Reklama
  • redakcja2013-07-15 19:39:48

    Cześć! Jeżdżę od jakiegoś czasu na klaczy małopolskiej. Problem jest taki, że czasami nie da się nią zakręcić. Biegnie jak szalona w stronę stajni, a jak próbuję zakręcić, odwraca tylko głowę i dalej pędzi. Drugi problem jest taki, że ostatnio galopowałyśmy prawie całą lekcję. Gdy chciałam jechać za słup (wszyscy zza niego wyjeżdżają galopem) i zagalopować zatrzymała mi się przed słupem i nie chciała iść dalej. Gdy ją popędzałam cofała się.  Jak wydłużyłam wodze wolno wjechała za słup. Jak skróciłam znowu stawała. Nie chciała galopować, chociaż mocno dawałam jej łydkę. Jak mam ją popędzać, gdy już niechce? Jak ją skutecznie zakręcać?

  • Kasia172 2013-03-12 10:43:20

    Może za krótko ją trzymasz i się buntuje?

  • emolkaa 2013-03-12 14:13:06

    Przy zakręcaniu działaj więcej dosiadem a mniej wodzami - może nie będzie wtedy odwracać głowy...

  • emolkaa 2013-03-12 14:13:07

    Przy zakręcaniu działaj więcej dosiadem a mniej wodzami - może nie będzie wtedy odwracać głowy...

  • Reklama
  • xHeroinax 2013-03-12 14:38:59

    Czy podczas tego pędzenia w stronę stajni ze skręconą głową kobyłka ma głowę zadartą mocno do góry ?

  • vanille 2013-03-12 16:02:44

    Jeśli chodzi o próbę skręcania - dokładnie tak jak napisała emolkaa. Jeżeli działasz tylko lub przede wszystkim wodzą to koń w efekcie dalej idzie gdzie chce poza tym, że wykręcasz mu głowę w bok. W tym wypadku trzeba działać bardziej dosiadem, wodza jest jedynie elementem pomocniczym. U mnie w stajni robi się ćwiczenia typu przejście slalomu z puszczonymi wodzami - dopiero wtedy widać na ile nasze sygnały "dosiadowe" są dla konia zrozumiałe :)W kwestii drugiego problemu ciężko mi się wypowiedzieć bo nie wiem, czy koń na ogół tak się zachowuje czy tylko w Twoim przypadku. Jeśli robi tak tylko Tobie to pomyślałabym w pierwszej kolejności czy od początku jazdy koń wie kto tu rządzi. Ja początkowo też miewałam podobne problemy (teraz jest już lepiej chociaż dalej mi się zdarza :P ) - tzn. koń, który normalnie chodził ładnie pode mną nie był już tak grzeczny. Wszystko wynikało z tego, że nie dałam na początku jazdy do zrozumienia, że koń ma się słuchać i już. Jak dla mnie opis Twoich problemów wyraźnie wskazuje na taki właśnie kłopot, czyli brak pewności siebie i brak zdecydowania w kontakcie z koniem, który przekłada się potem na błędy w komunikacji. Musisz być bardziej konsekwentna i to od samego początku jazdy. Jeśli chcesz coś zrobić (oczywiście o ile masz pewność, że koń jest w stanie to wykonać) to nie odpuszczasz póki tak się nie stanie. Niestety (albo raczej stety :D) konie to bardzo mądre stworzenia i jeśli na początku zobaczą, że mogą sobie kogoś wozić, albo że przecież dzisiaj to wcale nie muszą galopować to zwyczajnie nie będą tego robić. Dlatego czasem lepiej przy pierwszej próbie samowolki przytemperować konia, dać wyraźny sygnał nawet jeśli trzeba sobie pomóc palcatem. I dla nas jest to lepsze (nie męczymy się całą jazdę) i dla konia (od początku wie, że nie ma żartów i teraz trzeba popracować, a nie potem pół jazdy smagać go palcatem). 

  • Kamila123 2013-03-12 16:10:52

    Być moze była ujeżdzana pod kątem skręcania i większego oddziaływania dosiadem niż wodzami. Tak ma mój koń np.Wodzy jak najmniej przy zakrętach jedynie do wskazania kierunku. Duuuuzo dosiadu :)

  • sarucha 10 2013-03-12 16:11:12

    Po pierwsze gdy używasz  łydki nie puszczaj wodzy. Oczywiście możesz je odrobine popuścić ale nie trać kontaktu. Kontakt, kontakt i jeszcze raz kontakt!!!

