Witajcie pozwoliłem sobie założyć ten wątek ale moje doświadczenia pokazują że jest to jednak jakaś zmora. Czy zdarzyło wam się spotykać z osobami które pracują w ośrodku jeździeckim mając doświadczenie w obyciu z końmi ale nie wywiązują się ze swoich obowiązków jeżdżenia konno, a utrudniają życie nie pozwalając młodym ambitnym ludziom jeździć. Człowiek który jeździ w weekendy uwierzy we wszystko, a od osób 3 dowiaduje się całej prawdy.Czy to jest problem tylko Podlasia??
W swoim życiu spotkałam wiele stajni i wielu pracowników. Dzielili się na dwie równie niemiłe kategorie. Niedouczonych prostaków, którzy wiedzieli wszystko ( ich zdaniem) i pełnili w klubie ,czy stadninie rolę pierwszego wszechwiedzącego oraz douczonych i nadętych, którzy dla odmiany wiedzieli wiele, ale nie lubili się tym dzielić. Później okazywało się że ci douczeni faktycznie dysponowali wiedzą, ale czysto teoretyczną. A jak wiadomo teoria bez praktyki bywa mało użyteczna.W związku z tym dość szybko zrezygnowałam z atmosfery klubowej i poszłam na tak zwane "swoje". Jak jest w tej chwili nie wiem, ale podejrzewam,że podobnie jak donoszą ludzie.
Witajcie pozwoliłem sobie założyć ten wątek ale moje doświadczenia pokazują że jest to jednak jakaś zmora. Czy zdarzyło wam się spotykać z osobami które pracują w ośrodku jeździeckim mając doświadczenie w obyciu z końmi ale nie wywiązują się ze swoich obowiązków jeżdżenia konno, a utrudniają życie nie pozwalając młodym ambitnym ludziom jeździć. Człowiek który jeździ w weekendy uwierzy we wszystko, a od osób 3 dowiaduje się całej prawdy.Czy to jest problem tylko Podlasia??
W swoim życiu spotkałam wiele stajni i wielu pracowników. Dzielili się na dwie równie niemiłe kategorie. Niedouczonych prostaków, którzy wiedzieli wszystko ( ich zdaniem) i pełnili w klubie ,czy stadninie rolę pierwszego wszechwiedzącego oraz douczonych i nadętych, którzy dla odmiany wiedzieli wiele, ale nie lubili się tym dzielić. Później okazywało się że ci douczeni faktycznie dysponowali wiedzą, ale czysto teoretyczną. A jak wiadomo teoria bez praktyki bywa mało użyteczna.W związku z tym dość szybko zrezygnowałam z atmosfery klubowej i poszłam na tak zwane "swoje". Jak jest w tej chwili nie wiem, ale podejrzewam,że podobnie jak donoszą ludzie.