta w tyłek, z kolei on jak mi oddał to oddał z kopyta, więc ja to zinterpretowałem (nie wiem czy właściwie) że mu się nie spodobało iż ja go kopnąłem, więc mi to musiał jakoś okazać. Uznałem że jeśli chciałby rozpocząć walkę to raczej z zębami by się na mnie rzucił. Wiem to, bo miewałem tego typu sytuacje gdzie koń dosłownie zębami mnie atakował i to tak ostro (nawet to był wałach a nie ogier). Mało tego, raz biegł centralnie na mnie galopem takim mega dzikim, ja przed nim stoję a on centralnie na mnie, w ostatniej chwili odskoczyłem na bok, a ten biegnąc po tym samym torze co wcześniej (czyli jakbym tam stał by mnie staranował i to tak konkretnie) wyciągnął głowę na bok i centralnie zdołał mnie ugryźć w rękę. Więc serio z takimi końmi nie ma przelewek jeśli chodzi o trudne konie. Oczywiście oba te konie oraz wiele innych koni które gryzły a wręcz momentami atakowały zębami, oduczyłem zupełnie gryzienia. Tzn ten koń co był tak szalony że biegł centralnie na mnie, został oduczony gryzienia, ale tylko mnie. Ja mogłem przy nim wszystko zrobić, mogłem siedzieć na ziemi a koń mi nic nie zrobił. Z kolei jeśli chodzi o innych ludzi łącznie z właścicielami to nadal na nich się rzucał z zębami. Lecz co się dziwić skoro oni go bili i to tak konkretnie ? ;/.Szkoda tylko że ludzie bez wiedzy i doświadczenia często udzielają tutaj odpowiedzi ;/, a jej udzielają bo "im się wydaje że tak jest" ;/. Nawet w paru wypowiedziach jest takie stwierdzenie napisane - więc po co tych odpowiedzi udzielają ?
wg mnie zabka91 nie popełniła aż tak wiele błędów (no może trochę w opisaniu swojej metody, bo ja wyciągnęłam inne wnioski niż superhorse:) Dobrze że jak jej sie nie udawało to zwróciła sie do kogoś o pomoc, widać że ma sporo pokory i potrafi przyznać się do błędów, a także kiedy widzi problem stara się wrócić do podstaw i go naprawić. To naprawdę dobra postawa z którą można dojść daleko. Cóż, jedyne co mi pozostwło to życzyć wam powodzenia, nie ma co pisać 2 razy tego samego, myśle że rady superhorsepl i wikusiowej (troche skróciłam sorki:P) są super. Więc powodzenia!