Myślę, że dobrym pomysłem jest poruszenie tego tematu. Miałam okazję jeździć w wielu ośrodkach, spotkałam na swojej drodze sporo instruktorów, jednych lepszych innych gorszych. Przeczytałam też sporo książek o jeździectwie. I tu właśnie zaczęły się moje wątpliwości: Czy aby na pewno prawidłowo oddziałuję na konia we wszystkich chodach i podczas wykonywania różnych ćwiczeń? Zapytacie pewnie, dlaczego się nad tym w ogóle zastanawiam. Powód jest prosty. Można by rzec, że każdy ma na ten temat odmienne zdanie. W różnych miejscach kazano mi wykonywać jedno ćwiczenie w różnoraki sposób. Zaczęłam się nad tym zastanawiać i postanowiłam, że poruszę ten temat, by inni mogli rozwiązać ten problem za pomocą forum. Poniżej opiszę kilka podstawowych ćwiczeńi sposób w jaki je wykonuję. Proszę, skonfrontujcie je ze swoimi doświadczeniami, a jeżeli macie wątpliwości co do innych ćwiczeń przedstawcie je. Postaram się pomóc.1. ODDZIAŁYWANIE NA KONIA W STĘPIENiby nic prostszego, a jednak.Wyczuwając dosiadem kiedy koń staje na daną nogę (jego ciężar ciała przenoszony jest na prawą lub lewą stronę) dociskam odpowiednią łydkę, naprzemiennie raz prawą, raz lewą, z częstotliwością zgodną z krokami konia.Tak uczyły mnie dwie instruktorki. Inni mówili mi rzeczy, które wydały mi się kompletnymi głupotami, ale może wy zostaliście nauczeni inaczej.2. SKRĘCANIEJeżeli skręcamy w lewo:lewa łydka działa pulsująco na popręgu, prawa pilnuje zadu tuż za popręgiem (nie dociskając, chyba że koń wypadałby zadem), wodza lewa delikatnie odstawiona od szyi zwraca głowę w kierunku, w którym chcemy jechać. Prawa wodza napęta przy szyi, gdyby koń wpadał łopatką działamy nią pulsująco.niestety muszę na tym skończyć, ale kiedy będę miała więcej czasu na pewno dopiszę jeszcze kilka przykładów, a na razie czekam na wszą odpowiedź.
1. ODDZIAŁYWANIE NA KONIA W STĘPIEZadzam, się... Ale gdy chcemy przyśpieszyć należy zwiększyć nacisk i odpuścić gdy osiągniemy cel, a gdy koń zwolni znowu dać mu łydke. Dawanie ciągle łydki myśle, że tez nie jest dobre bo koń sie muli i sie męczymy...
1. ODDZIAŁYWANIE NA KONIA W STĘPIEMnie moja instruktorka też tak uczyła. :)2. SKRĘCANIEJeżeli skręcamy w lewo:lewa łydka działa pulsująco na popręgu, prawa pilnuje zadu tuż za popręgiem (nie dociskając, chyba że koń wypadałby zadem), wodza lewa delikatnie odstawiona od szyi zwraca głowę w kierunku, w którym chcemy jechać. Prawa wodza napęta przy szyi, gdyby koń wpadał łopatką działamy nią pulsująco.
Nigdy nie słyszałam o działaniu łydki na popręgu, ani pilnowaniu zadu tuż za popręgiem... ;P Tak jak wcześnie wspomniałaś: wodza lewa delikatnie odstawiona od szyi, zwraca głowę w kierunku w którym chcemy jechać, a prawa wodza napęta przy szyi. Mnie tak uczyli.