  • Reklama
  • jazda-konna 2013-03-12 23:33:10

    Po pierwsze gdy używasz  łydki nie puszczaj wodzy. Oczywiście możesz je odrobine popuścić ale nie trać kontaktu. Kontakt, kontakt i jeszcze raz kontakt!!!Czy dla Ciebie trzymanie konia na kontakcie to trzymanie napiętych wodzy? Coś mi się zdaje że pomyliłaś nieco pojęcia :/. Ja popieram jak najbardziej "emolke", jak na moje oko, w ogóle nie używasz dosiadu tylko wodzy. Skąd taki wniosek? Ciągle mówisz o trzymaniu konia na pysku a w jeździectwie nie o to chodzi. To co napisała sarucha 10 to jest święta prawda, jeśli chodzi o ostatnią kwestię czyli "kontakt, kontakt i jeszcze raz kontakt" ale kontakt nie polega na trzymaniu ciągle napiętych wodzy, tak samo jak konia nie ganaszujemy jadąc mu po pysku wodzami by schylił łeb, chodzi o rozluźnienie siebie oraz rozluźnienie konia. Podążanie za koniem zarówno za jego pyskiem jak i za jego tyłkiem, czyli trzymanie konia na kontakcie od zadu do uszu a nie od uszu do zadu, a to jest kolosalna różnica. Kontakt musisz mieć z koniem zarówno w pysku jak i w "tyłku", czyli musisz czuć całego konia, a nie tylko jego głowę. Pewnie teraz chciałabyś otrzymać radę, co masz zrobić by mieć ten przysłowiowy kontakt z koniem? Otóż powinnaś nauczyć się jeździć konno. Nie galopuj na koniu jak ledwo radzisz sobie z koniem w stępie. Ja tego nie mówię po złości. Sam miałem kiedyś taką sytuację, że jeździłem na koniu, gdy jechałem w zastępie to koń galopował, kłusował, skręcał a nawet skakał przeszkody, kiedy pewnego razu instruktorka powiedziała "dobra macie 15 min, możecie robić co chcecie, galopować, skakać, kłusować, a potem stępujemy konie" Więc chciałem w stępie na koniu skręcić w prawo, a ten sobie skręcał w lewo, więc wziąłem i dałem mu mocniejsze sygnały do skrętu w prawo, ten dalej w lewo. Wkurzyłem się, kopnąłem łydką mocno by nastawił zad, wziąłem zrobiłem to co Ty, czyli konia z całej siły za prawą wodzę, ten wygiął łeb w prawo, ale skręcił w lewo. Stwierdziłem, że może koń jest jakiś pomylony i dałem sygnały do skrętu w lewo zakładając, że może teraz skręci w prawo, ale skręcił w lewo. Wtedy dowiedziałem się że to nie koń jest pomylony tylko ja i że ja tylko udaję że umiem jeździć a "g..." potrafię. Jak sobie z tym poradziłem? Mimo że w grupie byłem tej samej, to po prostu uczyłem się samego dosiadu. Następnego razu, powiedziała mi instruktorka "Dobra, jak chcesz to teraz możesz wybrać sobie konia, jakiego zechcesz, każdego, nawet Białą (biała to była klacz doskonale zajeżdżona, najsłabsze sygnały i szła)", a ja wtedy powiedziałem "chcę Abołsa", ona znowu do mnie "No ale ostatnio tak się męczyłeś z nim, możesz wziąć każdego konia jakiego zechcesz" na co odpowiedziałem "No to chcę Abołsa" w momencie gdy wszyscy sobie galopowali, skakali przeszkody, ja chciałem również skakać, ale stwierdziłem że w kącie będę usiłował zyskać nad nim przewagę i nim kierować. Instruktorka doceniła że chcę się nauczyć jeździć, dawała mi wskazówki co źle robię, co powinienem robić pocieszając "No Abołs to jest trudny koń i mega oporny", ale się okazało że ja byłem oporny na wiedzę. Abołs bardzo dużo mnie nauczył, a nauczyłem się na nim po miesiącu takiej jazdy, jeździć tak, że mogłem skręcać sam gdzie chciałem, kłusować, galopować i skakać przeszkody. Po co to wszystko wypisuję? Po to abyś zrozumiała, że nie chcę Ciebie krytykować i rozumiem, że jak się zasmakuje galopu, zasmakuje się skakania to się bardzo chce galopować, w szczególności gdy się patrzy jak inni skaczą i galopują. Lecz tak postępując nigdy nie nauczysz się jeździć konno. Wiem wiem, smutne, ale niestety prawdziwe. Wyrób sobie dosiad a będzie dobrze i odzyskasz kontrolę nad koniem.Pozdrawiam i życzę powodzenia oraz sukcesów.

  • sarucha 10 2013-03-14 16:41:20

    Emolko, nie masz racji. Koń odwraca głowę nie dla tego że mu się tak podoba. Musisz zainteresować konia sobą i koncentrować go na zadaniu jakie mu i sobie stawiasz.



Reklama
Reklama