Lilith, to jest właśnie bolesna prawda o polskim jeździectwie... :( W szkółkach uczą tylko ciągania za pysk, a co zrobiłabyś, gdybyś jechała bez wodzy??? Nie wiem czy miałaś okazję, ale w internecie jest sporo filmików pokazujących ludzi jeżdżących bez ogłowia. Jak oni to robili? Siłą woli? ;P Na pewno nie, to właśnie działanie łydkami i oczywiście dosiadem, o którym zapomniałam wspomnieć w swojej poprzedniej wypowiedzi. Oczywiście nie winię Cię za to :) Ja też popełniałam wiele takich błędów (mój pierwszy instruktor to była kompletna pomyłka). Ale pamiętaj proszę, że nigdy ręka nie może zdominować innych pomocy. Wiem, że to będzie trudne, ja do tej pory nie mogę się do końca tego oduczyć, ale to bardzo ważne, wtedy jazda będzie znacznie przyjemniejsza dla konia i oczywiście dla Ciebie :)MaryJane, masz rację. Nie wspomniałam o tym, bo wydało mi się to oczywiste, ale jak teraz czytam swoją wypowiedź to rzeczywiście można tak pomyśleć :) Ale należy pamiętać, że nigdy w trakcie pracy nie należy całkowicie odstawiać łydek, bo wtedy koń się rozleniwi, a trzymając go w łydkach mówimy mu: "Halo tu jestem, teraz pracujemy, nie jesteś na łące." No tak i wpadłam na pomysł żeby dopisać jeszcze kolejne punkty.3. ODDZIAŁYWANIE W GALOPIEJadąc w lewo: Przy zagalopowaniu ustawiamy głowę konia lekko w lewą stronę, lewą łydkę dociskamy na popręgu, prawą przesuwamy za popręg, i wypychamy lewym biodrem (już od samego ruchu przesunięcia łydki koń powinien zagalopować) Galopując trzymamy konia w łydkach i jeśliby zwalniał dociskamy łydki ( oczywiście nie ciśniemy cały czas, to ma być impuls)4. ODDZIAŁYWANIE W KŁUSIERuszanie: Wypychamy konia dosiadem i równocześnie obiema łydkami dociskamy raz... ewentualnie drugi... jeżeli koń nie reaguje to niestety działanie trzeba wzmocnić, ew. pomóc sobie batem ,ale NIGDY kopać konia!Jeżeli anglezujemy to działamy obiema łydkami w momencie, gdy siadamy w siodło. Jeżeli jedziemy ćwiczebnym to aktywizujemy łydkami i jednocześnie dosiadem. Tutaj proponuję aktywizować cały czas i dużo jeździć po kołach. Wtedy koń się zaokrągli i podstawi zad. Proszę o propozycje na kolejne punkty :)
Byłoby fajnie, gdyby w tym wszystkim nie zabrakło trzeciej pomocy jeździeckiej; moim zdaniem tej najważniejszej, o której przychodzący jeźdźcy, czasem uważający się za zaawansowanych, często nie słyszeli lub zapomnieli. Chodzi mi oczywiście o dosiad, gdyż właśnie praca dosiadem może nam zapewnić synchronizację z koniem w podążaniu za jego ruchami i przekazać mu nasze zamiary dotyczące wykonywania manewrów. Jeśli koń ma skręcić w lewo, to nie jest też bez znaczenia kiedy i gdzie daję mu impuls łydką lewą, gdzie trzymam łydkę prawą i w którym momencie działam dosiadem na którą nogę konia. Powodowanie koniem, to przede wszystkim zgranie naszych naturalnych pomocy jeździeckich - dosiadu i łydki - z ruchami konia i delikatne wsparcie ich wodzami. Szukając najczulszego miejsca do dania sygnału łydką (można to łatwo sprawdzić palcem - koń będzie się odchylał przy nacisku), znajdziecie je tuż za popręgiem, a jak komuś działa na popręgu, to niech i tak będzie, ale żeby drugą łydką zabezpieczyć zad przed wypadaniem, to musimy wycofać ją przynajmniej kilkanaście cm za popręg. Jeśli chodzi o wodze, to pierwszy raz słyszę, żeby działać wodzami pulsująco w prawo, gdy chcemy skręcić w lewo, ale pewnie są różne konie.
mnie instruktorka uczyła że jak skręcam konia dajmy na to w lewo
to prawą łydką go "kopie". i to działa. chyba że masz bacika to wtedy
jak skęcasz w lewo i nie chce to wtedy dotykasz go w słabizne
nie walisz tylko dotykasz i to działa;D bo ładniej chodzi;D
pozdrowionka ;*
a jak prawidlowo wypycha konia dosiadem do klusu? mam jakies domysly ale nie jestem pewna. A takze do zwalniania, jako tako mi wychodzi ale nie zupelnie, jakies cwiczenia by "usiasc ciezko w siodle" albo "usiasc na zadzie konia?"co do skretu, mnie uczono by sie skrecic w strone w ktora chcemi jechac i obciazyc troche wewnetrzna strone siedzenia a do tego co poprzednicy powiedzielia dodatkowo do zagalopowania to sie nie pochylac do przodu i nie oddawac wodzy
Zatrzymanie i ruszenie są bardzo podobne takie samo dzialanie krzyżem. Różni sie tylko działanie wodzy i łydek.
Takie proste ćwiczenie to np. połóż na krawędzi stołu książke i przesuń ją biodrami to własnie te wypychanie konia dosiadem albo usiądz na taborku i spróbuj go jakby przewrócic za pomoca bioderek. :-) To samo robimy na chustawce.
Co do zagalopowania odd aje się lekko wodze tym bardziej jeśli zagalopowanie robisz ze stępa... Wystarczy pomyśleć...
Jesli masz króciutkie wodze to koń z pierwszym skokiem galopu automatycznie przechodzi spowrotem do niższego chodu ponieważ napotyka mur w postaci wędzidła...
Stilomm dobrze pisze :-)
Co do pulsowania wodza mysle, że mozna sobie troche pomóc, ale lewą jesli skręcamy w lewo.
A moze coś o pulsowaniu wodzami i zatrzymywaniu się ?
tyko ze jak sie oddaje wodze to on przyzpiesza a nie przechodzi do galopu, i widze roznice przejscia sa czystrze, tymbardziej te konie na ktorych sie ucze, nie dajesz oporu jesli masz rece rozluzione i nie ciagna konia, tak mnie ucza, i sprawdzilo sie w kilku wypakach :)
2. SKRĘCANIEJeżeli skręcamy w lewo:lewa łydka działa pulsująco
na popręgu, prawa pilnuje zadu tuż za popręgiem (nie dociskając, chyba
że koń wypadałby zadem), wodza lewa delikatnie odstawiona od szyi
zwraca głowę w kierunku, w którym chcemy jechać. Prawa wodza napęta
przy szyi, gdyby koń wpadał łopatką działamy nią pulsująco.ale ja uważam że prawa łydka powinna dociskać i przesuwać zad ale przedewszystkom działać powinien właśnie dosiad starczy ze "całe ciało popatrzy w lewo" i już!!!!! po prostu patrzy się wlewo poczynając na głowie, potem ramiona i ręce, biodra, kolana i łydki...... wychodzi automatycznie tak jak trzeba i można robić to ćwiczenie na oklep bez ogłowia:)
No i tu ja się znowu nie zgodze z oddawaniem wodzy podczas zagalopowania :P. Wodze powinny być na stałym kontakcie, nie za luźne nie za bardzo ściągnięte ( wiadomo że koń powinien starać się złapać kontakt z wędzidłem nawet na luźniejszej wodzy ale to już inna sprawa). Odpuszczam wodze to tak jakbym puściła kierownice samochodu, może się w tym momencie dużo stać m.in. koń prawdopodobnie ""spłynie"" na którąś ze stron. Koń niekoniecznie musi natknąć się na mur jeśli nasza ręka będzie podążać za jego pyskiem, podążać za ruchem. Z tym naprowadzeniem na wędzidło które opisałaś może stać się jeśli mamy doczynienia z ręką bierną. Co do ćwiczonek to fajne no chyba, że ktoś ma na kim ćwiczyć :P i wszyscy wiedzą o co chodzi... ;d
Moni1100 możesz tez nie do konca robic wszystko dobrze i nie wychodzi do tego każdy koń jest inny.
kiniak Chodzi mi o oddanie wodzy o nie wiem 3cm w czasie kiedy zaczyna sie pierwszy skok galopu. A że na kontakcie i reka podaża za ruchem to wiadomo.
O tym to można pisać i pisac :D hehe
wiem ze każdy koń inaczej wyuczony, ale w prawidlowej jeździe klasyczneh np. GB ujeżdżenie czy widzisz zwisające wodze(te 3 cm)? nie sa na ciaglym kontakcie a reka podaza za ruchem konia wiec wiadaomo jak kon przechodzi to reka automatycznie sie przesuwa, prawda reka sie przesuwa przy przejsciu razem z ruchem konia nawet o twoje 3cm ale wodze sa caly czas napiete.jezdze na swietnie wyuczonym koniu(passage, piaffe, piruety, skoki 150cm itp. widzialam jak to robil no oprocz skokow) który tylko daje co chcesz gdy jest MNIEJWIECEJ! prawidlowo zrobione, uwierz jak oddawałam wodze i traciłam kontakt to jak by mial motorek w zadku, i sie rozpędzał do galopu, a jak jest kontakt to mogę nawet ze stójki zagalopowaćdrugi kon tak samo, tylko ze ona nie zagalopuje tylko zwoli bo zielona( noga za popregiem to galop, ale ona mi oddaje wodze to klus wyciagniety? zdecyduj sie!) <-- to pewnie jej po glowie chodzi, mlody kon jeszcze. W innej szkółce podobniesadze ze twoje "oddanie" wodzy to co w moim i kiniak pojęciu to podążanie ręka za ruchem konia, kazdy kon inaczej reagujeCo do zebrania, mnie uczono zeby najpierw sie mniejwiecej zrelaksowac zanim sie poprosi, a tak to przejsca do galopu i klusa nie tracac tej energi, kola mniejsze i wieksze i (hmm nie wiem jak to sie nazywa po polsku, powiedzmy ze:) szlaczek na padoku, do pomocy powibrowac wewnetrzna wodza,
Myślę, że dobrym pomysłem jest poruszenie tego tematu. Miałam okazję jeździć w wielu ośrodkach, spotkałam na swojej drodze sporo instruktorów, jednych lepszych innych gorszych. Przeczytałam też sporo książek o jeździectwie. I tu właśnie zaczęły się moje wątpliwości: Czy aby na pewno prawidłowo oddziałuję na konia we wszystkich chodach i podczas wykonywania różnych ćwiczeń? Zapytacie pewnie, dlaczego się nad tym w ogóle zastanawiam. Powód jest prosty. Można by rzec, że każdy ma na ten temat odmienne zdanie. W różnych miejscach kazano mi wykonywać jedno ćwiczenie w różnoraki sposób. Zaczęłam się nad tym zastanawiać i postanowiłam, że poruszę ten temat, by inni mogli rozwiązać ten problem za pomocą forum. Poniżej opiszę kilka podstawowych ćwiczeńi sposób w jaki je wykonuję. Proszę, skonfrontujcie je ze swoimi doświadczeniami, a jeżeli macie wątpliwości co do innych ćwiczeń przedstawcie je. Postaram się pomóc.1. ODDZIAŁYWANIE NA KONIA W STĘPIENiby nic prostszego, a jednak.Wyczuwając dosiadem kiedy koń staje na daną nogę (jego ciężar ciała przenoszony jest na prawą lub lewą stronę) dociskam odpowiednią łydkę, naprzemiennie raz prawą, raz lewą, z częstotliwością zgodną z krokami konia.Tak uczyły mnie dwie instruktorki. Inni mówili mi rzeczy, które wydały mi się kompletnymi głupotami, ale może wy zostaliście nauczeni inaczej.2. SKRĘCANIEJeżeli skręcamy w lewo:lewa łydka działa pulsująco na popręgu, prawa pilnuje zadu tuż za popręgiem (nie dociskając, chyba że koń wypadałby zadem), wodza lewa delikatnie odstawiona od szyi zwraca głowę w kierunku, w którym chcemy jechać. Prawa wodza napęta przy szyi, gdyby koń wpadał łopatką działamy nią pulsująco.niestety muszę na tym skończyć, ale kiedy będę miała więcej czasu na pewno dopiszę jeszcze kilka przykładów, a na razie czekam na wszą odpowiedź.
1. ODDZIAŁYWANIE NA KONIA W STĘPIEZadzam, się... Ale gdy chcemy przyśpieszyć należy zwiększyć nacisk i odpuścić gdy osiągniemy cel, a gdy koń zwolni znowu dać mu łydke. Dawanie ciągle łydki myśle, że tez nie jest dobre bo koń sie muli i sie męczymy...
Nigdy nie słyszałam o takim działaniu w stępie.
To grubo...
1. ODDZIAŁYWANIE NA KONIA W STĘPIEMnie moja instruktorka też tak uczyła. :)2. SKRĘCANIEJeżeli skręcamy w lewo:lewa łydka działa pulsująco na popręgu, prawa pilnuje zadu tuż za popręgiem (nie dociskając, chyba że koń wypadałby zadem), wodza lewa delikatnie odstawiona od szyi zwraca głowę w kierunku, w którym chcemy jechać. Prawa wodza napęta przy szyi, gdyby koń wpadał łopatką działamy nią pulsująco. Nigdy nie słyszałam o działaniu łydki na popręgu, ani pilnowaniu zadu tuż za popręgiem... ;P Tak jak wcześnie wspomniałaś: wodza lewa delikatnie odstawiona od szyi, zwraca głowę w kierunku w którym chcemy jechać, a prawa wodza napęta przy szyi. Mnie tak uczyli.
Lilith, to jest właśnie bolesna prawda o polskim jeździectwie... :( W szkółkach uczą tylko ciągania za pysk, a co zrobiłabyś, gdybyś jechała bez wodzy??? Nie wiem czy miałaś okazję, ale w internecie jest sporo filmików pokazujących ludzi jeżdżących bez ogłowia. Jak oni to robili? Siłą woli? ;P Na pewno nie, to właśnie działanie łydkami i oczywiście dosiadem, o którym zapomniałam wspomnieć w swojej poprzedniej wypowiedzi. Oczywiście nie winię Cię za to :) Ja też popełniałam wiele takich błędów (mój pierwszy instruktor to była kompletna pomyłka). Ale pamiętaj proszę, że nigdy ręka nie może zdominować innych pomocy. Wiem, że to będzie trudne, ja do tej pory nie mogę się do końca tego oduczyć, ale to bardzo ważne, wtedy jazda będzie znacznie przyjemniejsza dla konia i oczywiście dla Ciebie :)MaryJane, masz rację. Nie wspomniałam o tym, bo wydało mi się to oczywiste, ale jak teraz czytam swoją wypowiedź to rzeczywiście można tak pomyśleć :) Ale należy pamiętać, że nigdy w trakcie pracy nie należy całkowicie odstawiać łydek, bo wtedy koń się rozleniwi, a trzymając go w łydkach mówimy mu: "Halo tu jestem, teraz pracujemy, nie jesteś na łące." No tak i wpadłam na pomysł żeby dopisać jeszcze kolejne punkty.3. ODDZIAŁYWANIE W GALOPIEJadąc w lewo: Przy zagalopowaniu ustawiamy głowę konia lekko w lewą stronę, lewą łydkę dociskamy na popręgu, prawą przesuwamy za popręg, i wypychamy lewym biodrem (już od samego ruchu przesunięcia łydki koń powinien zagalopować) Galopując trzymamy konia w łydkach i jeśliby zwalniał dociskamy łydki ( oczywiście nie ciśniemy cały czas, to ma być impuls)4. ODDZIAŁYWANIE W KŁUSIERuszanie: Wypychamy konia dosiadem i równocześnie obiema łydkami dociskamy raz... ewentualnie drugi... jeżeli koń nie reaguje to niestety działanie trzeba wzmocnić, ew. pomóc sobie batem ,ale NIGDY kopać konia!Jeżeli anglezujemy to działamy obiema łydkami w momencie, gdy siadamy w siodło. Jeżeli jedziemy ćwiczebnym to aktywizujemy łydkami i jednocześnie dosiadem. Tutaj proponuję aktywizować cały czas i dużo jeździć po kołach. Wtedy koń się zaokrągli i podstawi zad. Proszę o propozycje na kolejne punkty :)
Byłoby fajnie, gdyby w tym wszystkim nie zabrakło trzeciej pomocy jeździeckiej; moim zdaniem tej najważniejszej, o której przychodzący jeźdźcy, czasem uważający się za zaawansowanych, często nie słyszeli lub zapomnieli. Chodzi mi oczywiście o dosiad, gdyż właśnie praca dosiadem może nam zapewnić synchronizację z koniem w podążaniu za jego ruchami i przekazać mu nasze zamiary dotyczące wykonywania manewrów. Jeśli koń ma skręcić w lewo, to nie jest też bez znaczenia kiedy i gdzie daję mu impuls łydką lewą, gdzie trzymam łydkę prawą i w którym momencie działam dosiadem na którą nogę konia. Powodowanie koniem, to przede wszystkim zgranie naszych naturalnych pomocy jeździeckich - dosiadu i łydki - z ruchami konia i delikatne wsparcie ich wodzami. Szukając najczulszego miejsca do dania sygnału łydką (można to łatwo sprawdzić palcem - koń będzie się odchylał przy nacisku), znajdziecie je tuż za popręgiem, a jak komuś działa na popręgu, to niech i tak będzie, ale żeby drugą łydką zabezpieczyć zad przed wypadaniem, to musimy wycofać ją przynajmniej kilkanaście cm za popręg. Jeśli chodzi o wodze, to pierwszy raz słyszę, żeby działać wodzami pulsująco w prawo, gdy chcemy skręcić w lewo, ale pewnie są różne konie.
mnie instruktorka uczyła że jak skręcam konia dajmy na to w lewo to prawą łydką go "kopie". i to działa. chyba że masz bacika to wtedy jak skęcasz w lewo i nie chce to wtedy dotykasz go w słabizne nie walisz tylko dotykasz i to działa;D bo ładniej chodzi;D pozdrowionka ;*
a jak prawidlowo wypycha konia dosiadem do klusu? mam jakies domysly ale nie jestem pewna. A takze do zwalniania, jako tako mi wychodzi ale nie zupelnie, jakies cwiczenia by "usiasc ciezko w siodle" albo "usiasc na zadzie konia?"co do skretu, mnie uczono by sie skrecic w strone w ktora chcemi jechac i obciazyc troche wewnetrzna strone siedzenia a do tego co poprzednicy powiedzielia dodatkowo do zagalopowania to sie nie pochylac do przodu i nie oddawac wodzy
Zatrzymanie i ruszenie są bardzo podobne takie samo dzialanie krzyżem. Różni sie tylko działanie wodzy i łydek. Takie proste ćwiczenie to np. połóż na krawędzi stołu książke i przesuń ją biodrami to własnie te wypychanie konia dosiadem albo usiądz na taborku i spróbuj go jakby przewrócic za pomoca bioderek. :-) To samo robimy na chustawce. Co do zagalopowania odd aje się lekko wodze tym bardziej jeśli zagalopowanie robisz ze stępa... Wystarczy pomyśleć... Jesli masz króciutkie wodze to koń z pierwszym skokiem galopu automatycznie przechodzi spowrotem do niższego chodu ponieważ napotyka mur w postaci wędzidła... Stilomm dobrze pisze :-) Co do pulsowania wodza mysle, że mozna sobie troche pomóc, ale lewą jesli skręcamy w lewo. A moze coś o pulsowaniu wodzami i zatrzymywaniu się ?
tyko ze jak sie oddaje wodze to on przyzpiesza a nie przechodzi do galopu, i widze roznice przejscia sa czystrze, tymbardziej te konie na ktorych sie ucze, nie dajesz oporu jesli masz rece rozluzione i nie ciagna konia, tak mnie ucza, i sprawdzilo sie w kilku wypakach :)
2. SKRĘCANIEJeżeli skręcamy w lewo:lewa łydka działa pulsująco na popręgu, prawa pilnuje zadu tuż za popręgiem (nie dociskając, chyba że koń wypadałby zadem), wodza lewa delikatnie odstawiona od szyi zwraca głowę w kierunku, w którym chcemy jechać. Prawa wodza napęta przy szyi, gdyby koń wpadał łopatką działamy nią pulsująco.ale ja uważam że prawa łydka powinna dociskać i przesuwać zad ale przedewszystkom działać powinien właśnie dosiad starczy ze "całe ciało popatrzy w lewo" i już!!!!! po prostu patrzy się wlewo poczynając na głowie, potem ramiona i ręce, biodra, kolana i łydki...... wychodzi automatycznie tak jak trzeba i można robić to ćwiczenie na oklep bez ogłowia:)
No i tu ja się znowu nie zgodze z oddawaniem wodzy podczas zagalopowania :P. Wodze powinny być na stałym kontakcie, nie za luźne nie za bardzo ściągnięte ( wiadomo że koń powinien starać się złapać kontakt z wędzidłem nawet na luźniejszej wodzy ale to już inna sprawa). Odpuszczam wodze to tak jakbym puściła kierownice samochodu, może się w tym momencie dużo stać m.in. koń prawdopodobnie ""spłynie"" na którąś ze stron. Koń niekoniecznie musi natknąć się na mur jeśli nasza ręka będzie podążać za jego pyskiem, podążać za ruchem. Z tym naprowadzeniem na wędzidło które opisałaś może stać się jeśli mamy doczynienia z ręką bierną. Co do ćwiczonek to fajne no chyba, że ktoś ma na kim ćwiczyć :P i wszyscy wiedzą o co chodzi... ;d
NaNa pytala o tematy, skoro przejścia do chodów ""omówione"" to teraz cos o zaganaszowaniu, zebraniu...
Moni1100 możesz tez nie do konca robic wszystko dobrze i nie wychodzi do tego każdy koń jest inny. kiniak Chodzi mi o oddanie wodzy o nie wiem 3cm w czasie kiedy zaczyna sie pierwszy skok galopu. A że na kontakcie i reka podaża za ruchem to wiadomo. O tym to można pisać i pisac :D hehe
wiem ze każdy koń inaczej wyuczony, ale w prawidlowej jeździe klasyczneh np. GB ujeżdżenie czy widzisz zwisające wodze(te 3 cm)? nie sa na ciaglym kontakcie a reka podaza za ruchem konia wiec wiadaomo jak kon przechodzi to reka automatycznie sie przesuwa, prawda reka sie przesuwa przy przejsciu razem z ruchem konia nawet o twoje 3cm ale wodze sa caly czas napiete.jezdze na swietnie wyuczonym koniu(passage, piaffe, piruety, skoki 150cm itp. widzialam jak to robil no oprocz skokow) który tylko daje co chcesz gdy jest MNIEJWIECEJ! prawidlowo zrobione, uwierz jak oddawałam wodze i traciłam kontakt to jak by mial motorek w zadku, i sie rozpędzał do galopu, a jak jest kontakt to mogę nawet ze stójki zagalopowaćdrugi kon tak samo, tylko ze ona nie zagalopuje tylko zwoli bo zielona( noga za popregiem to galop, ale ona mi oddaje wodze to klus wyciagniety? zdecyduj sie!) <-- to pewnie jej po glowie chodzi, mlody kon jeszcze. W innej szkółce podobniesadze ze twoje "oddanie" wodzy to co w moim i kiniak pojęciu to podążanie ręka za ruchem konia, kazdy kon inaczej reagujeCo do zebrania, mnie uczono zeby najpierw sie mniejwiecej zrelaksowac zanim sie poprosi, a tak to przejsca do galopu i klusa nie tracac tej energi, kola mniejsze i wieksze i (hmm nie wiem jak to sie nazywa po polsku, powiedzmy ze:) szlaczek na padoku, do pomocy powibrowac wewnetrzna wodza,
co do wypychania do klusu to tak jak myslalam,